Postawią ci szubienice a mnie tron

Obrazek użytkownika tomeks
Kraj

Postawią ci szubienicę, a mnie tron
Z Andrzejem Rozpłochowskim, działaczem opozycji w okresie PRL i jednym z współtwórców śląskiej "Solidarności" rozmawiał Tomasz Sarwa
Panie Andrzeju, jak to się stało, że wybrano Pana na przewodniczącego strajku w Hucie Katowice w roku 1980. W napisanej przez Pana książce „Postawią ci Szubienicę…” można przeczytać, że pierwotnie przewodniczącym był Marek Fabry, który potem okazał się wtyką SB.
Byłem jednym z głównych inicjatorów obalenia przywództwa Marka Fabrego. Dzięki temu wybrano mnie nowym przewodniczącym komitetu strajkowego. Do dziś nie wiem, czy Marek Fabry był wtyką bezpieki w sensie agenturalnym. Nie mam na ten temat żadnej konkretnej wiedzy, dokumentów. Natomiast niewątpliwie Marek Fabry współpracował z władzą, wykonywał ich polecenia, chyba z osobistego zamiłowania był komunistą. Nieco później, w 1983 roku kiedy siedziałem w więzieniu, Naczelna Prokuratura Wojskowa przygotowała różnych świadków z terenu Śląska, którzy mieli potwierdzać jej oskarżenia wobec mnie. Jednym z nich był Marek Fabry. Na potwierdzenie tych słów mam dokumenty w swoich teczkach w IPN.
Czy Pan wie dlaczego siedziba MKZ Katowice była tak luksusowo wyposażona? We wspomnieniach mówi Pan, że zastanawiał się skąd Kazimierz Świtoń, wiedział o tym i czemu się tak upierał przy tej lokalizacji. Czy to było jakieś celowe działanie bezpieki, to miała być prowokacja?
Nie wiem dlaczego Kazimierz Świtoń nam ten budynek polecał. Osobiście mi go zaproponował, twierdząc, że to jest siedziba, którą władze nam mogą dać. Byłem zaskoczony. Owszem, mieliśmy ambicje stworzenia regionalnego związku, a potem Solidarności ogólnokrajowej, do tego potrzebna nam była siedziba w stolicy województwa, ale propozycja tej lokalizacji była podejrzana.
Wcześniej władze zaproponowały nam na siedzibę MKZ taki pawilonik na osiedlu, na którym mieszkałem. Oczywiście odmówiłem. Później złożyliśmy wniosek o przyznanie nam siedziby w budynku w którym w latach osiemdziesiątych mieściła się centrala reżimowych, branżowych związków zawodowych, przy ulicy Jagiellońskiej. Chcieliśmy mieć siedzibę w tym samym miejscu co inni związkowcy. Niestety odmówiono nam. Zwróciliśmy się o poparcie tego wniosku do bratniego MKR Jastrzębie, ale niestety nie chcieli w naszej sprawie występować do wojewody.
A później zjawił się ze swoją propozycją Świtoń. Do dziś to dla mnie zagadka, dlaczego tak zasłużony działacz, współtwórca pierwszego komitetu wolnych związków zawodowych przed sierpniem 1980 roku w Katowicach przedstawił nam tak dziwną propozycję Bo dla mnie to oczywiste, że propozycja pochodziła ze źródeł kierownictwa komunistów a Świtoń był ich przekaźnikiem.
Trochę później, na początku 1981 r., w nasze ręce dostała się kopia kasety magnetofonowej z nagraniem wystąpienia I sekretarza KW PZPR w Katowicach, Andrzeja Żabińskiego. Na tajnej naradzie z aktywem komunistów wojewódzkich mówił, żeby Solidarność kompromitować. To właśnie podczas niej wskazywał, żeby dawać nam luksusowo urządzone siedziby, mając nadzieję, że w takim otoczeniu łatwiej nas będzie korumpować.
Kiedy był Pan we Włoszech na zaproszenie związków zawodowych, w Polsce próbowano Pana obalić. Przez kogo były inspirowane te działanie?
Absolutnie było to inspirowane przez SB. Głównym autorem tego nieudanego puczu, przewrotu pałacowego, był Kazimierz Świtoń. Na tę tezę mam dowód w dokumentach Służby Bezpieczeństwa. Kazimierz Świtoń był inspirowany przez SB. Z niewiadomych mi powodów był podatny na ich grę operacyjną. Ulegał namowom służb, działał tak, żeby rozbijać naszą jedność. Występował nie tylko przeciw mojej osobie, ale także przeciwko moim kolegom z MKZ-tu. Oskarżał nas, tak jak bezpieka, o wszystkie najgorsze rzeczy: o kradzież pieniędzy, o niemoralne prowadzenie się, o alkoholowe libacje. O wszystko to, co bezpieka próbowała nam zarzucić w ulotkach rozrzucanych przez nieznanych sprawców na ulicach i w zakładach pracy całego województwa.
W Pańskiej książce dwa razy pojawia się postać młodego prowokatora, który próbuje narobić zamieszania na waszych spotkaniach. Czy Pan już wie kto to był? Czy to był człowiek przypadkowy?
Nie, on na pewno nie był przypadkowym człowiekiem, to był młody komunista, ale z uwagi na moją wieloletnią nieobecność w kraju wielu rzeczy nie miałem okazji przez te lata wyjaśniać. Wróciłem do kraju dopiero rok temu i tego fragmentu jeszcze nie wyjaśniłem.
Skąd tytuł „Postawią ci szubienice…”
Tytuł jest częścią motta tej książki. To słowa Lecha Wałęsy wypowiedziane do mnie w dniach burzliwych wydarzeń w marcu 1981 roku, których całość brzmi „Postawią ci szubienicę, a mnie tron. Ciebie powieszą, a mnie będą wielbili”.
To właśnie w marcu tego roku władza komunistyczna, przy pomocy służb specjalnych i nie wiadomo kogo tak naprawdę jeszcze, pobiła w biały dzień, w urzędzie państwowym Wojewódzkiej Rady Narodowej przywódcę i działaczy regionu Solidarności w Bydgoszczy. Przez naród zostało to odczytane jako prowokacja, jako próba brutalnego uderzenia w ruch Solidarności. Oburzeniu towarzyszyła spontaniczna gotowość strajkowa i głośne domaganie się wyjaśnienia okoliczności tego zajścia. Wskazania i ukarania sprawców. A Lech Wałęsa, był największym przeciwnikiem jakiejkolwiek formy aktywności, przeciwstawienia się komunistom za to pobicie działaczy Solidarności. Rzecz nieprawdopodobna. Ten rzekomo bohater, ten który przeskoczył płot i obalił PRL. On nie chciał podjąć żadnych kroków zmierzających do ukarania sprawców. Starałem się z nim o tym porozmawiać, domagałem się zwołania Komisji Krajowej. Wtedy rozwścieczony Wałęsa w telefonicznej rozmowie rzucił mi te słowa.
Wierzy Pan w to, że Polska będzie jeszcze kiedyś takim krajem o jaki walczyliście?
Mamy formalnie wolną, niepodległą Rzeczpospolitą, ale… diabeł tkwi w szczegółach. Kiedy przyjrzymy się Polsce uważniej to okaże się, że jesteśmy krajem bardzo chorym. W mojej opinii, wbrew oficjalnie rozpropagowanym i utrzymywanym, optymistycznym wskaźnikom, komentarzom, sytuacja ekonomiczna Polski jest fatalna.
Nasz rząd nie zapewnia odpowiednich warunków życia obywatelom. Nie zapewnia godnego utrzymania milionom Polaków. Jeśli chodzi o scenę stricte polityczną w Polsce, w mojej opinii, funkcjonuje bardzo zły i bardzo chory ustrój organizacji państwa. To jest formalnie demokracja, ale ona jest bardzo chora. Ja jestem za demokracją reprezentatywną, a nie bezpośrednią. Jestem przeciwny partiom wodzowskim, bo partie wodzowskie nie mogą budować demokracji, a zwłaszcza reprezentatywnej. Partie wodzowskie budują dyktatury.
Wywiad opublikowany w Gazecie Śląskiej z dnia 02.12.2011

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Kazimierz Świtoń (w nocy 4 IX 1980 r. potajemnie przywieziony na teren huty) - Jak bardzo to przypomina "desant" korowców Gdańsku .

Jeszcze o słynnej willi (bywałem tam za materiałami ) -

Willa przy ulicy Pawła Stelmacha nr 17.

Zabytkowy budynek mieszkalny − tzw. willa Adama Kocura (ul. P. Stalmacha 17)[8], wpisany do rejestru zabytków 5 sierpnia 1990 (nr rej.: A/1407/90[9]); został wzniesiony w 1924 według projektu budowniczego Zfimermanna; w stylu eklektyzmu, łączącego elementy historyzmu i modernizmu. Pierwszy właściciel budynku odsprzedał go władzom miasta. W willi zamieszkał ówczesny prezydent Katowic − Adam Kocur. Po II wojnie światowej nocowali tu Nikita Chruszczow oraz Fidel Castro"

http://www.silesia.org.pl/index.php?id=16&lan=pl

„Wolny Związkowiec” -
http://mittal.net.pl/wolny-zwiazkowiec_1980.htm

Jeden z numerów był eksponowany w gablocie Szkoły im Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wy%C5%BCsza_Szko%C5%82a_Oficerska_im._Feliksa_Dzier%C5%BCy%C5%84skiego.
Jak głosiła fiszka - 'szczególnie niebezpieczne wydawnictwo antysocjalistyczne"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#206832

Przypominam swój tekst: http://niepoprawni.pl/blog/4949/czy-kuranty-na-kremlu-zagraja-mazurka-dabrowskiego

alchymista
===
Obywatel, który wybiera królów i obala tyranów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#206883