A jednak się kręci

Obrazek użytkownika puszczyk
Kraj

Historia lubi się powtarzać i chociaż wielokrotnie nam się wydaje że napotykamy nowe wyzwania i nowe sytuacje to tak naprawdę można to podsumować zawsze krótko powiedzeniem: „ale to już było”. Niestety jak widać wciąż powraca w przeciwieństwie do słów piosenki „i nie wróci więcej”.

 

W historia ludzkości jest pełna „autorytetów” i autorytetów. Nie inaczej dzisiaj autorytety noweczesności i poprawności mnorzą się nam jak grzyby po deszczu. Społeczeństwo nasze doszło do tak głębokiego rozdarcia iż biega jak burek za własnym ogonem rzucając argumenty i kontrargumenty dotkliwie obijane o ściany brutalnej rzeczywistości.

 

Przykładami walk różnych „autorytetów” i autorytetów jest większości znana historia niejakiego Galileo Galilei stawianego dzisiaj często poprzez całkowite spłycenie problemu do naukowca uciemiężonego przez dyktaturę Kościoła. Jednakże zupełnie nam się inaczej zacznie jawić ta historia w pryzmacie zwalczania się ideii gdy jedne „autorytety” uzurpujące sobie prawa do wszechwiedzy spotykają się z autorytetem poszukiwaczy prawdy.

 

Inny ciekawy przypadek z historii jeszcze wcześniejszej opowiada nam o wydarzeniach w świecie polityki. Kariera senatorska Incitatusa (wcześniej zwanego prosiaczkiem) niejednego potrafi nastroić do życia filozoficznie, będąc jednocześnie dowodem iż pojęcie poprawności politycznej wcale nie wykształciło się na przełomie XX i XXI wieku.

 

W ostatnich dniach przetaczające się fale różnych dyskusji rodzą i niszczą różne „autorytety”. Nowe wschodzące gwiadzy i nic nieznaczące ziarenka piasku w klepsydrze historii.

 

Dla mnie staje się dziś wiodącą dyskusja o nowej jakości parlamentarnej czyli WICO MARSZAŁKO naszego grona sejmowego. Dyskusja tocząca się od kilku dni na temat tej postaci naszego firmamentu politycznego jest intrygująca. Gwałtowne zwroty akcji. Procesy sądowe. Wypowiedzi naukowych „autorytetów” że jest się nie tym kim się jest, a tym kim się czuje.

 

Co by jednak w tej sprawie nie powiedziano jednak ja wolę się trzymać wykładni nakukowej. Nauka jest nieubłagana i sprawę transeksualizmu traktuje jednoznacznie jako jedno z różnych zabużeń osobowości i samo identyfikacji. Nauka jednoznacznie traktuje to jako odchyłkę od normy, a nie stan normalny. Niestety co by nie powiedzieć to wciąż mężczyzna choć sądy i inne „autorytety” mogą mieć odmienne zdanie. Biologia jako nauka ścisła jednoznacznie odpowiada nam na podstawowe pytania dzięki obecnie silnie rozwiniętej genetyce.

 

Na podsumowanie tej notki i wątpliwe pocieszenie dla podobnie myślących możemy sobie powiedzieć zawsze „A jednak się kręci” a właściwie:

To tylko facet z zabużeniami tożsamości, pomimo że niedługo być może WICO MARSZAŁKO

Ocena wpisu: 
Brak głosów