Powstanie Warszawskie co zyskaliśmy?

Obrazek użytkownika Grzegorz Bieniarz
Historia

Chyba nie ma w polskiej historii wydarzenia wokół, którego toczono by tyle sporów i wywołującego tyle emocji, co Powstanie Warszawskie. Przez wszystkie lata po jego zakończeniu narosło wiele mitów i niedomówień, które wytworzyły „czarną legendę” Powstania. Z tego powodu Powstańców a szczególnie ich dowódców obarczano winą o zniszczenie miasta i śmierć około 200 tys. ludzi, które miały wynikać z błędnej oceny sytuacji na froncie, osobistych ambicji i niezrozumienia realiów politycznych. Te negatywne oceny są głownie wynikiem okresu PRL-u. Komuniści z wiadomych względów nie byli zainteresowani gloryfikacją Powstania i dyskredytowali je na każdym kroku.

Niestety 45 lat działania socjalistycznej propagandy wywarło swoje piętno i efektywnie wpłynęło na realną ocenę warszawskiego zrywu również w czasach obecnych, kiedy to bardzo często w sposób bezrefleksyjny powtarza się historyczne mity lat PRL, jątrząc szczególnie w umysły młodych pokoleń krzywdzący obraz Powstańców Warszawskich.

Aby właściwie zrozumieć motywy postępowania AK i jej dowódców potrzebne jest przeanalizowanie sytuacji, w której przyszło im działać oraz rozpatrzenie alternatyw jakie mieli do wyboru.

Powstanie Warszawskie a Powstanie Paryskie

Mówi się, że „historia kołem się toczy”. To popularne powiedzenie jest tyleż powszechne co nieprawdziwe. W rzeczywistości występują jedynie sytuacje analogiczne, które sprawiają wrażenie cykliczności ludzkich dziejów. Jednak podobna sytuacja, czyli działanie w podobnych warunkach i podjęcie tych samych czynności może przynieść zupełnie odwrotne skutki. Co jednak te mgliste, teoretyczne wywody mają do oceny Powstania Warszawskiego? Ponieważ okazuje się, że w historii nie ma chyba tak bliźniaczo do siebie podobnych zdarzeń jak Powstanie Warszawskie i dziejące się niemal w tym samym czasie Powstanie Paryskie.

Wszyscy dobrze znamy okoliczności i fakty dotyczące wybuchu Powstania Warszawskiego, więc nie będę ich tutaj przytaczał. Jednak niewielu zna okoliczności rozpoczęcia Powstania w Paryżu, a są one w tej sytuacji warte przypomnienia:

Powstanie Paryskie wybuchło 20 sierpnia 1944 na wieść o zbliżaniu się do miasta wojsk amerykańskich i zostało zainicjowane przez komunistyczną organizację podziemną FTP. Celem powstańców było opanowanie miasta i czekanie na pomoc wojsk amerykańskich, gdyż tylko dzięki nim cała operacja mogła odnieść sukces. Rozpoczęcie powstania wcale nie było po myśli amerykańskiego dowództwa ani też „Wolnej Francji” (CFLN) gen. de Gaulla. Kiedy gen. Patton, amerykański dowódca tego odcinka frontu, dowiedział się o jego wybuchu dosłownie się wściekł, gdyż przyśpieszenie marszu na Paryż burzyło jego strategiczne plany. De Gaulle obawiał się natomiast, że powstańcy osiągając sukces przywitają Amerykanów jako prawowicie sprawujący władzę, przez co odsuną jego oraz jego organizację na boczny tor.

Powstanie przebiegało w dość chaotyczny i nieprzemyślany sposób wynikający głównie ze słabości militarnej FTP. Próbowano opanować główne punkty miasta obsadzone przez Niemców – szczególnie gmachy użyteczności publicznej, a kiedy to się nie powiodło, po dwóch dniach jego trwania na ulicach zaczęto wznosić barykady, nawiązując tym niejako do rewolucyjnej tradycji miasta. Hitler, tak jak w przypadku Warszawy, wydał rozkaz zniszczenia miasta.

W obliczu sytuacji Amerykanie wysłali na pomoc powstańcom francuską dywizję pancerną pod dowództwem gen. Leclerca, która dotarła do Paryża 24 sierpnia. Niemcy wycofali się nie podejmując walki. W powstaniu zginęło 1500 osób, a jego przebieg i znaczenie nie zapisało się zbytnio w pamięci i tożsamości Francuzów.

Wyobraźmy sobie teraz, co by nastąpiło gdyby Amerykanie zastosowali tą samą logikę i ten sam sposób działania jak Stalin i dowództwo radzieckie wobec walczącej Warszawy:

Na wieść o wybuchu walk w Paryżu Amerykanie opóźniają marsz na miasto i zakazują udzielania wszelkiej pomocy dywizji gen. Leclerca (tak jak Rosjanie zakazali Berlingowi). Kiedy podchodzą już pod miasto bezczynnie stoją i jedynie przyglądają się jak wykrwawia się ono w ciężkich walkach a Niemcy dokonują bestialskich zbrodni na ludności cywilnej. Kiedy po dwóch miesiącach powstanie w końcu upada dalej nie podejmują działań pozwalając Niemcom na planowe i systematyczne wyburzanie miasta. W końcu, w styczniu 1945 roku wkraczają do kompletnie zniszczonej i wyludnionej stolicy Francji. Czysta abstrakcja, nieprawdaż? I to nawet jak na warunki tzw. „historii alternatywnej”.

Niestety te same prawa moralne i te same kryteria przyzwoitości nie są stosowane w różnych miejscach i przez różne państwa i narody. To co Amerykanie przyjęli za normę – czyli pomoc walczącemu miastu nawet za cenę pokrzyżowania pierwotnych planów, nie było zupełnie motywem działań Józefa Stalina, który cynicznie wykorzystał sytuację Warszawy do osiągnięcia celu jakim była dominacja nad Polską i zaprowadzenie w niej sowieckich porządków. I na tym może jedynie polegać wina dowództwa AK, które rozpoczynając Powstanie naiwnie liczyło na „przyzwoitość” sowieckich wyzwolicieli.

Jeśli nie Powstanie to co?

Jednym z głównych zarzutów wobec Powstańców jest to, że swoim działaniem przyczynili się do zniszczenia miasta i śmierci 200 tys. ludzi poprzez sprowokowanie Niemców. Zastanówmy się zatem jakie alternatywy miało AK, w sytuacji nadciągającej w stronę Warszawy Armii Czerwonej? Była ona właściwie jedna – nie podejmowanie walki oraz bierne dostosowanie się do biegu wydarzeń.

Istnieje opinia, że ta bierność pozwoliła by uniknąć późniejszej tragedii jaką było kompletne zniszczenie miasta. Niestety nic bardziej błędnego i aby poprzeć dowodami moją tezę posłużę się znowu analogią, którą są w tej sytuacji okoliczności wyzwolenia białoruskiego Mińska:

Mińsk został wyzwolony przez Armię Czerwoną 3 lipca 1944 roku, w czasie trwania wielkiej radzieckiej kontrofensywy noszącej kryptonim „Bagration”. W momencie wkroczenia Armii Czerwonej, miasto było kompletnym rumowiskiem i miejscem śmierci dla tysięcy ludzi, mimo, że nie wybuchło w nim żadne powstanie. Przyczyną takiej sytuacji było to, że Niemcy uczynili z Mińska „miasto twierdzę”, której zaciekle bronili, a zniszczenie miasta wynikało głównie z radzieckich działań ofensywnych czyli bombardowań i ostrzału artyleryjskiego. Dodajmy, że takie same plany obronne Niemcy przewidywali wobec Warszawy, więc znając sposób walki radzieckich „wyzwolicieli”, dla których nie istniały takie wartości jak dbałość o ludzkie życie czy to „swoich” czy wrogów, oraz znając mentalność Niemców, dla których jedną z głównych cech podczas walki jest zajadłość, można przyjąć, że Warszawa nawet bez Powstania byłaby areną zaciętej bitwy, która przyniosła by zniszczenie miasta i dziesiątki tysięcy ofiar śmiertelnych.

Scheda Powstania

Co by się zatem stało, gdyby Armia Czerwona zajęła Warszawę przy bierności Polaków? Nie podjęcie walki, byłoby zapewne odebrane jako akt tchórzostwa i doskonały pretekst dla Stalina do tego by uczynić z Polski „17 republikę”, zamiast pozostawiać jakiekolwiek pozory Polskiej Państwowości. To co nas uratowało przed takim rozwiązaniem, to właśnie ta wykpiwana, lżona i poniżana polska mentalność, czyli nasz kult walki, honoru i romantycznego zrywu.

W polskiej historii istnieją dwie tradycje, które mają taki sam wpływ na nasze dzieje, -pierwsza, niechlubna, to tradycja zaprzaństwa i zdrady, oraz druga chlubna – honoru i walki.

Kiedy ta nasza pierwsza „cecha narodowa” pozwoliła Stalinowi na wprowadzenie w Polsce sowieckich rządów przy pomocy polskich zdrajców i trwania tego systemu przez 45 lat, a częściowo funkcjonującego do dnia dzisiejszego, to ta druga nasza cecha nakazywała sowieckim okupantom daleko posuniętą ostrożność i respekt wobec Polski i Polaków.

Kiedy byłem jeszcze studentem, z gościnnym wykładem na Instytut Historii UO przyjechał prof. Andrzej Nowak (wtedy jeszcze doktor). W pewnym momencie dyskusja po jego wykładzie (dotyczącego akurat polityki zagranicznej Józefa Piłsudskiego) zaczęła dotyczyć oceny i motywów działania, którymi ZSRR kierowało się wobec swoich powojennych, podbitych „satelitów”. Andrzej Nowak powiedział wtedy mniej więcej takie słowa: „Niech państwo zwrócą uwagę na sposób postępowania ZSRR wobec podbitych państw, które były w sojuszu z III Rzeszą, a tych które były w koalicji antyhitlerowskiej”.

Krótka analiza tej postawy da nam odpowiedź na szereg fundamentalnych pytań dotyczących naszych powojennych dziejów i sytuacji, w której obecnie znajduje się Polska. Jakie więc były te radzieckie działania? Najjaskrawiej je widać na przykładzie Węgier i Czechosłowacji, czyli państw, które podczas wojny były w sojuszu z Hitlerem. Kiedy w 1956 r. Węgrzy podjęli rozpaczliwą próbę wyzwolenia się spod sowieckiej dominacji ich narodowy zryw został bezwzględnie zdławiony przy pomocy czołgów. W 1968 r. Czechosłowacja (podczas wojny bierna wobec niemieckiej okupacji) również próbowała wyzwolić się z sowieckich więzów, za co spotkała ją militarna interwencja państw Układu Warszawskiego.

Natomiast kiedy w 1980 i 1981 r. kiedy przeciwko sowieckiej dominacji zaczęli się buntować Polacy to sowieckim towarzyszom „zadrżała ręka”, gdyż wiedzieli, że mają do czynienia z walecznym narodem, który wykazał się bohaterską postawą podczas wojny. I dlatego sowieci w tym wypadku musieli zastosować inne rozwiązanie, próbując zaprowadzić porządek jedynie rękami polskich kolaborantów.

Tak więc mentalność oporu i walki, którą Polacy kierowali się również w walce z ustrojem socjalistycznym, jest również w dużej mierze schedą Powstania Warszawskiego, które było niezbędną „daniną krwi” złożoną przez naród podczas wojny, po to aby przyszłe pokolenia Polaków mogły z godnością domagać się wolności, czerpiąc w ten sposób właściwe wzorce zachowań, które w końcu pozwoliły nam wyzwolić się spod sowieckiego jarzma.

Autor: Grzegorz Bieniarz

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Analogia pomiędzy powstaniami w Warszawie i Paryżu jest z jednej strony uzasadniona, z drugiej chybiona. Może właściwsza byłaby analogia między PW a powstaniem słowackim? Ścisłe współdziałanie z Sowietami zakończyło się tam zarówno klęską militarną, jak i podporządkowaniem politycznym.

Ale tekst b. interesujący i zasługujący na wysoką ocenę.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373028

 że to porównanie jest jak najbardziej uzasadnione. Do powstania na Słowacji porównałbym akcję "Burza", gdzie nasi dowódcy również starali się współpracować z Sowietami, a efekt znamy - aresztowania, wysokie wyroki lub egzekucje bez wyroku. Autor materiału dokonał bardzo trafnego porównania i ciekawej analizy. Pozdrowienia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373043

Akcja "Burza" nie miała na celu wyparcia jednostek niemieckich lub niedopuszczenia do zajęcia terenu przerz te jednostki. Akcja "Burza" nie była w żadnej mierze wspierana przez Sowietów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373046

 "Akcja „Burza” – operacja wojskowa zorganizowana i podjęta przez oddziały Armii Krajowej przeciw wojskom niemieckim w końcowej fazie okupacji niemieckiej, bezpośrednio przed wkroczeniem Armii Czerwonej, prowadzona w granicach II Rzeczypospolitej. Trwała od 4 stycznia 1944, kiedy wojska radzieckie przekroczyły na Wołyniu granicę polsko-radziecką z 1939, do stycznia 1945." Pierwsze zdania z Wikipedii. Oczywiście, że akcja Burza nie była wspierana przez Sowietów, ona była przez nich likwidowana, o czym pisałem wcześniej. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373053

jest alternatywa.

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#373038

W procesie decyzyjnym istnieją zbiory alternatyw.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373044

Najpodlejsze ataki i pomówienia pod adresem AK i Powstania pochodzą raczej z ostatniego dwudziestolecia. To chyba nie za czasów PRL wypisywano brednie o AK-wcach polujących w czasie Powstania na ukrywających się Żydów.

Komuniści raczej przemilczali niż dyskredytowali, a już na pewno nie robili tego "na każdym kroku". I chyba nawet najgorsza propaganda z PRL nie sięgała do stóp bydlakom, o jakich w tych dniach mogliśmy czytać na niepoprawnych.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373050

się to robi i na skalę jakby o wiele większą bo o ile za komuny represje odnosiły się do samego "delikwenta" i jego najbliższego środowiska, dziś dotyczą całych grup społecznościowych liczonych w miliony.

Być może mam błędne zdanie, wynika z mych własnych obserwacji opartych na naszych rodzinnych kontaktach z byłymi żołnierzami AK, w Polsce i w Anglii.

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#373064

Nie, no to ja wiem:-)

Ale nie o wczesne lata 50-te mi chodzi, a o tę propagandę, którą ja pamiętam, czyli tak od połowy lat 70-tych. Może powinienem to zaznaczyć, ale autor pisze o 45-letnim praniu mózgów.
A ja się na to nie zgadzam, bo myśmy w PRL-u nie mieli w 1/4 tak wypranych mózgów, jak dzisiejsi czytelnicy Wyborczej.
I tamta propaganda nie posługiwała się tak agresywnym językiem, ani nie posuwała się do takich podłości, jak to, co można czytać dziś.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373067

jako 10-letnie dziecko już byłam świadoma pewnych spraw. Wczesnych 50-tych nie pamiętam.
Co do reszty - też zgoda ale np. odnośnie "autor pisze o 45-letnim praniu mózgów." to w szkole, w której spędziłam ogółem 12 lat i nauczyciele z podstawówki uczyli mnie również w liceum to pranie mózgu pamiętam. Konkretnie na lekcjach historii gdy nasza historyczka się rozchorowała ciężko i podczas jej 2 czy 3 letniej nieobecności zastępował ją historyk, którego głównym zajęciem było właśnie pranie mózgu uczniom. Protesty rodziców w dyrekcji szkoły o zmianę nauczyciela nie pomagały. Nie pamiętam już jak było w innych klasach, w mojej mu się jego "misja" nie udała choć opłaciliśmy ją dwójami i trójami na koniec roku szkolnego.
Chyba w tamtych latach społeczeństwo polskie miało o wiele silniejszą mentalność i instynkt samozachowawczy, niezbyt uginało się pod atakami propagandy. Może dlatego, że nie było tak powszechnej telewizji, media były raczej od informowania, a nie od "opiniotfurstwa", rodziny spędzały więcej czasu ze sobą i władzy było trudno psuć relacje między ludźmi.
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#373072

że pokazałeś pan jak należy interpretować Powstanie Warszawskie. Znam kilku, którzy je potępiają i wiem z jakim smutkiem myślą o nich Ci ,którzy w rodzinie mają uczestników PW. Ja też ich miałem i dlatego dziękuję w ich imieniu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

lupo

#373063