Polska częścią Niemiec, czyli Lech Wałęsa i jego globalizm

Obrazek użytkownika Thomas Jefferson
Kraj

Zwykle nie słucham byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Ostatnio, w ramach, jak się wydaje szerokiego frontu walki z „religią smoleńską” i PISem, Pan Lech ma sporo do powiedzenia. I trudno się na niego nie natknąć. Dziś jego słowa powinny przejść do „historii”: „Musimy rozszerzyć ekonomiczne, obronne i różne inne struktury, stworzyć z Polski i Niemiec jedno państwo”. Powiedział również, że to jego walka doprowadziła do zjednoczenia Niemiec.

Niech to będzie w miarę jasne: były prezydent, symbol dla niektórych odrodzonego po traumie komunizmu Państwa Polskiego, otwartym tekstem nakłania do pozbycia się pozorów suwerenności kraju i zjednoczenia z Niemcami. Czyli to tak, jak gdyby, po odzyskaniu niepodległości w 1918 r., powinniśmy w 1938 r. stać się częścią Niemiec hitlerowskich. Mam dziwne wrażenie, że niektórzy „pisarze historyczni” niedawno sugerowali mniej więcej coś podobnego. Choć w ograniczonym zakresie. W sumie

Tu już nawet nie chodzi o prywatną opinię Lecha Wałęsy, choć trudno uwierzyć, że on sam do takich wniosków doszedł. Tu chodzi o fakt, że były prezydent, ściśle popierający obecny rząd, wygłasza rzecz, nie do przyjęcia dla każdego trzeźwo myślącego człowieka. Tak naprawdę więc wyraża to, czego Premier, znany ze swej adoracji pani Merkel, powiedzieć by się otwarcie bał. Do kogo właściwie obliczone są takie opinie? Do jakiej części społeczeństwa? Przecież zyją jeszcze ci, którzy pamiętają tragedię II Wojny Światowej. Nie jest też chyba skierowana do tej części spoelczeństwa, która na przełomie lat 80 i 90-tych jeździła do „Reichu” z planem „cigaretten nach Berlin”. Niech jest też chyba skierowana do tych, co niedawno jeszcze myślą o wyjeździe za granicę, do różnych krajów” w poszukiwaniu pracy – oni już widzą, że i tam aż tak dużo nie da się zdziałać. Do kogo więc, Premier lub jego przełożeni, ustami Lecha Wałęsy kierują te słowa? Chyba do naprawdę młodego pokolenia, które już od dziś, dzięki pani Kudryckiej, nie będzie musiało obowiązkowo śpiewać Mazurka Dąbrowskiego w szkołach, ani poznawać dzieł literatury polskiej w szerokim zakresie, ani dziejów ojczystych.

Lech Wałęsa, twierdzi, iż nie mieścimy się w naszych krajach. Nie do końca wiadomo, kto się właściwie nie mieści. Być może ego pana Lecha, po festiwalu w Wenecji, istotnie nie mieści się już w Polsce. Tak naprawdę to nawet nie obwiniam Pana Wałęsy za jego słowa. On nie może sobie poradzić z faktem, że nikt w Polsce go już nie słucha, a z jego z legendy zostały strzępy. Ja nie mogę pogodzić się z faktem, że tak daleko zabrnęła nienawiść obecnego obozu rządzącego do swoich rodaków i Ojczyzny, że są w stanie podkusić każdego, by, wśród rodaków, którzy w ponad 70 proc,. źle widzą sytuację w Polsce, jeszcze bardziej wywołać uczucie rozgoryczenia i złości. Ja już sam wstydzę swoich odczuć, gdy od paru dni, widzę jeden z najbardziej parszywych ataków na Komisję Macierewicza, do ktorych dołączają kolejne :autorytety: - np. krygujący się do niedawna Aleksander Smolar.Wałęsę mogę lekceważyć, ale złośc, delikatnie piszac, mnie nosi, że ten..... ma czelność w ogóle się wypowiadac. I ONI to wiedzą.

A po tym wszystkim, za parenaście lat, jak w Polsce nie dojdzie do radykalnej rewolucji mentalnej, to może te nowe pokolenie, co będzie niedługo wchodzilo w życie, pomyśli: skoro to ma tak trwać, to może lepiej, by tej Polski już nie było.

Ocena wpisu: 
Brak głosów