Czy Państwo Islamskie może przetrwać?

Obrazek użytkownika elig
Świat

  Gdyby wyrazy potępienia ze strony miedzynarodowej opinii publicznej miały same w sobie jakąś moc sprawczą, to Państwo Islamskie /"kalifat", IS, ISIS, ISIL/ już dawno rozpadłoby się w proch i pył.  Tymczasem ma się ono nieźle i stara się wciąż rozszerzać swe granice.



  Dopiero w ostatnich dniach ofensywa IS w Kurdystanie napotkała na opór ze strony USA, które zaczęły kampanię nalotów lotniczych.  Udaremniła ona islamistom zdobycie Irbilu, stolicy Kurdystanu.  Zachęciło to Kurdów do kontrofensywy i próbuja oni obecnie odbić ważną tamę koło Mosulu  /TUTAJ/.  Amerykańskie działania są jednak bardzo ograniczone.



  Obama wykluczył użycie sił lądowych, a z linkowanej powyżej informacji dowiadujemy się, że w sobotę 16.08.2014 miało miejsce 9 nalotów podczas których zniszczono lub uszkodzono: " four armoured personnel carriers, seven armed vehicles, two Humvees and an armoured vehicle".  W sumie daje to 14 pojazdów wojskowych, po półtora na nalot.  Nie są to działania zbyt intensywne.



  Inne państwa zachodnie nie robią właściwie nic.  Prasa niemiecka zaapelowała do USA o interwencję, Francja obiecała dozbroić Kurdów.  Dziś /17.08/ premier Wielkiej Brytanii, David Cameron ostrzegał przed terroryzmem:



  "Wielka Brytania będzie zmuszona "użyć całej swojej siły militarnej"- podkreśla premier Cameron, bo w przeciwnym razie "terroryści o morderczych intencjach będą stale zagrażać brytyjskiemu społeczeństwu". Premier wyraża obawę, że walka z ekstremizmem zajmie resztę jego kariery politycznej. David Cameron dodaje: "Tej groźby nie da się usunąć tylko atakami z powietrza".



Wydaje się to sygnalizować użycie również sił lądowych, ale David Cameron unika jednak dalszego rozwinięcia tego wątku. Postuluje natomiast szeroką współpracę międzynarodową: humanitarną, dyplomatyczną, wywiadowczą i militarną oraz poparcie nowego rządu Iraku przez społeczność światową - w tym zwłaszcza przez państwa regionu - od Turcji po Zatokę Perską."  /TUTAJ/.



Konkretnie jednak Cameron obiecał tylko wysłanie samolotu zwiadowczego.  Nieoficjalnie mówi się też, że w Iraku działają żołnierze SAS.  Co do państw regionu, to armia iracka po katastrofie z poczatków czerwca, kiedy to oddała ona właściwie bez walki pólnocną połowę Iraku /z Mosulem/ niezbyt licznym oddziałom IS, nie jest w stanie przejść do kontrofensywy.  Próba odzyskania Tikritu w lipcu 2014 skończyła się klęską.



   Turcja wyraźnie unika mieszania się w sprawy Iraku i Syrii, a bogaci szejkowie znad zatoki Perskiej popierali i finansowali IS.  Siły IS zdobyły ostatnio na armii syryjskiej dwa garnizony w pobliżu miasta Raqqa.  Nie widać nikogo, kto chciałby i mógłby pokonać "kalifat".



  Nic więc dziwnego, że zaczęły się pojawiać głosy takie, jak artykuł Patricka Cockburna "ISIS Consolidated: A new and terryfying state is born" opublikowany 13.08  /TUTAJ/.  Czytamy w nim:



  "the Islamic State of Iraq and Syria (Isis) captured a third of Syria in addition to the quarter of Iraq it had seized in June. The frontiers of the new Caliphate declared by Isis on 29 June are expanding by the day and now cover an area larger than Great Britain and inhabited by at least six million people, a population larger than that of Denmark, Finland or Ireland.(...) Isis still controls most of Syria’s oil and gas production. The Caliphate may be poor and isolated but its oil wells and control of crucial roads provide a steady income in addition to the plunder of war.".



  W dalszym ciagu swego tekstu Cockburn nie zostawia suchej nitki na irackiej armii:



  "There is no sign that the dysfunctional nature of the Iraqi army has changed. ‘They were using just one helicopter in support of the troops in Tikrit,’ the former minister said, ‘so I wonder what on earth happened to the 140 helicopters the Iraqi state has bought in recent years?’  Probably the money for the missing 139 helicopters was simply stolen.".  Stwierdza następnie ponuro:



  "For America, Britain and the Western powers, the rise of Isis and the Caliphate is the ultimate disaster. Whatever they intended by their invasion of Iraq in 2003 and their efforts to get rid of Assad in Syria since 2011, it was not to see the creation of a jihadi state spanning northern Iraq and Syria run by a movement a hundred times bigger and much better organised than the al-Qaida of Osama bin Laden. The war on terror for which civil liberties have been curtailed and hundreds of billions of dollars spent has failed miserably.".



  Przedwczoraj "Washington Post" ogłosił po prostu: "The coming desintegration of Irak"  /TUTAJ/.  Autor, Joel Rayburn uważa, iż rozpad Iraku jest nieunikniony i pociągnie za sobą jeszcze gorsze "czystki etniczne" niż w byłej Jugosławii w latach 90-tych.  Wczoraj udalo się usunąć wreszcie skompromitowanego premiera Iraku, Malikiego.  Zastąpil go Abate.  Mało kto wierzy jednak, że zdoła on poprawić sytuację swego kraju.



  Wszyscy natomiast dziwią się wojskowej sprawności i szybkości działania IS.  Agent Moskwy, Edward Snowden napisał  /TUTAJ/, że lider IS był szkolony przez Mosad i Amerykanów.  Przypomina to sowiecką propagandę.  Kenneth M. Pollack stwierdza  /TUTAJ/, iż militarne osiagnięcia IS są skutkiem doskonalenia się tej organizacji w sztuce wojennej podczas walk.  Pisze:



  "Because ISIS has demonstrated skills that the Iraqi armed forces never have, and because they have won their battles by capitalizing on those skills, it seems unlikely that it is former officers from Saddam’s army who have engineered these successful campaigns.  It seems more likely that it is homegrown ISIS fighters, planners and commanders who have figured out how to take advantage of what ISIS brings to the table to mount these campaigns. ".



  Jestem skłonna zgodzić się z tym, że za IS nie stoją jakieś zewnetrzne złowrogie sily i jest ono wytworem samych muzułmanów nie "podpuszczanych" przez nikogo.  Na razie wydaje się, że IS może przetrwać długo po prostu dlatego, iż nikt mu się na serio nie przeciwstawia.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:4)