Ze słabymi nikt się nie liczy…

Obrazek użytkownika Adr_Nitka
Kraj

Niestety, prawda jest brutalna- im gorsza jest sytuacja wewnętrzna, tym bardziej przechodzimy z roli partnera do roli wasala. Bo niby jaki interes jest w poważnym traktowaniu kogoś, kto sam nie umie o siebie zadbać?
Prezydent i wielu innych zasłużonych Polaków ginie w niespotykanej dotąd katastrofie lotniczej, „rząd” zaś oddaje całe śledztwo stronie rosyjskiej i z współuczestnika staje się petentem, otrzymującym skrawki informacji dawkowane według uznania Rosjan. Wrak już prawie zardzewiał, czarne skrzynki może są jeszcze w stanie cokolwiek wyjaśnić, ciała zostały gruntownie przebadane i poskładane, a miejsce katastrofy przekopane metr w głąb ziemi…
Wojsko niby zawodowe, ale w stanie rozkładu, brak jakiejkolwiek modernizacji armii, dozbrajanie jest fikcją, podobnie jak dbanie o honor naszych żołnierzy i dowódców- wpisanie do raportu MAK pijanego generała terroryzującego pilotów, bez reakcji władz państwowych, nie powtórzyłby się w żadnym cywilizowanym kraju…
Sami, przynajmniej w najbliższym czasie, nie będziemy mocarstwem mogącym konkurować z Rosją i Niemcami, dlatego powinniśmy jako największe państwo regionu zostać liderem Europy Środkowo- Wschodniej, która ma potencjał by być istotnym obszarem geopolitycznym. Tymczasem oprócz szczytu w Warszawie żadnych konkretniejszych planów współpracy nie widać, związki z Węgrami, Czechami czy Słowacją są bardzo słabe.
Żeby być liczącym się graczem przy stole, trzeba posiadać potężną gospodarkę. Tymczasem co my mamy? Skarb, z którego wykruszają się coraz ważniejsze strategicznie przedsiębiorstwa i kury znoszące złote jajka. To powinno być państwowe i przynosić zyski do budżetu, a nie oddane za grosze. Sztuką nie jest sprzedać, to potrafi każdy pijak, sztuka jest doprowadzić do stanu świetności i korzystać!
Rosjanie na niepokorne narody mają bat w postaci kurka z ropą i gazem, a niedługo także rurę w Bałtyku, która jeszcze bardziej uzależni państwa naszego regionu od wpływów Moskwy. My zaś być może mamy gaz łupkowy- nie jestem ekspertem od geologii i technik wydobycia, ale uważam, że to gra warta świeczki i musimy te złoża jak najefektywniej i najszybciej wykorzystać. Tylko czy będziemy mieli wystarczająco dużo determinacji, by przeciwstawić się mąceniu w tej inwestycji przez Rosjan? Jestem pewny, że oni tak tego nie zostawią i wszystkimi kanałami będą to blokować (ekologiści, lobby w państwach UE), gdyż stracą swoją najgroźniejszą oprócz atomu broń…
Prezydent lecący do USA musi opowiadać, czy jest nazistą i czy planuje zamachy- jak dla mnie to jest skandal! Bo na pewno nie sojusznicze traktowanie… Może i mamy ważniejsze problemy, ale w polityce zagranicznej takie gesty są niezwykle istotne ale w tej sprawie nasze władze mają inne zdanie. Ciekawe jaka byłaby reakcja władz na pomysł opłat amerykańskiej delegacji za wjazd do Centrum Warszawy- a taką fakturę planują wystawić Amerykanom Brytyjczycy za wizytę w Londynie.
Min. Sikorski chwali się, że mamy najlepsze stosunki z Rosją i Niemcami w ciągu ostatnich 20 lat, chociaż dla mnie XXI- wieczny feudalizm to nie jest dobry pomysł na prowadzenie polityki z największymi sąsiadami. Bogu dzięki, że podobnej taktyki nie prowadził min. Beck z Marszałkiem Piłsudskim, bo ciekawe czy byśmy teraz byli czerwoni czy spod znaku swastyki…
Co powinniśmy ugrać na tym szczycie w Warszawie, oczywiście po wcześniejszych negocjacjach w gronie ekspertów?
1. Amerykańską pomoc w eksploatacji gazu łupkowego, na zdrowych, korzystnych dla obu stron warunkach.
2. Zniesienie wiz dla Polaków- jako sojusznik zasługujemy na taką taryfę ulgową i Stanów to za dużo kosztować nie będzie.
3. Amerykańską pomoc w ramach NATO w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej, zdjęcia satelitarne.
4. Rozwój współpracy państw uczestniczących w szczycie.
Osobiście uważam to za minimum, które bez problemu powinniśmy osiągnąć, jeżeli tylko nasza dyplomacja wykazałaby się jakąkolwiek konsekwencją i skutecznością.

Ocena wpisu: 
Brak głosów