Jeśli ktoś cię okłamuje, to chce cię okraść

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Od paru dni wisi wśród filmów “Polecanych” filmik “Kłamstwa Ewy Kopacz”. Odnoszę się do niego w oddzielnej notce, bo jej tematyka jest znacznie szersza jak przedmiot jej kłamstw.

 

Sam dokument jest świetny, a nadto wzbudzający silne emocje, zwłaszcza mocne oburzenie, że coś takiego mogło mieć miejsce. To  wciąż nabrzmiewa jak wrzód, który w końcu musi być przecięty, a rana po nim dogłębnie wyczyszczona.

Dokument już powinien trafić do Trybunału Konstytucyjnego, a ten powinien nie tylko pozbawić panią Kopacz wszelkich możliwości pełnienia odtąd jakichkolwiek funkcji publicznych, ale i unieważnić wszystko, co w ramach pełnionych przez nią obowiązków działo się w Sejmie, a nadto zdelegalizować całą partię PO, która tolerowała jej kłamstwa wobec obywateli własnego Państwa i zamierza wraz z PSL dalej ją popierać.

Oczywiście trzeba, by sprawę przygotował prawnik uczciwy, najlepiej z tych, co podpisali Klauzulę Sumienia. Oczywiście trzeba, by w sprawę włączyła się opinia publiczna, by już dłużej nie była “zamiatana pod dywan”.

 

Elementarna mądrość mówi, że “Jeśli ktoś cię okłamuje, to chce cię okraść”.

Nikt normalny nie ma prawa ufać takiemu człowiekowi, a więc i powierzać mu funkcje publiczne, a nawet dopuszczać do udziału w życiu publicznym. Ci, co dotąd tolerowali jej kłamstwa nie byli (nie są) normalni – to osoby które zamierzały popełnić przestępstwo, a zapewne i już mające przestępstwa i kłamstwa na koncie – o to trzeba podejrzewać zwłaszcza głównego protektora i guru pani Kopacz). A już skandalem jest planowanie obsadzenia takiej osoby na urzędzie Premiera.

To kpina z Rzeczypospolitej, to kpina z demokracji, a więc sprawiedliwości wspólnotowej, bo każda sprawiedliwość służy w pierwszym rzędzie prawdzie i to prawda ją konstytuuje.

 

Nie ma sprawiedliwości bez prawdy. Nie ma demokracji bez prawdy. Nie ma polityki bez prawdy dla Narodu o wszystkim, co się dzieje w sferze polityki.

Siła prawdziwie wolnych, obywatelskich mediów to jedno – tu Naród musi mieć pełne możliwości i niewzruszoną wolę działania, a wyegzekwowanie odpowiedzialności za słowa i czyny tych, co przyjęli służbę Narodowi, to drugie.

 

Bez prawdy nikt nie może zostać człowiekiem prawym, a więc zdolnym do rozróżniania dobra i zła i wyboru dobra, a więc i działań moralnych, a więc tworzących ład społeczny i organizujących życie wspólnotowe tak, by służyło życiu i przyszłości, życiu godnemu i dojrzałemu w człowieczeństwie.

 

Polityk jest lojalnym sługą Narodu, odpowiedzialnym przed Narodem za jego dobra wspólne, a nie jego zdrajcą - sługusem jakichś znanych sobie ciemnych sił co chcą okradać, oszukiwać, pozbawiać wolności, własności i przyszłości swojego Suwerena, swój Naród - obiecując zaledwie iluzoryczne korzyści na „tu i teraz”, a i to tym, co pójdą na lep ułudy korzyści, a nie tym, co chcą uczciwie zarabiać, budując trwałe podstawy swojego bytu i przyszłość autentycznie pokojową.

 

Bez polityków prawych Naród jest pozbawiony swojej warstwy przywódczej. To dla Polski dosłownie „być, albo nie być”, by funkcje polityczne mogli sprawować wyłącznie autentyczni politycy – ludzie o nieposzlakowanej prawości.

Straty, które w ciągu ostatnich 70 lat Polska poniosła w swoich elitach przywódczych jeszcze długo będą wymagały intensywnej aktywności sił obywatelskich całego Narodu, by do polityki mogli wchodzić tylko ludzie dokładnie wyselekcjonowani i godni zaufania, a nadto by byli kontrolowani tak od strony merytorycznej, jak moralnej na bieżąco.

 

To naprawdę skandal, że na zwolnione miejsce zgładzonej w Katyniu szlachetnej, patriotycznej elity II RP, a w Smoleńsku elity opozycji i Państwa III RP, miejsca jeszcze zajmują dziś ludzie o podłej moralności, tak umaczani w afery i zbrodnie PRL, jak i te jeszcze ciepłe w III RP.  

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:19)

Komentarze

Czy jest jeszcze jedno państwo na świecie, którym rządzą rozbawieni politycy?

Proszę podać przykład, kiedy podczas posiedzenia sejmu w ławach rządowych widział Pan/Pani zatroskaną twarz chociażby jednego z ministrów.

Powagi na nich nie ma.

Co najwyżej - ostatnio na niektórych pojawiał się strach.

W każdym państwie, gdzie są normalne środki masowego przekazu - kretynek z pierwszej ławy, który pęka ze śmiechu podczas poważnej debaty sejmowej - byłby przeciągnięty przez taki "magiel" medialny, że ho,ho...!

Premier, który drwi z dziennikarzy, spóźnia się na konferencję, na którą każe czekać kilka dni i obiecuje nielimitowany czas jej trwania, a potem od razu - na początku zastrzega, że ma tylko godzinę....???

Jest wiele przykładów, ale czy lemingi do takich drobiazgów przywiązują wagę?

Leming jest szczęśliwy, kiedy wychodzi z banku po podpisaniu kredytu na lichwiarski procent.

I nie czuje się okradziony.

Żyje tu i teraz. Jutro nie ważne.

Leming będzie wiecznie mądry, młody i zdrowy.

Ważne, że pani premiera ma piękne rzęsy, tatuaże, i "je taka tryndy".

Premier też fajny, swój chłop.

Harata w gałę, Polska jest fajna, blond - premiera się martwi czy nikt jej nie zrobi w konia, inny robi "łaskę", jeszcze inny o Polsce mówi, że jest w niej już tylko ch....,d...a i kamieni kupa.

 

Prawda, że na najwyższym poziomie jest ich elokwencja?

Teraz jadą na salony. Ilu tłumaczy będą potrzebować, jeśli posługują się grypserką??????

Przyznaję, że "haratanie w gałę" było dla mnie bardzo długo niezrozumiałym tekstem.

Dopiero pomoc wyrozumiałych forumowiczów mnie oświeciła.

Przetłumaczyli mi te słowa.

Tak było. Na prawdę.

Nie każdy ma możliwość znalezienia   tłumacza języka trzepakowego.

 

 

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
-3

bursztyn

Nic bardziej groźnego, niż głupi przyjaciel.
Lepszy byłby mądry wróg.
/Jean de Lafontaine/

#1439219

Rzeczywiście - to straszne widzieć w ławach poselskich "rozbawionych polityków", a raczej gówniażerię wystawioną tam dla kpiny z Państwa i dla ośmieszania jego najświętszych instytucji, oraz całego Narodu, do którego to Państwo należy.  Samo to wystawienie do Sejmu "dla kpiny" to już wyraźnie robota antypolska, robota naszych faktycznych okupantów, to dawanie pretekstu dla światowej opinii publicznej pod uzasadnienie że Polacy nie potrafią odpowiedzialnie rządzić swoim Państwem i trzeba go ich pozbawić, odebrać im własność i zniwolić, a własność dać sprawniejszym gospodarzom. To już chyba to, co najgorsze, gorsze jak zdrada i korupcja, czy zamachy na ludzi prawych i kompetentnych, patriotyczne elity władzy i armii.

I to poczucie bezkarności typowe dla bezczelnych kryminalistów, co zasłaniają się swoimi "prawami", windując je wyżej, jak prawa ich ofiar. 

To mi uświadamia, że cała poprawność polityczna to nie tylko robienie sobie kpin z polityki i sprawiedliwości, prawdy, dobra i prawości (tu przoduje lewactwo), z moralności, a nawet z ludzkiej godności (homoseksualizm, feminizm, aborcja, czy eutanazja), podobno niezbywalnej. 

Owszem, nasza gówniażeria zasługuje na piersze miejsce wśród potępionych, ale i całe światowe lewactwo od dawna robi sobie szyderstwo z człowieczeństwa. Taki Koń Bandyty chwalił się publicznie swoimi pedofilskimi doświadczeniami przeżyciami z czasów, kiedy pracował w przedszkolu i nikt go nie rozszarpał, ani jaj mu nie urwał, ale nawet przed sądem go nikt nie postawił.

Jest źle jest tragicznie ala trzeba też pamiętać, że zawsze może być gorzej. Dzieją się rzeczy straszne i oburzające, ale jeśli nie wzniesiemy rąk do walki, a gdy nie będziemy dawali rady, to i do modlitwy, to nas zniszczą, a sami będą robili te gorsze rzeczy, aż ściągną na świat od dawna zapowiadaną apokalipsę.

Nie ma więc co się oszczędzać, bo ani nasze korzyści, ani nawet największe majątki, ani życia, nie będą wtedy nic warte.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1439362

Mało tego.

Kto kłamie - jest w stanie dokonać każdego przestępstwa.

A im bardziej ma opanowane kłamstwo, tym gorsze przestępstwo może być jego działaniem.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-3

bursztyn

Nic bardziej groźnego, niż głupi przyjaciel.
Lepszy byłby mądry wróg.
/Jean de Lafontaine/

#1439222

"Kto kłamie - jest w stanie dokonać każdego przestępstwa".

To prawda. Kto kłamie, nie żyje w świecie realnym - całe prawo jest dla niego wirtualne, ułudne, umowne, nietrwałe, niepoważne i nieświęte. On nie ma czego przestępować. Uznaje tylko to, co jest w stanie sobie wyczarować, wyłudzić swoimi kłamstwami. Innych, ani Boga nie uznaje.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1439333

będziemy musieli niestety jeszcze długo poczekać. Kłamstwo stało się bowiem normą życia politycznego. I społecznego również. Lansowane w mediach od początków transformacji poprzez przyzwalanie najpierw na drobne kłamstewka, później większe, tłumaczenie ich jakimiś dowcipami spowodowało, że społeczeństwo uwierzyło w to, że opłaca się kłamać. Nawet nie używano w mediach tego słowa mówiąc zamiast tego: mijał się z prawdą.

Kłamstwa wyborcze, zwane cudami nad urną, utrwaliły w głowach ludzi obraz, że skoro robi się przekręty, które nie wpływają na wynik wyborów czyli po prostu się kłamie, to rzecz normalna, mająca przyzwolenie władzy.  Wszystko, aby pomniejszyć wagę kłamstwa.   To jest przykra, ale jednak prawda.

Myślę, że ci, dla których kłamstwo jest nie do przyjęcia, są w znaczącej mniejszości i naprawdę będzie bardzo trudno odbudować prawdziwe elity władzy na odpowiednio wysokim moralnym poziomie. W tej chwili u  większości społeczeństwa pokutuje przeświadczenie, że nie ma znaczenia kto rządzi, bo wszyscy kłamią aby dorwać się do koryta. Dlatego mamy tak małą frekwencję wyborczą. Ludzie nie wierzą władzy.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1439225

To, co piszesz jest prawdą. Wydaje mi się jednak, że piszesz z punktu widzenia osoby, która przeszła doświadczenie komuną. To by tłumaczyło dlaczego ta łatwo widzisz władzę jako coś odgórnego, a obywatela jako tego, co czeka na gotowe, wręcz na władzę której będzie można wierzyć. 

Tak można czekać nawet do świętego Dygdy.

To Naród ma wybrać swoich przedstawicieli i powierzyć mu obowiązek służbowy sprawowania władzy. Jednak władzą prawdziwą, Suwerenem, Naród jest cały czas. I Naród w całości, a każdy Obywatel w szczególności ma obowiązek władzy nad sobą nie oddawać nikomu, nikomu też nie wolno mu ufać - jedynie osobom które przeszły wobec niego proces uwiarygodnienia, w szczególności pojednania. To dlatego tak ważne są wolne media i obywatelska kontrola nad nimi.

To dlatego tak ważne jest uczynienie realnym, a nawet łatwym odwoływanie przedstawicieli, którzy wzbudzają swoimi postawami wątpliwości co do moralności i kompetencji.

To wszystko wymaga nie czekania, a aktywności. Wymaga nie tylko wysokiego stopnia prawości, a nawet moralności kandydatów na polityków, ale i samych wyborców, aby dobrze wiedzieli czego oczekiwać od kandydatów i co później kontrolować i czego wymagać w praktyce działania polityków. A jest jeszcze problem określania wymogów dla mediów, czy dla ludzi wymiaru sprawiedliwości. To duże wymagania. 

A już chyba najtrudniejsze dla zwykłego obywatela po obróbce komusistycznej, a dziś socjalistycznej, liberalistycznej i całego systemu faszyzmu globalistycznego jest zrozumienie, że "Biada rękom opuszczonym".

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1439323

nie ma znaczenia czy sie ma doświadczenia z komuną, czy nie. Znczenie ma fakt, że w okresie transformacji zaczęto prowadzić prawdziwe pranie mózgów i roztaczanie miraży wielkiego kapitalizmu, dzięki któremu ponoć wszyscy mieli się wzbogacić. Uchylono drzwi wolności i ludzie zczęli z tego korzystać garściami mając na uwadze jedynie utrzymanie siebie i rodziny gdy wraz z wolnością zainkasowali bezrobocie. Wszystko inne zeszło na dalszy plan. I tak się dzieje do dnia dzisiejszego. Tu nie ma się co dziwić gdyż każdy ma przede wszystkim na uwadze zabezpieczenie swojego bytu a nie myślenie kategoriami dobra państwa. Takie są realia, z którymi spotykałam się na co dzień w pracy zawodowej i obecnie. Samodzielne myślenie zostało tak zdewastowane, że nie wiem ile czasu upłynie zanim  ludzie zaczną myśleć kategoriami państwowymi i chodzić na wybory.

Owszem, masz rację, że wolne media mają wielką misję do spełnienia, ale ile tych wolnych mediów w Polsce jest? Spotykałam się z tym, że w swoich osądach ludzie powoływali się na TVN uznając, że to stacja mówiąca prawdę i żadne tłumaczenie nie odnosiło skutku. Bicie głową w mur.Przeciętnmy Polak nie ma rozeznania jakie media są w niepolskich rękach ważne, że mówią po polsku i to jest rozumiane. A że potrafią mówić co chcą, to widać po efektach.

Zgadzam się z tym, co powinniśmy zrobić aby odwrócić ten niekorzystny trend ale proszę mi wierzyć, że w obecnej chwili tych, co chcieliby to zrobić jest naprawdę bardzo mało a braku świadomości u bardzo dużej części społeczeństwa - nadmiar.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#1439359

Rzeczywiście, doświadczenie z komuną nie musi być bezpośrednie - może się ono udzielać, np przez wpływ, czy indukcję. Ale już "miraże wielkiego kapitału" to zadziałały szczególnie na tych, co za komuny ucierpieli i pospiesznie chcieli sobie powetować krzywdy. 

Podobnie z tym, że "każdy ma przede wszystkim na uwadze zabezpieczenie swojego bytu a nie myślenie kategoriami dobra państwa". To myślenie typowo socjalistyczne - ono w nas wrastało za komuny, a później już tylko dążyło do realizacji - i to ślepe, nierealistycznej, w przeciwieństwie do Zachodu, gdzie socjalizm wchodził powoli, nie burząc tam ich zdrowego rozsądku. Zdemoralizował ich dopiero faszyzm-liberalizm. 

U nas póki co faszyzm-liberalizm wchodzi z wielkim trudem mimo całej potęgi faszystowskich mediów i faszystowskich "polityków" w to zaangazowanych. 

Jednak, jak Naród nasz się pilnie nie weźmie w garść i nie zorganizuje obywatelsko, nie podejmie najpierw pracy samokształceniowej, nie zaangażuje w wymianę informacji i doświadczeń, to cała ta demoralizacja może wejść. A wtedy to już będzie trudno spotkać kogoś samodzielnie myślącego, a co dopiero zdolnego do walki i poświęceń.

 

Pytasz „ile tych wolnych mediów w Polsce jest?”.

Otóż powinny być wszystkie. Mamy wszak demokrację, a nadzór nad mediami to sprawa obywatelska, a nie jakichś rządowych, czy “pozarządowych” rad.

Przestrzeń medialna należy do dóbr wspólnych Narodu, ze swej istoty dóbr niezbywalnych. Nawet jak komuś udzielono jakiejś terminowej licencji to na pewno nie dopuszczającej do występowania przeciw Narodowi i na pewno z zastrzeżeniem obowiązku poddania się kontroli obywatelskiej. Gdyby tego nie było, albo by nie było przestrzegane, i licencje, i umowy by były nieważne prawnie, a działalność taka uznana za przestępczą.

Chodzi o medialną przestrzeń publiczną. Mnóstwo mediów fachowych, partyjnych, czy adresowanych, a zwłaszcza internet (z warunkami netykiety) pozostawałyby w pełni wolnymi.

Jak to wyegzekwować, to dopiero problem do rozważań.

 

W każdym razie za czasów Solidarności, czy w stanie wojennym było gorzej jak teraz, a jednak rzetelny obieg informacji był. Tylko że wtedy nie brakowało ludziom chęci do życia i walki.

 

Co do TVN-u to też spotkałem TVN-ika, co twierdził, że ogląda TVN, “bo jest obiektywny”. To chyba sekta.

 

Piszesz: “w obecnej chwili tych, co chcieliby to zrobić jest naprawdę bardzo mało a braku świadomości u bardzo dużej części społeczeństwa – nadmiar”.

I to jest prawda, tylko, że tych, którzy by coś chcieli robić z każdym dniem będzie mniej, a pogrążonych w mrokach nieświadomośći, z którymi nie można będzie można nawiązać kontaktu na poziomie logiki, rozumu, czy myślenia przyczynowo skutkowego - z każdym dniem więcej.

Obserwuję, że u tych, co oglądają telewizję, degresja postępuje “w oczach”. Jeszcze niedawno, jak kogoś do czegoś przekonałem, takim pozostawał. Teraz jakiś czas jest spokój po czym znów powtarza stare brednie, a co ciekawe, to oznajmia to “odkrywczo” – wyraźnie już zapomniał nasze rozmowy. Tam z obróbką w praniu mózgów i robieniu poprawnopolitycznego bydła z tych, co im się dadzą, nie ustają.

 

Jak mamy działać (a mamy bo musimy), musimy działać i już, i intensywniej, jak to robią media i “politycy” !

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1439375

Trybunał Konstytucyjny w III RP jest fasadą, tak jak cały wymiar sprawiedliwości. Tam dominuje poprawność polityczna i posłuszeństwo wobec sprawujących władzę. Czemu się dziwić kłamstwom pani E.Kopacz przecież jej dotychczasowy szef (D.Tusk) na kłamstwie budował swój wizerunek. Doceniła to nawet Bruksela i wybrała go na ciepłą posadkę. Zresztą wielu Polaków lubi być okłamywana i oszustów wybiera jako swoich przedstawicieli. Prawda już dawno straciła w III RP znaczenie. Tak, że  wołanie obecnie w III RP o praworządność to wielka naiwność,

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1439233

„Trybunał Konstytucyjny w III RP jest fasadą, tak jak cały wymiar sprawiedliwości”.

 

Owszem, można przyjąć taką obserwację, ale nie można się z tym pogodzić. Nie wolno zaprzestać składania wniosków, żądań, nadzoru obywatelskiego, jawności prac, kontroli wolnych medio, czy walki o wszystkie media wolne. Nie wolno zaniechać akcji informacyjnych i manifestacji, nie wolno zaniechać budowy alternatywnego wymiaru sprawiedliwości.

Nie cały System sprawiedliwości jest zdemoralizowany, choć rzeczywiści (i to jest chyba typowe dla każdego systemu), że ci co zajmują kierownicze stanowiska idą na kolaborację z waadzą. A wciąż dochodzą nowi, młodzi, niezdemoralizowani.

 

“(D.Tusk) na kłamstwie budował swój wizerunek. Doceniła to nawet Bruksela i wybrała go na ciepłą posadkę”. 

 

Owszem, na kłamstwie, ale wobec Narodu Polskiego, ale nie niemieckiego (brukselskiego). Wobec Makreli, swojej protektorki był lojalny. On zwyczajnie zajął miejsce na drabinie mafijnej waadzy na szczebelku niższym od tego, na którym jest Makrela i tyle.

 

„Zresztą wielu Polaków lubi być okłamywana i oszustów wybiera jako swoich przedstawicieli”

 

Też to zauważam. Tak jest z całym SYSTEMEM, który rwie się do władzy globalnej – ich istotą jest piramida, łańcuszek, albo drabina – szczebel po szczeblu. W praktyce jest to tworzone odgórnie. Każdy niższy szczebelek zobowiązuje się uznawać władzę wyższego. W zamian za to może zniewalać następnego, czy następnych, tworząc poziom tych, co uznają jego władzę jako wyższego.

To typowe struktury przestępcze. Dają wprawdzie poczycie stabilizacji, ale nie dają bezpieczeństwa, nie dają pokoju. Nawet ich własność jest iluzją. Zawsze ktoś z wyższego szczebla może przyjść i zażądać “Masz, to daj” (“nie masz, to ukradnij, a daj”, “Potrzebujesz tego co masz, to daj, a sobie ukradnij”).

 

To, że „wielu Polaków lubi być okłamywana i oszustów wybiera jako swoich przedstawicieli” znaczy tylko, że już są w strukturach mafijnych. Zresztą budowanych już za komuny przez milicję i SB oraz WSI, oraz wszelką agenturę. Doszedł prywatny biznes, ale tylko ten, który się w te struktury włączył, doszli ci, co podjęli kolaborację z okupacyjnym, kolonizatorskim kapitałem zagranicznym, dołączyli ci, co pokończyli byle jakie studia np. “marketing i zarządzanie” i nies ą zdolni do innej pracy, jak sprzedawca dóbr wytwarzanych przez naszych nieprzyjaciół, dla zniewalania nas. Doszli biurokraci skorumpowanej waadzy. Doszli konformiści i bierni, bo zdemoralizowani komunistycznym “waadza da” (jakby istniała władza, czy jakakolwiek elita, która da komuś wolność bez poświęceń, ofiar, a nawet przelewu krwi z jego strony. “Tanie mięso, to psy jadają”), czy pijackim “Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś to nie było”, albo “Co wypijem, to dla nas ...”.

 

Doszli zidioceni propaganda okupacyjnych mediów głoszących z wielką mocą KŁAMSTWO, że nie ma alternatywy dla ich systemu.

 

Kłamstwo, bo alternatywa jest zawsze. Oni próbują rządzić odgórnie.  Nie mają fundamentu, nie mają bazy moralnej. I dlatego nigdy ich budowle nie będą trwałe, nigdy nie wytrzymają zderzenia z rzeczywistością.

 

W prawdziwej demokracji struktury obywatelskie buduje się oddolnie – dla dobra wspólnoty, dla ochrony dóbr wspólnych w pierwszej kolejności, a dopiero w drugiej patrzy się na interès indywidualny.

 

A taka alternatywa jest zawsze.

 

“wołanie obecnie w III RP o praworządność to wielka naiwność”

 

Ależ ja nie wołam o praworządność. Do tego musiałoby najpierw być prawo. To, co dziś usiłuje się nazywać prawem, to zbiór niespójnych aktów normatywnych, nawet nie podlegających jednolitej interpretacji, a nadto otwarty na “nadrzędne” akty prawa międzynarodowego (i to też wybiórczo) – wszystko “w sosie widzimisię kacyków stanowiących serię wyjątków”. To zaś wymaga nie tylko uznania w całym Narodzie zasad sprawiedliwości i nadrzędnych nad nią ludzkich wartości wyższego rzędu, wymaga całej obszenej elity ludzi prawych, którzy stoją na straży sprawiedliwości, a także licznych autentycznych struktur obywatelskich, którzy stoją tak nad tymi prawymi elitami, jak i nad mediami. Prawo to dopiero trzeba opracować i przywrócić nadrzędność prawa narodowego we wszystkich dziedzinach życia politycznego i społecznego.

 

Do tego droga jeszcze daleka. Zacznijmy od prawdy.  Tak na poważnie, bez najmniejszej tolerancji dla okłamywania nas przez naszych polityków. W kwestach moralnych nie istnieje tolerancja, nie istnieją kompromisy, a prawda leży u fundamentów moralności. Prawda leży tam gdzie leży, a nie pośrodku, jak powtarzają bałamuty. Bo prawda jest tylko jedna.

Od czasów Smoleńska, co dobitnie pokazały “rządy” Tuska, nie stać nas na taniochę, bylejakość, na mniej jak najwyższy poziom moralny i kompetencyjny polityków, nie stać nas na brak powagi w temacie wyborów naszych przedstawicieli.

Dopiero wtedy przyjdzie czas na autentyczną samoorganizację obywatelską i objęcie obywatelskim nadzorem wszystkich mediów nadających na rynek publiczny, a więc stworzenie warunków do zaistnienia demokratycznej normalności. To wcale nie musi trwać długo. Tym bardziej, nie wolno czekać.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1439293

Na początku kłamstwo jest tchórzliwym nieprzyznaniem się do wcześniejszego złego wyboru.

Gdy nie jest zdemaskowane i ukarane,

takie kłamstwo zachęca do kolejnego kłamstwa.

Kłamca kłamie więc coraz częściej i gęściej.

W końcu, w postrzeganiu rzeczywistości zaczyna się przemieszanie prawdy i fałszu.

Do tego stopnia, że taki człowiek traci zdolność do odróżniania dobra od zła. Prawdy od fałszu.

Traci kontakt z rzeczywistością.

Jego życie staje się jednym wielkim kłamstwem.

I choć kłamie, święcie wierzy, że mówi prawdę.

 

Takiego wyborcę nie jest sztuką wpuścić w maliny.

 

Pozdrawiam.

dratwa3

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1439308

Tak, kłamstwo nie zdemaskowane i nie ukarane,

zachęca do kolejnego kłamstwa.

Kłamca kłamie więc coraz częściej i gęściej...

Aż przestaje odróżniać dobro i zło i sam zaczyna wierzyć w swoje kłamstwa.

 

Dodam tu jeszcze, że gdzieś w środku tej drogi winą za wszelkie zło, zwłaszcza za krzywdy, które wyrządził innym zaczyna obciążać innych, zwłaszcza samych przez siebie pokrzywdzonych, aż po dopuszczanie się aktów urojonej zemsty (mylnie zwanej nienawiścią), a z kolei zamiar wyrządzenia komuś krzywdy potrafi przekonująco, wręcz „czarująco”, „wdzięcznie” i „urokliwie” przedstawiać, że to dla dobra tej osoby.

Lepiej ukarać niewinnego, jak dopuścić, by winny uszedł kary, a dobry ojciec nie żałuje rózgi na swoje dzieci, by je dobrze wychować.

A czy nasze „prawo” to egzekwuje, czy w ogóle na to pozwala ?

 

“Takiego wyborcę nie jest sztuką wpuścić w maliny”.

 

Jasne – starczy jak na osła – kij i marchewka. A jak pójdzie w “politykę”, to zostanie tuskiem, albo kopaczową.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1439369