Rekonstrukcja

Obrazek użytkownika Tomasz Sokolewicz
Historia

Zebranie Dyrektoriatu właśnie się skończyło. Ostatni wyszedł jak zwykle Czesław Kiszczak. Wojciech Jaruzelski został sam. Jak zwykle on musiał podjąć decyzję. Kruka mieli, ale psychopata nie chciał śpiewać. Doszli do granicy ryzyka i potrzebowali decyzji. Czesław przestrzegał: „co będzie, jak czarni zrobią z niego świętego?”.
Najchętniej napiłby się, albo porozmawiał z towarzyszami radzieckimi, ale bał się, że go wyśmieją. Plan pierestrojki i wzmocnienia socjalizmu przez amerykanów i Europę był już przecież zaimplementowany, agentura pracowała. Pomysł z internowaniem naszych ludzi już działał – Zachód płacił za WSW i SB Milewskiemu i innym towarzyszom podstawionym odpowiednie miejsca przez Czesława, „Interfragrances” i nowe, międzynarodowe spółki towarzyszy z Biura zarabiały więcej, niż socjalistyczne przedsiębiorstwa. Pomarańczowy zapach perfum od Olka podobał się córce i jej koleżankom…
Ale zabić człowieka, tak po prostu i do tego zaryzykować konflikt z Watykanem. Pomysł Cześka z pokazywaniem opozycjonistom zdjęć umierającego Przemyka był niezły – wielu się przestraszyło, ale zabicie księdza mogło mieć zupełnie inne konsekwencje.
Gdyby ten przeklęty Wojtyła zdecydował nas potępić i nie pozwolić towarzyszom z wojska i milicji na branie sakramentów? Gdyby uznać walkę z nami za walkę ze złem?
Co by towarzysze z Moskwy powiedzieli na wpadkę całej plejady naszych najlepszych ludzi wysyłanych na Zachód jako „Żydzi” już od połowy lat sześćdziesiątych?
Nagle powietrze zafalowało. Nieprawdopodobna tęcza rozbłysła przed masywnym biurkiem generała. W pokoju unosił się zapach ozonu, jakby po kwarcówce. Generał sięgnął do przycisku alarmowego, ale zgęstniałe powietrze uniemożliwiło mu ten ruch – jego ciało znalazło się jakby w kokonie, który pozwalał na delikatne ruchy o najwyżej kilka centymetrów. Guzik alarmowy był za daleko. W rozbłysku kolejnej tęczy stanął przed Jaruzelskim amerykański komandos w okularach i zaraz obok drugi. To koniec – pomyślał towarzysz generał. „Jaruzelski, jaki młody…” powiedział ten wyższy. „Ryba, ale dym! Odpowiedział z wyraźnym akcentem krakowskim mniejszy z komandosów – Michnik nas ozłoci za wywiad z Generałem. „Kim jesteście – zapytał Jaruzelski”. „Wsza i Ryba z Krakowa. Przylecieliśmy tutaj z 2020 roku. Chcielibyśmy zadać Panu generałowi kilka pytań na temat transformacji ustrojowej z 1989 roku. Dzisiaj mamy?” „19 październik 1984 roku” „Aha, to już po 13 grudnia… ale przed Magdalenką. To znaczy, że znaleźliśmy się w centrali zarządzania Polską. Ale jazda, to lepiej niż Gazieta…”. „Pomocy, to zamach – zaczął wrzeszczeć Generał”. „Spokojnie ziomal, nic nie mów bo sobie cos zrobisz i powstanie artefakt. Twój głos nie przechodzi przez tę, no wstążkę Tovianiego, możesz sobie krzyczeć dowolnie. My jesteśmy przyjaciółmi, to znaczy Twoimi przeciwnikami. Przysłał nas sam Idam Achnik, żeby podziękować za piękne przemówienie od Urka Jurbana z tym, że Idam lubi Francję i Polskę. Poetycko to napisaliście, że Idam niby nie wyjedzie…” „Skąd to wiecie? Jesteście z CIA?” „Przeciwnie ziomal. Reprezentujemy grupę rekonstrukcyjną „opozycja demokratyczna”. Robimy głodówki, strajki i protesty za opozycjonistów. To powoduje, że żaden strajk nie może się udać, żadna głodówka nie zwycięża. I za to kasujemy od Zbycha i Zdzicha. Dzięki temu jest spokój – to proste jak drucik. Ty sam to wymyśliłeś z Wałęsą, pamiętasz? Teraz sobie porozmawiamy, tylko włączymy zagłuszarkę, aby ktoś nam nie zwinął materiału. [- - - - ] Główny Urząd Kontroli Wydawnictw i Widowisk.

Kilka godzin później w gabinecie premiera Jaruzelskiego w KC zadzwonił telefon: „Jaka jest decyzja, towarzyszu generale?” „Grzanie, dobre grzanie” – dziarsko odpowiedział Jaruzelski.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jakbyś tak opowiedział czasy późniejsze i do wątku krakowskiego dodał żoliborski, to hohoho!

www.ratujemyroja.pl

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Petronela

#241630