James Dyson - terminator wśród wynalazców

Obrazek użytkownika Wuj Mściwój
Artykuł

"Kiedy w 1978 roku Anglik James Dyson wynalazł bezworkowy odkurzacz, miał 31 lat i wierzył, że jest tylko o krok od rewolucji w branży AGD, która przyniesie mu wielką sławę i ogromne zyski. Absolwent Royal College of Art, który - zanim zajął się inżynierią przemysłową - studiował architekturę wnętrz i projektowanie mebli, czuł, że oto przyszedł najwyższy czas, by zakończyć finansowe troski oddanej małżonki.

W uzyskaniu samodzielności i utrzymaniu rodziny miał mu pomóc innowacyjny odkurzacz, który wykorzystywał system stożków rozpędzających powietrze do prędkości dźwięku (tzw. cyklonów). Innowacyjne urządzenie zasysało brud w zawrotnym tempie, będąc w pełni ekologicznym produktem, bowiem powietrze wychodzące pozostawało znacznie czystsze od zasysanego. James Dyson był przekonany, że to jest to coś, na co czekała cała ludzkość sprzymierzona w coraz doskonalszej walce z brudem.

Zanim poinformował opinię publiczną o swoim wynalazku, postanowił doprowadzić go do perfekcji - odkurzacz miał pochłaniać niemal sto procent brudu, mieć atrakcyjny kształt i zero technicznych wad. Młody, ambitny projektant zamknął się w swoim prowizorycznym warsztacie i przez trzy lata pracował nad prototypem, który zasłuży na patent, w międzyczasie konstruując i testując ponad pięć tysięcy modeli! Wreszcie powstał Dual Cyclone, odkurzacz, który miał podbić świat. Wystarczało go opatentować i znaleźć producenta, co wydawało się proste, jak zjedzenie bułki z masłem.

Dyson wycelował w najsilniejszych w branży, bo w jego mniemaniu tylko poważne firmy mogły być dla niego właściwym partnerem; nie zamierzał sprzedawać licencji byle komu, z linią produkcyjną w garażu. Rzucił się na wielką wodę: Black & Decker, Zanussi, AEG, Hoover czy Electrolux. Niemal za każdym razem historia się powtarzała: najpierw występowały problemy z umówieniem się na spotkanie, wieczne zwodzenie, przekładanie, wyśmiewanie; potem, gdy wreszcie dochodziło do spotkań na szczycie, szybko przegrywał i zjeżdżał na sam dół z nisko opuszczoną głową.

Nikt nie traktował go poważnie, a gierki produkcyjne potencjalnie zainteresowanych koncernów nie miały końca. Zwykle przedstawiciele firm, którzy byli odpowiedzialni za pozyskiwanie nowych patentów, dostrzegali w wynalazku Dysona raczej zagrożenie niż szansę podboju rynków światowych, wobec czego próbowali za parę groszy - na otarcie łez - odkupić od niego licencję, by zablokować na przyszłość teoretyczną konkurencję dla swoich produktów.

Wyeliminowanie worka z odkurzacza, który dla wynalazcy był zbytecznym, przestarzałym elementem urządzenia, stało się równoznaczne z wypowiedzeniem wojny tym wszystkim, którzy właśnie na odkurzaczach z workami zarobili "złote góry" i nie zamierzali opuszczać swoich "ośmiotysięczników" ani tworzyć nowych Himalajów gospodarstwa domowego. (...)"

http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/james-dyson-terminator-wsrod-wynalazcow,1862407,4199

Ocena polecanki: 
Brak głosów