Komentarze użytkownika

Kiedy Tytuł Treść Głosy Do zawartości Komentarz do
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu @Rebeliantko Moim zdaniem nie ma co się denerwować na Jaku. Mnie też zdumiewa to, w jaki sposób traktuje on PiS - tak jakby była to partia prawdy jedynej i ostatecznej, rodzaj objawienia. Ponieważ mam w domu taką samą dokładnie żonę, więc po prostu się przyzwyczaiłem. Staram się sam działać i myśleć racjonalnie i interesować się sprawami, działaniami, a nie programami partyjnymi. Moim zdaniem partie w Polsce są silnie zdeprawowane przez obowiązującą socjalistyczną ordynację wyborczą, zwaną ogólnie ordynacją proporcjonalną. Dużo czytałem o tej ordynacji. To co mamy w tej chwili jest kopią ordynacji wyborczej przedwojennej, która przyniosła naszemu krajowi już wtedy wiele szkód. Piłsudski, który wyraźnie popierał ordynację proporcjonalną (obecną) sam robił przewrót wojskowy, aby naprawić opłakane skutki funkcjonowania tej ordynacji :) Ale samej ordynacji nie ruszał... Podkreślę zatem jeszcze raz - proporcjonalna ordynacja wyborcza to wymysł XIX wiecznych socjallistycznych, lewicowych debili ze Szwajcarii i Holandii. Na nasze nieszczęście, korzenie głownych sił tworzących niepodległą Polskę na początku XX wieku były właśnie lewicowe. Koncepcje proporcjonalnej ordynacji - nowoczesne, inne, lepsze. Taki pech. Po stu latach obowiązywania można powiedzieć wprost, że ordynacje wyborcze proporcjonalne prowadzą do: - słabych, koalicyjnych rządów - partii o nieprzejrzystych, niedemokratycznych strukturach (zbliżonych do wodzowskich struktur partii komunistycznych) - korupcji politycznej na dużą skalę - a w naszych warunkach - skrytej podatności polityki na wpływy zewnętrzne (Rosja, Niemcy, USA) Wprowadzenie jednomantatowych okręgów wyborczych powinno bardzo mocno pomóc. Drugą plagą naszego kraju jest to, co ślicznie w jednym ze swoich wpisów opisał Gadający Grzyb - nadmierna regulacja i etatyzacja kraju, gospodarki, społeczeństwa. Dokładnie to, co opisujesz w Twoim poście. Już wcześniej doszedłem do wniosku, że taką etatyzację może znieść jedynie naprawdę niezależny i niepodlegający wpływom sejm. Czyli taki sejm, który można stworzyć za pomocą bezpośredniej, większościowej ordynacji. I wierność tej czy innej "leninowskiej" partii niewiele da w tych warunkach. Konieczne jest budowanie szerokich, społecznych porozumień dotyczących poszczególnych tematów. Temat numer jeden - JOW - takie porozumienie już ma, trzeba się do tego włączać i pomagać. Co do Jaku, mojej żony i ślepiej miłości do PiS - akurat w jednym jest taka postawa zrozumiała - PiS to jedyna w Polsce partia, która naprawdę myśli Polskim interesem narodowym. I na pewno w związku z tym najbliższa mi i wielu innym świadomym Polakom. Ale PiS niewiele zrobi, bo wpisuje się w obowiązujący porządek polityczny III RP, jest jego dzieckiem. Władze PiS nie mają ochoty i siły na realną reformę systemu wyborczego, która jest rzeczywistym kluczem do zmian. Poza tym są... znaczącymi współautorami obecnego ustroju RP (tak, tak, to bracia Kaczyńscy są współautorami naszej obecnej ordynacji wyborczej!) Amen. Największy przekręt III RP, czyli kto dziś pije szampana …
Obrazek użytkownika Milton
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu Dzięki Akiko... ... fajny kawałek historii! Babel i..nasz Amerykanin
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu No kurcze... ... ja się przyznaję bez bicia: debil ze mnie. Miałem wtedy dwadzieścia kilka lat, i wierzyłem we wszystko co napisano w Gazecie Wyborczej. - wierzyłem w grube kreski - wierzyłem w Lecha Wałęsę - wierzyłem w Mazowieckiego i Balcerowicza - uważałem premiera Olszewskiego i ministra Macierewicza za oszołomów i szkodników - itepe itede Przyznaję się i posypuję głowę popiołem. Najciekawsze, że zupełnie nie mam pojęcia, w jaki sposób, powolutku, powolutku zmieniały mi się poglądy i zacząłem "przeglądać na oczy". To był chyba długi proces i dużo lektur. Na pewno przełomowe było pojawienie się PiS i hasła IV rzeczpospolitej. Przekonały mnie tezy o zawłaszczeniu Polski przez nomenklaturę - to było odkrywcze. Sam widziałem co się działo w dużej państwowej firmie, w której pracowałem. No i kiedy ją prywatyzowano, sprzedając za marne pieniądze zagranicznemu inwestorowi... nomen omen też państwowemu (oczywiście chodzi o TP :) Dużo czytałem Ziemkiewicza - od niego zacząłem. A potem jakoś to się już potoczyło. Sam nie wiem, ale zmieniłem się o 100%. Oby jak najwięcej ludzi przeszło tą samą drogę. Ale znam wiele osób, które myślą nadal tak samo jak ja przed kilkunastoma laty. Zupełnie nie mogę tego pojąć. Największy przekręt III RP, czyli kto dziś pije szampana …
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu @Igorczajka A co Ty masz wspólnego z osobą o nicku Matka Kurka? Ten wpis jest kopią felietonu z portalu kontrowersje.net. Kopia autoryzowana czy niet? Pozdrówka, List otwarty do PKP
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu Polskie złoża Ej, no nie jest tak że nic nie wiadamo. Polskie złoża cennych surowców obejmują: - uran (południowy zachód Polski) - żelazo i tytan (pod mazurami) - gaz i ropę naftową (podobno dużo gazu w Wielkopolsce, i tradycyjnie duże złoża na południu Polski - w kolebce światowego przemysłu naftowego nomen omen). Problem jest taki sam jak z budową nitek gazociągu w innym kierunku niż na wschód: "nie lzia!". Po prostu brak zainteresowania ze strony państwa i podcinanie wszelkich prywatnych inicjatyw w kierunku eksploatacji tych bogactw. Prawdopodobna przyczyna - oczekiwanie na prywatyzację PGNiG, przejęcie spółki przez tych, którzy to zrobić powinni (czyli mafia wg Gudzowatego) i dopiero wtedy będzie bonanza. Co do złóż na południu Polski. Ciekawe jest to, że "wyczerpywanie" się złóż, to taka trochę bajeczka, ropy i gazu jest mnóstwo i w miarę wyczerpywania się tych łatwo dostępnych zasobów, doskonali się techniki wydobycia i wydobywa te trudniej dostępne, głębsze i pod niższym ciśnieniem. Przedstawię Wam taką historię z życia wziętą, żeby zilustrować powyższą tezę o niewyczerpalności złóż ropy i gazu. Ostatnio interesowałem się amerykańskimi spółkami, wypłacającymi dywidendy co miesiąc. Otóż znalazłem dość ciekawą firmę tego typu. Nazywa się Sabine Royalty Trust. Symbol na giełdzie nowojorskiej to SBR. Firma ta, jak każda firma wypłacająca dywidendy co miesiąc, to stabilna spóła "bierna", o bardzo prostym modelu biznesu. Zajmuje się pobieraniem opłat za bieżącą eksploatację działek roponośnych gdzieś w stanach. Firma powstała bodajże w 1983 roku, została zasilona własnością działek roponośnych przez koncern naftowy Sabine. Podstawowym celem spółki było przynoszenie stabilnych comiesięcznych dochodów akcjonariuszom, poprzez pobieranie opłat od firm wydobywczych za korzystanie z działek. Kocernu Sabine dawno już nie ma, został kilka lat później wchłonięty przez większą firmę naftową. Ale SBR istnieje i ma się dobrze. W roku 1983 zasoby tych działek SBR oceniono na około 10 lat eksploatacji. SBR miało zakończyć działalność w 1993 roku, wraz z wyczerpaniem złóż roponośnych. Obecnie firma SBR działa już prawie 30 lat. Zasoby tych samych działek ocenia się obecnie na... około 10 lat kolejnej eksploatacji. Po prostu technika wydobywcza idzie do przodu. Życzę sobie i Wam dużej ilości gazu i ropy pod naszymi stopami :) -1 Czy dokarmimy Rosję?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu A ja tam radzę... ... żebyście najpierw poczytali ten blog. Zgadzam się, że Gudzowaty to dziwny koleś, ale fajnie jest sobie poczytać, jaką historię ma za sobą. Dla mnie największe zdziwienie wynika z tego w jaki sposób gość zarabiał pieniądze. Podpowiem, że wcale nie handlowal gazem (o dziwo). Poczytajcie, potem pogadamy. Broń boże nie traktujcie mojej wypowiedzi jako zauroczenie Gudzowatym - starałem się streścić Wam jego poglądy. A sam blog naprawdę ciekawy. Podobny przypadek jak z Romanem Kluską moim zdaniem. Przynajmniej w ogólnych zarysach. Co do niktki do Bernau - ależ oczywiście, że nie jest to nic ciekawego z handlowego punktu widzenia i uzależnia nas od Niemców. Ale w jakiś sposób musimy się uniezależnić od Rosjan. Tak samo ciekawy moim zdaniemy byłby gazociąg do Norwegii. Ale kiedy pisałem o gazociągu do Norwegii, to Piotr Wołejko skomentował, że to nierealne z powodu braku zainteresowania Polskich władz. Tak samo jest z gazociągiem do Niemiec - brak zainteresowania. Popatrzcie na to z drugiej strony - jeśli nasze władze naprawde siedzą w kieszeni Rosjan i torpedują każdą próbę budowy czegoś do Niemiec lub Norwegii, to... chyba jednak dobrze byłoby wybudować. Problem w tym, że budowa gazociągu to równoległe zobowiązanie do jego eksploatacji, czyli po ludzku do kupowania gazu pompowanego przez ten rurociąg. Tak samo jest z gazoportem. I tutaj jest pies pogrzebany. Żeby zdywersyfikować dostawy gazu MUSIMY podpisywać umowy na import gazu - czy to z Kataru, czy to z Niemiec. Ważne jest tylko to, żeby budowac możliwości przesyłowe dużo większe, od tego do czego zobowiązujemy się kontraktowo. Na tym polega zabezpieczenie naszych interesów. Najfajniej byłoby zamienić długofalowe umowy z Rosjanami na 6 czy 8 mld m3 rocznie na kilka umów po 1-2 mld m3 rocznie z Niemcami, Katarem, Norwegią, Danią, Rosją i kimkolwiek, kto gotówbyłby ten gaz nam sprzedawać. To jest właśnie dywersyfikacja. Problem w tym, że obecnie NIE MAMY JAK kupować tego gazu. Nie ma nitki do Europy, nie ma Gazoportu. Trzeba to wszytko wybudować, zobowiązując się równolegle do zakupów. To wymaga naprawdę dużej odwagi. Z pewnego punktu widzenia każdy z tych pomysłów - Gazoport, nitka do Niemiec, nitka do Norwegii - można skrytykować i zarzucić autorowi korupcję, siedzenie w kieszeni Niemców, Rosjan, Chińczyków, ochronę własnego interesu itp. Sensowne ruchy dzieją się wtedy, kiedy uzyskujemy synergię prywatnych interesów z ineresami narodowymi. I o takie postępowanie mi chodzi. Krytykowanie każdego rozwiązania skazuje nas na zależność od Rosjan, z tego prostego powodu, że tylko do nich mamy gotową, działającą rurę. Może ktoś z Was napisałby jakąś sensowną wizję dla Polski w zakresie polityki gazowej lepszą od tego, co probowałem streścić w tym poście? Proszę o konstruktywną krytykę, a nie krytykę w pień wszystkiego, co nie Rosyjskie (czyli nieistniejące obecnie). W tej sytuacji, przy odrobinie złej woli mógłbym odczytać Wasze posty jako... sponsorowane przez Gazprom :) Pozdrówka, Czy dokarmimy Rosję?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu Jaku, z tym drzewem pomarańczowym... ... to rzeczywiście pewien kłopot jest. Ale jeśli poczekamy kilka lat, to globale ocieplenie może ziścić te marzenia :) JOW to nie morzonki - to naprawdę rzecz możliwa do wprowadzenia. Ja tam zamierzam robić co w mojej mocy. Na razie przekonuję kogo dopadnę. Najgorzej mi idzie z własną żoną, bo ona niestety ma takie poglądy jak Ty - to co dobre dla PiS jest dobre dla Polski bezwarunkowo. JOW złe dla PiS (akurat teraz) więc JOW do dupy. Ja niestety trzymam się swojego zdania. Nie partie ale sprawy są ważne. Jeśli mamy kiepski ustrój - poprawić. Jeśli wojna w Gruzji - protestować. Ale nie potrzebuję do tego wskazówki partyjnej. Wystarczy mi lektura internetu i własny rozsądek. Nie miej mi za złe tego wpisu, ale takie stanowisko jakie Ty reprezentujesz jest mi dobrze znane z autopsji i mocno go nie pochwalam. Oczywiście nie mam i nie będę miał Tobie ani nikomu innemu za złe innego zdania. Chciałem tylko zaznaczyć swoją opinię. 1 De Republica Emendanda
Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu Gadający Grzybie... ... namawiam Ciebie do poczytania sobie blogu... Aleksandra Gudzowatego. Przeczytałem wczoraj cały. Bardzo ciekawy, daje zupełnie inne spojrzenie na sprawę obecnej "wojny gazowej". Generalnie to co pisze Gudzowaty niemal w całości pokrywa się z Twoimi wnioskami. No i Gudzowaty także podnosi - chociaż nieśmiało - temat agenturalności polskich władz. On raczej uważa, że mamy do czynienia z lokalną polską strukturą mafijną. Ale w kilku miejscach daje znać, że być może powiązaną w jakiś sposób z decydentami w Rosji. Zdaniem Gudzowatego inwestycja w Gazoport nie jest optymalna. Kolejną sprawą którą podnosi Gudzowaty jest połączenie polskiego systemu gazociągów z sytemem europejskim - czyli kupowanie gazu rosyjskiego od Niemców, którzy mają prawo go odsprzedawać. Zdaniem Gudzowatego - zapewnienie sobie takiej możliwości jest proste i tanie, a niemal zupełnie znosi naszą zależność od Rosjan. Gudzowaty twierdzi, że z obecną ekipą Gazpromu nie da się prowadzić negocjacji - trzeba działać metodą faktów i siłą, bo ci ludzie są nie od negocjowania, tylko ostrego wymuszania zapisów korzystnych dla Gazpromu i Rosji. Tak jak Ty podkreśla, że są to ludzie służb. Jeszcze jedna ciekawa informacja od Gudzowatego (z wywiadu telewizyjnego). Otóż Gudzowaty twierdzi, że dla Rosjan nie jesteśmy żadnym tam poważnym klientem. Nasze zakupy gazu są śmiesznie małe, w porównaniu z tym co kupują w Rosji duże kraje europejskie. Na razie staram się uporządkować sobie wszystkie te fakty. Ale obraz jaki mi się z tego wszystkiego układa jest mniejwięcej taki: - nie wolno zmieniać struktury właścicielskiej Europolgazu, bo mamy (jako Polacy) 52% głosów wprost i pośrednio, a Rosjanie proponują fifty-fifty (czyli o 2% mniej niż mamy teraz) - nie wolno zgodzić się na większe dostawy gazu i dłuższą umowę, bo to śmierć dywersyfikacji i pełne uzależnienie od Rosji - trzeba kontynuować inwestycję w Gazoport - trzeba zbudować łącznik do Niemiec - trzeba dynamicznie rozbudowywać magazyny gazu. I tyle wniosków na teraz. Link do blogu Gudzowatego: http://gudzowaty.blog.onet.pl/ -1 Czy dokarmimy Rosję?
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu @Jaku Jaku, to co opisałeś, to niestety partyjniactwo czystej wody. Albo uważasz, że pomysł JOW jest dobry dla Polski i go popierasz, albo uważasz, że to PiS powinien mieć większą szansę w nowych wyborach i w związku z tym torpedujesz JOW. To co opisujesz to właśnie takie krótkowzroczne wybieranie bieżących celów - osobistych, partyjnych, rodzinnych, kolesiowskich, jakie nagminnie panuje w naszym kraju - Polsce. Bardzo niewiele jest osób, które potrafią wydźwignąc się ponad swój (czy też swojej grupy) interes i myśleć długofalowo (dłużej niż jedną kadencję parlamentu czy prezydenta) i o racji Polski, a nie racji jakiejś grupy osób, z którą akurat się utożsamiają. Polska jest dużym krajem, dla którego cztery lata to niewiele. Polska wymaga zmian systemowych, udoskonalenia ustroju, a nie rządów polityka A czy polityka B przez najbliższe cztery lata. Bardzo bym chciał, żeby więcej osób myślało w tak konstuktywny i odpowiedzialny sposób, jak Faxe.   Dycha, pozdrawiam, De Republica Emendanda
Obrazek użytkownika Anonymous
Obrazek użytkownika Mlotek
16 lat temu Na S24 dałem taką prześmiewczą notkę... ... a tutaj napiszę wprost. Po co drwić z prokuratorów i sędziów prowadzących tą sprawę? Przecież oni wszyscy boją się o swoje życie. Bo nie podejrzewam, żeby byli zamieszani w całą sprawę w zmowie z decydentami - mafia to raczej wąskie grono. Mało jest ludzi na tyle odważnych, żeby z przystawioną do skroni lufą podejmować decyzje sprzeczne z interesami tego, kto trzyma palec na spuście. Nawet Michał Falzmann nie był na tyle odważny, po prostu za późno zorienotwał się w jak powazną sprawę wdepnął. Gdyby wiedział, co go czeka, zapewne nie zadawałby fatalnego zapytania do NBP. I to jest sedno sprawy - wymiar sprawiedliwości jest sparaliżowany strachem przed śmiercią. Czytałem kiedyś na ten temat (dokładnie na temat FOZZ) takie opracowanie toruńskiego socjologa (nie pamiętam nazwiska). On bardzo dokładnie opisywał mechanizmy socjologiczne zastraszania, jakie stosuje ubecka mafia. Zapewniam, że funkcjonariusze naszych dawnych służb są dobrzy i ze znastwem budują wokół sprawy atmosferę bezpośredniego zagrożenia życia dla wszystkich, którzy się nią zajmują. Przecież nikt z nas nie ma wątpliwości, że 3 bandytów i strażnika więzienia zamordowano z zimną krwią. A jednak oficjalnie popełnili oni samobóstwo. Każdy sędzia, prokurator czy policjant nie ma wątpliwości, że w razie czego on może być następny. I że to też będzie samobójstwo. Dopoki nie zdejmie się z tych ludzi odium strachu przed śmiercią, póty w tej sprawie nic nie zostanie ustalone. Kto następny? Padło na jasnowidza!
Obrazek użytkownika Anonymous

Strony