PRAWDA O PRZYCZYNACH I ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA HOLOCAUST

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

PRAWDA O PRZYCZYNACH I ODPOWIEDZIALNOŚCI ZA

                                  HOLOCAUST

 

Przemawiając w Reichstagu 30 stycznia 1939 r. Hitler wyraził jasno cel ostateczny i sposób jego realizacji: „Gdyby międzynarodowej finansjerze żydowskiej w Europie i poza nią miało udać się jeszcze raz popchnąć narody do wojny światowej, rezultatem nie będzie bolszewizacja ziemi, a tym samym triumf żydostwa, lecz zniszczenie rasy żydowskiej w Europie”.

 

Fragment ten Hitler powtórzył jeszcze 5 razy. Jest on kluczowy dla zrozumienia programu eksterminacji milionów ludzi – Holocaustu. Holocaust został nierozerwalnie związany z wybuchem wojny. Jednakże plan likwidacji Żydów Hitler powziął prawdopodobnie już na początku swojej drogi politycznej.

 

Po zdobyciu władzy hitlerowskie Niemcy zyskały możliwość przełożenia swego programu na praktykę i ustawodawstwo państwowe. Proces ten nie przebiegał jednak automatycznie i nie od razu osiągnął swoje  apogeum.

 

Zazwyczaj umownymi etapami Holocaustu w Niemczech są następujące lata,

kiedy zdefiniowano na użytek administracji takie pojęcia jak:

 

1933-1935 aryzacja i Żydzi (paragraf aryjski i ustawy norymberskie);

 

1935-1938, kiedy zmuszano Żydów do emigracji 200 spośród 500 tysięcy mieszkających w Niemczech Żydów i nastąpiła gettoizacja;

 

1938-1939 aryzacja po nocy kryształowej, mająca na celu  pozbawienie Żydów własności prywatnej i kahałowej, co pokazuje że od początku antysemityzm miał swój gospodarczy wymiar; po wybuchu II wojny światowej – zagłada.

 

Według przedstawiciela Eichmanna na Słowację, hauptsturmführera SS Dietera Wisliceny, świadka na procesie norymberskim, politykę niemiecką w kwestii żydowskiej można podzielić na trzy etapy:

 

„Do roku 1940 ogólne dyrektywy były tego rodzaju, że kwestię żydowską w Niemczech i na terenach okupowanych należy uregulować w drodze systematycznego wychodźstwa.

 

Drugą fazą była koncentracja wszystkich Żydów w Polsce i na innych okupowanych przez Niemcy terytoriach.

 

Formą tej koncentracji miały być getta. Ten okres trwał mniej więcej do początku 1942 roku.

 

Jako trzecia faza nastąpiło tak zwane ostateczne rozwiązane kwestii żydowskiej, to znaczy planowa eksterminacja i niszczenie narodu żydowskiego. Okres ten trwał do października 1944 roku, kiedy to Himmler wydał rozkaz wstrzymania eksterminacji”.

 

Przez dłuższy czas Hitler odwlekał realizację swego programu eliminacyjnego Żydów z ważnych względów strategicznych. Umożliwiło mu to wyizolowanie Żydów z narodu niemieckiego, doprowadzenie do wyjścia z kryzysu gospodarczego, zniesienie ograniczeń traktatu wersalskiego, remilitaryzację Nadrenii, aneksję Austrii w 1938 roku i zabór Czechosłowacji w latach 1938-1939.

 

Do połowy 1941 r. nie prowadzono więc systematycznej akcji mordowania Żydów, być może z obawy przed opinią publiczną Stanów Zjednoczonych i ZSRS. Dopiero zaistnienie stanu wojny Niemiec z tymi państwami, sprawiło, że program „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, obiecany przez Hitlera, ruszył pełną parą.

 

20 stycznia 1942 r. odbyła się konferencja w Berlinie - Wannsee. Poprzedzono ją więc akcją eksterminacji Żydów na okupowanych wschodnich terenach ZSRS od czerwca do listopada 1941 roku, gdzie przetestowano uznane ostatecznie za „niewydajne” metody zagłady.

 

Konferencja miała miejsce po pierwszej klęsce wojsk niemieckich w bitwie pod Moskwą w grudniu 1941 r. Przewodniczył jej Heydrich. Ustalono na niej działania w celu „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” w Europie, odnoszącej się do 11 milionów Żydów.

 

Wyszczególniono nawet ilości Żydów, którzy mieli być zamordowani, z krajów, które nie zostały zdobyte przez hitlerowców, jak np. Anglia, Irlandia, Szwajcaria, czy Hiszpania.

 

Wszyscy organizatorzy Holocaustu doskonale zdawali sobie sprawę z jego zbrodniczego charakteru.

 

Eichmann ukazał istnienie „reguły językowej”, która służyła do ukrycia zbrodni i Holocaustu w enigmatycznym języku, jakby nic złego się nie stało.

 

Nie używano słów jednoznacznie brzmiących, jak np. „eksterminacja”, „likwidacja”, „deportacja”, czy „egzekucja”, lecz „ostateczne rozwiązanie”, „radykalne rozwiązanie”, „ewakuacja”, „specjalne traktowanie”, „przesiedlenie”, „zmiana miejsca pobytu”, „roboty na Wschodzie”.

 

W ten sposób zacierano różnicę między dobrem, a złem. Dyskusje nad liczbą ofiar Holocaustu trwają wśród historyków do dzisiaj. Mają one także charakter walki politycznej.

 

Np. prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad określił dane na temat Holocaustu jako ,,niepotwierdzone", wskazując na konieczność ich ,,zweryfikowania przez niezależne, bezstronne źródła".

 

Mit Holocaustu - jak powiedział w 2006 roku - został wykorzystany przez Europejczyków do stworzenia państwa żydowskiego w samym sercu islamskiego świata.

 

Twórcy tego mitu, który nazywają masakrą Żydów, wynieśli go ponad Boga, religię i proroków. Jeśli - jego zdaniem - dane na temat Holocaustu są prawdziwe, to Europejczycy muszą przyjąć tego konsekwencje, a Palestyńczycy nie powinni ponosić tego kosztów, państwo Izrael powinno zostać wymazane z mapy i przeniesione do Niemiec, Austrii, USA lub Kanady.

 

Za najbardziej prawdopodobną liczbę ofiar uznaje się 5 milionów 100 tysięcy  Żydów, z czego ok. 800 tysięcy zginęło w gettach, 1 milion  300 tysięcy zostało rozstrzelanych, a 3 miliony zostało zamordowanych w obozach koncentracyjnych.

 

Struktura narodowościowa zamordowanych Żydów według R. Hilberga przedstawia się następująco:

 

Kraj                Liczba ofiar

 

Polska            do 3 000 000

Związek Radziecki   700 000

Węgry z Ukrainą Zakarpacką ponad 300 000

Rumunia        270 000

Rzesza i Protektorat           250 000

Litwa   do 130 000

Holandia        100 000

Francja           75 000

Łotwa 70 000

Słowacja        70 000

Jugosławia    60 000

Grecja            60 000

Belgia 25 000

Włochy z Rodos i Albanią   poniżej 10 000

Estonia          2 000

Norwegia       poniżej 1 000

Luksemburg  poniżej 1 000

Razem            ponad 5100000

 

W świetle wywiadu dr Aliny Całej z Żydowskiego Instytutu Historycznego udzielonego Piotrowi Zychowiczowi „Polacy jako naród nie zdali egzaminu” („Rzeczpospolita” 25-05-2009), Władyslaw Gauza uważa , że istnieje współodpowiedzialność części Żydów za Holocaust.

W owym wywiadzie Cała m.in. stwierdza:

„…W pewnym sensie Polacy są odpowiedzialni za śmierć wszystkich 3 milionów Żydów – obywateli II RP – mówi historyk z Żydowskiego Instytutu Historycznego Alina Cała…”.

Rz: Czy Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust?

Alina Cała: W pewnym stopniu tak. Przyczyną tego był przedwojenny antysemityzm, który nie przygotował ich moralnie do tego, co miało się dziać podczas Zagłady. Nośnikiem tego antysemityzmu były dwie instytucje. Ugrupowania tworzące obóz narodowy oraz Kościół katolicki. Ten ostatni mniej więcej od 1935 roku zaczął sprzyjać endecji. W efekcie wysokonakładowe pisma konfesyjne zaczęły głosić propagandę antysemicką. Choćby „Mały Dziennik” Kolbego…”.

Natomiast Paweł Śpiewak dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego jest zdania, iż Polacy wymordowali 120 tysięcy Żydów.

Współodpowiedzialność Żydów za Holocaust - Władysław Gauza

 

Prasa zachodnia doniosła w tym tygodniu, że zapowiadany na jesieni br. proces sądowy o zbrodnie wojenne przeciw John Demianiukowi, rozpocznie się za trzy tygodnie, tj. przy końcu października.

 

Demianiuk jest oskarżony za udział w zapędzeniu 29 000 Żydów do komór gazowych w Sobiborze, niemieckim obozie zagłady we wschodniej Polsce, gdzie pełnił funkcję wartownika.

 

Według wcześniejszych zapowiedzi, śledztwo przeciw Demianiukowi i proces sądowy ma rzucić światło na rolę wspólników i współpracowników niemieckiej bandy nazistowskiej w systemie zagłady Żydów.

(12 maja 2011 roku Demianiuk został uznany za winnego współudziału w masowej zagładzie Żydów w obozie koncentracyjnym w Sobiborze za co został skazany przez sąd na pięć lat więzienia przy wniosku prokuratury o sześć lat pozbawienia wolności. Demianiuk był obecny na ogłoszeniu wyroku).

Iwan Demianiuk zmarł 17 marca 2012 roku w wieku 91 lat w bawarskim domu opieki..

Według wstępnych obliczeń rozmaitych ekspertów, głównie niemieckich i żydowskich, w eksterminacji Żydów brało udział około 200 tysięcy nie Niemców, czyli ludzi innej narodowości, niż niemieckiej. Wśród tych innych narodowości wymienieni są „polscy chłopi”, czyli Polacy. Natomiast całkowicie pominięci zostali Żydzi.

 

Poniższy artykuł, który wcześniej ukazał się na portalu „KWORUM”, ma na celu uzupełnienie tej luki informacyjnej:

 

„Mało kto dzisiaj pamięta, że żydowski Holocaust praktycznie nie istniał w mediach przed 1967 rokiem. Rodzić zaczął się dopiero po sześciodniowej wojnie izraelsko - arabskiej.

 

Trzeba było ponad 40 lat, żeby urósł do dzisiejszych rozmiarów. Do 1962 roku sprawa zbrodni dokonanych na Żydach była jasna: winni są Niemcy; naród niemiecki. Ponad 90 procent Niemców głosowało na partię Hitlera i na niego samego, tym samym na jego program i idee zawarte w „Mein Kampf”.  Nikt o zdrowych zmysłach tych prawd nie kwestionował. Do pewnego czasu.

 

Po upływie lat, od drugiej wojny światowej, do Niemiec zachodnich zaczęły napływać z zagranicy ogromne kapitały. Niemiecka Republika Federalna (RFN) musiała być silna ekonomicznie, by móc stawić mocny opór w wypadku agresji czerwonych hord ze Wschodu.

 

Dzięki tej pomocy Niemcy Zachodnie szybko się odbudowały i stały się potęgą gospodarczą. (Niemcy Wschodnie [NRD] wówczas nie liczyły się, ani ekonomicznie ani politycznie; ot takie dwa Śląski w stosunku do Niemiec przedwojennych).

 

Nie uszło to uwadze Izraela, który potrzebował pieniędzy. Niemcy jako sprawcy ogromnej zbrodni dokonanej na Żydach, potrzebowali rehabilitacji od Żydów. Tak doszło do transakcji: „Za krew pieniądze, za pieniądze przywrócenie honoru. Dotyczy to tylko Żydów.” – pisał prawie czterdzieści lat temu Stefan Nowicki w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” (wydanej w 1970 roku w Sydney, Australia).

 

„Dzisiejsze Niemcy – oświadczył w 1964 roku Ben Gurion, premier Izraela – są inne, ich władcy są inni i forma władzy jest inna.” (S. Nowicki, jak wyżej, str. 12)

 

W miarę wzrostu wypłat odszkodowawczych i pomocy materialno-militarnej, wzrastała sympatia do Niemców. (Proporcjonalnie malała do Polaków).

 

„Stosunek naszego rządu – pisał izraelski dziennik „Haolam Haze” z 1965 roku – do rządu Adenauera oparty jest na cynicznej transakcji, może najbardziej cynicznej od chwili, gdy Adolf Hitler proponował Brandtowi transakcję towarów za krew.

 

Otrzymaliśmy pieniądze.

 

Otrzymaliśmy pomoc. Sprzedaliśmy N.R.F.-owi świadectwo moralności następującej treści:

 

„…My państwo Izrael, ofiary nazizmu, uratowani z Oświęcimia, dyplomowany symbol postępu i socjalizmu w świecie, potwierdzamy niniejszym, że posiadacz tego świadectwa nie jest już faszystą, lecz całkiem nowym Niemcem, który ma prawo być przyjęty do każdego grona…”.(Za S. Nowicki, str. 13).

 

 

Dlaczego cofnąłem się tak daleko w czasie? Odpowiadam: dlatego, że głupia, oszczercza i dzika propaganda żydowska, skierowana swym ostrzem przeciw Polakom i Polsce, trwa z różnym natężeniem od 40-stu (słownie: od czterdziestu) lat.

 

A Polacy, zahukani i zaszachowani m.in. przez bardzo wpływowe lobby żydowskie w USA i w Polsce, nie wiedzą, jak się bronić przed tą nachalną i wrzaskliwą propagandą żydowską.

 

Dzisiaj Izrael potrzebuje pieniędzy nie mniej, niż dawniej. A jeszcze więcej pieniędzy potrzebują dziś rozmaici hochsztaplerzy, aferzyści i wydrwigrosze żydowscy w USA, do których dołączyli tacy sami w Europie. Od państwa niemieckiego za wiele już nie da się wyciągnąć. Trzeba znaleźć winnych pośród innych.

 

Opublikowany niedawno w „Der Spiegel” artykuł o odpowiedzialności innych narodów europejskich za zbrodnię dokonaną na Żydach, wywołał w Polsce poruszenie i falę polemik.

 

Przyczyną tego było wysunięcie stwierdzenia, że za tą zbrodnię winni są nie tylko Niemcy, ale i inne narody europejskie. Również Polacy przez „polskich chłopów”, którzy wykonywali zarządzenia niemieckich władz okupacyjnych. 

 

Nie byłoby w tym stwierdzeniu nic ciekawego, gdyby nie pominięto jednego narodu europejskiego, o którym można wspominać i wymieniać go, ale tylko w takim kontekście i przy takich okazjach, w jakim naród ten przyzwala.

 

Mowa tu jest oczywiście o europejskim narodzie żydowskim, bo chodzi tu przecież o Żydów europejskich. Interesującym jest to, że autorzy artykułu w „Der Spiegel”, wymieniając różne „narody europejskie”, które rzekomo przyłożyły się do tej zbrodni, poprzez współpracę z Niemcami, pomijają skrzętnie wymienienie narodu niemieckiego, austriackiego i żydowskiego.

 

Jeżeli mamy dzisiaj wyliczać, który z narodów europejskich i ile przyłożył się do śmierci Żydów, to nie sposób ominąć tutaj nacji żydowskiej z tej prostej racji, że była to wówczas nacja europejska.

 

Współpraca Żydów z Niemcami na tym polu jest dobrze udokumentowana, a literatura na ten temat  obszerna. Najbardziej interesujące są relacje Żydów, którzy przeżyli hekatombę niemieckiego hitleryzmu.

 

Dowiadujemy się od nich o szerokiej współpracy Żydów  z Gestapo i haniebnej roli Rad Żydowskich („Judenratów”) współdziałających z władzami hitlerowskimi w wysyłce ludzi na śmierć.

 

Wspomniany wcześniej S. Nowicki, w odpowiedzi na oszczerstwa żydowskie pisze w swej książce pt. „Wielkie nieporozumienie” – cytuję:

 

„A czy nie było policjantów żydowskich w getcie, którzy pałkami bili swych współwyznawców?

 

Było też gestapo żydowskie w Warszawie, osławiona 13-stka, kierowana przez Abrahama Gancwajcha, oraz policja żydowska pod komendą takich nikczemników, jak Lejkin, Szeryński, Kon i Keller oraz znani przed wojną działacze syjonistyczni Nosing i First.

 

Był Judenrat w getcie warszawskim, który segregował Żydów do Majdanka i komór gazowych.

 

Byli bogaci Żydzi, którzy okupywali się żydowskim władzom, by nie wychodzić z getta w pierwszych transportach.

 

Byli Żydzi, którzy denuncjowali swych braci i współpracowali z Gestapo. Zbrodnie Żydów dokonane na swych braciach mrożą krew w żyłach.

 

Działalność Abrahama Gancwajcha jest przerażająca swym cynizmem i okrucieństwem.

 

Ten  żydowski gestapowiec, zwerbowany w służbie Hitlera jeszcze przed wojną, był znaną osobistością w świecie żydowskim.

 

Był nauczycielem hebrajskiego w szkołach „Tarbut” w Częstochowie, należał do „Poalej - Syjonu Prawicy”, był współpracownikiem wiedeńskiego pisma „Gerechtigkeit”, a po aneksji Austrii założył w Łodzi prowokacyjny antyhitlerowski tygodnik pod nazwą  „Wolność”.

 

Wykaz prenumeratorów pisma posłużył Gestapo do masowych mordów Polaków. Po wkroczeniu, Niemców organizował z ich ramienia sieć szpiegowską na ziemiach wschodnich, a po ataku Niemiec na Sowiety skierowany został przez Gestapo do likwidowania warszawskiego getta i wyciągnięcia dla Niemców nagromadzonych tam bogactw.

 

Przytaczam ocenę żydowskich władz getta warszawskiego przez ocalałych z pogromu Żydów:

 

„...Wiekopomna zdrada Judenratu (Rady Żydowskiej) w Warszawie – pisał dr. Szymon Datner – która  się wyraziła w formie zgody na przeprowadzenie „wysiedlenia” pozostanie na zawsze obok zdrady żydowskiej służby porządkowej niezatartą plamą na honorze władz żydowskich getta…”

 

Historyk żydowski, B. Mark, w książce pt. „Powstanie w getcie warszawskim” (Żydowski Instytut Historyczny, 1955) pisze:

 

„Tylko 10 tysięcy żyje w dostatku, nawet lepiej niż przed wojną.  Dla tych 10 tysięcy przywieziono w lutym 20 tysięcy litrów wódki.

 

W tym czasie zarejestrowano oficjalnie 416 tysięcy Żydów, z czego 80 % biednych przymierających głodem...

 

Cała działalność Judenratów, to jedno pasmo wołające o pomstę krzywd wobec biedoty. Gdyby był na świecie Bóg, to zniszczyłby gromami to gniazdo okrucieństwa, obłudy i grabieży...

 

Wszystkie zarządzenia okupanta były przeprowadzane przez Judenrat, który organizuje łapanki na pracę przymusową... Niektórzy piastowali kilka urzędów jednocześnie, wyciągając dochód do 60 tysięcy miesięcznie, podczas gdy pisarz i pedagog Janusz Korczak w podaniu prosi o dwa posiłki dziennie, widać, że i tego jemu ojcowie miasta odmówili...”

 

„Niemcy doprowadziły do tego – pisał Marek Edelman – że Rada Żydowska sama wydała wyrok na przeszło 300 tysięcy mieszkańców getta... Nikt jeszcze nigdy tak nieustępliwie nie wypuszczał z rąk złapanego jak jeden Żyd drugiego Żyda”.

 

Trzeba też wspomnieć nazwisko dr Rudolfa Kasztnera, wiceprzewodniczącego Federacji Syjonistycznych Węgier i dyrektora Pomocy Rady  Ocalenia powstałej w 1943 roku, który współpracował z Eichmannem w likwidacji tysięcy Żydów węgierskich. I to za jaką cenę?

 

Za umożliwienie wyjazdu do Izraela 1200 syjonistom węgierskim. Zbrodniarz ten dożył do 1967 r. Został zastrzelony w Tel- Avivie. Dlaczego nie stanął przed sądem, jako zbrodniarz wojenny?”  Tyle na razie Stefan Nowicki..

 

W książce pt. „Auschwitz, the nazis  the „Final Solution””, (wydanej w 2005 r. przez BBC Books, autor: Laurence Rees), znajduje się m.in. relacja Lucille Eichengreen, ocalałej cudem z getta łódzkiego, dokąd deportowani zostali Żydzi niemieccy.

 

Wspomina tam, że od stycznia do maja 1942 roku 55 tysięcy Żydów zostało wywiezionych i zamordowanych w Chełmnie.

 

O tym, kto miał pójść na śmierć, decydowały władze żydowskie getta.

 

Dwa miesiące później do getta weszli Niemcy, żeby osobiście dokonać wyboru ludzi na zagładę. Wybierali w pierwszym rzędzie ludzi starych, chorych i dzieci, jako niezdolnych do pracy.

 

Przywódca getta, Mordechai Chaim Rumkowski, polecił matkom współpracować z Niemcami i oddać im swoje dzieci. „Oddajcie im wasze dzieci, żebyśmy mogli żyć” – wołał w czasie „Wielkiej Szpery” (http://historia.newsweek.pl/wielka-szpera-w-lodzkim-getcie--minelo-70-lat,95650,1,1.html

 

„Ja miałam wtedy 17 lat, kiedy słyszałam jego przemówienie” – mówi Lucille E. I dodaje – „Ja nie mogłam pojąć, że ktoś może polecać rodzicom, aby oddawali swoje dzieci na śmierć. Tego zresztą nie mogę pojąć jeszcze dzisiaj”.

 

Moredechai Chaim Rumkowski był znany z tego – czytamy w innym miejscu – że układając listę osób przeznaczonych do wywózki, wybierał tych, którzy w jakiś sposób mu się narazili  i których chciał sam się pozbyć z getta.

 

Był również znany z wykorzystywania seksualnego młodych kobiet. Żadna nie mogła zaprotestować, bo miała świadomość, co ją czeka.

 

Lucille E. wspomina w innym miejscu, że wreszcie dostała pracę w kuchni w getcie i pewnego razu, będąc sama w przyległym biurze, pojawił się M. Ch. Rumkowski, chwycił za krzesło i przysiadł się przy niej.

 

„Mieliśmy parę rozmów. On gadał, ja słuchałam. W pewnym momencie chwycił mnie za rękę i położył ją na swoim penisie, po czym powiedział: „Szarpnij się i postaw go w stan pracy”.

 

Relację młodziutkiej wówczas Lucille E. potwierdza Jacob Zylberstein, który był świadkiem zachowywania się przywódcy getta łódzkiego.

 

„Rumkowski rzeczywiście wykorzystywał młodziutkie kobiety” – mówił – i dodaje przy tym:

 

„Kiedy siedzieliśmy w jadalni, on przychodził, rozejrzał się po sali, kładł rękę na ramieniu wybranej i wychodził z nią. I nie jest to tak, że ja to słyszałem od kogoś. Ja to widziałem. Gdyby któraś mu odmówiła, znalazłaby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie”.

 

Uratowana przez Polaków Żydówka, Alicja Zawadzka-Wetz, opisuje w swej książce przeżycia w getcie warszawskim. Pisze, że – cytuję:

 

„Najgorsze było to, że poznałam bestialstwo, do którego zdolni są ludzie oraz okrucieństwo i podłość ludzkiej natury.

 

Wśród społeczności, skazanej na śmierć, budzą się albo najniższe, albo najszlachetniejsze instynkty.

 

Iluż to przedwojennych adwokatów, powszechnie szanowanych, stało się członkami żydowskiej policji, żydowskiego gestapo i gotowych było do największych podłości z szantażem włącznie...

 

Ilu z nich biło do krwi dzieciaki, które usiłowały przedostać się poza mury, by zdobyć po drugiej stronie trochę żywności dla głodującej rodziny... Dobrzy, mieszczańscy mężowie porzucali żony, z którymi spędzili dziesiątki lat, by przeżyć jeszcze jedno, najtańsze choćby, doznanie miłosne, by przed śmiercią użyć życia...

 

Zdarzały się wypadki, że w rodzinach okradano się wzajemnie z mizernych porcji gliniastego chleba.” (Zob. Alicja Zawadzka-Wetz, „Refleksje pewnego życia”, wyd. Instytut Literacki, Paryż 1967, w serii „Dokumenty”, str. 20-21)”.

 

Stefan Nowicki pisze w swej książce:

 

„Ocalałe pamiętniki Czerniakowa („Adam Czerniakow Warsaw Ghetto Story”, wyd. Żydowskiego Instytutu Historycznego [Jad Vaszem]) dają obraz życia w getcie warszawskim:

 

„Na ulicach leżą trupy, a w wytwornych restauracjach odbywają się tańce”. Pod datą 14 czerwca 1941 roku czytamy:

 

„Pochmurno. Dziś niedziela. Nie wiem czy orkiestra będzie mogła grać w ogródku. Okazało się, że grała pomimo lekkiego deszczu. Poleciłem sprowadzić dzieci Izby Zatrzymań... Były to żywe kościotrupy rekrutujące się z żebraków ulicznych... Wstyd mi powiedzieć, że tak dawno nie płakałem.

 

Dałem im po tabliczce czekolady. Potem otrzymali zupę. Przekleństwo tym z nas, co sami jedzą i piją, a o tych dzieciach zapominają”. Stosunki w Judenracie były okropne.

 

Miały miejsce ostre starcia między tymi, którzy wysługiwali się Niemcom i żyli w warunkach luksusowych, a tymi, którzy żyli w nędzy i głodzie i ciężko pracowali w nieludzkich warunkach”.

 

Przydział żywności był nędzny, toteż przemyt był dobrze zorganizowany. Gdyby „Żydzi musieli żyć na chlebie oficjalnie racjonowanym – pisze Czerniakow – niewielu przeżyłoby rok zamknięcia za murami getta. Mimo tak nędznych przydziałów żywności, szła ona na czarny rynek”.

 

Wyzysk, przekupstwo, donosicielstwo, wysługiwanie się Niemcom, łapownictwo i bogacenie się wpływowych Zydów w getcie doszły do potwornych rozmiarów (patrz za „The holocaust Kingdom”)”.

 

„The Holocaust Kingdom” jest książką-paszkwilem na Polaków, napisanym przez Żyda o nazwisku Michał Belg - Aleksander Donat, wydanym w USA.

 

Paszkwil ten zieje nienawiścią do Polaków za to, że go uratowali od śmierci. Książka ta jest ciekawa dlatego, bo opisuje życie codzienne w getcie warszawskim. Urywki przytaczam za S. Nowickim, „Wielkie nieporozumienie”, str. 165. Z książki A.Donata dowiadujemy się, że:

 

(Str. 34) „ Najbardziej niecnym z Żydów na żołdzie Gestapo, którzy również brali łapówki od ludzi szukających zabezpieczającego zatrudnienia, był Abraham Gancwajch.

 

Był on założycielem haniebnej instytucji (znanej pod nazwą „13-ki”, ponieważ biura ich znajdowały się na ul. Leszno, Nr 13), która wcześnie przejęła administrację dużej ilości domów mieszkalnych  w getcie.

 

Stowarzyszenie lokatorów walczyło uparcie o umieszczenie swego przedstawiciela na tej tak ważnej placówce. Wielokrotnie zdarzało się, że dwóch czy trzech kandydatów, z których wszyscy dali już łapówki jednemu z pracowników Judenratu, dowiadywało się, że dwóch czy trzech innych, którzy przepłacili 13-kę „wyznaczono” równocześnie na to stanowisko”.

 

(Str. 43)” 13-ka („Żagiew”) była specjalną agencją, złożoną z informatorów i sługusów Gestapo, która powstała w getcie, pomimo że tak Judenrat, jak i policja żydowska skrupulatnie wykonywały rozkazy nazistów i były naszpikowane szpiegami Gestapo”.

 

Wodzem tego, tak zwanego Urzędu do Walki z Lichwą i Przekupstwem był wszechstronnie znany Abraham Gancwajch, nie zwykły szpieg, ale prowokator i polityczny dywersant na tak wielką skalę, że nazywano go Azefem Getta Warszawskiego.

 

Praca jego polegała na demoralizowaniu getta przez perswazję i tłumaczenie, że zwycięstwo Hitlera jest nieuniknione, więc opór bezcelowy.

 

Średniego wzrostu, szczupły, ciemnowłosy, o ostrych rysach i przenikliwych, magnetyzujących oczach pod grubymi szkłami, Gancwajch był niezwykle zdolnym człowiekiem, wysoce inteligentnym, ze zdolnością przekonywania. Urodzony demagog, znał cztery języki – niemiecki, polski, żargon i hebrajski – przed wojną wykładał język hebrajski i pisywał do gazet. Kręcił się w kołach syjonistycznych i przypuszczalnie nawet już wówczas był na żołdzie Gestapo. Mówiono, że szpiegował na rzecz Gestapo, jakoby przeciw Rosji, w Białymstoku, Wilnie i Lwowie.

 

W getcie występował nie jako agent Gestapo, ale jako dobroczyńca, który mógł służyć Żydom w godzinie potrzeby, wykorzystując swe szerokie stosunki z Niemcami.

 

Gancwajch rozciągnął swe sieci szeroko i na wszystkie dziedziny życia w getcie. W jednej ze swych licznych „ról” pozował jako obrońca uciśnionych wobec „plutokratycznych wyzyskiwaczy”  z Judenratu, był również opiekunem sztuki i literatury żydowskiej... czarował szczególnie intelektualistów żydowskich... chciał uchodzić za wielkiego prowodyra getta, coś w rodzaju Mesjasza.

 

Zakładając, że zwycięstwo Niemiec jest nieuniknione, rozsiewał kłamstwa, że w ostatnim etapie Żydzi będą przypuszczalnie przesiedleni na zdobyte tereny i wobec tego instytucja getta jest konieczna, ponieważ chroni nacjonalizm żydowski i autonomię kulturalną.

 

Tak więc, wmawiał Żydom, by nie tylko słuchali Niemców, lecz by z nimi współpracowali. Zapraszał prawników, doktorów, pisarzy, dziennikarzy i innych na odczyty, konferencje, dyskusje i obfite, wytworne przyjęcia, w czasie których wtłaczał im w mózgi te teorie. W czasie jednego z takich zebrań zapytano go wprost – Skąd przyszedłeś?

 

Kim właściwie jesteś? W czyim imieniu przemawiasz? Na co Gancwajch odpowiedział – Sam diabeł mnie tu przysłał, ale chcę wam pomóc”.

 

I wysiłki jego nie szły całkowicie na marne. Wielu nawet spośród grona znanych indywidualistów wchłaniało jego wywody.

 

Nawet dr Emanuel Ringelblum (patron Żydowskiego Instytutu Historycznego), którego nic nie łączyło z Gancwajchem, poszedł tak daleko, że szukał go na „pogawędkę”, aby zadowolić swą ciekawość.

 

Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją, choć powszechnie był znany pod nazwą 13-ki, miał pewne zaufanie wśród głodujących mas, którym wydawało się, że kupcy bogacą się ich kosztem.

 

W praktyce, jedyną korzyścią było, że kupcy musieli wystrzegać się jeszcze jednego wroga. Zdarzało się, że któryś z agentów Gancwajcha spenetrował, iż jakiś sklep sprzedaje kaszę powyżej wyznaczonej ceny.

 

Kupiec „wypracowywał” łapówkę, która zadowoliłaby urząd, ukrywał 90% kaszy, a resztę sprzedawał po wyznaczonej cenie, nie szczędząc przy tym rozgłosu. I to za niecałe 10 dkg kaszy na głowę.

 

Gancwajch robił niesamowite pieniądze Brał okup z około stu kamienic na ul. Leszno.

 

Dostawał od Niemców 30 przepustek z getta na aryjską stronę i sprzedawał je po przeraźliwie wysokich cenach.

 

Zorganizował służbę ambulansową,  która zwalniała swych pracowników od prac przymusowych i dawała im inne przywileje. Aby zostać członkiem tej służby, otrzymać jej specjalną kartę i nosić czerwoną czapkę, ludzie płacili fortuny.

 

Z okazji świąt wielkanocnych, Gancwajch dał parę tysięcy złotych na pomoc dla zubożałych pisarzy żydowskich.

 

Na uroczystość bar micwa swojego syna przyjmował chlebem i kawą biednych, co, jak mówiono, kosztowało dziesiątki tysięcy złotych.

 

Gdy umarł jego ojciec, w półoficjalnym dzienniku żydowskim „Gazeta Żydowska” ukazały się nekrologi podpisane przez „grupę doktorów, prawników, dziennikarzy i pisarzy”, choć bez indywidualnych nazwisk.

 

Równocześnie grał na popularności, ujawniając brak zaufania i niechęć do Judenratu.

 

Raz nawet, jego przyjaciele z Gestapo zaaresztowali Adama Czerniakowa, prezesa Judenratu.

 

Wykorzystywał każdą możliwość zdobycia kontroli nad tą instytucją. Rozgłaszano pogłoski połączenia się 13-ki z Judenratem, z tym, że Gancwajch byłby prezesem nowej instytucji, do czego jednak nigdy nie doszło.

 

Przypuszczalnie powodem były zakulisowe rozgrywki między cywilnym niemieckim komisarzem getta dr. Heinz Auerswaldem, zwierzchnikiem Czerniakowa i wysoko postawionymi oficerami Gestapo, którzy popierali Gancwajcha.

 

Robił on wszystko, co było w jego mocy, aby uzyskać mandat od Żydów, który pozwoliłby mu występować w ich imieniu. – Wówczas – obiecywał – uzyskam dla was od Niemców cokolwiek zechcecie. Getto zacznie natychmiast pracować dla Wehrmachtu, skończą się bicia i łapanki, otrzymacie zadowalające przydziały żywności.

 

W międzyczasie, dwaj współpracownicy Gancwajcha – Moryc Kon i Zelig Heller – utworzyli własny „sklepik” po przeciwnej stronie ulicy na Lesznie pod Nr. 14.

 

Specjalizowali się w dostawach jarzyn i uzyskiwali pewne, bardzo korzystne koncesje, łącznie z pozwoleniem na otwarcie targu na ul. Leszno, na handel rybami oraz zorganizowali transport konny w getcie.

 

Wozy te nazywano „konhellerami”, na cześć koncesjonariuszy, ale znane były również jako „wszalnie”.

 

Kon i Heller robili potworne sumy na przemycie przyjaciół i ich rodzin z Łodzi i Białegostoku do getta warszawskiego, na zwalnianiu więźniów, unieważnianiu spraw cywilnych i rozkazów konfiskaty własności – wszystko to naturalnie, jako „usługi” uzyskiwane od oficjalistów niemieckich. (...).

 

W czerwcu 1942 roku ukazały się w getcie plakaty „Poszukiwany przez policję” z nazwiskami i fotografiami Gancwajcha i innych z jego bandy. Mówiono, że udało im się uciec.” To tyle z relacji Żyda A. Donata.

 

Według ustnej informacji, trudnej dzisiaj do zweryfikowania, uzyskanej w 1993 r., Gancwajch, Kon i Heller oraz dwóch innych, nieznanych z nazwiska, uciekli z getta a nagromadzone tam pieniądze i złoto, użyli na opłacenie ukrywania się, pod zmienionymi nazwiskami, u jednego chłopa w radomskim.

 

Po wejściu do Polski wojsk sowieckich i przejęciu władzy przez komunistów, zmienili znowu nazwiska. Tym razem na polsko brzmiące.

 

Wstąpili do PPR i znaleźli zatrudnienie w UB (Kon, Heller i dwaj pozostali).

 

Natomiast Gancwajch był oficerem znienawidzonego  Zarządu Głównego Informacji Wojskowej.

 

Chłop, który ich ukrywał, został potem zastrzelony przez UB jako „bandyta” reakcyjnego podziemia.

 

Były też inne formy współpracy Żydów z Niemcami. Nie warto by było tego przypominać, gdyby skutkiem tych działań była śmierć „zaledwie” 1000 czy 2000 ludzi.

 

Jest to jednak sprawa masowego mordu, gdzie zginęło ponad 30 000 (słownie: ponad trzydzieści tysięcy) Żydów, do czego przyczynili się wydatnie sami Żydzi.

 

O tej zbrodni pisze się i mówi, ale na temat okoliczności milczy, zwłaszcza w USA, Niemczech, Polsce i na Ukrainie.

 

Po zdobyciu Kijowa przez wojska niemieckie, ogłoszono przy końcu września 1941 roku zbiórkę Żydów. W związku z tym wywieszono w mieście i okolicy  plakaty z instrukcją:

 

„Należy zabrać ze sobą papiery identyfikacyjne, pieniądze i rzeczy wartościowe, obok ciepłego ubrania się”.

 

Niemieckie Sonderkomando 4 A , które liczyło na co najwyżej 5 tysięcy do 5 tysięcy Żydów, którzy się zgłoszą, doznało niecodziennego zaskoczenia, bo stawiło się 33 tysiące 771 Żydów.

 

W tej sytuacji jednostka 4A zmuszona była do zaangażowania 2 batalionów policji, żeby uporać się z wynikłym, nie z ich „winy”, problemem.

 

Oczywiście, wszyscy, którzy stawili się na życzenie Niemców, zostali w pień wycięci.

 

Mowa tu jest o masakrze w Babim Jarze na Ukrainie.

 

Niewątpliwym jest fakt, że winnymi tej masowej zbrodni są Niemcy, ale dużo winy leży w żydowskiej mentalności i gotowości do współpracy z okupantem niemieckim.

 

Co najmniej 27 tysięcy Żydów nie musiało tam wtedy zginąć. (Zobacz: Antony Beevor, „Stalingrad”, 1998).

 

W wyniku szeroko zakrojonej kampanii „Judenrein” (oczyszczania państwa niemieckiego z Żydów) dziesiątki tysięcy Żydów znalazło się poza granicami Niemiec.

 

Ogromna ilość została przepędzona do Polski (obóz w Zbąszyniu), ale dużo znalazło się w krajach zachodnich. W Holandii na przykład, w miejscowości Westerbrok zbudowano w 1939 roku obóz dla uchodźców żydowskich.

 

Po zajęciu w kwietniu 1940 roku Holandii przez wojska niemieckie, obóz ten został przekształcony przez okupanta na obóz więzienny.

 

Jednocześnie Niemcy rozpoczęli szeroko zakrojoną akcję rejestracji Żydów w całym kraju i wysyłania ich do obozu w Westerbrok.

 

Wkrótce nadszedł czas deportacji Żydów holenderskich do obozów zagłady w Sobiborze i Majdanku koło Lublina.

 

Deportacja przebiegała sprawnie, bez najmniejszego oporu, dzięki gorliwej współpracy żydowskich władz obozu, które co tydzień układały skrupulatnie listę 1000 kolejnych Żydów do transportu na Wschód.

 

I tutaj wkład Żydów w zagładę swych współbraci jest też dobrze widoczny.

 

W związku z ekstradycją  Iwana Demianiuka do Niemiec, by postawić go przed sądem za współudział w zagładzie Żydów w Sobiborze, prasa i oskarżyciele publiczni uważają, że bez pomocy 100 Ukraińców Niemcy nie byliby w stanie zamordować tam 250 tysięcy ludzi.

 

Obozu strzegło 30 SS - manów, z tego stale połowa była nieczynna z powodu choroby lub przebywania na przepustkach. Rozprawa sądowa przeciw Demianiukowi miała posłużyć przede wszystkim do rzucenia światła na nie-niemieckich pomocników w dziele zagłady Żydów.

 

Eksperci ustalili, że takich nie-niemieckich pomocników, którzy aktywnie pomagali Niemcom, było około 200 tysięcy.

 

Ilu wśród tych nie-niemieckich pomocników, aktywnych w Holocauście, było Żydów?

 

W tej liczbie znajduje się policja żydowska, żydowskie Gestapo, członkowie żydowskich Judenratów i innych żydowskich organów pomocniczych.

 

Niektórzy historycy, znawcy zagadnienia, wysuwają tezę, że gdyby nie istniała gorliwa współpraca Żydów z Niemcami, szeroko zakrojone współdziałanie i skrupulatne wykonywanie, bez najmniejszego oporu, poleceń i zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych, Holocaust przeżyłoby co najmniej 1 milion Żydów.

 

Jeszcze dalej poszła Hannach Arendt, teoretyk polityki, filozof i wybitna publicystka niemiecka, pochodzenia żydowskiego, która sławna stała się również z opisania i skomentowania procesu Adolfa Eichmanna w Izraelu, co zostało wydane w formie książki, uznanej za dzieło (ale nie w kołach żydowskich i filosemickich).

 

Książka ta, pt. „Eichmann w Jerozolimie” zawiera bardzo dużo interesujących informacji, wśród których znajduje się rola Żydów, jaką odegrali w zagładzie własnego narodu, współpraca Żydów z Niemcami i pomoc udzielona nazistom „w unicestwieniu własnego narodu stanowi najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii” – pisze Hannah Arendt.

 

Hannah Arendt  twierdzi przy tym, że gdyby naród żydowski nie był zorganizowany i nie miał przywództwa żydowskiego, gotowego do współdziałania z nazistami, to Niemcy nie byliby w stanie wymordować od 4,5 do 6 milionów ludzi.

 

Autorka powołuje się na dane różnych badaczy, według których – gdyby nie było tak ogromnego zaangażowania się Żydów, zwłaszcza w Judenratach we współpracę z mordercami, „z wyżej wymienionej liczby uratowałaby się mniej lub więcej niż połowa”.

 

Twierdzenia powyższe są politycznie niepoprawne, bardzo nielubiane w kołach żydowskich, przez to oficjalnie dotąd nie poruszane z obawy przed skutkami w ewentualnej karierze naukowej, dlatego istnieją w drugim (nieoficjalnym) obiegu.

 

Nie mniej sprawa udziału Żydów w zagładzie swych współbraci warta jest głębszego zbadania i wyciągnięcia na światło dzienne.

 

W świetle powyższych faktów nasuwa się pytanie: Kto ma na sumieniu więcej ofiar żydowskich  w wyniku współpracy z Niemcami – Ukraińcy, Łotysze, Litwini, Polacy,  czy Żydzi?

 

To pytanie skierowane jest do cynicznych oszczerców typu Jana T. Grossa (USA), Pawła Śpiewaka, Aliny Całej z Żydowskiego Instytutu  Historycznego, Barbary Engelking z PAN, żony ubeka Michała Boniego i do całej antypolskiej plejady amerykańskich historyków i nielegalnego lobby żydowskiego w USA – żądających od Polski 65 - 67 miliardów dolarów amerykańskich tytułem restytucji mienia pożydowskiego w Polsce. Organizacje żydowskie w USA prowadzą antypolską propagandę  z bojkotem Polski włącznie we wszystkich kierunkach.

 

W tym miejscu warto nadmienić o deklaracji Donalda Tuska dotyczącej zwrotu tej astronomicznej kwoty nielegalnie działającym amerykańskim organizacjom żydowskim, złożonej w Nowym Jorku jeszcze 2008 roku.

 

 

Dokumenty, cytaty, źródła:

 

http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Wspolodpowiedzialnosc-Zydow-za-Holocaust-Wladyslaw-Gauza-2991

http://portalwiedzy.onet.pl/4869,7455,1500862,1,czasopisma.html

http://nczas.com/publicystyka/getto-lodzkie-jako-krolestwo-chaima-rumkowskiego/

http://historia.newsweek.pl/wielka-szpera-w-lodzkim-getcie--minelo-70-lat,95650,1,1.html

Władysław Gauza „WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ ŻYDÓW ZA HOLOCAUST

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

 

  • Emanuel Winston , USA, 2002-10-04, The Jewish Press

    "Hitler chciał stworzyć duże muzea judaikow świadczące o usunięciu Żydów. W Polsce zaś, niektórzy Polacy próbują wskrzesić ślady po żydowskiej kulturze w muzyce, kawiarniach, zespołach klezmerskich i jidisz - bez Żydów (sic!!!). Pomogli Hitlerowi w likwidacji 3 mln polskich Żydow, a teraz chcą coś z tego spowrotem"

    * * *

     

  • Abraham H. Foxman , USA, Anti-Defamation League of B'nai B'rith
    Abraham H. Foxman, lider Ligi Antydefamacyjnej(Anti-Defamation League of B'nai B'rith), URATOWANY PODCZAS WOJNY PRZEZ POLAKOW: ("Reflections", Rescue of the Danish Jewry: A Primer, Carol Rittner and Leo Goldberger, eds., New York: Anti-Defamation League of B'nai B'rith 1993). 
    - Podobnie jak inne europejskie rządy pod okupacją niemiecką (...) Polska (...) zdradziła bądź porzuciła własną ludność pochodzenia żydowskiego. Urodziłem się w Polsce, gdzie Żydzi nie byli ludźmi szczęśliwymi. Pięćdziesiąt lat temu polskiemu rządowi nie udało się zapobiec metodycznej likwidacji ludności żydowskiej.

    * * *

     

  • Leonard Wacholder z Brooklynu, NY , USA, 2002-02-22, Nowojorski tygodnik "The Jewish Press"

    "(..) 44 lata temu sluchalem Rabiego Waldberga na Boro Parku. Wywarl na mnie trwale wrazenie. Caly swiat nas nienawidzi i bedzie nienawidzil, jak dlugo istniejemy. Jesli znikniemy, jak starozytni Grecy lub Rzymianie, ta nienawisc zamieni sie na milosc a historycy przescigac sie beda w komplementach. Polacy, z ktorych wielu bylo entuzjastycznymi partnerami Niemcow w wykonawstwie ludobojstwa Zydow teraz stawiaja nam pomniki i zydowskie muzea ku pamieci"

    * * *

     

  • Rabin Ely Rosenzweig z synagogi w Stanford w stanie Connecticut , USA, 1995-04-10, "The Advocate", Stanford
    Dan Mangan "Piekło na ziemi: Nigdy nie uwierzycie, że możecie przetrwać", w "The Advocate", Stanford, 10 kwietnia 1995. r. 
    - Nie ma żadnych wątpliwości, i wydarzenia historyczne tego dowodzą, że antysemityzm był rozpowszechniony w Polsce podczas II wojny światowej, i to wyjaśnia (...) dlaczego tak wiele obozów śmierci i krematoriów zostało utworzonych w centrum Polski

    * * *

     

  • Rabin Reuven P. Bulka z Ottawy , Kanada, 1995-05-11, The Canadian Jewish News, Toronto
    Rabin Reuven P. Bulka z Ottawy, współorganizator Marszu Żywych i przewodniczący komisji Kongresu Żydów Kanadyjskich ds. dialogu z innymi religiami: 
    - Jak ktokolwiek może jechać do Polski, kraju tak pogrążonego w antysemityzmie, że gorliwie współpracował z nazistami w mordowaniu Żydów z zimną krwią

    * * *

     

  • Rabin Sholom Klass , USA, 1995-06-30, "The Jewish Press", Brooklyn
    "Polish anti-Semitism raises its ugly head again", artykuł redakcyjny, "The Jewish Press", Brooklyn, 30 czerwca 1995 r. 
    - Trzy miliony polskich Żydów zginęło z rąk nazistów, przy aktywnej bądź cichej pomocy Polaków, w tym księży katolickich 

    * * *

     

  • Jean-Mark Veszely , Belgia, 2000-03-22, Le Soir Illustre
    W numerze No. 3535 z 22 marca 2000 belgijskiego tygodnika "Le Soir illustre", Jean-Mark Veszely, w artykule poświęconym podróży Papieża, napisał takie zdanie pod zdjęciem Papieża: 
    ...Papież pochodzący z kraju, który wymyslił Auschwitz prosi o przebaczenie Kosciołowi za antysemityzm...

    * * *

     

  • Ann Landers, działaczka feministyczna , USA, 1995-12-00, "The New Yorker"
    Ann Landers, działaczka feministyczna o Papieżu:
    - Oczywiście, on jest polaczkiem [Polack - pogardliwe określenie Polaków - przyp. tłum.] i dlatego nie lubi kobiet ("The New Yorker", grudzień 1995 r.).

    * * *

     

  • Michel Friedman, rzecznik Żydów niemieckich , Kanada, 1995-01-24, "The Globe and Mail", Toronto
    Michel Friedman - rzecznik Żydów niemieckich - o nieżydowskich ofiarach Oswięcimia, z których ogromną większość stanowili polscy katolicy: 
    - Muszę zastanowić się, czy chrześcijanie w Auschwitz byli mordercami, czy ofiarami.

    * * *

     

  • Norman F. Cantor , USA, Harper Collins
    Norman F. Cantor, profesor historii, socjologii i literatury współczesnej na New York University, w swojej publikacji "The Sacred Chain: The History of the Jews", New York:, Harper Collins, 1994 r, strona 345 i nast.: 
    - Współudział Polaków [w zagładzie Żydów - przyp. red.] był bardzo znaczny i nie podlegający dyskusji. Bez ich pomocy Niemcy nie byliby pod względem logistycznym zdolni do unicestwienia 6 milionów Żydów. Ten sam zarzut odnosi się do Kościoła katolickiego w Polsce, który przepełniony wielowiekową wrogością wobec Żydów nie uczynił nic znaczącego, by przeciwstawić się nazistowskim obozom śmierci. Polscy katolicy tysiącami pracowali w obozach koncentracyjnych i komandach śmierci. Hierarchia kościelna nigdy nie wystąpiła z apelem o niepodejmowanie tego rodzaju pracy. Polska stała się najbardziej okrutnym polem śmierci w najnowszej historii przy braku sprzeciwu Kościoła Polscy katolicy tysiącami uczestniczyli w obsłudze obozów koncentracyjnych i plutonów egzekucyjnych (...) Wojująca katolicka nienawiść wobec Żydów ukształtowała się wcześniej, w XIX wieku, była inspiracją austriackiego i polskiego uczestnictwa w ludobójstwie.

    * * *

     

  • Meir Lau, naczelny rabin Izraela , USA, 1993-08-13, The Jewish Press, Brooklyn

    - Goje (...) są zainteresowani tylko jednym: ujrzeć Żydów zniszczonych(...). Weźmy takie duże państwo jak przedwojenna Polska. Żydzi uczynili ją bogatą i przemienili w rozwinięte państwo z mocną gospodarką, przemysłem i rolnictwem. I spójrzmy na tę Polskę dziś, po II wojnie światowej, po tym, jak opuściło ją 3,5 miliona Żydów. To wyspa zniszczenia, państwo upadające na wszystkich polach, na czele z gospodarką, przemysłem i kwestiami społecznymi. Co więcej: bardzo wielu Polaków współpracowało z Niemcami w zagładzie Żydów. Sześć największych obozów zagłady znajdowało się na terytorium Polski. Polacy wiedzieli, że po zagładzie Żydów oni także zostaną skazani na cierpienia. Jednakże nie zrobili nic, by to powstrzymać, przyczyną był ich antysemicki charakter - zniszczyć naród żydowski zamiast rozwijać się wraz z nim.

    * * *

     

  • Yitzhak Zuckerman , USA
    Yitzhak Zuckerman, w książce: "A Surplus of Memory: Chronicle of the Warsaw Ghetto Uprising", Los Angeles 1993 rok, s. 479:
    Wielu Żydów zostało zamordowanych przez żołnierzy AK nawet w naszym sąsiedztwie.

    * * *

     

  • Theo Klein , Francja, cytat za: L'affaire du Carmel d'Auschwitz
    Theo Klein, lider francuskich Żydów i przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów, główny zwolennik usunięcia klasztoru sióstr Karmelitanek z terenów wokół obozu Auschwitz.
    - Polacy i polski Kościół katolicki są przede wszystkim winni wszystkim nieszczęściom, jakie kiedykolwiek dotknęły Żydów, szczególnie zaś tych z czasów wojny 1939-1945.

    * * *

     

  • Henryk M. Broder , Niemcy, 2001-08-13, Prywatna strona internetowa żydowskiego autora tygodnika "Der Spiegel" Henryka M. Broder'a
    Tłumaczenie pochodzi z Niedzieli 50/2001 z felietonu prof. Jerzego Roberta Nowaka "Pro i Contra"
    Polska kultura cieszy się na Zachodzie dobrą opinią przede wszystkim dlatego, że poza Polską niewielu ludzi mówi po polsku i niewiele może zrozumieć. Ale jeśli lepiej się przyjrzeć i przysłuchać, to trzeba stwierdzić: polska kultura opiera się w istocie na antysemityzmie i alkoholizmie. Są to, by tak rzec, filary polskiej kultury

    * * *

     

  • Icaak Shamir, premier Izraela , Izrael, USA, 1991-06-07, "B'nai B'rith Messenger", Los Angeles
    Icaak Shamir, premier Izraela, w 1989 r.: - Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. 
    Słowa Shamira spotkały się z głośnym chórem poparcia obywateli [Izraela]: "Polscy [Żydzi] nielicznie ocaleni z holokaustu, którzy dziś żyją w Sydney, Nowym Jorku, Ameryce Południowej czy Izraelu są jednomyślni w swoich instynktownych uczuciach do Polaków i Polski (...). Zgadzają się z wystąpieniem Szamira, że każdy Polak wypija nienawiść do Żydów z mlekiem matki (...). Wychodzą z przekonania, że każdy Polak jest antysemitą, dopóki nie udowodni się, że jest inaczej."

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 3."zarysu zarzutów"
    (...) Po II wojnie światowej ludzie ocalali z Holocaustu byli mordowani, bici, gwałceni, terroryzowani, torturowani i zmuszani do zaprzestania prób odzyskania lub zarządzania swoją własnością. Było to spowodowane powszechnym planem etnicznych i rasowych czystek, prowadzonych w Polsce po Holocauście, w celu usunięcia z Polski 10-proc. mniejszości żydowskiej, która przeżyła Holocaust.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 12."zarysu zarzutów"
    Wyrzucenie Żydów z Polski i zajęcie ich dóbr i własności zostało dokonane przy współudziale polskiego rządu, w tym polskiej policji i armii. Poprzez sponsorowany przez państwo terroryzm Polacy inicjowali i uczestniczyli w atakach na powracających Żydów. W mniejszych miastach Żydzi byli linczowani i duszeni, rozstrzeliwani lub zakłuwani na śmierć. Publiczne wieszanie Żydów było opisywane w prasie, co przerażało tych, którzy zostali w Polsce, i tych, którzy zamierzali lub próbowali wrócić. W oparciu o informacje i przekonania pozywających te ataki były częścią planu mającego wymazać wszelkie ślady rasy żydowskiej z Polski po II wojnie światowej.

    * * *

     

  • Abraham Hirchzon , Kanada, "Intercom", quarterly bulletin of the Canadian Jewish Congress
    Abraham Hirchzon, fragment wystąpienia skierowanego do uczestników Marszu Żywych: 
    -Wszędzie będziemy otoczeni przez miejscowych Polaków (...). Będziemy ich nienawidzić za ich współudział w okrucieństwach [dokonanych na Żydach].

    * * *

     

  • Los Angeles Times , USA, 1993-12-26, Los Angeles Times

    "Lista Schindlera", "Holocaust", "Shoah", "Przeżyłam Oświęcim" i inne filmy ukazały, jak Niemcy, Austriacy, Polacy i inni, torturowali i wymordowali 6 milionów Żydów podczas II Wojny Światowej.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 2."zarysu zarzutów"
    Plan, realizowany przez ostatnie pięćdziesiąt cztery lata (pisane w roku 1999 - wtr. WK), obejmował siłowe, przymusowe "wypędzenie aż do wytępienia" Żydów z Polski, poprzez etniczne i rasowe czystki, poprzez używanie przemocy oraz groźby przemocy, w tym tortur i śmierci. Polska, Skarb i inni Pozwani dla celów komercyjnych wyzyskiwali, zarządzali, wynajmowali, remontowali, przetrzymywali i w końcu przejmowali nielegalnie tytuły własności dóbr, w tym nieruchomości, należących do Żydów usuniętych z Polski. Robili to pod pretekstem, że dobra te zostały porzucone. Wszyscy pozwani wyciągali i nadal wyciągają zyski z realizacji tego planu kosztem starzejących się i umierających osób ocalałych z Holocaustu.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 5."zarysu zarzutów"
    Niemcy wykorzystały antysemicki klimat w Polsce, umieszczając tam okryte najgorszą sławą obozy śmierci, w tym Oświęcim i Treblinkę. Żydowscy mężczyźni, kobiety i dzieci z całej Europy byli mordowani i torturowani na śmierć w tych i innych obozach koncentracyjnych w Polsce.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 6."zarysu zarzutów"
    Kiedy naziści wycofali się z Polski, obywatele polscy, Skarb, rząd polski oraz inni Pozwani dążyli do wzbogacenia się kosztem nieszczęścia Żydów polskich poprzez powielenie nazistowskiego planu rasowej i etnicznej czystki i czerpanie zysków z zajmowania własności żydowskiej na cele komercyjne.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 7."zarysu zarzutów"
    Aby zmusić Żydów do ucieczki z Polski oraz porzucenia swoich dóbr i praw własności, wprowadzony został w życie morderczy plan czystek rasowych i etnicznych, skierowany przeciwko powracającym Żydom, którzy przeżyli Holocaust. Gdy Żydzi powrócili do domów w Polsce, tysiącom z nich grożono, a następnie okrutnie bito i/lub mordowano w ich dotychczasowych domach, wsiach i miastach. Zakończyło się to masową ucieczką z Polski większości polskich Żydów. Szacuje się, że ponad 60 tys. Żydów uciekło z Polski od lipca do września 1946 roku wskutek pogromu kieleckiego i potwornej kampanii przemocy skierowanej przeciwko Żydom polskim. Wielu innych nie odważyło się powrócić do Polski. Porzuciło wszelką nadzieję na odzyskanie swoich dóbr i własności.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 9."zarysu zarzutów"
    W czasie wprowadzania w życie planu czystek rasowych i etnicznych Żydzi w Polsce cierpieli z powodu systematycznego gwałcenia praw człowieka, w tym m.in. bicia, gróźb przemocy, łupienia, tortur, gwałtów i morderstw.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 14."zarysu zarzutów"
    W momencie zakończenia II wojny światowej, ignorując prawne konsekwencje ludobójstwa, zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i czystek rasowych, polski rząd i Pozwani (Polacy - wtr. WK) pozwolili na kontynuację okrucieństw skierowanych przeciwko Żydom w Polsce przez kilka kolejnych lat, do momentu, gdy Żydzi poddali się z powodu wyczerpania, zostawiając za sobą Polskę i swój majątek.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 15."zarysu zarzutów"
    Zamiast doglądać i gospodarować majątkiem z korzyścią dla pozostałych przy życiu Żydów i ich spadkobierców, Pozwani, posługując się mordem, zastraszaniem i przemocą, starali się pozbawić ofiary Holocaustu ich własności i majątków. Rozpowszechniła się praktyka dopuszczania się gróźb, przemocy, tortur, gwałtów i mordów, która pociągnęła za sobą przymusowe wysiedlenia i niemalże całkowitą eksterminację ludności żydowskiej w Polsce.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 16."zarysu zarzutów"
    Bezustannie, od czasów Holocaustu, Polska, Skarb i inni Pozwani zaangażowani byli w oszukańcze działania, mające zapobiec, opóźnić, udaremnić i zablokować dążenia członków grupy właścicieli do ujawnienia prawdy o swym stanie posiadania i prawach do dysponowania i korzystania z majątku pozostałego w Polsce, będącego ich własnością.

    * * *

     

  • Rabin Zev K. Nelson , USA, 1982-11-04, "Jewish Advocate",Boston

    - Polacy byli gotowi i chcieli włączyć się w nazistowskie dzieło zniszczenia trzech milionów Żydów, prowadzone w ich Ojczyźnie.

    * * *

     

  • A. Kendal , Kanada, 1994-03-27, The Toronto Star
    Ta wiązanka monstrualnych obelg i fałszerstw stała się tematem specjalnej konferencji prasowej władz Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Opublikowano także liczący ponad 20 stronic raport o antypolskich fobiach w Kanadzie. Autorka Irena Tomaszewska stwierdziła, że: "efektem fałszowania historii jest stopniowe przesuwanie odpowiedzialności za ludobójstwo na Żydach z nazistów niemieckich na Polaków. Coraz częściej przedstawia się Polskę jako kolaboranta Niemców."
    "The Toronto Star" - poczytny dziennik kanadyjski, 27 marca 1994 roku w tekście autorstwa A. Kendala oznajmia, iż dla Niemców zbędne było polskie SS - wystarczyła Armia Krajowa, denuncjująca lub sama mordująca Żydów. Ponadto rząd polski na uchodźtwie celowo opóźniał przekazanie na zachód informacji o okrucieństwach popełnianych na Żydach. Powstanie w getcie trwało dłużej niż powstanie warszawskie.

    * * *

     

  • Michał Cichy , Polska, 1993-12-15, Gazeta Wyborcza
    "Gazeta Wyborcza" z 15.XII.1993 roku, w artykule kierownika działu kulturalnego "GW" - Michała Cichego, w recenzji z pamiętników żydowskiego policjanta z getta warszawskiego:
    Przetrwał nawet Powstanie Wraszawskie, kiedy AK i NSZ wytłukły mnóstwo niedobitków z getta.

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 10."zarysu zarzutów"
    Chociaż to reżim nazistowski odpowiada za większość zniszczeń, które dotknęły Żydów w Polsce, to jednak zachowanie polskiego rządu i innych Pozwanych pozbawiło Powodów ich własności i praw do tej własności

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18, Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego USA Wsch. Okręg stanu Nowy Jork
    Oskarżenie wniesione do Sądu Okręgowego Stanów Zjednoczonych Wschodni Okręg stanu Nowy Jork - Pozew Cywilny No. CV 99-3487, Pkt 11."zarysu zarzutów"
    Zamiast traktować ich (Żydów - wtr. WK) jak uchodźców, Pozwani (Polacy - wtr. WK.) przeszkadzali im w powrocie do domu, stosując potworne akty przemocy i morderstwa. Pozwani powielili nazistowski plan "Juden Rein" na własnych obywatelach, oczyszczając swój kraj z Żydów. Dzięki temu Pozwani mogli zająć i czerpać zyski z żydowskich dóbr i własności.

    * * *

     

  • Leon Scher , USA, Tulane University w Nowym Orleanie

    Zydowskie getto [ w Warszawie ]przetrwalo trzy tygodnie. Walka, powstanie trwalo trzy tygodnie i oni [powstancy] prawdopodobnie zabili wiecej zolnierzy niemieckich, niz polska armia [ w czasie Kampanii Wrzesniowej ]

    * * *

     

  • Elie Wiesel , Kanada, 1988-07-07, The Canadian Jewish News, Toronto
    Stanowisko Elie Wiesela, "obrońcy praw człowieka", laureata Pokojowej Nagrody Nobla w 1986 r.
    - Żydowskie stanowisko wobec Ojca Świętego Jana Pawła II zostało nakreślone przez Ellie Wiesela (...). W publikacji w "New York Post" Wiesel oskarżył Papieża o dążenie do "dejudaizacji holokaustu" ze względu na jego "dziwne i obraźliwe zachowanie ilekroć jest konfrontowany z najbardziej brutalnymi wydarzeniami z przeszłości" (...). "Teraz jest jasne, że ten Papież ma tak samo kłopot z Żydami jak Żydzi mają kłopot z nim. Jego zrozumienie dla żyjących Żydów jest tak ograniczone, jak jego litość dla nieżyjących Żydów"

    * * *

     

  • Rabin Arthur Hertzberg , USA, 1983-04-09, "The New York Times"
    Rabin Arthur Hertzberg, wiceprezydent Światowego Kongresu Żydów i przewodniczący Konferencji Szefów Głównych Organizacji Żydowskich w Stanach Zjednoczonych: 
    -(...) Trzeba przypominać, że gdy płonęło getto, w pozostałej części Warszawy ludzie zajmowali się swoimi codziennymi sprawami (...). -Ani Polska nie jest lepsza w swoim poświęceniu, ani ci, co ginęli za Polskę (...). -Żydzi, którzy mieszkali i umierali w Polsce, są obecni jedynie w mojej pamięci i jest to prawdopodobnie lepsze niż ich ślady znikające z polskiej ziemi

    * * *

     

  • Mel Urbach, Edward E. Klein , USA, 1999-06-18
    Doprawdy Niemcom potrzebna była pomoc w identyfikowaniu domów żydowskich w getcie:
    W 1942 roku naziści przeszli przez getto w Krakowie, gdzie mieszkała Bella, krzycząc "Juden Raus" ("Żydzi, wynocha"). Młodzież polska pomagała nazistom zidentyfikować domy żydowskie.

    * * *

     

  • Rabin Moshe Shonfeld , USA
    Rabin Moshe Shonfeld (antysyjonista), w publikacji "The Holocaust Victims Accuse: Documents and Testimony on Jewish War Criminals", część 1, Brooklyn, New York 1977, strony 13, 16.): 
    - Żydzi w Polsce mieli takie powiedzenie: jeżeli Polak spotka mnie na swojej drodze i nie zabije, to tylko z lenistwa (...). -Polacy (...) byli fanatycznymi katolikami i łaknęli żydowskiej krwi. -(...) Polski kler, (...), nawoływał - po upadku Nazistów - do pogromów tych Żydów, którzy cudem ocaleli

    * * *

     

  • Menachem Begin, premier Izraela , Holandia
    Menachem Begin, premier Izraela, w wypowiedzi dla telewizji holenderskiej w roku 1979: 
    - To, co obchodzi Żydów, to fakt, że Polacy kolaborowali z Niemcami (...) - Tylko około stu osób pomagało Żydom (...) - Polscy księża nie uratowali ani jednego żydowskiego życia. Dlatego wszystkie te obozy śmierci były ulokowane na polskiej ziemi

    * * *

     

  • Max I. Dimont , USA, New American Library
    Max I. Dimont, historyk żydowski,"Jews, God and History", New York: New American Library, 1962, strona 387: 
    - Polska akcja była najbardziej haniebna. Bez sprzeciwów oddali ponad 2 800 000 Żydów w ręce Niemców

    * * *

     

  • Katolicka Archidiecezja w Bostonie , USA, 1994-09-16, The Pilot
    "The Pilot" - oficjalny biuletyn katolickiej archidiecezji w Bostonie, w dniu 16.IX.1994 roku zamieścił zdjęcie z imprezy poświęconej holokaustowi. Podpis pod jednym ze zdjęć:
    Irena Weiss z Waszyngtonu opowiada historię lat przeżytych w polskim obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie.

    * * *

     

  • The Simon Wiesenthal Center The Simon Wiesenthal Center , USA, 2002-10-23, The Simon Wiesenthal Center
    Po interwencji zmieniono część zapisu na: "During the Nazi occupation, Endecja was active in the Armja Krajowa, the Polish "Home Army," which fought the Nazis but, in many cases, acted against Jews as well." - Podczas nazistowskiej okupacji Endecja była aktywna w Armii Krajowej, która walczyła z nazistami, ale w wielu przypadkach jednak działała przeciw Żydom.
    ENDECJA: tak wymawiano skrót N.D. - po polsku "Narodowa Demokraczja", czyli Narodowa Demokracja. Znana także jako "Endecy". Polityczna partia prawicowa, która stała się ogniskową polskiego antysemityzmu w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Pod panowaniem nazistów połączyła się z polską "Armiya Krajowa" (czytaj "Armią Krajową"), która często działała przeciw Żydom.

    * * *

     

  • Carlo D'Este , USA, , The Washington Post
    Dotyczy: Recenzji autorstwa Carlo D'Este, książki "THE CONQUERORS: Roosevelt, Truman and the Destruction Of Hitler's Germany, 1941-1945", Autor - Michael Beschloss. The Washington Post, Niedziela, 17.11.2002; Page BW04
    Lecz najbarcziej wybuchowym zagadnieniem, które bada Beschloss jest pytanie dlaczego, przy istnieniu ogromnej ilości dowodów na okrucieństwa dokonane w hitlerowskich obozach śmierci, Alianci nie zbombardowali Auschwitz, niesławnego polskiego obozu koncentracyjnego

    * * *

     

  • Encyclopedia Judaica , Jerusalem, Israel, , Encyclopedia Judaica, Keter Publishing House Jerusalem Ltd
    hasło podane zostało przez Centrum Wiesenthala za "Encyclopedia Judaica - greatest source of Jewish knowledge", czyli za "największym źródłem żydowskiej wiedzy"
    Podczas nazistowskiej okupacji Endecja uczestniczyła również aktywnie w nacjonalistycznym ruchu podziemnym Armii Krajowej, która w wielu przypadkach działała przeciwko Żydom

    * * *

     

  • Rabin Arthur Herzberg i inni , USA, Kanada, The New York Times, National Post, The Toronto Star
    Na podstawie: William A. Orme Jr., Israelis Are of 2 Minds About John Paul's Coming Sojourn, "The New York Times", February 25, 2000; Pope begins pilgrimage in Egypt, "National Post", Toronto, February 25, 2000; Jewish militants call Pope "evil one", "The Toronto Star", February 29, 2000).
    W przemówieniu wygłoszonym podczas międzynarodowego spotkania żydowskich weteranów II wojny światowej (zorganizowanego w Izraelu 23 lutego 2000 r.) wpływowy rabin amerykański opisał to, co określił jako papieską akceptację dla eliminacji Żydów przez nazistów (...). Arthur Herzberg, wpływowy rabin i historyk, wezwał mieszkańców Izraela do nieuczestniczenia w mszach świętych mających się odbywać podczas [zbliżającej się] wizyty w Izraelu, dopóki Papież nie wyjaśni, co robił jako ksiądz w Polsce podczas II wojny światowej, gdy społeczność żydowska była masakrowana przez Nazistów. Plakaty rozklejane przez ultraortodoksyjnych Żydów w okolicach Jeruzalem (28 lutego] nazywały Ojca Świętego "złem" i obiecywały, że jego pielgrzymce do Ziemi Świętej pomiędzy 21-23 marca będą towarzyszyć niepokoje.

    * * *

     

  • Il Tempo , Włochy, 1995-05-08, Il Tempo

    Polacy zrobili niewiele, aby przeciwstawić się Hitlerowi, a kiedy Żydzi w Getcie Warszawskim rozpoczęli powstanie, Polacy zostawili ich samych.

    * * *

     

  • The Montreal Gazette, The Edmonton Journal , Kanada, 1995-01-28, The Montreal Gazette, The Edmonton Journal

    "The Montreal Gazette" oraz "The Edmonton Journal", z okazji wyzwolenia obozu Auschwitz, zamieściły (28.I.1995 roku), przedwojenną mapkę Polski z lokalizacją obozów zagłady i podpisem:      "Główne polskie obozy smierci".

    * * *

     

  • wg. S. Dider, "Rola neofitów w dziejach Polski," s. 111
    Cytat za ksiazka dr Andrzeja Leszka Szcześniaka "Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim", Radom, 2001. Autor oryginalu do sprawdzenia w ksiazce S. Dider, "Rola neofitów w dziejach Polski," s. 111 
    "W każdym narodzie musi się wyrobić ponad masy jakaś inteligencja i rodzaj arystokracji. My jesteśmy materiałem gotowym, my zawładniemy krajem, opanujemy już przez giełdy i przez wielką część prasy nad polową Europy. Ale naszym właściwym królestwem, naszą stolicą, naszym Jeruzalem będzie Polska. My będziemy jej arystokracją, my tu rządzić będziemy. Kraj ten należy do nas, jest nasz"

    * * *

     

  • "Okólnik kierowników politycznych kół żydowskich z XI 1898 r. do Żydów polskich" , Polska
    Cytat wg ksiazki dr Andrzeja Leszka Szcześniaka "Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim" (por. J. Polak, op. cit. , s.28; S. Wysocki, "Żydzi w dziejach Polski," s. 89).
    "Bracia i Współwyznawcy! Trzeba aby kraj został naszym królestwem (...). Starajcię się po trochu usunąć Polaków ze wszystkich ważniejszych stanowisk i skupić w naszych rękach wszystkie nici władzy społecznej. Wszystko, co do chrześcijan należy, powinno stać się waszą własnością, związek izralski dostarczy wam potrzebnych do tego środków. Już zaczęto na ten cel zbierać potrzebne fundusze, a udaje się lepiej, niż przypuścić by można. Dla doprowadzenia do skutku planu wyrwania stanowczo Galicji chrześcijanom, wszyscy nasi wielcy bogaci zapisali się na znaczne sumy. Da baron Hirsch, dadzą Rotschyldzi, Bleichrederowie i Mendelsonowie i inni dadzą (...). Bracia i współwyznawcy! Dołóżcie wszelkich usiłowań, ażeby doprowadzić do skutku to, co zamierzamy"

    * * *

     

  • Rachel Erthel, profesor Uniwersytetu Paryskiego , Polska
    fragment wypowiedzi ze spotkania, jakie odbyło się w połowie maja 1987 w Instytucie Francuskim w Warszawie zamieszczony w książce dr Andrzeja Leszka Szcześniaka "Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim" za książka B.Mieszkiewicza "Antysemityzm?"
    Żydzi żyli w Polsce od niepamiętnych czasów, zaś większy napływ na skutek prześladowań w innych krajach nastąpił w XII wieku, a nazwa Polska pochodzi wg żydowskiej legendy ('legende', a nie 'conte', co byłoby synonimem 'podania', 'opowieści') od hebrajskiej nazwy 'po lin', która jest synonimem drugiej Ziemi Obiecanej, a która zniekształcona przez Niemców na Polen dała nazwę kraju.

    * * *

     

  • Jewish Museum w Nowym Jorku, przy Fifftest Avenue , USA, Jewish Museum w Nowym Jorku, przy Fifftest Avenue
    za "Judeopolonia - żydowskie państwo w państwie polskim" dr Andrzej Leszek Szcześniak (wg. Mieszkiewicz B., "Antysemityzm?", Kraków)
    W Jewish Museum w Nowym Jorku, przy Fifftest Avenue, w dziale poświęconym Żydom z ziem polskich, znajduje się informacja, że Żydzi wypędzeni z Hiszpanii i tułający się po Europie zatrzymali się w miejscu, które uznali za właściwe, aby spocząć ("Po-lin"); i stąd pochodzi nazwa Polska.

    * * *

     

  • Prentice Hall , USA, Prentice Hall
    "Prentice Hall" - wydawnictwo amerykańskie, w opublikowanym w 1993 roku "Przewodniku po Polsce" tak oto bilansuje postawy Polaków: 
    W pierwszych latach rządów Solidarności, antysemityzm zbierał absolutnie identyczne ofiary, co podczas kampanii reżimowej w 1948 r.

    * * *

     

  • Reuter, The Guardian, NBC, Euronews , 1, Reuter, The Guardian, NBC, Euronews
    W lipcu 1994 roku, z okazji półwiecza wybuchu Powstania Warszawskiego, zachodnie media nagminnie utożsamiały to powstanie z powstaniem w żydowskim getcie. Takie "pomyłki" zdarzyły się agencji Reutera, kanadyjskiemu "The Guardian" (kilka razy!), stacji telewizyjnej NBC, sieci "Euronews". Ta ostatnia poinformowała ludzkość, iż
    trwające 63 dni powstanie w getcie zakończyło się śmiercią ponad 200 000 Żydów polskich.

    * * *

     

  • A. M. Dershowitz

    Czego nie dokonała armia nazistowska - uczynienia Polski wolnej od Żydów - udało się dokończyć Polakom. O polskim współudziale nie dowiesz się zwiedzając muzeum.
  •  
Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1423435

21 czerwca 1945 roku z centrum Polski, ze Zwierzyńca pod Szczebrzeszynem, wyruszyła niezwykła wyprawa. Zdobytą na komunistach ciężarówką odjechali na zachód polscy partyzanci dowodzeni przez por. Tadeusza Kuncewicza ps. Podkowa. Trasa miała zakończyć się w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec, a jej długość mogła wynosić aż 1000 km. Co skłoniło tych ludzi, wywodzących się z AK, do tak ryzykownego i desperackiego rajdu? Kim był przewodzący nimi porucznik "Podkowa"?

 

Por. Tadeusz Kuncewicz pseud. Podkowa (pierwszy z prawej) z batalionem zbornym 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, Szczebrzeszyn, 30 lipca 1944 r.
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
 

"Umrzeć w bitwie, z rąk KBW lub agentów bezpieki? To groziło im na każdym kroku. Także śmierć na torturach w czerwonej katowni. I bezimienny pochówek w zbiorowej, anonimowej mogile" - tak los tych ludzi podziemia, którzy nie godzili się na nową rzeczywistość Polski, narzuconą przez Związek Radziecki, opisujeSzymon Nowak w książce "Oddziały Wyklętych",opublikowanej przez Wydawnictwo Fronda. Przedstawiamy jej fragmenty.

 

 

Ucieczka ku wolności. Oddział Armii Krajowej por. Tadeusza Kuncewicza "Podkowy"

 

Tadeusz Kuncewicz urodził się w 1916 roku w Fastowie niedaleko Kijowa. Był synem maszynisty kolejowego Stanisława i Anny z domu Mijakowskiej. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości rodzina Kuncewiczów przeniosła się do Stanisławowa.
 
W 1935 roku Tadeusz wstąpił do wojska, ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 27. Dywizji Piechoty oraz kurs kolejowy. Po zakończeniu służby pracował na kolei w Ruskich Piaskach. Nie brał udziału w walkach we wrześniu 1939 roku, ale już jesienią wstąpił do konspiracji, przybierając pseudonim Kmicic.

Od 1940 roku był adiutantem komendanta ZWZ-AK Obwodu Zamość Stanisława Prusa oraz oficerem do zadań specjalnych. Następnie Tadeuszowi Kuncewiczowi zostało przydzielone zadanie odbudowy struktur konspiracyjnych w zachodnich rejonach obwodu oraz stworzenie oddziału dywersyjnego.

Kiedy Niemcy przystąpili do wysiedlania ludności Zamojszczyzny, oddział Kuncewicza, który zmienił wtedy swój pseudonim na "Podkowa", przeprowadzał liczne akcje dywersyjne, np. wysadzanie mostów kolejowych, niszczenie pociągów, podpalanie wież ciśnień na stacjach. Grupa dowodzona przez "Podkowę" liczyła wówczas nawet do 120 ludzi. Walki z Niemcami prowadzone były pod wsią Lasowce, na szosie Zwierzyniec-Józefów, na stacji Zwierzyniec-Biały Słup, w rejonie wsi Rozłopy, w Sułowie.

5 czerwca 1943 roku oddziały AK (w tym oddział "Podkowy") i AL przeprowadziły wspólną akcję na zamieszkaną przez niemieckich kolonistów wieś Siedliska, podczas której zginął niemiecki major SS oraz dwóch jego żołnierzy. 19 czerwca przeprowadzono atak na fabrykę terpentyny i kalafonii "Alfa", a we wrześniu akcję w Janowie Lubelskim, w celu zdobycia zaopatrzenia (żywności, butów i tkanin). 27 września zdobyto niemieckie więzienie w Biłgoraju, z którego uwolniono 78 osób. 15 października przeprowadzono akcję na zamieszkaną przez Niemców wieś Brody Duże, a 24 października bez skutku atakowano posterunek policji ukraińskiej w Księżpolu.

W związku z nadciągającą zimą dowództwo postanowiło częściowo rozpuścić ludzi i w lesie pozostał jedynie oddział Kuncewicza, skupiający spalonych u okupantów Polaków. W październiku do grupy Kuncewicza czasowo dołączył cichociemny ppor. Hieronim Dekutowski ps. Zapora, dla którego "Podkowa" wydzielił osobny pluton ze swoich żołnierzy. W tym czasie w polskim oddziale znajdowała się także drużyna Ormian, którzy porzucili służbę niemiecką i przeszli na stronę polskich partyzantów.

Zimę planowano przetrwać w specjalnie pobudowanych bunkrach i ziemiankach na Łyścu niedaleko Hoszni Ordynackiej. Jednak w styczniu kwaterujących tam partyzantów wypłoszył krążący niemiecki samolot, który wróżył niezawodnie początek obławy. Grupa udała się do Puszczy Solskiej, gdzie zajęła opuszczoną wieś Maziarze.

Tutaj dotarły wieści o maszerującym wielkim oddziale partyzantów radzieckich. Na spotkanie z dowódcami sowieckimi udali się ze strony polskiej kpt. Janusz Pruszkowski ps. Wacław, Edward Błaszczak ps. Grom, Tadeusz Kuncewicz ps. Podkowa, Adam Piotrowski ps. Dolina, Czesław Bończa-Pióro ps. Colt i Mieczysław Skwarczyński ps. Leszcz. Okazało się, że radzieccy partyzanci są z oddziału im. Kowpaka, a jego dowódcą był ppłk Petro Werszyhora. Na spotkaniu obie grupy uzgodniły współdziałanie przeciwko Niemcom, a "Podkowa" dodatkowo zaplanował wspólną akcję z Rosjanami na most kolejowy pod Wólką Orłowską. Akcję tę wykonano w nocy z 18 na 19 lutego 1944 roku. Po operacji ppłk Werszyhora w dowód uznania osobiście wręczył Tadeuszowi Kuncewiczowi pepeszę z wygrawerowanym napisem:Por. Podkowie w znak drużby ruskogo i polskogo narodow - od kowpakowcew.

W tym samym czasie oddział radziecki został przemianowany na 1. Ukraińską Dywizję Partyzancką im. Kowpaka. Partyzanci radzieccy i polscy przeprowadzili wówczas wiele wspólnych akcji, np. na początku marca, dzięki informacjom przekazanym przez Kuncewicza, oddział sowiecki wyszedł obronną ręką z niemieckiego okrążenia. W maju przeprowadzono zasadzkę na Niemców na drodze Zwierzyniec-Biłgoraj, wysadzono tory i pociąg na odcinku Zwierzyniec-Krasnobród oraz most kolejowy nad rzeką Wieprz w Zwierzyńcu.

Pod koniec maja 1944 roku oddział por. "Podkowy" otrzymał rozkaz, aby wydzieloną grupą wyjść naprzeciw okrążonej 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK i umożliwić jej oddziałom przeprawę przez Bug. Po nawiązaniu kontaktu z oddziałem 27. WDP, dowodzonym przez por. Tadeusza Persza ps. Głaz, patrol powrócił na swój teren, staczając zaraz potyczkę z Niemcami na drodze Rudnik-Gorzków.

Podczas niemieckiej akcji przeciwpartyzanckiej "Sturmwind II" oddział Kuncewicza umiejętnie lawirował i przebijał się przez okrążenia z minimalnymi stratami. W ogóle "Podkowa" był znany na terenie Zamojszczyzny jako taki dowódca, w którego oddziale ginęło najmniej ludzi. Miał takie powiedzenie: broń, żywność, sprzęt wojskowy można zdobyć zawsze, ale ludzkiego życia nie zdobędzie się i nie przywróci się go. Dlatego był bardzo szanowany i lubiany przez swych podkomendnych, a partyzanci chcieli służyć pod jego rozkazami.

Na początku lipca miała miejsce seria potyczek z grasującymi po okolicy kałmuckimi kawalerzystami, będącymi na służbie u Niemców. Po tych walkach oddział por. Kuncewicza, który oficjalnie nazywał się już wtedy II batalionem 9. pp AK i liczył około 200 żołnierzy, zakwaterował w okolicy Topólczy. W tym czasie "Podkowa" zaopiekował się zbornym batalionem 27. WDP, który został przydzielony do II baonu na czas przetoczenia się frontu. Partyzantom z Wołynia przydzielono broń, amunicję i umundurowanie.

Bliskość frontu wschodniego sprawiła, iż walki partyzanckie nasiliły się. 24 lipca polskie bataliony przeprowadziły szereg zasadzek, w wyniku których wzięto do niewoli 10 jeńców i zdobyto kilkanaście wozów taborowych. Także następnego dnia Polacy stoczyli kilka potyczek z wycofującymi się Niemcami.

Kiedy w nocy z 25 na 26 lipca Niemcy wysadzili mosty na Wieprzu i ustał ruch uciekających okupantów, por. "Podkowa" zarządził marsz na Szczebrzeszyn. Wczesnym rankiem 26 lipca polskie oddziały wyruszyły do miasta, a pierwsi, którzy do niego weszli, zastali ciszę i opustoszałe ulice. Dopiero kiedy na ratuszu załopotała wielka biało-czerwona flaga, mieszkańcy radośnie wyszli z domów, witając kwiatami polskich żołnierzy. Odbyła się uroczysta defilada, do miasta wjechały tabory partyzantów i przyprowadzono niemieckich jeńców. Partyzanci "Podkowy" zajęli poniemieckie koszary i zabezpieczyli magazyny zbożowe. Do miasta wkroczyły także inne okoliczne grupy partyzanckie wraz z działaczami podziemnego państwa.

W tym czasie Sowieci naprawili most na rzece i w Szczebrzeszynie zjawili się przedstawiciele Armii Czerwonej, ogłaszając przez megafon o zajęciu miasta. Por. Kuncewicz służbowo zameldował oficerom radzieckim o swoim wcześniejszym zdobyciu miasta oraz o dowodzonym przez niego partyzanckim oddziale, stacjonującym w tym miejscu.

Polskie oddziały partyzanckie znajdowały się w Szczebrzeszynie do 30 lipca, kiedy to kpt. "Wacław" odczytał rozkaz o złożeniu broni przed Sowietami. Rozbrojeniu towarzyszyło ogromne rozgoryczenie i zdziwienie, że zamiast kontynuować walkę o pełne wyzwolenie Polski, żołnierze muszą oddać broń, a ich przyszłość pozostaje nieznana. W związku z tym partyzanci ukrywali większość broni, a zdawali tylko starą i uszkodzoną.

 

Oddział por. "Podkowy" tuż przed rozbrojeniem, Szczebrzeszyn, 30 lipca 1944 r. (fot. z książki Szymona Nowaka "Oddziały Wyklętych"
/Z archiwum Narodowego Archiwum Cyfrowego
 

Zdesperowany rozkazem przełożonych i własną bezsilnością por. "Podkowa" roztrzaskał swój pamiątkowy automat, otrzymany od dowódcy radzieckiej partyzantki i... przeszedł do konspiracji obróconej teraz przeciwko "wyzwolicielom" ze wschodu. Jeszcze w sierpniu próbował iść na pomoc walczącej Warszawie, jednak nasycenie terenu oddziałami sowieckimi było tak wielkie, że plan okazał się niemożliwy do zrealizowania.

Kiedy w styczniu 1945 roku został dowódcą dywersji Obwodu Zamość, rozpoczął pracę w terenie poprzez stworzenie siatki konspiratorów. Udało mu się to i na wiosnę dysponował grupą, której liczebność na określone akcje mogła wzrosnąć do 50-60 ludzi. W lutym wykonano wyroki śmierci na sowieckim donosicielu Szurmie, komendancie MO w Zwierzyńcu Żydzie Bibermanie, a w marcu ludzie "Podkowy" rozbili posterunek milicji w Skierbieszowie.

W kwietniu oddział przeszedł na teren sąsiedniego powiatu biłgorajskiego i tam wspólnie z grupą ppor. T. Borkowskiego ps. Mat przeprowadzono akcje na posterunki milicji we Frampolu i Zakrzewie. 27 kwietnia połączone polskie oddziały "Podkowy", "Mata", Antoniego Sanetry ps. Mściciel oraz miejscowe oddziały ROAK i NSZ przeprowadziły spektakularną akcję i opanowały na kilka godzin Janów Lubelski, uwalniając z więzienia 15 aresztowanych oraz rozbijając komendę MO. Interesującą sprawą jest to, że na jednym z uwolnionych natychmiast wykonano wyrok śmierci za napady rabunkowe i podszywanie się pod AK. Dodatkowo zarekwirowano artykuły ze spółdzielni i zabrano z Urzędu Skarbowego ponad 400 tys. złotych i sporo rubli. Ponadto w akcji zdobyto cztery samochody i zabrano czterech radzieckich jeńców, których po rozbrojeniu puszczono wolno.

Po akcji w Janowie oddział Kuncewicza rozdzielił się z "Matem" i zaraz 29 kwietnia rozbił posterunki milicji w Biszczy i Łukowej. We wszystkich akcjach na komisariaty MO podkowiacy zabierali mundury i broń. Przed opuszczeniem terenu biłgorajskiego i zakończeniu rajdu, grupa próbowała bezskutecznie zdobyć budynek milicji w Tarnogrodzie.

12 maja zgrupowanie partyzanckie w liczbie około 100 żołnierzy planowało wielką akcję na Krasnystaw, jednakże, wobec informacji o przybyciu do miasta wojsk komunistycznych z bronią pancerną, odstąpiono od ataku. Następnie grupa por. "Podkowy" zajęła posterunek milicji w Żółkiewce, gdzie rozstrzelano funkcjonariusza UB i sekretarza PPR, a w kolonii Borówek zlikwidowano dwóch braci Ksiedraków - milicjanta i PPR-owca. Jeszcze w maju ciągle aktywna grupa przeprowadziła akcje na komisariat MO i Urząd Gminy w Izbicy oraz na transport więźniów przewożonych drogą Zwierzyniec-Biłgoraj. Pod koniec maja partyzanci starli się z obławą UB w Czystej Dębinie, a na początku czerwca wykonali kilka wyroków śmierci na ubeckich donosicielach.

Mimo wielu przeprowadzonych akcji na ludzi komunistycznego aparatu terroru, chyba wtedy Tadeusz Kuncewicz uzmysłowił sobie, że pomimo ogromnego nakładu czasu i energii nie jest w stanie zwalczyć tego systemu. Na miejsce zabitych ubeków przychodzili nowi, rozbrojonych milicjantów wyposażano w coraz lepszą broń, a rozbite więzienia z powrotem zapełniały się polskimi patriotami. Za całym działaniem sytemu komunistycznego w Polsce stał wszechpotężny ZSRR, z wielką i znakomicie wyposażoną armią, gotową w każdej chwili udzielić pomocy "bratniemu narodowi", czyli zaprzedanym polskim komunistom.

Nadzieja na wybuch wojny między aliantami zachodnimi a sowiecką Rosją stawała się zupełną mrzonką. Dlatego też w czerwcu 1945 roku por. "Podkowa" zgłosił swoim przełożonym propozycję, aby wraz z zaufanymi ludźmi spróbować przedrzeć się do amerykańskiej strefy okupacyjnej Niemiec i dołączyć tam do polskiej armii gen. Władysława Andersa. Kiedy "Podkowa" otrzymał zgodę na tę ryzykowną wyprawę, rozwiązał oddział, a do rajdu wybrał jedynie 22 ochotników. Byli to młodzi nieżonaci mężczyźni, nielękający się podjąć wielkiego ryzyka, częściowo znający się na samochodach i motoryzacji. Wśród uczestników planowanego rajdu był podobno także oficer dezerter z ludowego Wojska Polskiego o nieustalonym nazwisku. Wszyscy żołnierze przebrali się w mundury armii polskiej gen. Berlinga, mieli fałszywe dokumenty i przepustki i uzbrojeni byli w broń radziecką.

 

Szymon Nowak "Oddziały Wyklętych", Wydawnictwo Fronda
/materiały prasowe
 

Pod Zwierzyńcem grupa zatrzymała samochód ciężarowy Studebaker z dwoma propagandzistami PPR. Pojazdy tego typu używane były masowo w czasie II wojny światowej przez Rosjan (i pośrednio także przez LWP), a otrzymywane były z Zachodu w ramach amerykańskiej pomocy Lend-Lease. Zabrawszy zatrzymanych propagandzistów ze sobą, 21 czerwca podkowiacy ruszyli zdobycznym samochodem na zachód, kierując się od Zwierzyńca na Stalową Wolę. Po przekroczeniu Wisły w Sandomierzu, zlikwidowano w lesie PPR-owców.

Grupa kierowała się teraz na Katowice. Po przejechaniu przez Dolny Śląsk, 5 lipca ciężarówka dotarła w okolicach Zgorzelca do granicy polsko-niemieckiej, którą udało się przekroczyć. Lecz zaraz potem, nie posiadając map tych terenów, grupa zbłądziła i zamiast kierować się na zachód, nieopacznie skręciła na południe, w stronę Czechosłowacji.

Nie zauważono, kiedy przejechano granicę i dopiero pod miejscowością Šluknov partyzanci zorientowali się, że jadą w złym kierunku i są na terenie Czechosłowacji, a nie Niemiec. Na szczęście jeden z partyzantów znał te tereny oraz mieszkającą w Šluknovie polską rodzinę Kłusowskich. Zdzisław Szyndzielarz ps. Lotnik, bo tak nazywał się ten partyzant, zaprowadził grupę do domu Kłusowskich. Na miejscu okazało się jednak, że z Kłusowskimi mieszkała 18-letnia Niemka Margit Maszkova, u której przebywał właśnie jej narzeczony Czech. Najgorsze z tego wszystkiego było to, że ów Czech, Josef Sindelar, był porucznikiem czechosłowackiego wywiadu, a wizyta u Niemki to była nie tylko randka, ale także spotkanie z agentką w celach rozpracowywania niemieckiej organizacji dywersyjnej Werwolf.

Mający słabość do pięknych kobiet porucznik "Podkowa" podobno za bardzo adorował młodą Niemkę, co nie spodobało się por. Sindelarowi. Zresztą i tak widok polskich żołnierzy na ziemi czeskiej musiał wzbudzić zrozumiałe podejrzenie u oficera wywiadu. Tak też się stało i por. Sindelar opuścił towarzystwo, wracając po kilku godzinach samochodem z kierowcą oraz nakazem stawienia się "Podkowy" w najbliższej komendanturze sowieckiej. Polacy nie zgodzili się na rozdzielenie oddziału i uzgodniono, że z Czechami pojedzie cała grupa. Czesi i Niemka jechali przodem samochodem osobowym, a za nimi w ciężarówce Polacy.

Przy podjeździe pod stromą górkę por. "Podkowa" nakazał zatrzymać samochód. Kiedy Tadeusz Jankowski ps. Żbik udawał, że majstruje coś pod maską, trzech Polaków zaczaiło się. Kiedy Czesi zawrócili i wyszli sprawdzić, co się stało, sprawnie ich rozbrojono. Oddział "Podkowy" pojechał dalej, przy czym samochodem osobowym kierował teraz "Żbik", a ciężarówką "Lotnik". Po około godzinie jazdy Marian Mijalski ps. Maf zlikwidował w lesie por. Sindelara i jego kierowcę. "Maf" nalegał, by zastrzelić także Margit Maszkovą, lecz "Podkowa" stanowczo sprzeciwił się temu. Po drodze kobietę zostawiono w lesie przywiązaną do drzewa. Od Šluknova Polacy kierowali się na Děčín, a w dalszej kolejności trasa miała przebiegać przez Ústi nad Łabą, Teplice i Klášterec nad Ohrzą.

W międzyczasie, kiedy podkowiacy podążali na zachód, młoda Niemka zdołała się uwolnić i powiadomiła czeską bezpiekę. Bezzwłocznie na nogi postawiono wojsko i milicję, na drogach stanęły posterunki sprawdzające samochody, a po szosach zaczęły krążyć liczne patrole. Oddział "Podkowy" zorientował się, że coś jest nie tak i ukrył się w lesie.

W nocy bocznymi drogami Polacy ruszyli dalej, lecz po drodze musieli porzucić ciężarówkę, którą wepchnięto do Łaby. Samochód osobowy pozostawiono już wcześniej w lesie. Dalej ruszono marszem. Tak partyzanci przebyli jeszcze dwie doby, najczęściej klucząc lasami. Dotarli w okolice miasta Loket, gdzie samotnie mieszkający Niemiec zgodził się przeprowadzić ich do miasta, do Amerykanów. Kiedy grupa przechodziła przez kładkę na rzece, w oddali widać było most i radzieckich wartowników. Następnie ukazało się miasto, zajęte przez wojska amerykańskie. Dwóch partyzantów, "Maf" i "Żbik", wyruszyło do miasta, pozostali czekali niecierpliwie i przygotowywali się nawet do ewentualnej obrony.

 

 

W mieście Amerykanie poczęstowali Polaków jedzeniem, papierosami i gumą do żucia. Polacy zdali całą posiadaną broń, ale wydawało się to normalne w tych okolicznościach. Kiedy Amerykanie zabrali "Podkowę" na rozmowę, także nikt nie przewidywał kłopotów - ot, normalny wywiad: skąd, dokąd, kto i jak. Jednak w dowództwie garnizonu amerykańskiego znana już była informacja z Czechosłowacji o "terrorystach" z Polski należących do SS, którzy przedarli się przez Czechosłowację, po drodze mordując obywateli tego kraju. Wszystkich z oddziału "Podkowy" aresztowano i wydano w ręce służb czechosłowackich.

Zatrzymanych przewieziono do więzienia w Karlowych Warach, gdzie uprowadzona wcześniej Niemka rozpoznała Polaków, a Czesi bili ich do nieprzytomności. Kiedy zmasakrowanych więźniów przewożono do Pragi, porucznik Kuncewicz postanowił zaryzykować i spróbować ucieczki. Poinformował dyskretnie o swych zamiarach innych więźniów. Plan zakładał likwidację konwojentów, opanowanie samochodu i powrót do strefy amerykańskiej. W ciężarówce przewożącej Polaków było w sumie sześciu uzbrojonych strażników: trzech jechało w szoferce, a trzech na pace razem z zatrzymanymi, choć byli oddzieleni zakratowanymi drzwiami.

Po jakimś czasie uwięzieni Polacy zaczęli pukać i prosić o wodę. Kiedy samochód zatrzymał się i wartownicy otworzyli zakratowane drzwi, więźniowie rzucili się na nich, a kilku wyskoczyło z samochodu. "Żbik" zaczął strzelać ze zdobytego automatu, celując w szoferkę, jednak kule szły za wysoko. Czesi znajdujący się w kabinie kierowcy także odpowiedzieli ogniem, strzelając przez małe okienko. W wyniku tego ostrzału zginęło aż ośmiu więźniów: Zdzisław Szyndzielarz ps. Lotnik, Wacław Węgliński ps. Ryś, Zygmunt Kuncewicz ps. Podkówka (brat porucznika "Podkowy"), Marian Wodyk ps. Szabelka, Jan Chwiejczak ps. Żwirko, Władysław Olechowicz ps. Żuraw, Stanisław Olczyk, Augustyn Poździk ps. Korsarz.

Wkrótce Czesi pochwycili uciekających Mariana Mijalskiego ps. Maf, Seweryna Błaszaka ps. Szczygieł i Tadeusza Jankowskiego ps. Żbik. Bito ich tak bardzo, że Maf został zakatowany na śmierć. Kilku uciekinierów, w tym dowódcę grupy, złapano w ciągu dwóch dni. Wśród ujętych byli: Tadeusz Kuncewicz ps. Podkowa, Piotr Radziejowski ps. Gwiazda, Henryk Jóźwiakowski ps. Żmijka, Witold Lew ps. Azja, Tadeusz Juściński ps. Lew, Zbigniew Hyckiewicz ps. Szczerbaty, Tadeusz Wiatrowski ps. Nevada.

Ucieczka udała się tylko czterem osobom. Henryk Marczeski ps. Jurand, Wacław Mączka ps. Wierny i Stanisław Bizior ps. Eam przedostali się z powrotem do Polski, a Jan Chwiejczak ps. Wrzask - tak jak planowali - trafił do amerykańskiej strefy i następnie do polskiego II Korpusu.

Zatrzymanych niedoszłych uciekinierów czechosłowacka służba bezpieczeństwa poddała torturom. Bito ich gumowymi i drewnianymi pałkami, a "Podkowie" pod paznokcie wbijano zapałki, które potem podpalano. Wskutek katowania w czeskim więzieniu zmarli "Azja" i "Gwiazda". Torturujący Polaków Czesi chcieli wymusić absurdalne przyznanie się do przynależności do "polskiej SS".

 

ŻOŁNIERZE WYKLĘCI

liczba zdjęć: 8

 
 
 

Dopiero po dwóch latach, w lipcu 1947 roku, służby czechosłowackie przekazały więźniów polskiemu UB. W Polsce wtrącono ich do więzienia na zamku w Lublinie. Dzięki amnestii sześciu podkomendnych "Podkowy" zostało wypuszczonych z więzienia w grudniu 1947 roku. Tadeusza Kuncewicza skazano w pokazowym procesie na 10 lat. Z więzienia wyszedł w 1955 roku, potem pracował na kolei. Zmarł w 1991 roku w Warszawie.

Ogromne jest pragnienie wolności i chęć ucieczki za wszelką cenę od morderczego, niszczącego wszystko komunizmu. To była także desperacka konieczność przekazania na Zachód informacji zza żelaznej kurtyny o tym, co naprawdę działo się w Polsce i jak wyglądała wprowadzana sierpem i młotem, kajdanami i kulą w głowę "demokracja ludowa".

Podczas przesłuchań "Podkowa" tak przedstawiał motywy swego postępowania: Obserwując rozwój wypadków w Polsce, nie byłem z tego zadowolony. Zdecydowałem się więc przedostać do kół polskich na Zachodzie, aby przedstawić im całą sprawę. Po to zebrałem dwudziestu trzech najlepszych ludzi. Wziąłem ze sobą broszurki i dokumenty stwierdzające sytuację w Polsce i autem ciężarowym wyruszyłem na zachód dnia 21 czerwca 1945 roku.

Dramat polskich partyzantów polegał na tym, że kiedy osiągnęli już cel swego rajdu i dotarli do amerykańskiej strefy okupacyjnej, zostali wydani przez Amerykanów z powrotem komunistom, swoim opraw





 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1423438

"Polacy" to sie zgadzam pod warunkiem ze sie dopisze iz byli oni pochodzenia zydowskiego.

Bo Zydzi w Polsce byli obywatelemai polskimi i tak moze byc uzywana taka manipulacja niby prawda,a klamstwo.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1423459

Ciekawy artykuł.
O współodpowiedzialności Żydów w holocauście jest ciekawa książka Jerzego Roberta Nowaka "Żydzi przeciw Żydom. (zbrodnie żydowskiej policji, Judenratów i żydowskich kapo)cz. I i II.
Są to wspomnienia i pamiętniki Żydów, naocznych świadków tych wydarzeń.
Na mnie zrobiła szokujące wrażenie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Czabor

#1431800

... książki i o innych Jego pióra, równie wartościowych.

 

     Otóż prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak jest autorem ponad 60 książek. Po roku 1989 odgrywa znaczącą rolę
w ukazywaniu zagrożeń wynikających z uprawianego antypolonizmu przez środowiska żydowskie. Przełamuje
tabu wokół problematyki żydowskiej. Szczególnie duże zainteresowanie wzbudziły dwa kolejne cykle publicystyczne
o stosunkach polsko-żydowskich: „Przemilczane świadectwa” – 47 artykułów na łamach „Słowa” – dziennika katolickiego
i 30 dwukolumnowych artykułów „Za co Żydzi muszą przeprosić Polaków” opublikowanych w „Naszej Polsce”.

 

    W roku 1999 ukazała się jego pionierska książka pt. „Przemilczane zbrodnie”, przerywająca długotrwałe milczenie
o zbrodniach popełnionych przez zbolszewizowanych Żydów na ich polskich sąsiadach. W 2001 roku prawdziwym
bestsellerem stała się jego książka „100 kłamstw J.T. Grossa”, w której demaskuje w sposób udokumentowany
kłamstwa J.T. Grossa, których się dopuścił w swojej książce pt. „Sąsiedzi”, a dotyczących rzekomego pogromu
dokonanego przez Polaków na Żydach w Jedwabnem. Środowiska żydo-komunistyczne i libertyńskie nader często
oskarżają tego historyka o uprawianie antysemityzmu, jednakże nigdy nie były w stanie tego dowieść. J.R. Nowak
bardzo dobrze udokumentowuje faktograficznie prezentowane treści, a niejednokrotnie prowadzone prokuratorskie
śledztwo po doniesieniach antypolskich środowisk – nie było w stanie podważyć ich zgodności z prawdą.

 

    Chciałbym tu zwrócić szczególną uwagę na niezwykły warsztat pisarski profesora J.R. Nowaka. Pisze zawsze
w sposób udokumentowany i tu trzeba w nim widzieć mistrza erudyki faktograficznej i dokumentacyjnej. Nowak ma
po prostu pamięć „komputerową”. Jego teksty są podparte setkami odnośników do źródeł, cytatów, bibliografii,
a więc za tym co pisze, znajduje się potężne zaplecze dokumentacyjne. I co więcej – to zaplecze ma on zawsze
natychmiast przygotowane. Niejednokrotnie z podziwem obserwowałem, że gdy strona żydowska podjęła jakiś atak
w jakimś nowym temacie, to Nowak miał natychmiast odpowiedź o wiele bogatszą i 10-krotnie bardziej udokumentowaną
niż zawierał ów atak. Oznacza to niezwykłą mobilność tego arsenału intelektualno-dokumentacyjnego, nad którym pracuje
ten uczony. Toteż z J.R. Nowakiem w polemice nikt nie wygra, czego przykładem było spotkanie 20 września 2001 roku
na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie na Festiwalu Nauki zorganizowano panel dyskusyjny „Polacy i Żydzi we wspólnym
domu”. Organizatorzy tego panelu zaprosili także prof. J.R. Nowaka. Ale gdy strona żydowska nie umiała odpowiedzieć
na fakty przytoczone przez profesora, – Żydzi zerwali panel i opuścili aulę. Nazajutrz po panelu „Gazeta Wyborcza” opisała
ten incydent, dając tytuł, który miał obrazić profesora: „Nowak, właśnie ten Nowak”.

 

    Nader cennym źródłem wiedzy o obrazie Polski i Polaków w świecie stały się dwa kolejne wydania książki pióra J.R. Nowaka
„Myśli o Polsce i Polakach”. Jego 2-tomowe „Zagrożenia dla Polski i polskości” zdominowały literaturę patriotyczną w roku 1998,
podobnie jak wydany rok później pierwszy tom, zatytułowany „Czarny leksykon”, w którym autor demaskuje obraz ludzi z polskich
pseudo-elit. Osiągalny dla czytelnika jest też tom drugi „Czarnego leksykonu”. Wielkim zainteresowaniem cieszą się również jego
książki: „Kościół a rewolucja francuska”, „Walka z Kościołem wczoraj i dziś”, „Spory o historię i współczesność” (ponad 600-stronicowy
wybór dorobku publicystycznego) i „Czarna legenda dziejów Polski” –demaskująca rozliczne dzisiejsze próby zafałszowania polskiej historii. 

 

    Prof. J.R. Nowak robi szczególnie wiele dla budowania mostów między krajem a Polonią, które z taką zaciętością burzą
i nie pozwalają odbudować kolejni funkcjonariusze z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Na zaproszenie prezesa
Kongresu Polonii Amerykańskiej wygłosił referat na temat antypolonizmu podczas posiedzenia Rady Dyrektorów KPA.
Miał ponad 300 audycji w polonijnych radiostacjach USA i Kanady. Brał cyklicznie udział w programach Wojciecha Wierzewskiego
w polonijnym radiu w Chicago, którego słuchacze uznali J.R. Nowaka za najlepszego komentatora z Polski. 
Czynnie włącza się
w uświadamianie niezdecydowanych Polaków przed każdymi wyborami do parlamentu polskiego, europarlamentu czy wyborami
do terenowych organów samorządowych. Wykorzystuje do tego celu antenę „Radia Maryja”, którą udostępniają jemu ojcowie
Redemptoryści, a także pisze na łamach „Niedzieli”. Prowadził c
ykliczny program na antenie tego radia zatytułowany „Minął miesiąc”, –
dając niezmanipulowany obraz najważniejszych wydarzeń w sektorze politycznym, społecznym i gospodarczym Polski rodakom
nie tylko w Polsce ale i w świecie. 
 

 

Pozdrawiam, 

   

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1432600

Bardzo dobrze, że tak obszernie i w pełnej krasie przedstawiłeś sylwetkę P. prof. Roberta Nowaka. Uwielbiałam Jego cykl  w TW TRWAM - ",Minął miesiąc". Do studia przychodził z niesamowitą ilością materiałów, wycinków z gazet,  które były dowodami na prawdziwość Jego wypowiedzi albo dowodami na kłamstwa, którymi karmiona jest opinia publiczna.

Audycje pana prof. R. Nowaka to kopalnia wiedzy i zawsze chciałoby sie słuchać Jego bez końca.

Satyrze!

Widzę, że na NP doszło kilku nowych forumowiczów, którzy poszukują żródeł wiedzy.

Są wakacje, więc można Im wskazać interesujące lektury i filmy.

Dziękuję Ci za -jak zwykle - interesujący wpis - komentarz, który mógłby być nazwany artykułem.

Pozdrawiam.

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2
#1432603

Porozglądaj się, a w internecie znajdziesz bardzo dużo filmów z prelekcjami i pogadankami pana prof. Roberta Nowaka.

Na prawdę warto posłuchać.

Szukaj serii audycji: "Rozmowy niedokończone. Minął miesiąc". - (TV TRWAM i Radio Maryja)

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1
#1432604