O aktorach. Opania i Olbrychski politycznie.

Obrazek użytkownika walter
Kraj

Od kilku dni trwa dyskusja czy Marian Opania miał prawo odmówić zagrania postaci Lecha Kaczyńskiego w nowym filmie Antoniego Krauzego. Wczoraj w”Kropce” swój głos na ten temat zabrał ekranowy ulubieniec epoki Gierka – Daniel aktor. Nigdy specjalnie nie przepadałem za jego aktorstwem. Zbyt patetyczne i jednowymiarowe - jak dla mnie. Choć lubiłem słuchać „Trzynastej księgi Pana Tadeusza” czy „Bajki o Królewnie...” w jego wykonaniu. Pamiętam opowieści o jego zauroczeniu Marylą ( zjawiskowa w latach sześćdziesiątych) i nocnych stuków zakochanego do zamkniętych jej drzwi. Robiły wrażenie. Szczególnie zaś, fakt, że oboje byli właścicielami nieosiągalnych wtedy autek – Porsche...
Nie będę ani streszczał, ani omawiał tego co Daniel wczoraj mówił. Wiadomo kogo karcił a kogo chwalił. Rzecz nie o tym co mówił ale dlaczego mówił?
Zdolność empatii, umiejętność wiarygodnego odgrywania ludzkich charakterów, bycia kimś innym to umiejętności bardzo ważne dla dobrego aktora. W tym zakresie obaj „panowie O” są bardzo zdolni. To fakt. Inną cechą, która wiąże się nierozerwalnie z aktorstwem jest serwilizm. Tak. Aktor by nim być musi grać. Żeby móc grać musi być „zgodny z obecnym trendem”. Aktor kontestujący jakikolwiek aktualny reżim szybko przestaje być aktorem. Imperatywna chęć bycia Zelligiem staje się jego smyczą na której władza prowadzi go gdzie Ona chce.
W starożytności ceniono sztukę, ale z umiarem. Był nawet Cezar o mentalności aktora – nie wstydził się okazywać emocje i pragnął uznania jako odtwórca klasycznych greckich tragedii. Nic dobrego, tak dla Rzymu jak i jego samego, nie wyszło. Ten pierwszy spłoną, inspirowany prawdopodobnie rozchwianą, zdolną do gwałtownych wybuchów emocjonalnością stroną psyche tego drugiego. Sam Nero przepadł niedługo. Pretorianie zawiedli się na Cezarze frustracie i ten musiał odejść...
Mieszanie aktorstwa z polityką nie wychodzi. Dlatego też rozdział sztuki od polityki stanowi kanon od którego wyjątki kończą się tragicznie.
Wypowiadanie się aktorów na tematy polityczne, jako kształtujących postawy maluczkich, autorytetów jest dopuszczalne wyłącznie w ramach sztuki jaką uprawiają. Aktor nie mówi tego co myśli, ale odtwarza myśli tych, którzy reżyserują spektakl. Taką mają wartość słowa aktora. Idąc do teatru dobrze jest znać zarówno autora sztuki jak i reżysera spektaklu. Wtedy widowisko jest bardziej zrozumiałe. Słuchając politycznych komentarzy odtwórcy roli Babinicza szukajmy reżysera tego swoistego spektaklu.
Relacje reżyser - aktor można porównać do zależności muzyk – instrument. Nawet najlepsze skrzypce, choćby te spod ręki samego Stradivariusa, są jedynie kawałkiem drewna w rękach prostego drwala. Nie są one w stanie, same z siebie, wydać żadnego dźwięku bliskiego „Wiośnie” Vivaldiego. Niezbędne są umiejętności Paganiniego.
Tak też jest z aktorstwem. Gdy ulubieniec scen dramatycznych i ulubieniec ekranów przemawia niczym polityk, staje się jedynie klockiem drewna; brzmi jak cymbał pusty.
Jeżeli zrozumiemy te zależności będziemy w stanie uzyskać właściwą perspektywę. Cieszmy się gdy kreacja jest dobra – wzbudza emocje. Nie miejmy pretensji do aktora o przekaz sztuki czy filmu ( na to ma wpływ reżyser i scenarzysta). Aktor, mimo jego czasem wyjątkowych cech, aspiracji i narcyzmu, jest jedynie odtwórcą. Tylko tyle...Nic więcej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A Oponia w walonkach i tełogrełce działkowca z ogródka przy lotnisku!
Innych ról dla tych obu nie widzę!
pzdr
* zapijaczona, obrzęknięta gębą w sam raz pasuje, jak ulał do roli tej baby.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#310319

Złośliwe, ale wyjątkowo celne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#310322