Cel bezpośredni, czyli całkowita zmiana wektorów – wolna Polska!

Obrazek użytkownika Ciri
Kraj

W ostatnim tekście („Cel pośredni”) pisałem o tym, aby wbrew wszelkim wątpliwościom oddać głos na Jarosława Kaczyńskiego i w ten sposób za jednym zamachem, o przepraszam, jednym ruchem odrzucić rządzącą koalicję demontażu Polski. Że wymaga tego wierność Polsce, pragnienie jej odzyskania i odbudowy oraz zwykły ludzki realizm. Tym bardziej, że czasu praktycznie już nie ma.

Nie potrzebne nam są żadne debaty, które zresztą są jedynie mniej lub bardziej zakamuflowanymi pułapkami zastawionymi na PiS. W III RP nie ma neutralnego gruntu i żadnych neutralnych producentów programów telewizyjnych. Za długo trwało zatruwanie organizmu naszego społeczeństwa, a żadne poważniejsze sprzątanie nie miało przecież miejsca.

Do rzeczy. Czas nagli. Uważam, że możemy oczywiście ustalić parę scenariuszy rozwoju sytuacji w związku ze stojącymi u progu wyborami.

Zacznijmy więc od tego, że do wyborów może w ogóle nie dojść. Koszmar ponownego przetrzepania esbeckich szuflad, utrata rządu kont i dusz oraz wizja nieuniknionej odpowiedzialności za „wypadek” smoleński są wystarczającymi powodami, aby nie dopuścić do wygranej największej partii opozycyjnej. Czego, jak czego, ale tego możemy być pewni, że w określonych oknach w określonych miejscach światło nigdy nie gaśnie i odbywa się tam nieustanny monitoring oraz sprawdzania na co i na kogo można liczyć w związku z ewentualnym stanem wyjątkowym.

Załóżmy jednak, że mimo zdecydowanej przewagi PiS-u w wewnętrznych sondażach PO i podległych jej służb i mediów, do wyborów dochodzi i wygrywa je PiS. Jeśli nie ma zdecydowanej przewagi, to mamy wielki kłopot i ma go oczywiście partia Jarosława Kaczyńskiego. Chyba nie muszę pisać o tym, w jaki sposób establishment III RP zareagowałby na tego rodzaju wygraną, która daje możliwość skutecznego dziobania i kontynuacji procesu demontażu Polski.

A jeśli PiS wygra zdecydowaną większością głosów, która daje partii komfort samodzielnych rządów? System będzie oczywiście ratował i konserwował co się da – z wydatną pomocą sąsiednich mocarstw. Być może zostałby wtedy obrany wariant ucieczki od odpowiedzialności i najzwyczajniejszej ucieczki z kraju. PIS stanąłby przed potężnym i arcytrudnym zadaniem rozprawienia się z nowotworem bolszewii i agentury, które zagnieździły się na wszelkich poziomach życia społecznego i państwowego. Do tego dochodzi stan gospodarki jako rezultat esbeckich działań oraz sytuacji ekonomicznej na świecie. Być może PiS liczyłby wtedy na realistyczne podejście zagranicy i w dalszej perspektywie na zyski z eksploatacji gazu łupkowego. Być może doszłaby do tego zmiana w Białym Domu i zmiana nastawienia USA i być może NATO do Rosji. Po części jest to pewne gdybanie, ale i tak istota zmiany w Polsce opierać musiałaby się nie tyle na nadziejach na przychylność możnych, co na zmianie naszej postawy i tu leży klucz do rzeczywistego podniesienia się Polski z upadku.

Przecież możliwa jest również sytuacja, gdzie PiS dochodzi do wniosku, że ich wygrana nie jest w tym momencie najważniejsza i może odpuścić sobie te wybory. Może ogrom spraw do naprawienia jest za wielkim ciężarem? Może sami są za słabi lub po części również uwikłani w zależności III RP? Kto wie, może jest i tak.

Jakie wnioski płyną z takich, być może w wielu dziedzinach uprawnionych, rozważań dla nas?

Otóż niezależnie od tego, czy przed wyborami wprowadzony zostanie stan wyjątkowy (zagrożenie terroryzmem internetowym), czy od tego kto i z jaką przewagą wygra, uwagę naszą MUSIMY zwrócić na NAS SAMYCH! Nawet jeśli PiS wygra zdecydowanie (oby), to i tak musimy w pierwszej kolejności odwrócić wektory naszego zainteresowania i zwrócić je na siebie. Innej drogi nie ma.

Uwzględnianie czynników zewnętrznych, takich jak potencjalna reakcja świata, czy nawet żmudne modelowanie możliwych sytuacji zachowań poszczególnych partii na scenie krajowej po wyborach – wszystko to jest ważne, ale jeśli jako POLACY jedynie w tym upatrujemy wskazówek do dalszego działania i zajmujemy się li tylko wyczekiwaniem i wypatrywaniem jakoś idealnego przywódcy i idealnej partii, w których ręce moglibyśmy spokojnie oddać losy kraju, to już po nas. Przestańmy wyglądać kolejnych wodzów i wyszukiwać w kolejnych programach partyjnych tego, co by nam odpowiadało.

Zmieńmy gruntownie wzorzec relacji: partia/przywódca – naród. To nie my mamy wyłuskiwać z głoszonych do nas przemówień i tez treści, które uznamy za przydatne i takie, które nas zmotywują do działania. To nie kolejni przywódcy mają nas budzić prezentując program, który uznamy za właściwy. Obróćmy wreszcie wskaźnik o 180 stopni! To my mamy powstać z kolan zniewolenia i zastraszenia, zniechęcenia i narzekania, z czarnowidztwa i poddaństwa, z kieratu „pracownik/klient”. To my swoją konkretną postawą mamy stanąć dumnie i zdecydowanie jako trzon społeczeństwa i do nas mają dostosować się politycy i ich programy.

Nie dajmy sobie wmawiać, że nie za bardzo wiemy co z tym wszystkim począć. Jak to – nie wiemy, co jest dobre dla naszych małżeństw i rodzin, jakimi zasadami należy się kierować, że należy bronić dobrego imienia i swojej własności, swojej godności i wolności?! Przecież wiemy, że świat, być może po paru oznakach niezadowolenia w końcu zaakceptuje zdecydowaną postawę. Przecież nie musimy się przejmować negatywnymi opiniami wydawanymi często z przyzwyczajenia. Jesteśmy sobą, Polską, naszą tradycją i historią oraz wiarą więksi od wszelkich uników i reakcji osób nam obojętnych lub obcych i wrogich.

Będzie stan wyjątkowy? Trudno, przetrzymamy i wypracujemy z czasem sposób odzyskania wolności. Być może to potrwa, ale rzeczy ważne wymagają gruntownych porządków i czasu. PiS nie zechce wygrać? Trudno, poradzimy sobie bez nich. Sami wypracujemy z czasem podstawy do zorganizowanego odzyskania wolności i suwerenności. PiS wygra nieznacznie, dobrze, pomożemy, i będziemy krytyczni. PiS wygra zdecydowanie – super. Żadna z tych opcji nie zwalnia nas jednak od tego, aby nawet zwycięski PiS nie musiał liczyć się z suwerennym i solidarnym, świadomym siebie.

Wyprostowana postawa, pewny i spokojny oddech i pewna porcja elastyczności wolnego człowieka, który owszem, stoi na ziemi i potrafi rzeczowo zadbać o siebie i oceniać innych, ale też wie, że wartości, którym się kieruje są też źródłem pociechy i nadziei nie z tego świata.

Gdybyśmy nie za bardzo wiedzieli skąd wziąć siłę potrzebną do takiego odwrócenia jakoby niezmiennych wektorów (tak nam wmawia świat i jego zwierzchności), to mamy dosłownie na wyciągnięcie ręki autentyczny i jak najbardziej realny skarbiec, który tylko czeka na otwarcie. O tym kolejnym razem.

Jamci

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jako osoba wierząca wierzę głęboko, że będzie dobrze, ale tylko z Bogiem, bo jeżeli Bóg jest DOBREM, to jak może być dobrze bez Boga? Myślę, że jest to logiczny punkt widzenia przez pryzmat wiary. Dlatego też bardzo podobają mi się słowa o nadziei nie z tego świata, bo niezależnie od tego co się będzie działo, najważniejszy jest PAN BÓG. Pozdrawiam!
:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

:)

#180803

Re: Ciri; za Twoim pozwoleniem, podpisuję się dwiema rękami,
pod zamieszczonym tekstem-apelem.
Te scenariusze mają już opracowane(mają za dużo do stra-
cenia - Polskę).Najbardziej zalatuje stanem wyjątkowym.
Dla podkreślenia: "Przestańmy wyglądać..."
"To my mamy..."
"Jesteśmy sobą..."
"Sami wypracujemy...."
"To my...mamy stanąć dumnie i zdecydowanie."
Z łaski i pomocy Boga uda się. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#180972

Wzajemnie pozdrawiam :)
Polska to MY wszyscy.

Ciri
===============================================
Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat! J.K.Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ciri
===============================================
Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat! J.K.Piłsudski

#181255