|
|
16 lat temu |
Dla przypomnienia... |
... argument przeciwko "zapominaniu" o Wołyniu, którego w jednym ze swoich felietonów użył Ziemkiewicz.
Otóż napisał on, że pomijanie zbrodni na Wołyniu jest bardzo wygodne dla Rosjan, bo pokazuje, że Polacy nie traktują zbrodni ludobójstwa własnego narodu poważnie. Jest to doskonały argument, że sprawa Katynia, to nie rzeczywisty problem, tylko argument w dyskusji politycznej.
Wobec Rosji używamy takich argumentów, jak sprawa Katyńska, wobec Ukrainy - nie wspominamy o mordzie na Wołyniu. Czyli nasza martyrologia to czysta polityka! To znaczy, że lejemy w gruncie rzeczy na historię i nic nas nie obchodzi, czy ktoś zamordował 30.000, czy 200.000 Polaków. Znakomita wiadomość dla Rosjan.
No i w jak żałosnym świetle stawia to nasze katyńskie pretensje, skoro tak łatwo "zapominamy" o innych tego typu zbrodniach, jeśli czujemy w tym jakąś "korzyść"?
Duży szacunek dla Księdza Isakowicza-Zalewskiego za odwagę i konsekwencję. |
|
Honoris causa dla Wiktora Juszczenki - Upokorzenie, wstyd i hańba |
|
|
|
16 lat temu |
Bardzo ciekawy tekst |
Problemem jest to, czy można pozwolić na pełną swobodę wypowiedzi, skoro te wypowiedzi mogą godzić w czyjeś dobro.
Raczej nikt nie chciałby, żeby go obsmarowywano na blogu. Pytanie, czy jeśli ktoś anonimowo kogoś innego tapla w gównie, to czy ten taplany ma prawo do poznania danych taplającej osoby, po to żeby wytoczyć jej proces?
Bardzo dobra w tekście jest dygresja o NADMIARZE wolności osobistych. Nadmiar wolności = anarchia. Przykład starszej pani idącej środkiem jezdni - bo w końcu jest wolność. I uświadomienie sobie, że gdyby omijający tą panią kierowcy tak samo traktowali pojęcie wolności, to nic ich nie mogłoby powstrzymać od jazdy po chodnikach, czy też jazdy niezgodnej z ZASADAMI ruchu drogowego. Respektowanie pewnych zasad (prawa) jest podstawą sprawnego funkcjonowania społeczeństwa.
Ciekawy tekst, ciekawy przypadek. Proszę o więcej takich polecanek. |
|
Google kontra lekarz z Indii |
|
|
|
16 lat temu |
W sumie, po przeczytaniu tego wszystkiego... |
... to znaczy zaleceń ekspertów mam następujące wrażenie: tam nie ma nic niezwykłego, poza nawoływaniem do zwrotu bezprawnie lub niesprawiedliwie zagarniętego mienia. Jeśli mienie należało do osób - zwracać osobom, jesli do oranizacji - zwracać organizacjom. I tyle. Jedynym problemem jest to, że mienie to zostało zagarnięte bardzo dawno temu. No i że odpowiedzialnośc spada na bogu ducha winne państwa, które wcale tego mienia nie grabiły.
Ale tak poza tym jest ok.
W zasadzie to mam dwa wnioski:
- trzeba byłoby - jako stanowisko Polski - podnieść problem formalnej odpowiedzialności za (tutaj cytat) "Shoah". I postarać się, aby ta odpowiedzialnośc spadła na Niemcy jako bezpośredniego następcę Rzeszy Niemieckiej, i Rosję, jako bezpośredniego następce ZSRR - oba te kraje należałby twarto zidentyfikowac jako głównych spraców zamieszania. No bo majątki były grabione za czasów okupacji niemieckiej, a potem bezprawnie nacjonalizowane przez komunistów. Po prostu wykręcić się od odpowiedzialności i przerzucić piłeczkę na inną część boiska, powołując się na fakty i dokumenty historyczne. W końcu byliśmy wtedy okupowani, niesamodzielni, prawda?
- zbudowac analogiczny proces, konferencje, materiały dotyczące strat Polaków. Jak widzę, nie ma w tym wszystkim nic niezwykłego: prosty PR, prowadzony do znudzenia przez wiele lat zamienia się w prawdę i prawo. Powinniśmy postępować dokładnie tak samo, w długofalowym celu odzyskania odszkodowań za utracone majątki itp. Stan obecnego prawa międzynarodowego nie powinien stanowić dla nas (Polaków) żadnej przeszkody - po prostu robić i publikowac swoje. Zakładać i finansowac z pieniędzy europejskich odpowiednie instytuty itd. Dużo roboty, ale pora się nią zając. Uczmy się od cwańszych.
Jedynym problemem jest DOKUMENTOWANIE strat, dobrze, że powstają odpowiednie inicjatywy sponsorowane przez IPN - to jest jedna z wazniejszych płaszczyzn działania dla Polski na następne wiele lat.
Wszyscy tak robią - prym wiodą tutaj niewątpliwie Żydzi, ale zauważcie, że zaraz za nimi są "wypędzeni" Niemcy. Nie ma na co czekać, powinniśmy postępować dokładnie tak samo. Muzea, instytuty, konferencje, tony dokumentacji. Panie Kurtyka, do roboty :)
Pozdrówka, |
0 |
Miliardy do Izraela – Eureka! |
|
|
|
16 lat temu |
Bajbars |
Nie śmiej się z kultu Puławskiego. W USA jest mnóstwo miejsc, budowli, szkół jego imienia. Byłem tam tylko JEDEN dzień, ale samochodem jechałem po gigantycznym kompleksie stalowych mostów łączących New Jersey z Nowym Jorkiem, który nazywa się... Pulaski Skyway. Amerykanie otaczają solidnym kultem wszystkie ważne postacie związane z ich walką o niepodległość, w tym również Puławskiego. Nie ma z czego kpić. Ten człowiek to na pewno fajny temat na film czy książkę, z murowaną poczytnością czy oglądalnością w Stanach.
A przy okazji naprawdę można wypromować walkę o Polskę.
Amerykanie zresztą na początku XX wieku zwracali dług honorowy - powstanie Polski po I WŚ to po części ich zasługa. Nasze dywizjony lotnicze - także oni wyposażali i szkolili. O współczesnym Gromie też warto wspomnieć w tym kontekście.
Genralnie - proszę nie ironizować na temat Puławskiego i innych Polskich wojskowych (np Kościuszki), którzy pomagali Amerykanom, bo ci ludzie zbudowali dla nas ogromny kapitał medialny - do wykorzystania. |
|
Moja Prowincja Polska.. |
|
|
|
16 lat temu |
Moim zdaniem... |
... błędem jest zostawianie sprawy bez dalszego ciągu. Dziennikarz świadomie posługuje się prowokacją. Jest po prostu wynajętym prowokatorem. Jeśli istnieją świadkowie opisanego w wywiadzie zdarzenia, z chwyceniem przez tego dziennikarza za pierś jednej z kobiet, należy to zdarzenie nagłośnić, upublicznić, zgłosić do prokuratora, z żądaniem zadośćuczynienia od sprawcy.
Powinno to skutecznie zniechęcić tego człowieka do działania, oraz spowodować znacznie silniejszą ostrożność innych prowokatorów, gotowych do organizowania takich akcji w imię źle pojmowanej kariery bądź po prostu dla pieniędzy. |
|
O. Piotr: "Zachowywałem się stanowczo ale kulturalnie" |
|
|
|
16 lat temu |
A ja myślę nieco inaczej. |
Aneksja obwodu Kalingradzkiego wcale nie jest niemożliwa. Plan zarysowany przez Grzyba jest jak najbardziej wykonalny. Dodałbym kilka aspektów.
1. Nowocześniej, i bardziej ryzykownie - plan jest zbyt konwencjonalny, a przecież jego wykonanie to co najmniej kilkadziesiąt lat. Zatem stawiałbym na energię teromojądrową - poprzedzoną ogromnymi inwestycjami w badania nad sposobami pozyskiwania tej energii. To zbudowałoby gigantyczną kadrę naukowo-dydaktyczną, ogromny potencjał przemysłowy i ogromną przewagę gospodarczą Polski nad resztą świata. Obecnie opłacalne sposoby pozyskiwania tego typu energii nie są znane.
2. Dodałbym przyspieszone tempo wzrostu gospodarczego, tak aby znacząco pogłębić różnicę cywilizacyjną pomiędzy Polską a Rosją. To w znaczący sposób ułatwi cały proces za kilkadziesiąt lat.
3. Powrót do idei prometejskiej Piłsudskiego. Czyli wspieranie narodów podbitych przez Rosję w ich sprawiedliwym dążeniu do niepodległości. Wynikiem byłoby stopniowe rozsadzanie przyszłej ofiary od środka, niepokoje społeczne, wojny domowe w Rosji. Dalszy rozpad imperium. Duża ilośc sojuszników wszędzie dookoła osłabionej Rosji - Piłsudski to jednak geniusz był i basta.
4. Odpowiednia polityka demograficzna - silna polityka prorodzinna państwa Polskiego, mająca na celu zbudowanie młodego, prężnego społeczeństwa w ciągu tych kilkudziesięciu lat. A przy okazji sponsorowanie i promowanie "cywilizacji śmierci" w Rosji, którego rezulatem byłoby słabe, stare społeczeństwo, w sposób naturalny zainteresowane tylko ochroną swoich kurczących się zasobów i niezdolne do działań odwetowych.
5. Trzeba jeszcze przemyśleć politykę zagraniczną, ale widziałbym tutaj dużą rolę Japonii i Chin jako strategicznych partnerów, zainteresowanych osłabianiem pozycji Rosji.
Przy pełnym zaangażowaniu i realizacji tych puntków nawet nie trzeba byłoby strzelać na koniec... Kaliningrad sam, w wolnym głosowaniu dołączyłby się do Polski (czy też odnowionej unii Polsko-Litewskiej).
To wszystko napisałem bardzo serio - a pomysł Grzyba uważam za bardzo trafny i genialny. Jest takim pomysłem, wokół którego można budować prawdziwą narodową długofalową strategię rozwoju. Żaden zamiar nie jest z góry skazany na niepowodzenie. Ważna jest tylko determinacja w jego realizacji - odpowiedni poziom determinacji, czasu i środków gwarantuje sukces. |
|
Prowokacja geopolityczna. |
|
|
|
16 lat temu |
Rywalizacja Chin z USA |
Ja pozwolę sobie zwrócić uwagę na zupełnie inny, nie komentowany obszar rywalizacji między mocarstwami. Obszar ten obecnie nie jest eksploatowany przez Chiny, i stanowi prawdopodobnie strategiczny kierunek ekspansji europejskiej i amerykańskiej. Jest to zapewne sposób budowy długotrwałej przewagi nad rosnącymi w siłę Chinami.
Chodzi o intensywne poszukiwania planet typu "ziemia" krążących wokół innych gwiazd. Obecny okres - dzięki ogromnym funduszom przeznaczanym na tego typu badania - określa się mianem "złotego wieku astronomii". Zadziwia konsekwentne dublowanie niezwykle drogich narzędzi astronomicznych (teleskopów naziemnych i satelitarnych) przez instytucje europejskie i amerykańskie - ewidentny przejaw ostrej konkurencji na tym polu. Obie strony budują narzędzia o podobnym przeznaczeniu, kosztujące od setek milionów do miliardów dolarów za jeden obiekt.
Specjaliści oceniają, że dzięki uruchamianym lub planowanym obecnie narzędziom obserwacyjnym, w okresie 2010 - 2020 zostaniemy zalani doniesieniami o odkryciach planet wielkości ziemi krążących w "strefach zamieszkania" swoich macierzystych gwiazd. Bezpośrednie analizy składu chemicznego i temperatury atmosfer tych planet będą także możliwe.
Wygląda na to, że Europa i Ameryka w sposób dosłowny uciekają w kosmos. Światowej dominacji Chin raczej nie sposób zatrzymać. Budowa lotniskowców to jeden z elementów tej narastającej przewagi. Czekam tylko, kiedy Chińczycy zaczną ostro inwestować w poszukiwania nowych światów do zamieszkania, podobnie jak czynią to dziś Amerykanie i Europejczycy.
Pozdrawiam, |
|
Nieuniknione starcie na morzu. Rywalizacja Chin z Ameryką. |
|
|
|
16 lat temu |
To młode społeczeństwo |
Gdzieś, kiedyś czytałem taką teorię społeczną, że wiek społeczeństwa determinuje jego "rewolucyjne" nastawienie. Czyli, że społeczeństwa młode - gdzie odsetek ludzi w wieku poniżej 30 lat jest przytłaczająco duży - mają naturalną tendencję do rewolty, niszczenia obecnego porządku rzeczy itp. Właśnie to widzimy w Teheranie. Masy młodych ludzi bez żadnych perspektyw mają mało do stracenia, poza własnym niezbyt wesołym życiem. Doskonały materiał na rewolucjonistów.
Moim zdaniem niezależnie od wszystkiego w Irane dojdzie - w sposób nieuchronny - do jakiegoś przewrotu. Jeśli nie przewrót - to wojna. Z Izraelem?
Państwo Islamskie nie jest w stanie porwać do swoich idei tak gigantycznej masy młodych ludzi. Nie jest w stanie zapewnić im jakiejkolwiek sensownej perspektywy życia. Program atomowy, wizerunek Ameryki jako wroga dadzą się utrzymać przez kilka - kilkanaście lat. A co potem? Czyli - co teraz? Albo wojna, albo rewolucja wewnętrzna. Taka jest logika przemian społecznych.
Ostatnie wybory w Iranie skatalizowały tylko naturalne procesy społeczne i uzewnętrzniły ogrom społecznego napięcia... Co dalej zrobią władze Iranu? |
|
Teheran - ta ostatnia środa |
|
|
|
16 lat temu |
Bardzo mocne |
Mocne porównanie współczesnej eutanazji z odpowiednikiem nazistowskim. Gratuluję pomysłu i dobrego wpisu. Naprawdę robi wrażenie. Świetny tekst. |
|
Lewactwo w natarciu |
|
|
|
16 lat temu |
Trochę przesadzony opis świata |
Uważam, że nie tak prosto Rosji sterować Iranem czy też Stanom Zjednoczonym Izraelem. Tak samo nie przeceniałbym wpływu Chin na reżim północnokoreański. Inna sprawa, że wywiady mocarstw mogą wpływać na sytuację wewnętrzną niewielkich państw, a na pewno mocarstwa mogą wykorzystywać do swoich celów każdą niestabilnośc w takim małym "wariacie" atomowym.
Ja zwróciłbym uwagę na nieco inny aspekt całej sytuacji: psychologiczny. Obecnie broń jądrowa kojarzy się wszystkim z hekatombą, armagedonem, zagładą cywilizacji. Ten czynnik psychologiczny skutecznie blokuje (jak do tej pory) militarne wykorzystanie broni nuklearnej.
Ale prawda jest inna - technologie nuklearne nie są wcale specjalnie niebiezpieczne dla środowiska i ich zastosowanie na polu walki nie niesie ze sobą groźby unicestwienia całego świata. Wręcz przeciwnie, jest to broń TANIA (jak na skalę rażenia - bang for the buck) i względnie bezpieczna w zastosowaniu. Mają tego doskonałą świadomość decydenci i wojskowi.
Zadałem kiedyś sobie trud policzenia (na podstawie danych z internetu) ile też przeprowadzono próbnych eksplozji jądrowych w historii świata. Myślałem, że chodzi o kilkadziesiąt przypadków, po których pozostały wieczne, niezagojone rany środowiskowe. Okazuje się, że na całym świecie wykonano łącznie ponad 2000 takich eksplozji. Mniejwięcej tyle, ile miałoby miejsce w razie nagłej globalnej wojny nuklearnej... I co? I nic. Świat dalej funkcjonuje. Hiroszima i Nagasaki stoją w tych samych miejscach.
Prawdziwy problem z bronią nuklearną zacznie się wtedy, kiedy ktoś pierwszy raz jej użyje (pierwszy raz od czasu II WŚ), i okaże się, że nic takiego się nie stało... gazety i inne media poświęcą temu tyle samo czasu, ile poświęca się katastrofie samolotu czy trzęsieniu ziemi. Zginie kilkaset tysięcy osób, gdzieś w Korei. I wtedy pęknie to psychologiczne ograniczenie. A jakie będą następne kroki? Atak nuklearny Rosji na Gruzję?
Obecna sytuacja może sprowokować pierwsze od kilkudziesięciu lat prawdziwe użycie broni nuklearnej i - poprzez zniesienie barier psychologicznych - spowodować dziesiątki drobnych konfliktów nuklearnych w ciągu następnych lat. Z milionami ofiar. I to jest prawdziwie groźna perspektywa obecnej sytuacji. |
|
Czekamy na Izrael |
|