Jak kłamią, czyli Tusk z Rostowskim powinni grzecznie odejść

Obrazek użytkownika Jerzy Bielewicz
Gospodarka

Zadłużenie Polski nie jest wysokie na tle innych krajów, twierdzą Tusk z Rostowskim,przy czym zwykli wskazywać, że podczas gdy zadłużenie naszego kraju wynosi 50-55% w stosunku do PKB, to takie Niemcy są zadłużone aż na 80%. Stąd w domyśle nasza sytuacja jest dobra i możemy spokojnie zadłużać się dalej.

Nic bardziej mylnego, bo wskaźnik długu państwowego do PKB służy prostej manipulacji. Otóż, Polska płaci za swój dług średnio 2,5 raza drożej niż Niemcy, czy Czechy. Przy założeniu, że Polska płaciłaby taką samą niską cenę za swój dług jak Niemcy, dźwigałaby obecnie dług na poziomie, nie 50-55%, a 120 do 140% PKB. Bo liczy się przecież rzeczywista wartość długów razem z tymi schowanymi pod dywan, no i ich koszt w stosunku do... dochodów podatkowych państwa. Nie można zapominać o wydatkach sztywnych budżetu, jak choćby emerytury i ubezpieczenia społeczne. Mówiąc prosto, wie to każda gospodyni domowa, a nie chce rozumieć Tusk/Rostowski, ważnym jest, ile tak naprawdę mamy długów, ile musimy za nie płacić miesięcznie, i czy po wydatkach na jedzenie, czynsz i elektryczność zostaje cokolwiek, bo inaczej grozi nam egzekucja komornicza.

Tusk z Rostowskim powinni zostać odsunięci od władzy, bo doprowadzili do sytuacji, w której dochody podatkowe państwa spadają, a zadłużenie rośnie, zatem zdolność do obsługi zadłużenia maleje w zdwojonym tempie. Aby dobrze zobrazować skalę zapaści w budżecie z jaką mamy do czynienia, posłużmy się prostą kalkulacją na ogólnie dostępnych danych. Przyjmiemy konserwatywne założenia, korzystne dla Tuska/Rostowskiego. Otóż, dochody budżetowe miały wynieść w tym roku 300 mld złotych, zabraknie jednak co najmniej 30 mld (10%), wyniosą więc tylko 270 mld złotych. Koszt długu miał wg ustawy budżetowej sięgać 43 mld złotych, a więc 14,3% (43/300) zaplanowanych dochodów, jednak wzrośnie, wg mojej oceny, do co najmniej 45 mld, czyli do 16,7% (45/270). Oczywiście, skala wzrostu procentowego długu byłaby jeszcze większa, gdybyśmy od spadających dochodów odjęli rosnące w związku z kryzysem wydatki sztywne.

Można na zagrożenie w finansach publiczne spojrzeć jeszcze z innej strony. W tym roku państwo będzie musiało zrefinansować około 150 mld złotych w długach, co stanowiło 50% zaplanowanych dochodów. W ciągu ostatniego miesiąca rentowność polskich dziesięciolatek wzrosła o 1% (z 3 do 4%), można więc powiedzieć, że koszt długu podniósł się o 1,5 mld złotych (150/100). Rośnie też wielkość długu i to w historycznie rekordowym tempie: około 10 mld złotych miesięcznie, wg oficjalnych danych GUS.

Gdyby ten zły trend utrzymał się przez cały rok nasze zadłużenie wzrosłoby o 120 miliardów złotych w 2013 roku, co dałoby wzrost kosztów zadłużenia o kolejne 5 mld złotych. Notabene, roczny wzrost zadłużenia na poziomie ponad 100 mld złotych obnaża skalę kreatywnej księgowości Rostowskiego, bo przecież wg budżetu niedobór gotówki (deficyt budżetowy) miał wynieść jedynie 35 mld złotych.

Ten rząd już wkrótce ma przedstawić budżet na przyszły rok, podczas gdy nie znowelizował jeszcze budżetu na rok bieżący. Kompletne fuszerka i brak profesjonalizmu! Może się okazać, że koszty zadłużenia wzrosną do ponad 20% dochodów państwa i to wg oficjalnych danych (zabawę z kalkulatorem pozostawię tym razem czytelnikowi). Dla porównania rentowność niemieckich dziesięciolatek wynosi 1,5%, dochody podatkowe rosną pomimo kryzysu, a koszty zadłużenia nie przekraczają 3% w stosunku do rosnących dochodów. Czy zatem bajdurzenia Rostowskiego o stosunkowo niskim poziomie zadłużenia naszego kraju jest uprawnione? Czy to po prostu bezczelne kłamstwo i manipulacja? Czy rzeczywiście stać nas na władzę, która zadłuża Polskę w tempie 10 mld złotych miesięcznie, 300 milionów złotych dziennie? Czy aby kreatywna księgowość Rostowskiego nie prowadzi do katastrofy?

Odpowiedź na te wszystkie pytania jest jedna: tych panów należy odspawać od koryta i to jak najszybciej zanim narobią jeszcze więcej szkód.

Więcej na: http://unicreditshareholders.com/bie%C5%BC%C4%85ce_informacje/

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

to już nie jest to kreatywna księgowość, w momencie przekroczenia pewnych granic zaczyna się tzw. księgowość agresywna,  gdzie mają miejsce celowe działania manipulacji danymi, wskaźnikami finansowymi itd. Nie bardzo rozumiem, jak można przedstawiać budżet na przyszły rok podczas, gdy bieżący nie jest znowelizowany. Zapewne będzie to kolejne "wróżenie z fusów" i czary-mary...

Zgadzam się absolutnie z ostatnim zdaniem, jak najszybciej powinni odejść, aż strach się bać co oni jeszcze wymyślą. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#371351