Czego nie zabrania prawo, zabrania wstyd

Obrazek użytkownika MagdaF.
Kraj

QCHNIA POLITYCZNA

Coraz częścej zdarza mi się doświadczać uczucia, które można określić jako zażenowanie. Nie jest to zdenerwowanie, złość, bunt, które mogą skłaniać do natychmiastowej reakcji, protestu, obalenia tezy i przedstawienia dowodów na zamierzoną lub nie manipulację, nieprawdziwość czy fałsz zachowań, wypowiedzi, postępków. Nie jest to wreszcie politowanie czy śmiech, jako naturalna reakcja na prymitywizm i glupotę, którą sam Gustaw Flaubert nazwał, że jest, w odróżnieniu od ziemi, która ma granicę - bezgraniczna. To uczucie zażenowania, konsternacji, zwane niegdyś skonfundowaniem, jest, jak każde uczucie, niezwykle subiektywnym, ale pewnie wielu czytelników wie, o czym myślę. Niejednemu pewnie zdarzyło się na przykład go doświadczyć w kontaktach z innymi ludźmi, będąc poruszonym nieodpowiednim strojem, wulgarnym dowcipem, nieadekwatnym do sytuacji zachowaniem czy złudnym przeświadczeniem rozmówcy o własnym talecie tudzież profesjonalizmie. Co uczynić w takiej sytuacji? Gdy istnieje pewność, że dyskusja nie ma sensu, bo żadne już argumenty nie działają, głupota rozmówcy i jego sądów wyklucza próby jakiejkolwiek werbalnej resocjalizacji, a wszelkie argumenty zderzają się z betonową ścianą, pojawia się zwykle bezsilność, jako uczucie towarzyszące. Skutkuje ono najczęściej zakończeniem rozmowy i postanowieniem unikania na przyszłość ludzi bezwstydnych, impregnowanych na prawdę kłamców i manipulatorów, a może zwykłych laików i ograniczonych umysłowo partaczy.

Uczucie zażenowania i konsternacji najczęściej jednak ma miejsce na skutek treści przekazywanych przez media, a szczególnie wtedy, gdy przekazują je osoby będące w naszej opinii autorytetami w danej dziedzinie, te, które znamy i cenimy. Lub, które w hierarchii politycznej, jako przedstawiciele władzy, urzędów państwa i wszystkich służb, których zadaniem jest ochrona bezpieczeństwa ludzi i porządku publicznego, pretendują z urzędu do szacunku, wypracowanego uczciwą pracą, rzetelnością wypełniania obowiązków i działaniem dla dobra kraju i Polaków. Odkładam więc na bok sympatie partyjne, bo jako Polka chciałabym mieć szacunek dla władzy i być z niej dumna. Ale obserwując władzę, która gardzi narodem, lekceważy jego potrzeby i działa nieprofesjonalnie, nie tylko w moim odczuciu, ale i wielkiej części Polaków, dla których nie zdeprecjonowała się jeszcze rola wstydu, można czuć zażenowanie. Wydawałoby się, nic łatwiejszego, jak się odciąć, wyłączyć telewizor, radio czy odłożyć gazetę. Choć w wielu wypadkach tak uczyniłam, niesmak jednak pozostał. Poza tym to rozwiązanie nic nie daje, bo np. o ile dialog pozostaje najczęściej w hermetycznej relacji dwóch osób, informacje medialne wywołują efekt przysłowiowych nożycy, które odzywają się po każdym uderzeniu w stół, miksują się ze sobą, tworząc haos informacyjny, jak echo idą dalej, czy jak wolne elektrony, które na zasadzie rekombinacji lub połączenia z innymi, tworzą cząstki tak swobodne, że zaskakujące i dalekie od prawdy.

A ja chciałabym być wreszcie wolna od tego uczucia. Móc nie wstydzić się za innych; szczególnie za tych, którzy mną rządzą i od których zależy mój codzienny byt. Chciałabym szanować prezydenta. Może być wysoki, niski, mieć wąsy lub nie, nawet tatuaże nie są żadnym problemem, nie mówiąc o braku konta czy prawa jazdy. Bolą mnie jednak jego żenujące żarty i kolejne wpadki, trudno mi cenić rząd jedynie za rozdawanie bączków w Brukseli czy cukierków i jabłek w sejmie „na osłodzenie nieobecności premiera”, który w Dolomitach ładuje akumulatory, bo zmęczył się, biedaczek, dewastacją Polski. Wstyd mi za jego kolejne exposé o własnych „sukcesach i osiągnięciach”, za obsadzanie po cichu „swoimi” wszystkich publicznych stanowisk, bez względu na kompetencje i kwalifikacje, za przymykanie oczu na kolejne afery odsłaniane w kolejnych ministerstwach i stosowanie wobec społeczeństwa coraz dotkliwszych restrykcji finansowych, doskonalenie aparatu kontroli, represji i cenzury. Zawsze, jak podkreśla, powodowany troską o bezpieczeństwo obywateli.

Niestety, mamy się czego wstydzić. Jako Polacy i wyborcy, którzy tak źle wybrali, dziedziczymy wbrew sobie ten wstyd, który obcy jest rządzącym, oswoiliśmy go, nauczyliśmy się żyć z dnia na dzień z kompletną żenadą, która odsłania coraz to nowe oblicza podobno bezpiecznego i dobrze zorganizowanego państwa. Wydarzenia ostatniego tygodnia: wejście CBŚ do Ministerstwa Finansów i dwa tragiczne przypadki desperatów: w Sanoku i w Warszawie dowodzą, że bałagan z ustawą hazardową jednak był, a bałagan w policji nadal jest. Ci, którzy mają bronić niewinnych ludzi przed bandytami i dewiantami, sami stają się zagrożeniem. Brak selekcji w przyjmowaniu do pracy, brak testów i profili psychologicznych skutkują tym, że opinię raz wydaną: nieudolni, niewydolni, skorumpowani, bez wewnętrznego poczucia kontroli, wielokrotnie potwierdza życie. Infomacje o łapówkach w drogówce, pijaństwie i narkotykach w komendach policji, wypadkach popełnianych przez pijanych policjantów, o zabójstwach własnych rodzin, bezkarności i demoralizacji, to swoista „kronika policyjna”. Wypowiedzi rzecznika Komendanta Głównego Policji M.Sokołowskiego i byłego antyterrorysty Jerzego Dziewulskiego o braku procedur, presji zawodu czy stresie, wywołują pusty śmiech. Jeśli policjant nie umie zapanować nad własnym stresem, może, w ramach przekwalifikowania, zostać biliotekarzem. Upatrywanie zaś stresu w niskich zarobkach policjantów, co uczynił Dziewulski, jest nieprawdziwe. Bo skąd tak wysokie emerytury?

Problem leży gdzieś indziej, ale nie mnie instruować szefa MSW, socjologa J.Cichockiego. Społeczeństwo widzi i ocenia: omyłkowe akcje z ostrzeliwaniem samochodu niewinnych, młodych ludzi, brutalne traktowanie uczestników manifestacji, pacyfikacja kupców, brawurowe wejścia w nocy do matki z dwójką dzieci, omyłkowe wtargnięcia do mieszkania i wybicie zębów kobiecie, pomyłki antyterrorystów, głównie w braku rozpoznania (jak nieudana akcja w Magdalence) oraz demoralizacja i brutalizacja zawodu. Nie bez znaczenia dla braku efektów działań policji ma też błędnie pojęta solidarność zawodowa, uwikłanie w lokalne, nie zawsze czyste, interesy biznesowe, co wiemy ze sprawy zabójstwa K.Olewnika czy komendanta policji z Białołęki, które mogło mieć również miejsce w Sanoku. Zastanawia bowiem, że syn policjanta Andrzej B., o którym rzecznik podkarpackiej policji mówi, że miał „nieciekawą przeszłość”, bogatą, kryminalną kartotekę, był niebezpieczny, nieobliczalny, zdemoralizowany, budził grozę na osiedlu, trudnił się handlem narkotykami i miał kontakty z półświatkiem, pozostawał dotychczas nietykalny. Nagła akcja policji, z ewakuacjami osiedla, helikopterem i grupą antyterrorystów z Warszawy, liczniejszą niż przy eliminacji bin Ladena, nie była w tym momencie konieczna i celowa. Spektakularna w zamyśle akcja, zakończyła się porażką policji i podobno doskonale wyszkolonych negocjatorów. Nie przydały się też na nic nowoczesne urządzenia podsłuchowe i wizyjne, bo to sąsiad zza ściany zeznał, że usłyszal dwa strzały około godziny dwudziestej. Gdy policja weszła do mieszkania o godzinie pierwszej w nocy, zastała dwoje martwych od siedmiu godzin ludzi i żywego psa rasy shar pei. Po drodze jednego psa zastrzeliła, bo był agresywny. Internet się śmieje z mało sprawnych terrorystów, ojciec dziewczyny płacze, że nie udało się jej ocalić, policjanci chwalą policję za udaną akcję. A ja kolejny raz jestem zażenowana. Mediami, rzecznikami policji i ich sprzecznymi komunikatami, wypowiedziami emerytowanych komandosów i samą policją.

TEKST OPUBLIKOWANY W NR.3/2013 WARSZAWSKIEJ GAZETY
FOTO:
http://galeriawidgeta.blogspot.com/2008/05/policja.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dla mnie wygląda to na odlot mentalny, albo skutek
przedawkowania koki.
Bo jak można zrozumieć sytuację, w której policjanci
(lub ich rodziny) wykorzystują służbową, albo
nielegalnie pozyskaną broń do przestępstw,
a "interpretatorzy" starają się nas przekonać
o "konieczności rozszerzenia uprawnień policji"?
Czyli co?
Za mało pomordowali?
Trzeba ich wyposażyć w bazooki?
A może potrzebują semtexu w kredensie, aby skuteczniej
mogli tępić żony?
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tylko ta myśl ma wartość, która przekona kogoś jeszcze

#323698

Komenda Miejska w Łodzi zgubiła 4 tys. opakowań zarekwirowanych dopalaczy. Następnego dnia po tej informacji rzeczniczka zdementowała ją podając, że nie zgubili, tylko żle przeliczyli.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

MagdaF.

#323706

Tu się prosi powiedzieć - bezczelność rośnie proporcjonalnie względem wzrostu bezkarności.
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#323841

pozdrawiam,
Harpoon

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrawiam,

Harpoon

#323712

Twoje spostrzeżenia i obraz jaki nam się wyłania w policji jest prawidłowy. Dodam do tego ciekawostki np. policjanci z olsztyńskiego zorganizowali grupę która napadała na TIR-y , porywała dzieci biznesmenów i sama prowadziła dochodzenia w tych sprawach, Panowie z PZ ( przestępczość zorganizowana ) z 3miasta oferują firmom z pod ciemnej gwiazdy a konkretnie filii mafii wołomińskiej na Gdańsk swoją ochronę.
Podałem Ci przykłady które znam osobiście a ile jest innych o których na pewno ktoś wie ale MY ich nie znamy .

Wg mnie przyczyna tkwi na górze, w organizacji , strukturach .
Zobacz mały posterunek kontroluje w kolejności komenda powiatowa , wojewódzka, centrala ,dodatkowo struktury wydziałów wewnętrznych itd. Ci Panowie po jakimś czasie się znają jak łyse konie, kawka dobra ocena i jadą dalej .
Dodatkowo kretyńskie statystyki .
Tyle napadów , tyle rozbojów,tyle gwałtów itd.
Brakuje czegoś w statystyce to się to nadrabia sztucznie, czyli jakąś sprawę o napad przerabia się na coś innego , byle mieć to w statystyce .
Robi to każdy posterunek , na tej podstawie jest oceniany . Zero profilaktyki , nie chodzi żeby przestępstw nie było tylko żeby każdy rodzaj wykryć.
A wiesz że są kraje gdzie policja jest szanowana a nie ma broni . No nie ma , ale sposób jej działania a praca naszej policji w Polsce to niebo a ziemia .

To zmienić może tylko nowy rząd prawych ludzi . Inaczej będziemy to widzieć na co dzień i dziwić się dlaczego tak jest .
Inna sprawa to finansowanie policji .
Centralne finansowanie jest chore . W ogóle wszystko co jest centralnie zarządzane przez tych co wiedzą najlepiej jest już tak nam znane że dziw bierze że dalej się tego trzymamy . Ale powiedz kto na dzień dzisiejszy ma to zmienić ?

Pozdrawiam (10 )

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Polak nie pyta ilu jest wrogów, tylko gdzie oni są!

#323819

Podobne oczucia już raz trenowałam w latach osiemdziesiątych i choć smutno to powiedzieć, było łatwiej. Włączając telewizor nikt się wtedy nie spodziewał usłyszeć prawdy, bo wiadomo kto decydował co można tam powiedzieć. Było można więc dowiedzieć się o "chuliganach" protestujęcych na ulicach, "zdrajcach ojczyzny" organizujęcych strajki, "wrogach systemu" rujnujących stajkami nasz przemysł i wreszcie o MORDERCACH, KTÓRZY GROŻĄ PORZĄDNYM LUDZIOM (fankcjonariuszom partyjnym i UB oraz milicjantom), MALUJĄC NA ICH DRZWIACH SZUBIENICE. A potem przyznawali się funkcjonariusze tych organów, że sami malowali te szubienice, żeby wywoływać strach, gdyby ONI nie chcieli bronić władzy. Z rodzącej się wtedy opozycji w postaci Silidarności, za wszelką cenę usiłowano zrobić przestępców, drani, prymitywnych chuliganów. Mieliśmy jednak szczęście, bo w większości BYLIŚMY INTELIGENTNI i mało kto dawał się tą propagandą ogłupiać (satyra i kabarety też były oparte na inteligentnym dowcipie). Nie mogę zrozumieć, co się z Polakami stało. Dzisiaj widzimy te same epitety w stosunku do opozycji, te same metody dyskryminowania czy niszczenia ludzi. Tworzenie sztucznego zagrożenia, żeby ludzie sie bali. Opozycja tak jak wtedy, ma być widziana jako zło, a władza ma być gwarantem bezpieczeństwa, które przed tym złem będzie chronić. Sięgnięto już nawet do starego chwytu z oskarżaniem opozycji o "pobrudzenie" drzwi sędziego Tulei, czemu on sam zresztą zaprzeczył. Podobny cyrk odstawiono z Brunonem K. To wszystko, co opisała MagdaF (mam dokładnie taką samą ocenę), jest powtórką z naszej najnowszej historii, której niestety nikt nie uczy. Teraz wiemy dlaczego. Żeby nie przypominać, że to już było. Patrząc na skuteczność, a raczej na nieskuteczność polskich organów scigania i bezpieczeństwa, to społeczeństwo powinno samo zająć się swoim bezpieczeństwem, przede wszystkim zmieniając władzę, a te całe służby same się pozabijają. Na każdym kroku widać, że ten "kolos" (obecna władza) stoi na glinianych nogach, które na dodatek trzęsą sie ze strachu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Anka1

 

#323829

"Patrząc na skuteczność, a raczej na nieskuteczność polskich organów scigania i bezpieczeństwa"

Kiedy zmienimy optykę? Przecież przyjmując tezę, że rządzi mafia - wszystko jest oczywistą oczywistością?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#323935