Układ. Wersja druga, poprawiona.

Obrazek użytkownika Libra
Kraj

Do głosu doszedł nowy układ, który najpierw wślizgnął się w szeregi Prawa i Sprawiedliwości, a później dokonał rzeczy, wydawałoby się niemożliwej, manipulował Jarosławem Kaczyńskim. Brzmi zaskakująco? Ale to prawda, przynajmniej według prezesa PiS-u. Kaczyński jednak odkrył ową manipulację, pozbył się manipulatorów, a w głośnym wywiadzie dla Newsweeka ujawnił kulisy całej sprawy.

Z wywiadu dowiadujemy się, że Jarosław Kaczyński w czasie kampanii prezydenckiej znajdował się pod wpływem bardzo silnych leków i w tej chwili umywa ręce od wszystkiego co było w niej powiedziane – „Byłem w takim stanie, że – uczciwie mówiąc – to za mnie wymyślano tę kampanię.” Nie przeczę, że Kaczyński brał leki na uspokojenie, oraz że miały one dość znaczący wpływ na jego organizm, ale jakoś nie chce mi się uwierzyć, że z taką łatwością poddał się czyjejś manipulacji. W czasie kampanii byłem na jednym ze spotkań wyborczych. Stałem tuż pod „sceną” i owszem Kaczyński wyglądał na zmęczonego, ale nie na ogłupionego. Jak zwykle przemawiał bez kartki, a zdania przez niego formułowane były logiczne. Również treść wypowiedzi nie pozostawiała wątpliwości co do jej autora. Podobne wrażenie miałem oglądając inne spotkania w TV.

Kaczyński niestety widzi świat tylko w kolorach czarnym i białym i nie dostrzegając żadnych pozytywnych skutków takiej, a nie innej kampanii uchyla się od całego jej dorobku. Może to doprowadzić to odpływu części wyborców, którzy poczuli się oszukani. Odcinanie się od tego co zostało zaprezentowane podczas kampanii prezydenckiej niesie ze sobą jeszcze jedną konsekwencję. Program wyborczy zaprezentowany w czasie kampanii niewiele różni się od programu PiS-u. Jarosław Kaczyński w wywiadzie chwali się, że jego partia jest jedyną, która ma program. Tak, ten sam program, który jest zbieżny z tym złym, kampanijnym.

Jarosław Kaczyński zaskoczył mnie swoją powierzchownością. Nie wiem jak inni, ale ja nigdy nie postrzegałem Joanny Kluzik-Rostkowskiej i Pawła Poncyliusza jako tylko i wyłącznie „ładne buzie”. Prezes PiS przedstawił w wywiadzie dość dużą liczbę błędów popełnionych w czasie kampanii. Z całej tej listy zgadzam się tylko z dwoma zarzutami – niezbyt udane spoty oraz zbyt mało miejsca dla grzechów Komorowskiego. Nie mogę natomiast zgodzić się z oceną kampanii prezydenckiej. Nie można mówić, że nie była ona sukcesem. Dla polityka, który na starcie miał poparcie podobne do Napieralskiego, odzyskanie zaufania wyborców również jest sukcesem. Nie należy o tym zapominać.

W wywiadzie znalazło się też miejsce dla kolejnego pomarudzenia na obecny system medialny, który blokuje PiS-owi dojście do mediów. W świetle tych słów zaskakująca jest decyzja o zaniechaniu uczestnictwa w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego, które to dałoby Jarosławowi Kaczyńskiemu szansę na regularne wystąpienia w mediach. W polityce, tak samo jak w dyplomacji, nie powinno być miejsca dla osobistych animozji. Niestety prezes PiS-u dołączył do ogromnej grupy polskich polityków, którzy zapomnieli o tej zasadzie.

Jarosław Kaczyński wyraził także chęć ponownego zostania premierem. Ciekaw jestem jak chce wygrać wybory skoro zamyka się na jedną grupę wyborców, odrzuca na bok ludzi, którzy mają zdanie inne od niego oraz odcina się od pozytywnego dorobku poprzedniej kampanii.

Pozdrawiam
Libra

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Do osobników bez żadnych zasad i skrupułów nie można grzecznie.Już pokazali co potrafią.Dalsze uleganie zbirom tylko sankcjonuje ich działanie.Nie ma sprzeciwu,czyli zgoda na wszystkie świństwa które dotąd były naszym udziałem..Przykładowa sprawa śmierci dyr. Michniewicza, jest tylko teraz maleńkim epizodem.Nikt tego nie porusza. Dziennikarzom wygodnie!Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

staryk

#89999