„ZEMSTA“ (tym razem jako dramat w III aktach); materiały nadesłane

Obrazek użytkownika Redakcja
Blog

Publikujemy kolejny materiał nadesłany na adres redakcji:

„ZEMSTA“ (tym razem jako dramat w III aktach)

Występują: premier Tusk, marszałek Schetyna, minister Arabski,
chór w tle

Akt I, scena 1
Pokój marszałka Schetyny, późna godzina popołudniowa, za oknami szaleje burza z piorunami. Na ścianie wisi portret Jarosława Kaczyńskiego, do którego marszałek Schetyna rzuca lotkami.

Schetyna: Cholera jasna, trzeba to zdjęcie powiększyć, w oko nie mogę trafić, ani w lewe ani w prawe!

Arabski: Grześ, nie chcę cię straszyć, ale jak w końcu nie uziemisz prezia, to cię gniew z samej góry trafi.
(Na potwierdzenie słów ministra tuż za oknem słychać potężny grzmot)

Schetyna: A ty myślisz, że to takie proste?

Arabski: Serduszko, to ja mam ciebie uczyć, jak nagiąć paragrafy, zmienić fakty, żeby było dobrze, czyli tak jak my chcemy? Ty jesteś przecież głównym strategiem partii!

CHÓR w tle: ONI są zdolni do wszystkiego, przed niczym się nie cofną … .

Akt II, scena 1
Kancelaria premiera, D. Tusk wertuje “Przegląd sportowy”

Tusk: Grzesiek, co ja mam na tym zdjęciu za głupią minę? Nie przypilnowałeś?

Schetyna: Doneczku, w tym momencie opowiadałem ci o problemach z zespołem Macierewicza.

Tusk: To na drugi raz nie ględź, jak mi zdjęcie robią! Słupek mi spadnie w sondażach, bo źle wyglądam. Trzeba było przed publikacją oddać do fotoshopu.
No dobra, zadzwoń do kogoś z „Gali“, niech zrobią wywiad z Małgośką. Może tak by coś upiekła, włożyła fartuszek w kwiatki, położyła na stole obrusik z obłoczkami … to zawsze działa … no wymyśl coś!

Schetyna: Zrobi się, Doneczku, tylko się niczym nie martw, ty musisz tylko ładnie się uśmiechać … .

Akt II, scena 2

Schetyna: Byłbym zapomniał, Sławek Nowak chciałby z tobą porozmawiać. Ma jakiś nowy plan odnośnie eliminacji Kaczyńskiego, Jarosława oczywiście.

Tusk: Nowak? A co on może nowego wymyśleć? No dobra, dawaj go.

CHÓR w tle: ONI są zdolni do wszystkiego, przed niczym się nie cofną …

Akt II, scena 3

Nowak: Dzień dobry, panie premierze!

Tusk: Witam! Tylko proszę krótko i zwięźle, mam niezwykle dużo pracy (szybko chowa do szuflady „Przegląd sportowy“)

Nowak: Myślałem, myślałem i wymyśliłem!

Schetyna (szeptem, do siebie): A to coś nowego…

Nowak: Postawimy Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu!

Tusk: Aaaaa, widzisz Grzesiek, w końcu jakaś rozsądna propozycja.

Schetyna: Nie wiem, czy da radę … .

Tusk: Co ty mi tu bredzisz! Dla nas wszystko jest możliwe! Powód zawsze się znajdzie … . Jak już tego Kaczyńskiego skażemy prawomocnym wyrokiem, to go możemy postawić przed plutonem egzekucyjnym i raz na zawsze usunąć?

Nowak: Niestety, panie premierze, musimy udawać kraj demokratyczny, wrzask by się w Unii podniósł.

Tusk: Hm, porozmawiam z Angelą, może uda się go zesłać na roboty przymusowe przy budowie rurociągu północnego … . No dobra, ale na razie możemy zrobić go na cacy?

Nowak: Tak, jak poczuje oddech naszego wymiaru sprawiedliwości, to już po tym ciosie się nie podniesie.

Akt III, scena I
Schetyna siedzi samotnie w swoim gabinecie. Podnosi słuchawkę telefonu.

Schetyna: Janusz, rób tak jak to uzgodniliśmy.

Schetyna odkłada słuchawkę, wolno wstaje zza biurka, patrzy Jarosławowi Kaczyńskiemu prosto w oczy, bierze lotkę, celuje prosto w serce:

Schetyna: Trafiony, zatopiony.

CHÓR w tle: ONI są zdolni do wszystkiego, przed niczym się nie cofną …

KONIEC

Brak głosów

Komentarze

7/10

Vote up!
0
Vote down!
0
#75134