Godność człowieka a korporacjonizm

Obrazek użytkownika miarka
Idee

Shork w swoim felietonie podniósł temat wstydu. http://solidarni2010.pl/30144-okiem-shorka---czasy-bezwstydu.html?PHPSESSID=13c6050643ff48da5d965a960cf85b79

Podaje przykłady związane z:

 – nagabywaniem potencjalnych klientów do przybytków prostytucji (częste są też w tym temacie rozdawnictwa ulotek, czy wizytówek)

- namawianiem do zakupu garnków o „cudownych” właściwościach (np za 40 000 zł)

- naciąganiem na oferty z nieuczciwymi kruczkami prawnymi

Oczywiście przykłady można mnożyć. Zawsze odbywa się to w ramach „pracy” (w której pracodawca żąda postaw niemoralnych „pracobiorcy”), zawsze jest połączone, z krzywdą klienta.

Shork akcentuje tu wstyd, a więc element godności osobistej, związanej z honorem i dumą. Państwo tu nas chroni jedynie przed przestępstwem znieważenia – dbałość o godność osobistą, w tym kwestia wstydu pozostaje więc sprawą prywatną. To kwestia moralności, nawet morale wspólnotowego - to głownie to, co się wynosi z domu. To podejście Shorka w zasadzie to zwraca uwagę na wychowanie, a zwłaszcza na wychowawców (bezpośrednich i pośrednich, typowych dla życia publicznego.

I jest tu rzeczywisty problem, ale jest i znacznie poważniejszy – pierwotny, bez.usunięcia którego walka z piewszym nie może być skuteczna.

Karta praw podstawowych Unii Europejskiej uznaje istnienie godności ludzkiej i stanowi, że musi być ona szanowana i chroniona. W rozdziale I zatytułowanym Godność Karta wymienia prawo do życia, prawo do integralności cielesnej oraz zakazuje tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania, karania oraz niewolnictwa i pracy przymusowej”.

Wciąż nie ma mowy o ochronie godności osobowej - własości powszechnej i niezbywalnej. Element “zgody” człowieka na traktowanie danej czynności jako pracę pozwala “prawnikom” patrzeć na problem z punktu godności osobistej – jako wolny i świadomy wybór danej osoby, podczas gdy to wciąż przede wszystkim kwestia godności osobowej - tej, którą wszystkie prawa, wszystkie konwencje i konstytucje uważają za niezbywalną, i za jej odbieranie drugiemu człowiekowi wszelkie kodeksy karne winny przewidywać kary najsurowsze. 

To nie ludzie się godności osobowej pozbawiają, tylko są jej pozbawiani przez tych, w których mocy są, a są jako praktyczne, a często i fizycznie niewolni, a nadto zmanipulowani wmawianiem im konieczności, więc i nieświadomi. 

To jest szczególnie zbrodnicze wobec człowieka, który wie, że jest osobą ludzką, a więc i należy mu się godność osobowa, a jednak są tacy "pracodawcy", co go traktują, jakby jej nie miał, co mu ją odbierają faktycznie i pod tym względem są bezkarni.

Ideologia korporacjonizmu w którą na naszych oczach przechodzi ideologia faszyzmu czyni swoim elementem uprzedmiotowienie człowieka - z pozbawianiem go wszelkiej godności, po zbydlęcenie i zniewolenie – a tym jest np. robienie z kobiety prostytutki (ideologia homoseksualizmu ma w swojej ofercie i prostytucję męską, a ideologia gender ma tego nawet więcej), dalej idzie w konsekwencji i pornografia – w ogóle ogromna seria przemysłów wspierających te patologie (zresztą sponsorów genderyzmu i konwencji przemocowej).

Za korporacjonizmem stoją formy zarobkowania nie mające nic wspólnego ze służbą człowiekowi - człowieczeństwu dojrzałemu, czy choćby moralności, z potrzebami naturalnymi człowieka (prawami naturalnymi), czy uczciwością. A do tego powszechnie praktykowane jest bezczelne nazywanie tego pracą, które ma na celu tylko zamaskowanie związanych z tym deprawacji, demoralizacji i satanizmu. Istnieją już w niektórych państwach sfery prostytucji legalnej, z poborem podatków. Są też państwa, które uznając prostytucję za nielegalną wliczają ją do dochodu narodowego, co może wskazywać na zamiar legalizacji (faktycznego bezprawia, którego normalni ludzie nigdy nie uznają, na co konstytucje i konwencje nie pozwalają, a więc i praw stanowione tu sięgać nie mogą..

Bulwersuje zwłaszcza że nie jest to natychmiast ścigane prawem, choć formalnie jesteśmy państwem prawa. Że to daje fory faktycznym przestępcom. Że stanowienie praw już zmonopolizowali faszyści-korporacjonaliści. Nie tylko zresztą stanowienie, ale i ich wykonywaie i sądownictwo. Grozę budzi to, iż to, co powinno być natychmiast tępione jako bezprawie podlega „legalizacji”, że jest to w tych warunkach nazywane wciąż prawem i egzekwowane ku dalszej krzywdzie ludzi dobrych.

Wychodzi na to, że cały system władzy przechodzi w ręce szatana.

A co wystarczy, żeby zło zwyciężyło? – Bierność ludzi dobrych !!!

Może to to, że ludzie, w zasadzie sami katolicy nie żegnają się znakiem krzyża wychodząc z domu (poza świętość pokoju domowego), że wyruszają „w imię Boże”, pamiętając, że bez Boga ani do proga”, bo nieść go ze sobą trzeba wszędzie – i do pracy, i do polityki, i do relacji międzyludzkich,

-  że nie błogosławią dzieci opuszczających dom w swoich potrzebach, np. do szkoły życząc im Bożego błogosławieństwa”?

Tylko co zrobić, jak ci, co idą do pracy, to - za podszeptem szatana – boga, idola, autorytetu poprawnopolitycznych, lewaków i korporacjonistów zostawiają w domu nie tylko cnoty, czy wstyd, nie tylko sumienie, nie tylko ludzką godność, ale i religię, i Boga samego?

Moda to, czy konieczność by przeżyć na choćby minimalnym poziomie? Moda, bo wszechobecna propaganda to wszystko traktuje już jak standard, jak normalność, która może i ma trwać, czy też konieczność, bo ci, co organizują dziś pracę, robią to na wzór komunistów, co to równają wszystkich „w dół”: „inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią”, bo nie potrzeba im tylku ludzi do pracy co dawniej, a ubodzy i nawet klasa średnia nie mają już dość pieniędzy, żeby sami nie mogli zorganizować pracy?

Korporacjonizm funkcjonuje jak przestępczość zorganizowana – z tą różnicą, że wychodzi nie tylko ponad szczebel jednostkowy, ale i ponadwspólnotowy, ponadpaństwowy i jak każdy faszyzm – jest ponadpolityczny.

Jak się bronić? Jak się zorganizować do tej obrony? Czy da się jeszcze odzyskać państwo, którego to jest obowiązkiem, by nas przed tym broniło? Czy w ogóle da się odzyskać wpływ obywateli na politykę?

Przecież obronić godność osobową musimy koniecznie – bez niej nie istnieje nasze człowieczeństwo, bez niej znikniemy z powierzchi ziemi. Bez niej wchodzimy w destrukcję, której diabelskiego młyna już się nie da zatrzymać.

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:14)

Komentarze

Niby prawda, ale jakby nie cała. Nikt godności człowieka nie obroni, jeśli on sam się na to nie zdobędzie. Czy człowiek zdemoralizowany to zrozumie? Rzadko kiedy, bo on poczucie godności zatracił, to jest jak z nałogiem...

Człowiek po grzechu pierworodnym dał się opanować cielesności: pożąddliwość i nienawiść stały się chlebem powszednim. Potrzeba intelektualnego "głodu" i ogromnej pracy nad sobą, by usłyszeć wołanie - Człowieku - gdzie jesteś, kim jesteś....Ilu na to stać? Jesteśmy skazani na odwieczną walkę, na ustawiczne przegrywanie na tej ciernistej drodze, przecież jednak drodze do zwycięstwa.

Dlaczego Sodoma została zniszczona? Bo po przekroczeniu pewnej granicy zepsucia - już nie ma możliwości odrodzenia Człowieka. Jesteśmy na tej drodze...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Stasiek

#1465944

Odpowiem podobnie: Niby prawda, ale jakby nie cała. 

Nawet ten wydawałoby się oczywisty ostatni akapit o Sodomie i Gomorze, choć to samo jest i z pierwszym o nałogu mówią o jednym - rzeczywiście - po przekroczeniu granicy zepsucia człowiek taci panowanie nad sobą. 

Jednak tak jest dopiero kiedy straci nadzieję w Panu, Bogu naszym.

Od czasów Jezusa Chrystusa już tak mamy, że nasz duch niezłomny, duch dobry, w którym nie ma domieszki ducha świata,  w Chrystusie może zostać odzyskany.

A wtedy ta proporcja wyznaczająca granice zepsucia nie tylko się przesuwa, ale i znika. Oczywiście to wymaga odpowiedniej aktywności - ale możliwość jest realna - i grzesznicy się nawracają, i nałogowcy wracają do trzeźwości.

Nadto godność osobista, gdy ktoś się jej wyrzeka (a która podlega odbudowie), w "postępie" psucia się niweluje i chęć samoobrony godności osobowej. Może to być z przekroczenia granicy ubóstwa, a wejścia w nędzę, ale może być i z drugiej strony - z nadmiaru dóbr i łatwości rozpusty wszelkiego rodzaju, po dosłowną bestializację ze zwierzętami (odmianą tego są eksperymenty genetyczne). 

Jest więc ważne to, co piszesz o ludziach zdemoralizowanych i w konsekwecji walkę o moralny ład publiczny. To przede wszystkim bezkompromisowe niedopuszczanie związków osobistych, zawodowych i politycznych ludzi będących we władzy złego - żadnych kompromisów, równouprawnień i tolerancji, - po brak praw człowieka dla przestępców niezrehabilitowanych, niezdolnych jeszcze do tego, by ich z zaufaniem wpuszczać w społeczność ludzi normalnych, czyli dobrych.ludzi, po surowe karu odstraszające z realnością wykluczeć złoczyńców ze społeczności ludzi dobrych.

To się robi coraz trudniejsze, ale wciąż jest możliwe.

Jest natomiast druga aprawa, o której jest notka, tj zewnętrzne, ideologiczne, korporacyjne wpływanie na to, żeby ludzie praktycznie przestawali zachowywać się jak ludzie, jak osoby mające swoją godność niezbywalną i to nawet nie ze swojej winy (która niemal zawsze jest w przypadku utraty godności osobistej), ale na życzenie złych ludzi z ich otoczenia, którzy organizują im życie zawodowe i publiczne, którzy zawłaszczyli rolę elit ducha i elit ekonomicznych, którzy już wyrastają na "nadludzi" w najgorszym wyobrażalnym wydaniu, czyniąc ich swoimi faktycznymi (choć zakamuflowanymi serią pozorów) niewolnikami.

 

Pozdrawiam

miarka

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1465955

Odnoszę wrażenie, że młodzi nie rozumieją już pojęcia godność osobista w pracy. Przyjął się wśród nich pogląd, rozpowszechniany przez liberałów, że "wolność pracy" polega wyłącznie na rezygnacji z pracy, jesli pracownikowi nie odpowiadają warunki.

 

Dyskusja toczyła się wokół tematu związanego z Polakami pracującymi w Lidlu w Anglii, którym zkazano rozmów we własnym języku z innymi pracownikami oraz klientami. Nie pomogło mi w dyskusji powoływanie się na zakaz dyskryminacji, ani na dyrektywę u UE dotycząca różnorodności języków. Młodzi nie zmienili zdania pomimo tego, że dyrekcja Lidla przprosiła za niefortunny zakaz.

 

Ewentualnie znają pojęcie godności w związku z molestowaniem, bo tylko to nagłaśnie się w mediach.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1465953

jest bezwzględnie potrzebna a prawo do niej niezbywalne.Wszędzie, nie tylko w pracy, w życiu osobistym i społecznym.Na portalach społecznościowych też. I nie polega ona na opluwaniu i poniżaniu stale i wciąż inne portale i innych blogerów na zasadzie zemsty ,zawiści czy innych emocjonalnych,swoich kompleksów.Pozdrawiam tylko tych godnych.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-7

Verita

#1465962

I tak i nie Verito. Godność osobista należy się każdemu, ale każdemu inna - tak jak z grzecznością, czy miłością.

Weź takiego człowieka, który za nic ma honor. Czy on ma godność osobistą. Każdy powie, że nie ma, czy że i godność osobista nie ma dla niego wartości.

Nawet można go traktować jak każdego, ale plamy na honorze nie zmyje w Ixi.

Albo tak jak z kłamcą - jak raz zostanie przyłapany na kłamstwie, to już nikt normalny mu nie wierzy, to już opinia kłamcy do niego przylega, choćby później tysiąc razy powiedział prawdę.

Może się pieklić, nawet sprawy w sądzie wygrywać, a i tak będzie tym od zakopywania prawdy na metr głęboko, czy Bolkiem...

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1465967

Godność należy  się każdemu z racji człowieczeństwa a co taki...czy owaki kłamca czy prostytutka z tym zrobi..to inna rzecz.To o czym wspominasz to zaufanie, na które nie zasługuje człowiek bez honoru..czy taki lub inny bloger-stalker.Godność osobista z racji bycia dzieckiem Bożym nadal w nim istnieje..dopóki żyje i zechce się nawrócić.Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-7

Verita

#1465972

Musisz jeszcze raz przeczytać wpis, bo mylisz pojęcia.

Niezbywalna to jest godność osobowa, a nie osobista. Ludzka godność dziecka Bożego, to godność osobowa.

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1465979

A tak w ogóle, to polecam dla mnemotechnicznego zapamętania zwrotu "godność osobista":

"Chamstwu w życiu, należy się przeciwstawiać siłom, i godnościom osobistom"

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1466015

Niezrozumienie pojęcia godności osobistej – a przy tym dumy, honoru, wewnętrznego poczucia swojej prawdziwej wartości, zakresu szacunku dla samego siebie jest powszechne, bo i ich poukładanie sobie jest trudne – wręcz wymaga rozrachunku z przeszłością i to z poziomu najwyższej możliwej moralności. Dobre tego poukładanie to już szlachectwo ducha, albo inaczej mówiąc dobre wychowanie, czy “bycie z dobrego domu”. I to wszystko jeszcze źle rokuje z powodu ciągłych ataków na rodzinę – dziś zwłaszcza konwencja przemocowa. Kościół tu robi wiele dobrego, ale bez solidnego oparcia w rodzinie niewiele może, bo otoczenie mocno jednak młodych deprawuje, a jakby tak jeszcze doszły przedszkole i szkoła, to tragèdia gotowa.

Godność osobista to przede wszystkim to, z czym wchodzimy w życie, później dopiero to,  co w sobie odkrywamy i wykształcamy, co nas od jednych komplementuje, ale ale od innych, czy w innym miejscu obraża, co potrafimy traktować jako swoje bardzo wrażliwe, ważne i osobiste, bardzo wysokie wartości, które dla innych niekoniecznie są takimi. Pewne reguły mínimum są tu potrzebne – choćby savoir vivre. Jest i powszechność demoralizacji i deprawacji przez media czy  poprawność polityczną, albo ulicę.

Ale to wszystko tylko protezy godności osobistej. Ta zawsze jest najpierw wartością której służymy, a dopiero jeżeli jej służymy dobrze, również prawem, by i inni traktowali nas z godnością.Ta zawsze pamięta że jest jedną z cnót składających się moralność, a więc i obowiązkowym jest dla niej kultywowanie i innych cnót. W kwestiach moralnych nie ma kompromisów, czy np uśrednień...

Podobnie z godnością osobową – jest związana jest z samą istotą człowieczeństwa – jest jej fundamentem - aż po zrozumienie własnej istoty i celów życia i współżycia z innymi ludźmi. To już element naszej osoby, który doceniamy dopiero jako dorośli – np. swojej tożsamości – tego poczucia bycia sobą i u siebie, poczucia bycia zawsze przedmiotem, a nie podmiotem relacji w grupie.  Osoba to już kreator, współkreator życia, uczestnik zawsze świadomy i wolny (poza przypadkami, gdy dla wyższych celów, dla dobra wspólnego, z poświęcenia, dla “równania w górę” itp), w swojej wolności się samoograniczył, zawsze ważny.

A tak w ogóle, to młodzi nie rozumieją już pojącia praca. Już przyjęli, że może być związana aktem prawnym umowy, ale że ta umowa już nie musi być prawem, a prawem to jest dopiero akt prawny służący sprawiedliwości, moralności, czy człowieczeństwu, że musi uwzględniać ludzką godność. Jednak ich niezrozumienie to jedno. Gorzej, że są do tego zmuszani. Naciski zewnętrzne są potrzebne, ale w przeciwną stronę.

Już spotkałem się w Polsce z sytuacją, gdy kobiecie proponowano pracę akwizytorki, ale pod warunkim, że w przypadku propozycji intymnych nie będzie odmawiała. Inna sprawa to było zatrudnienie na umowę zlecenie sporego grona takich pań na uroczystoś otwarcia firmy z licznymi zaproszonymi dostojnikami. Podobno w niemczech kobieta dostała z Urzędu Pracy propozycję zatrudnienia w domu publicznym...

 

Pozdrawiam

miarka

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1465978

Więc nie dziwne że wszystko jedno jest takiemu

A będąc z Bogiem mamy szansę być człowiekiem

Także być traktowani zgodnie z naszym wiekiem

Modlitwa otwiera duszę na wpływy Boga

Niech każdy ją czyni to taka jest przestroga

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1465988