Z Sejmu. Stanowisko opozycji w sprawie budżetu

Obrazek użytkownika Jerzy Bielewicz
Kraj

Poseł Beata Szydło:

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Na wstępie bardzo serdecznie dziękuję pani poseł Skowrońskiej za to inspirujące przemówienie. Dziękuję za to, że prawie 80% tego wystąpienia poświęciła pani Prawu i Sprawiedliwości. Nie będę musiała w takim razie mówić o naszych propozycjach dotyczących budżetu. I nie sprawdza się teza, która stale jest głoszona, że nie ma w Polsce opozycji. Pani poseł ciągle powołuje się na opozycję, tak że serdecznie dziękuję. (Oklaski)

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Rząd Donalda Tuska przedstawia nam dokument, który jest ukoronowaniem trzyletniego okresu propagandy. Oto ostatnie przejawy tej blagi. Szef rządu twierdzi, że Komisja Europejska zgodziła się na odliczanie obligacji będących w posiadaniu OFE od wielkości zadłużenia państwa. Po kilku dniach okazuje się, że sukces polega na tym, że Komisja nie będzie automatycznie rozpoczynać procedury nadmiernego deficytu wobec Polski. W związku z tym proszę wyjaśnić tę różnicę. Co tak naprawdę usłyszał pan premier od przewodniczącego Barroso?

Kolejna kwestia. Od pół roku rząd wzbudza niepokój u przyszłych emerytów w związku ze składką do OFE i nie przedstawia żadnej konkretnej propozycji. Wynika to z faktu, że trzech konkurujących polityków usiłuje wpłynąć na premiera. System emerytalny stał się zakładnikiem walki o wpływy polityczne pana ministra Rostowskiego, Michała Boniego i Jana Krzysztofa Bieleckiego.

Pan wiceminister Ludwik Kotecki kilka tygodni temu stwierdził, że przyjęcie euro jest możliwe w 2015 r. oraz że Polska chce jak najszybciej wejść do strefy euro. To jest bardzo dziwne stwierdzenie, ponieważ w maju pan minister Rostowski, przełożony pana wiceministra Koteckiego, stwierdził, że do euro nam się nie spieszy. W związku z tym trzeba się zastanowić, czy od tego czasu na tyle poprawiła się sytuacja w strefie euro, że w tej chwili jest to już nasz priorytet. Pan minister Rostowski w grudniu sprzedaje waluty zagraniczne, aby obniżyć kurs złotego i tym samym wartość długu denominowanego w walutach obcych. Dla partyjnego interesu Platformy zrobimy wszystko, pozbędziemy się rezerw walutowych, zadłużymy kraj. Jakie będą koszty takiej kreatywnej księgowości?

Kolejna kwestia. Minister skarbu proponuje sprzedaż Grupy Lotos, w chwili gdy spółka jest zadłużona na realizację programu inwestycyjnego 10+ i przed osiągnięciem efektów finansowych tych inwestycji. A gdzież znalazł największe oszczędności w budżecie na rok przyszły? Największe oszczędności w przyszłorocznym budżecie rząd zaplanował w wydatkach społeczno-socjalnych. W sumie 5 mld zł. Cięcia nie dotykają tych, którzy mają mocne poparcie polityczne. Uderzą w rodziny, bezrobotnych i osoby otrzymujące na przykład zasiłki po zmarłych. Konkretnie w 2011 r. zmaleje zasiłek pogrzebowy z 6400 zł do 4 tys. zł (oszczędności wyniosą około 1 mld zł), spadną wydatki Funduszu Pracy na aktywizację bezrobotnych, między innymi dotacje na założenie firmy, szkolenia czy pomoc firmom, które zatrudniają bezrobotnych. W tym roku na ten cel przeznaczono 7 mld zł, w przyszłym przewiduje się zaledwie 3,2 mld zł.

Dla równowagi, żeby kosztów cięć nie ponosili tylko bezrobotni, zostaje też obniżony PFRON. Niech i osoby niepełnosprawne ponoszą solidarnie koszty zaniechań rządu, zdaje się, myśli ten rząd. Rząd ˝nie zapomniał˝ też o przedsiębiorcach. Oni także będą musieli zacisnąć pasa i dorzucić się do łatania dziury budżetowej. A to dzięki podwyższeniu VAT, w założeniu o jeden punkt procentowy, ale z możliwością kolejnych wzrostów do 25%. Dzięki tej podwyżce w narodowej zbiórce na łatanie dziury budżetowej Donalda Tuska wezmą udział wszyscy podatnicy. Premier i minister finansów przekonują Polaków, że ta podwyżka będzie bezbolesna, a nawet okaże się zbawienna, bo mimo wzrostu VAT spadnie na przykład cena żywności. Bardzo ciekawa teza, taka sama mniej więcej jak teza wygłoszona niedawno przez ministra kultury, który stwierdził, że w związku ze wzrostem VAT na książki wzrośnie w Polsce czytelnictwo. To zaiste propaganda, którą starsi obywatele naszego kraju pamiętają z czasów radia Erewań. Albo więc żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości niż pan premier i pan minister, i również posłowie Platformy, albo są to próby wmówienia Polakom, wbrew faktom, że ta podwyżka nie jest podwyżką, ale jest obniżką.

Jakie są fakty? Już na koniec III kwartału tego roku, a więc jeszcze przed podwyżką VAT, odnotowano przyspieszenie tempa wzrostu cen. Podam kilka przykładów. Ceny żywności wzrosły o 2,6%, w tym mąki i pieczywa o 6,5%. W okresie od stycznia do września o 2,8% wzrosły ceny związane z utrzymaniem mieszkania, np. ceny usług kanalizacyjnych o 6%, zaopatrzenia w wodę - o 5%, energii elektrycznej - o 5%, gazu - o ponad 3%. Ceny artykułów farmaceutycznych w tym samym czasie wzrosły o ponad 2%, paliw - o 7%. Proszę dzisiaj pojechać na stację benzynową. Litr paliwa kosztuje ponad 5 zł. Natomiast pamiętacie państwo, jak premier Tusk straszył Polaków, że za czasów rządu Jarosława Kaczyńskiego paliwo będzie kosztowało 5 zł. (Poruszenie na sali) A ile dzisiaj kosztuje, pani poseł?

(Poseł Krystyna Skowrońska: 4,80 zł.)

Przypomnę, że podwyżki, o których mówię, nastąpiły pod koniec III kwartału, we wrześniu 2010 r., a podwyżki VAT nastąpią od stycznia 2011 r. Czy zatem mamy wierzyć zapewnieniom rządu, że od stycznia nie będzie drożej, a Polakom będzie żyło się lepiej?

Wzrosty odnotowano również w innych dziedzinach. W stosunku do roku 2009 zatrudnienie w administracji wzrosło o ponad 12%. We wrześniu w administracji zatrudnionych było ponad 300 tys. osób. Wzrosła również o ponad 96 tys. liczba osób bezrobotnych. Na koniec września 522 zakłady zadeklarowały zwolnienia grupowe, a liczba zwolnień ma wynieść 44 tys. Ale jest dobra wiadomość: odnotowano też spadki. Wzrost przeciętnych wynagrodzeń nominalnych i realnych w sektorze przedsiębiorstw był wolniejszy niż przed rokiem. Wolniej rosła też siła nabywcza rent i emerytur. Do 5 mld zł, które mają wpłynąć do budżetu po podwyżce VAT, rząd dorzuca jeszcze kilkanaście ze sprzedaży majątku narodowego. I w ten sposób zepnie budżet i dotrwa do wyborów. Nasuwa się tylko jedno podstawowe pytanie: Jakim, a właściwie czyim kosztem?

Od kilku miesięcy, od momentu rozpoczęcia prac nad projektem budżetu Polacy słyszą opowieść rządu o staraniach podejmowanych w pocie czoła, aby zmniejszyć deficyt i obniżyć dług. Snuje się ta opowieść niczym nić pajęcza i oplata Polaków coraz bardziej. Opowieść, w której przeplatają się skomplikowane wątki, procedury i pojęcia. Ich ilość z dnia na dzień się zwiększa, robi się to coraz bardziej zagmatwane, sieć się zacieśnia i światła jest coraz mniej. Informacje podawane przez rząd są często tak niejasne i ze sobą sprzeczne, że trudno jest się w tym połapać fachowcom, a co dopiero zwykłym obywatelom. Dzięki temu jednak nikt nic nie wie, jak w czeskim filmie, i akcja toczy się dalej, a każdy macha ręką i uznaje, że tak być musi. Ale tak być nie musi. Polska zasługuje na więcej. Polska zasługuje na rząd, który nie będzie się zabawiał jak jeden z bohaterów ˝Lalki˝ Bolesława Prusa Tomasz Łęcki, który zastawiał ostatnie srebra rodowe, byle jeszcze poszaleć. Tomasz Łęcki budził powszechny szacunek. Prus pisze: Na ulicy ustępowano mu z drogi, a ludzie prości mówili: oto musi być pan z panów. Problem w tym, że - jak dalej pisze Prus - ojciec jego jeszcze posiadał miliony, a on sam za młodu krocie. Później jednak część majątku pochłonęły zdarzenia polityczne, resztę podróże po Europie i wysokie stosunki. Jakże pozory mylą.

Rząd powinien przedstawić pakiet stabilizacyjny budżetu polegający na obniżeniu deficytu o wartości minimum 8-10 mld zł. Taki pakiet pozwoli na ustalenie deficytu w wysokości 30 mld zł i powrót do dobrej zasady z czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości, tzw. kotwicy budżetowej. O powrót do kotwicy budżetowej apelowaliśmy już rok temu podczas pracy nad budżetem na 2010 r. Skąd właśnie kwota 8-10 mld zł? Otóż rząd zaniedbał dwóch reform rozpoczętych przez poprzedni gabinet, które razem przyniosłyby wpływy do budżetu lub możliwe oszczędności wydatkowe niemal o dwa razy większej wartości. Jakie to reformy?

Po pierwsze, budżet zadaniowy. Budżet zadaniowy to dorobek rządu Jarosława Kaczyńskiego, zaprzepaszczony przez obecną ekipę. Budżet zadaniowy wprowadzony w wielu państwach OECD pokazuje, które dziedziny aktywności państwa są nieefektywne i gdzie można dokonać oszczędności; w zależności od kraju takie oszczędności wynosiły nawet 5-7% wydatków. Kluczem jest ustalenie zadań i kryteriów/mierników ich wykonania. Według rządu premiera Tuska te mierniki przedstawiają się następująco. W przypadku funkcji: bezpieczeństwo obywateli rząd zakłada spadek wykrywalności przestępstw. W przypadku sądownictwa miernikiem nie ma być skrócenie czasu postępowania sądowego, ale odsetek osób pozytywnie oceniających pracę sądów. Przedstawianie takich propozycji to kpina.

(Poseł Jan Kulas: Ale bajki.)

Po drugie, reforma skarbowości i jej systemowa informatyzacja. Rząd Prawa i Sprawiedliwości przyjął plan informatyzacji państwa. Przez trzy lata nic nie zrobiono, aby to wdrożyć. Wprowadzenie nowoczesnych narzędzi informatycznych do aparatu skarbowego oznacza zmniejszenie szarej strefy i poprawę ściągalności podatków. W państwach, które tego dokonały, nastąpiło zwiększenie wpływów budżetowych o 2-5%. Przyjęliśmy niższy próg, co i tak daje w polskich warunkach około 7 mld zł rocznie.

Wnosimy o przedstawienie propozycji pakietu stabilizacyjnego i rzetelną dyskusję. Z naszej strony jest tylko jedno oczekiwanie: reformy nie będą polegać na dokręcaniu śruby podatkowej osobom o średnich dochodach i poniżej średniej. Oszczędności i ciężary powinny być rozłożone równomiernie, proporcjonalnie do zdolności ich ponoszenia. (Oklaski)

Prawo i Sprawiedliwość jest w stanie poprzeć projekt tego budżetu, ale tylko pod tym warunkiem, o którym wspomniałam na zakończenie, że taki pakiet zostanie przedstawiony. W przeciwnym razie nie zagłosujemy za tym budżetem, bo jest to budżet, który jest wymierzony w najsłabszych i w przedsiębiorców, i jest to budżet, który nie daje żadnej nadziei na to, że finanse publiczne Polski w latach następnych będą miały się dobrze. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Więcej na: Unicreditshareholders.com

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

b.t.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#116434

Myślę, dlaczegóż to, do jasnej cholery, nie zdołali wdrożyć w życie tego prostego rozwiązania rządzący Polską politycy?
No budżet szyty według peerelowskich wzorców urąga inteligencji każdego, kto chociaż trochę myśli.

Piotr Franciszek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Piotr Franciszek

#116446