Co Żydzi w Izraelu myślą o irańskiej bombie

Obrazek użytkownika Stara Baba
Świat

Szanowni Państwo,
kilkakrotnie już na tym forum pojawiały się komentarze na temat irańskiego programu jądrowego i generalnie pytania, co to będzie, jak Iran zbuduje sobie bombę.
Miałam w ciągu ostatnich kilku tygodni okazję to spotkania i rozmowy z kilkoma moimi izraelskimi znajomymi i chciałabym patyczek do ogródka i podzielić się spostrzeżeniami i opiniami, które na ten temat mają Żydzi z Izraela (a przynajmniej kilku z nich).

Po pierwsze, jest silne wrażenie, że izraelska klasa polityczna, włączając w to rząd oraz opozycję, wstrzymuje się w tej sprawie od zdecydowanych oświadczeń, czy poczynań. Środowiska związane z siłami zbrojnymi i wywiadem mają nakazane, by nie udzielać informacji wychodzących poza ogólne stwierdzenie, że Izrael przygotowuje się na każdą ewentualność. Media w Izrealu nie podejmują tego tematu i nie próbują organizować szerokiej publicznej debaty na ten temat, a zwłaszcza na temat pro i contra akcji wojskowej wymierzonej przeciwko Iranowi. Nawet, co jest zupełnie dla mnie zdumiewające, ludzie będący w izraelskich "think tanks" i środowiska akademickie właściwie milczą w tej sprawie. Można się oczywiście domyślać, że w sprawie irańskiego zagrożenia jądrowego prowadzone są dyskusje i konsultacje na najwyższych szczeblach władzy, ale one pozostają tajemnicą dla opinii publicznej.

Panuje przekonanie, że Izrael nie ma większej ochoty na atak w pojedynkę na irańskie instalacje atomowe. Przyczyną tego braku entuzjazmu jest przede wszystkim obawa o irańskie działania odwetowe: zarówno za pomocą rakiet Shehab-3, jak i poprzez zakrojoną na szeroką skalę kampanię terrorystyczną, czy też rozpętanie na nowo przez Hezbollah wojny na granicy z Libanem. Opcja militarna uważana jest za bardzo ryzykowną i możliwą do realizacji tylko w ostateczności. Tą ostatecznością jest wizja Iranu posiadającego rakiety z głowicami atomowymi. Wydaję się, że politycy izrealscy woleli by, by akcję przeciwko Iranowi zapoczątkowały Stany Zjednoczone. I tyczy się to zarówno akcji dyplomatycznej, sankcji ekonomicznych i - w ostateczności - akcji militarnej. Nie potrzeba chyba nadmieniać, że wszystkie te działania, a zwłaszcza opcja militarna, byłyby w wykonaniu USA znacznie bardziej skuteczniejsze.

Z drugiej strony, wielu wpływowych polityków izraelskich jest przekonanych, że Izrael posiada wystarczające możliwości wojskowe, by wykonać zakończone sukcesem uderzenie na Iran i zniszczyć ograniczoną liczbę irańskich instalacji jądrowych, tak, by w efekcie opóźnić irański program przynajmniej o parę lat. Wierzą oni, że irańska odpowiedź na taki atak nie była by taka straszna, jak to obiecuje Teheran - Hezbollah by sobie postrzelał trochę ze swoich rakiet, ale nie wybuchła by nowa wojna. Twierdzą, że pomimo tego, iż rakiety Hezbollahu są pod ścisłą kontrolą irańskiej Gwardii Republikańskiej (a mówiąc ściśle, jej specjalnej formacji zwanej oddziałami Quds), to przywódca Hezbollahu, Hassan Nasrallah nie zdecyduję się na poważne działania zaczepne z obawy przed izraelską kontrofensywą. Pojawiają się także głosy, że Iran będzie się także obawiał zdecydowanej reakcji wojskowej Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników w tym regionie.

Wydaję się, że w Izrealu panuje raczej zgoda co do faktu, że państwo żydowskie nie jest w stanie całkowicie wyeliminować irańskie zapędy nuklearne i fakt, że Republika Islamska będzie w przyszłości posiadała broń atomową jest raczej pewny. Ale Izrael chce przynajmniej odwlec ten moment w czasie tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Izraelczycy również skłaniają się do wniosku, że czas działa na korzyść Iranu w jego programie budowy rakiet zdolnych do przenoszenia broni atomowej.

W Izrealu panuje przekonanie, że Iran już dawno temu zdecydował, by mieć broń jądrową w zasięgu ręki i robi wszystko, co możliwe, by ten cel osiągnąć, ale nie podjął on (Iran) jeszcze decyzji o tzw. przełomie i fizycznej budowie bomby. Powodem tego ma być obawa Iranu przed konsekwencjami przedwczesnej decyzji o budowie jednej lub dwóch bomb – Iran raczej spokojnie poczeka do czasu, kiedy będzie miał na tyle dużo wzbogaconego uranu, że będzie w stanie zbudować tych bomb więcej, co najmniej pół tuzina. Stąd wniosek, że co prawda Izreal ma jeszcze trochę czasu na jakąś zdecydowaną akcję, ale brak jest większej nadziei na trwałe zatrzymanie irańskiego programu jądrowego.

Tak więc ten atomowy zegar dla Izraela tyka coraz szybciej. Dodatkowym ważnym czynnikiem jest tempo w jakim Iran ulepsza obronę swoich najbardziej cennych instalacji. Czy to umieszczając je głęboko pod ziemią, czy to zdecydowanie poprawiając jakość ich obrony przeciwlotniczej i antyrakietowej. A potencjalna decyzja Izraela o zaatakowaniu irańskich ośrodków musi być podjęta po dogłębnej analizie szans na powodzenie takiej akcji. Z tego można wyciągąć wniosek, że irańskie działania służące lepszej obronie ośrodków wzbogacania uranu, wymuszą szybszą decyzję Izraela o akcji wojskowej.

Izrael obawia się także, że Iran posiadający broń jądrową, spowoduję atamowy wyścig zbrojeń państw arabskich. Izraelczycy podejrzewają nie bez podstaw, że Arabia Saudyjska ma tajne „atomowe” powiązania z Pakistanem. Mossad również uważnie się przygląda Egiptowi, Zjednoczonym Emiratom Arabskim i innym państwom w regionie, które otwarcie mówią o chęci rozwijania tzw. pokojowych programów atomowych. Podejrzliwość to nie powinna budzić zdziwienia w sytaucji, kiedy arabskie media są pełne apeli o „sunnicką bombę”, która miałaby być przeciwwagą dla „szyickiej bomby” w Iranie.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz wydarzeń wydaję się być taki, że Iran będzie do ostatniej chwili zwlekał z budową arsenału atomowego i będzie się starał nie przekroczyć „czerwonej linii” jednocześnie zwiększając i ulepszająć swój potencjał techniczny i obronny i wykorzystując politycznie pozycje prawie-mocarstwa atomowego.

Ciekawy jest fakt, że w opini prawie wszystkich izraelskich komentatorów, obecne rokowania (zwane P-5 +1) nie przyniosą żadnych efektów. A to oznacza, że Izrael ma dosyć mało czasu, by się zdecydować co zrobić. Mówi się, że ten czas się skończy w połowie roku 2010.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzięki za tekst, ale można by prosić o linki do źródeł itp? :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#40918

to w tym przypadku muszę ze skruchą wyznać, że ponieważ wzmiankowany tekst jest jakby skrótem ożywionej dyskusji, którą prowadziłam z moimi żydowskimi przyjaciółmi, znajomymi i kolegami, więc ich nie ma jako takich.

Pozdrowiam serdecznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#41033

O, to ciekawe, znaczy się, że można to traktować jako "źródła własne". :))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#41039

Ciekawy wpis...Pozdrawiam Akiko

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#40921

czyli co, w połowie przyszłego roku mamy się spodziewać dodatkowych atrakcji na Bliskim Wschodzie?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#41035