PO goni swoich do roboty, pałką

Obrazek użytkownika box2008
Kraj

Zastanawiałem się, jak platforma zamierza zrealizować swój pomysł z wędrówką kandydatów po domach wyborców?
No bo proszę sobie wyobrazić, taki Cezary Grabarczyk, Vincent Rostowski albo ta pani od zdrowia, której ostatnio nie pokazują, mają nagle zamienić swoje wypasione lakierki na sandały misjonarzy miłości i ruszyć w trasę po blokowiskach miast, pukając pokornie do drzwi i bram. Pomijając już reakcję kolejarzy, stoczniowców, pielęgniarek czy emerytów (kop i szus ze schodów), ciężko w coś takiego uwierzyć, zupełny absurd, prawda?
Jednak PO znalazła sposób, no może nie na Vincenta i Kopacz, ale na swoich szeregowych członków, na pewno. Jak wiadomo, platformersi to ludzie biznesu, na których działa tylko jedno (tak, tak, kassa misiu) tak więc, jak donosi największy papierowy organ prasowy III RP:
„Alert w PO. Partia upomina kandydatów do parlamentu, żeby nie przekraczali limitu wydatków na kampanię. I grozi skreśleniem z listy albo wyrzuceniem z Platformy”,
i dalej pisze o przygodach jakiegoś młodego „społecznika”, który bez pisemnego przyzwolenia lokalnej jaczejki wyrwał się przed szereg z bilbordami. Oczywiście, został za to surowo ukarany (kop), w atmosferze typowej dla organizacji mafijnej zresztą, przeczytajcie państwo sami cytat, bo linkowa nie zamierzam:
„Szef zachodniopomorskiej PO Stanisław Gawłowski podkreśla, że Marcinkiewicz złamał prawo, bo prowadził kampanię bez zgody pełnomocnika finansowego komitetu wyborczego […]
- Samowolne działanie posła Marcinkiewicza groziło przekroczeniem kwoty, jaką PO w regionie może wydać na kampanię. I byłyby kłopoty przy rozliczeniu wydatków - mówi ''Gazecie'' Gawłowski. Marcinkiewicz w odwecie oskarżył Gawłowskiego, że ten lub jego współpracownicy włamali się do jego prywatnej skrzynki e-mailowej i poznali szczegóły prowadzonej przez niego kampanii.
- Niech złoży zawiadomienie do prokuratury. Niewątpliwie powinna się przyjrzeć prowadzonej przez niego kampanii - odpowiada Gawłowski.”
Prawda że słodkie ;)
No ale dale też jest ciekawie:
„Na całą kampanię PO może wydać 30,612 mln zł. 21 mln zł ma pochłonąć kampania centralna, 9 mln - w regionach. […] Kandydaci na jedynkach mogą wydać nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych, ci na najdalszych miejscach - po 1,5-2 tys. zł. […] Wielu kandydatów z dalszych miejsc narzeka, że za takie pieniądze będzie trudno przeprowadzić skuteczną kampanię.”
Jednak dłoń pomocną podaje im nieoceniona i genialna pani Kidawa-Błońska:
„Rzeczniczka sztabu PO Małgorzata Kidawa-Błońska przekonuje, że za 1,5 tys. zł można zrobić skuteczną kampanię. - Dowodem niech będzie poseł Michał Szczerba, który w 2007 r. w Warszawie wszedł do Sejmu z 26. miejsca na liście. Chodził z ulotkami od drzwi do drzwi i ludzie na niego zagłosowali - podkreśla.”
Tak więc nie marudzić platformersy, za 1 500 zł można kupić biletów na tramwaj, że hoho! Do roboty, znaczy się, w drogę.

PS
Tak zupełnie już na marginesie, ciekawe wnioski nasuwają się z tej akcji.
Po pierwsze, PO najpierw wyczyściło media publiczne z niezależnych dziennikarzy i zrobiło to tak skuteczne, że jak pokazuje akcja PO, ludzie przestali wierzyć ww.
Po drugie, partia Donalda Tuska ma marną opinię o sile przekonywania TVN-u skoro musi odrywać swoich ludzi od ważnych zajęć (kassa misiu) i wysyłać do tych zapiszonych domów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

 sam tusk, czy komorowski nie może wystąpić na niechronionym większym zgromadzeniu a wysyłałby swoich pachołków?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#178848