Czy był jakikolwiek kontrahent?

Obrazek użytkownika Andrzej.A
Gospodarka

To jest według mnie jedyne właściwe pytanie jakie powinno się zadać w sprawie kupna stoczni w Gdyni i Szczecinie.
Bo czyż istnieje firma na świecie, która widząc łatwy 100 procentowy zysk zrezygnowała by z dokonania takiej transakcji? Wolne żarty, nawet względy religijne (prawo szariatu) nie spowodowało by niedomknięcia operacji. 100 procentowy zysk (jako wartość minimalna) wynika z tego, że grunty w omawianych przedsiębiorstwach są warte dwa razy tyle. A jeżeli doszło by do produkcji na przykład gazowców to wyprodukowanie dwóch takich jednostek jest warte tyle ile zapłacono by za te przedsiębiorstwa.
Wycenienie tych przedsiębiorstw na 500 mln złotych to kpina. Wystarczy zebrać 5 mln ludzi, każdy wrzuca po 100 złotych i mamy Spółkę Akcyjną jak się patrzy. Jest tylko jeden problem, czy będą zamówienia, a jedynym zamawiającym mógłby być rząd (o ile historia z gazoportem nie jest równie dętą bzdurą jak kontrahent z Kataru).
Czy rząd naszego kraju byłby zainteresowany tym, żeby Polacy jako akcjonariusze zarobili na takich operacjach, czy też wolałby zamówić takowe specjalistyczne jednostki w Niemczech albo Norwegii?
Są dwie możliwości: albo kontrahent był ale się zmył (ciekawe dlaczego), albo go nie było. Jeśli był to jest to skandal na niespotykaną skalę - praktycznie na szczeblu dyplomatyczno - międzypaństwowym. Ponieważ fundusz z Kataru przedstawiany był jako firma quasi-państwowa. Jeśli kontrahenta nie było (co według mnie jest dużo bardziej prawdopodobne), to niechaj się wyborcy zastanowią co robią, tak na przyszłość.

Wyborcy PO powinni się czuć jak ten chłop z takiego dowcipu:
Wchodzi chłop do knajpy i do barmana: dawaj setkę.
Barman: wyglądasz na to, że co najmniej 200, co się stało?
Chłop: nie uwierzysz
Barman: mów
Chłop: mówię do starej, może jakiś sex?
- Ona na to, idź wydoić krowę, no to poszedłem do obory. Biorę się do dojenia, a krowa, jak mnie nie zdzieli ogonem po gębie, raz, potem drugi.
No to odpiąłem pasek i przyczepiłem krowi ogon do belki w oborze. Tyle tylko, że jak zdjąłem pasek z siebie to mi gacie opadły.
I na to wszystko wlazła do obory moja stara.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wygląda na to, że kontrakt na LNG z Katarem i sprzedaż stoczni to transakcja wiązana, czyli: dopóki Katarczycy nie będą pewni na 100%, że Polska będzie brała od nich LNG po zawyżonej cenie, dopóty pieniądze za stocznie nie wpłyną.

budowa gazowców LNG w naszych stoczniach bez poważnych inwestycji w technologie jest raczej niemożliwa.

poprawiłem LPG na LNG ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#28578

podejrzane jest sprzedawanie zakładów produkcyjnych instytucjom finansowym. Te często robią taki numer; kupują tanio, a potem sprzedają dalej.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#28629