Seremet i IPN piętrzą przeszkody przed prok. Andrzejem Witkowskim

Obrazek użytkownika Uparta
Ogłoszenie

Od pewnego czasu prowadzę korespondencję z instytucjami i politykami w sprawie przywrócenia do śledztwa dotyczącego zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki prokuratora Andrzeja Witkowskiego. Ostatnio otrzymałam od obecnego Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta pismo, będące odpowiedzią na mój list – apel w tej sprawie. Po lekturze pisma mam wrażenie, że Prokurator Generalny wytoczył chyba wszystkie działa przeciwko prokuratorowi, który mógłby przejąć śledztwo i doprowadzić je do uczciwego finału.

Przypomnijmy, że śledztwo w sprawie kierowania zabójstwem ks. Jerzego Popiełuszki, prowadzone przez IPN, toczy się od 2001 roku do dziś i sprawia wrażenie, jakby było "zamrożone" - nie wyciągnięto z niego żadnych wniosków, nie postawiono żadnych aktów oskarżenia.

Śledztwo przeciągnięto tak długo, że gen. Czesław Kiszczak i Wojciech Jaruzelski, odpowiedzialni za kierowanie zbrodniami popiełnionymi w PRL, nigdy już nie staną przed obliczem ziemskiej sprawiedliwości.

Nie jestem specjalnie zaskoczona postawą Andrzeja Seremeta, wywodzącego się ze środowisk politycznych broniących układów III RP.

Niepokoi mnie natomiast to, że w piśmie Prokuratora Generalnego z dnia 4 stycznia 2016 roku, została zaprezentowana linia obrony Instytutu Pamięci Narodowej – Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, która będzie wykorzystywana w kontaktach służbowych z ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą, który w niedalekiej przyszłości przejmie odpowiedzialność za przebieg tego śledztwa. 

 

Na początku przytoczę mój list, będący odpowiedzią na pismo Prokuratora Generalnego (w korespondencji pośredniczył Poseł Krzysztof Jurgiel):

 

Poseł na Sejm

Rzeczypospolitej Polskiej

Krzysztof Jurgiel



 

Szanowny Panie!

Dziękuję za interwencję, podjętą w sprawie moich zapytań do instytucji wymiaru sprawiedliwości, dotyczących przebiegu śledztwa w sprawie zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki. Zapoznałam się z treścią odpowiedzi Prokuratora Generalnego, udzielonej w piśmie L. Dz. 032/005/15/P.B. Oto moje uwagi i wnioski do udzielonej przez Prokuraturę odpowiedzi.

Przypomnijmy, że Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie prowadzi wielowątkowe śledztwo w sprawie funkcjonowania w okresie od 28 listopada 1956 r. do 31 grudnia 1989 r. w strukturach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych związku, kierowanego przez osoby zajmujące najwyższe stanowiska państwowe, który miał na celu dokonywanie przestępstw, w tym zabójstw działaczy opozycji politycznej i duchowieństwa. Śledztwo zostało wszczęte na podstawie ustaleń komisji sejmowej do spraw zbadania działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (tzw. komisja Rokity) i pierwotnie obejmowało 46 wątków, które dotyczyły zabójstw i niewyjaśnionych zgonów księży i działaczy opozycji w latach 80-tych ubiegłego wieku. Jednym z wątków tego śledztwa jest sprawa kierowania zabójstwem księdza Jerzego Popiełuszki przez osoby zajmujące stanowiska wyższe od generałów Władysława Ciastonia – Wiceministra Spraw Wewnętrznych i Zenona Płatka – dyrektora Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Postępowanie wszczęto w dniu 5 lutego 2002 r. w oparciu o zarządzenie Nr 15/01 Dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prof. Witolda Kuleszy z dnia 24 października 2001 r. i początkowo było prowadzone w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, w zakresie tożsamym z obecnym przedmiotem śledztwa.

Śp. Zbigniew Wassermann, inicjator śledztwa w sprawie związku przestępczego w MSW, w programie “Konfrontacja” w 2006 roku tak opowiedział o genezie i przebiegu śledztwa dotyczącego zabójstwa ks. Popiełuszki:

“Miałem okazję przez wiele lat pracować w prokuraturze. Miałem też okazję nadzorować śledztwa o tzw. zbrodnie komunistyczne. Po weryfikacji służby bezpieczeństwa w Krakowie dostałem się do akt śmiertelnego pobicia Pyjasa. Mieliśmy ogromne kłopoty w ustaleniu sprawcy. Posiłkowaliśmy się wiedzą z innych spraw, ze sprawy np. pozbawienia życia Grzegorza Przemyka. Pewna wiedza zaczerpnięta z tych spraw pozwoliła na konstatację, że o wiele więcej, o wiele poważniejszych działań, w o wiele większym oprzyrządowaniu dzieje się po drugiej stronie sceny.

To nie prokurator, który chciał wyjaśnić tę sprawę, miał szansę. To potężna maszyna, która funkcjonowała przy MSW, powodowała, że tak naprawdę sterowała wszystkimi jego poczynaniami.

Inspirowano jego działania, zapewniano sobie dopływ informacji, wydawano, fałszowano dowody, inwigilowano prokuratorów. To jest wszystko wiedza zaczerpnięta z tych materiałów.

Okazało się, że jeżeli nie przyjrzymy się tym mechanizmom - bez żadnych kłopotów można je było z prawnego punktu ocenić jako pewna struktura związku przestępczego - to te kilkadziesiąt, mowa była także o stu sprawach, nigdy nie zostanie do końca wyjaśnionych. Poszczególne sprawy były skazane na niepowodzenie, ale istniała szansa dobrania się do tej struktury i od tej strony próba wyjaśnienia tego, co się na scenie wymiaru sprawiedliwości działo.

I to legło u podstaw mojej decyzji wydania polecenia szefowi IPN wszczęcia śledztwa właśnie o istnienie przestępczego związku w strukturach MSW w okresie do 1989 roku.

Jedną z głównych, sztandarowych spraw, które w ramach tego śledztwa powinno się prowadzić, to była właśnie sprawa dotycząca zabójstwa ks. Popiełuszki.

To, na co chciałem zwrócić uwagę, ja myślę, że to do dzisiaj bardzo ciąży na możliwości wyjaśnienia tej sprawy, to to, że ludzie, którzy przez lata, ale bardzo długo, jeszcze do lat 90-tych, mieli wiele do powiedzenia w polskim życiu publicznym, jako władza przedtem z pierwszego szeregu, teraz z drugiego, ale wcale nie mniej decyzyjnego, niż przedtem. Że istnieją pewne układy, które są układami wiążącymi tamte czasy z teraźniejszością. Że pewnym takim bardzo dla mnie symptomatycznym mechanizmem przy wyjaśnianiu tej sprawy była powtórka, recydywa sytuacji, w jakiej znalazł się prokurator ją prowadzący.

Proszę sobie przypomnieć, 1991 rok, identyczna sytuacja, jak w 2004, prokurator chce przedstawiać zarzuty Kiszczakowi, a już przedstawił Płatkowi i Ciastoniowi – ja myślę, że nie trzeba tłumaczyć, kim były te osoby – wtedy zabiera mu się sprawę, odsyła się go do Lublina, sprawę się kawałkuje.

Do dzisiaj, pomimo kilkakrotnych prób, Ciastoń i Płatek nie zostali skazani, a Kiszczak nie został nawet przesłuchany. A w 2004 roku mamy taką samą sytuację, też wtedy, kiedy prokurator chce przedstawić zarzut Kiszczakowi, okazuje się, że on jest niegodny prowadzenia tej sprawy, że trzeba mu ją zabrać, że pomimo, iż wiele lat spędził nad wyjaśnieniem jednej z najpoważniejszych zbrodni politycznych ostatnich kilkudziesięciu lat, tę sprawę się zabiera, przekazuje się w ręce innego prokuratora.

Dzisiaj, można powiedzieć, że ten inny prokurator, nie kwestionując jego umiejętności, możliwości, w tej sprawie niewiele zrobił. Dlaczego tak się dzieje?”

Jak pisze Prokuratura Generalna: “Postanowieniem z dnia 1 października 2004 r. ze wskazanego śledztwa wyłączono materiały w sprawie funkcjonowania w resorcie spraw wewnętrznych związku przestępczego w części dotyczącej kierowania wykonaniem zabójstwa księdza Jerzego Popiełuszki przez osoby, które zajmowały w hierarchii partyjno-państwowej stanowiska wyższe od generałów Władysława Ciastonia i Zenona Płatka (…). W październiku 2004 r. przedmiotowe śledztwo zostało przekazane do dalszego prowadzenia Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, a następnie w marcu 2006 r. do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, celem dołączenia do wspomnianego wyżej śledztwa (…).”

Był to moment odebrania śledztwa prokuratorowi Andrzejowi Witkowskiemu oraz rozbicia sprawy na szereg mniejszych śledztw.

Przypomnijmy okoliczności, jakie towarzyszyły odsunięciu Witkowskiego od śledztwa w 2004 r.

13 października 2004 r. Andrzej Witkowski na mocy decyzji ówczesnego Dyrektora Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prof. Witolda Kuleszy został odsunięty od dalszego prowadzenia sprawy. Prokurator zamierzał postawić w stan oskarżenia szefa komunistycznej bezpieki, generała Czesława Kiszczaka oraz byłego kierowcę księdza Popiełuszki, Waldemara Chrostowskiego.

Oto, jak relacjonuje okoliczności swojego odwołania sam prokurator Andrzej Witkowski w rozmowie z Ryszardem Hołubowiczem dla telewizji Niezależny Lublin NL24.tv, 16 grudnia 2015 roku:

“Ja rzeczywiście, dwa razy byłem odsuwany od tej sprawy w sytuacji, kiedy były nakreślane określone już czynności procesowe, takie do wprowadzenia sprawy, zarówno w 1991 roku, w fazę in personam w stosunku do osób wyżej postawionych niż generałowie Ciastoń i Płatek w hierarchii partyjno-rządowej w tamtym okresie, kiedy to do tego przestępstwa doszło. W 2004 r., poprzez naturalny rozwój tego postępowania zebrano, w mojej ocenie, wystarczający materiał dowodowy, żeby stawiać kolejne zarzuty.   I sytuacja się powtórzyła. (…) W okresie, kiedy ta sprawa chyliła się ku drugiemu swojemu upadkowi, kiedy ja w lutym 2004 r. dostałem od swojego służbowego przełożonego wówczas wiadomość, że śledztwo prowadzę tylko do 19 października 2004 r., czyli do dwudziestej rocznicy i ten 19 października to jest dla mnie deadline. (…) Ludzie naprawdę harowali. To była grupa policyjna, dwóch policjantów, którzy ze mną współpracowali i naprawdę robiliśmy wszystko, żeby zmienić tą sytuację, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że to się nie da (wykonać - red.) w takim terminie, to było poprostu niemożliwe. I skutkowało to tym, że te dowody zostały zebrane, które dla mnie były wystarczające do tego, żeby stawiać zarzuty. I przedstawiłem taki plan, że zamiast kończenia tej sprawy i jej upubliczniania, w jakiejś mierze całości akt - bo taki był też zamiar - żeby całe akta zostały przekazane dziennikarzom i ja miałbym, moim zdaniem, wbrew prawu, uczestniczyć w informowaniu, (ujawnianiu – red.) materiałów, co do których wiem, że nie mogą być na tym etapie ujawniane. Więc mieliśmy jakby taką przeciwwagę do tego i to zostało podczas takiej narady służbowej zaakceptowane.

Ten mój plan, który ja przedstawiłem, został przez kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej i Głównej Komisji ścigania Zbrodni, zaakceptowany. Jakież było moje zdziwienie, kiedy całe dwa miesiące później, może nawet mniej, już właściwie działania przygotowywaliśmy do tego - że wszystko ulega odwróceniu i ja mam przekazać akta. Dawano mi do zrozumienia, że mój udział, już pomału, w tej sprawie dobiega końca.”

Do opinii publicznej dotarła jeszcze jedna informacja – na kilka dni przed odsunięciem prokuratora od śledztwa, do Witolda Kuleszy wpłynął formalny wniosek o odwołanie Witkowskiego, którego autorem był sam oskarżony – generał Czesław Kiszczak.

Prokuratura Generalna wskazuje, że: “Kontrola materiału dowodowego zgromadzonego w okresie, gdy był on Naczelnikiem wskazanej komisji i postępowanie pozostawało w referacie podległych mu prokuratorów oraz w okresie, gdy osobiście prowadził śledztwo, wykazała, że nie zgromadzono żadnego istotnego materiału dowodowego pozwalającego na potwierdzenie wysuwanych przez niego hipotez śledczych, w tym przedstawianych środkom masowego przekazu.”

Nie zapoznałam się bezpośrednio z materiałem dowodowym zgromadzonym w śledztwie przez tego prokuratora, nie posiadam też kompetencji zawodowych, aby oceniać jakość tego materiału.   W tym miejscu mogę jedynie oprzeć się na opinii dr hab. Sławomira Cenckiewicza, historyka, wykładowcy akademickiego, p.o. Dyrektora Centralnego Archiwum Wojskowego, który w rozmowie z Jakubem Jałowiczorem dla Gazeta Polska VD, 17 grudnia 2015 r., powiedział:

Studiowałem ponad 70 tomów akt dotyczących tego pierwszego śledztwa, jeszcze prowadzonego przez prok. Andrzeja Witkowskiego w 90-tym roku, w sprawie zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki i tutaj też były dziwne decyzje, tzn. odebranie tego śledztwa w momencie, w którym to śledztwo przybierało jakiś rozsądny logiczny kształt. Andrzej Witkowski, co by o nim nie powiedzieć, dostarczył wymiarowi sprawiedliwości fenomenalny materiał źródłowy, również dla historyków dzisiaj.”

Sławomir Cenckiewicz, na warszawskim spotkaniu z czytelnikami 13 grudnia 2015 r., postawił także tezę, w jakim momencie, to pierwsze śledztwo, prowadzone przez prokuratora Witkowskiego, napotkało na trudności:

“To jest w ogóle dziwna historia, bo to śledztwo trwa w Instytucie Pamięci Narodowej do dzisiaj, w zasadzie nie skończyło się żadnymi wnioskami. Natomiast kulisy tej niemocy państwa polskiego w tej kwestii rozpoczynają się dokładnie w tamtym czasie, to znaczy w momencie, w którym Andrzej Witkowski – ten materiał źródłowy jest do dyspozycji każdego, ten materiał jest jawny w IPN – kiedy Andrzej Witkowski przyniósł i położył na stole materiały, również wydobyte w wyniku przesłuchań z funkcjonariuszami SB, które pokazywały, że kierownictwo resortu i partii stoi za zabójstwem księdza Jerzego Popiełuszki (…).”

W dalszej części pisma czytamy: “W odniesieniu do prokuratora Andrzeja Witkowskiego trzeba wskazać, że w wyniku sprawowanego nadzoru służbowego ujawniono, iż winien on być wyłączony od prowadzenia postępowania w sprawie kierowania zabójstwem księdza Jerzego Popiełuszki z uwagi na fakt, iż był przesłuchiwany w 1993 r. w charakterze świadka przez Sąd Wojewódzki w Warszawie w sprawie przeciwko generałom W. Ciastoniowi i Z. Płatkowi. Wobec braku stosownego wniosku o wyłączenie ze strony prokuratora A. Witkowskiego, ówczesny Dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – Witold Kulesza – 13 października 2004 r., po zasięgnięciu opinii Naczelnika Wydziału Nadzoru nad Śledztwami GKŚZpNP, polecił Naczelnikowi Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie przekazanie sprawy do referatu innego prokuratora. Ponadto prokurator Andrzej Witkowski w oddziałowej komisji w Lublinie formalnie prowadził postępowanie w omawianej sprawie dopiero od stycznia 2004 r.”

Można w tym miejscu zadać kolejne pytanie, dlaczego dopiero w tym terminie - 13 października 2004 r. - i na tym etapie śledztwa, prowadzonego przez prokuratora Andrzeja Witkowskiego, fakt - sprzed jedenastu lat - przesłuchania go w charakterze świadka w procesie generałów Ciastonia i Płatka, był powodem decyzji jego wyłączenia od prowadzenia postępowania w sprawie kierowania zabójstwem księdza Jerzego Popiełuszki? I dlaczego fakt przesłuchania prokuratora jako świadka w procesie, który miał miejsce w roku 1993, nie wpłynął na decyzję przekazania śledztwa w ręce Andrzeja Witkowskiego w roku 2001?

Nie jestem osobą kompetentną do formułowania ocen śledztw prowadzonych przez Instytut Pamięci Narodowej, myślę jednak, że jest się nad czym zastanawiać. Również nad faktem, że śledztwo ws. kierowania zabójstwem księdza Jerzego Popiełuszki trwa wyjątkowo długo i do dziś nie przyniosło rozstrzygnięć – żadnych wniosków, aktów oskarżenia. Pozostaje wrażenie, że te wszystkie decyzje organów nadzorujących śledztwo – w tym decyzja o odsunięciu prokuratora Andrzeja Witkowskiego od sprawy – miały na celu, nie tyle odkrycie kulis funkcjonowania związku przestępczego w strukturach MSW w okresie do 1989 roku, co osłanianie tych struktur. I nie każdy, kto miał okazję bezpośrednio zapoznać się z aktami sprawy, jest kategorycznego zdania, że w trakcie prowadzonego przez prokuratora Witkowskiego śledztwa, nie zgromadzono żadnego istotnego materiału dowodowego pozwalającego na potwierdzenie wysuwanych przez niego hipotez śledczych.

Wątpliwości nagromadzonych wokół tego śledztwa, które dziś sprawia wrażenie zawieszonego w próżni, jest naprawdę dużo.

Mam nadzieję, że niniejszy list i zebrane w nim wnioski zostaną potraktowane z uwagą.

 

Decyzja należy do polityków obecnie rządzącej partii – cieszącej się wyjątkowym zaufaniem społecznym, szczególnie ze strony ludzi, dla których historia nie jest tylko zamierzchłą przeszłością. Czy zostawią tą oczywistą “białą plamę” naszych dziejów przyszłym pokoleniom? Czy też wykorzystają komfortową sytuację, kiedy to śledztwo, z udziałem prokuratora – chcącego rzeczywiście wyjaśnić okoliczności mordu na Kapelanie “Solidarności” - może być jeszcze wznowione?

 

A oto pismo Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta (wyraźniejsze skany na stronie poznacie-prawde.pl):

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Że Pan Witkowski będzie się ze sprawą mógł zmierzyć

Naciskać trzeba na decydentów dziś rządzących

Sprawa należy do zdecydowanie naglących

Pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#1507803

Przede wszystkim nie osądzono członków wojskowej junty. Akceptujących , aprobujących wszelkie bezprawne i przestępcze działania służące utrzymaniu ich władzy. To od tego trzeba było zacząć a nie od najbardziej drastycznych przejawów. Jeśli nie ma woli przeprowadzenia procesu gdzie dowodów materialnych nie brakuje -przecież takim dowodem jest nawet referat Kiszczaka po zabójstwie księdza Popiełuszki ,który stwierdza że jego służby będą się starały od tej pory prowadzić przede wszystkim działania dopuszczone (i tak zbrodniczym i bezprawnym) prawem junty. Jeśli ktoś dopuszcza tortury, uwięzienie,zamach na życie i mienie jako formę walki politycznej, jeśli deleguje uprawnienia do decydowania o podjęciu takich działań to nie  jest zbrodniarzem? Czy nie od niego należy zacząć ? Jakie ma znaczenie czy nadzorował bezpośrednio i ręcznie sterował czy tylko pośrednio?

Przyznam ze trochę nie rozumiem presji na to śledztwo. Ponieważ przecież nie jest żadną tajemnicą że nawet jeśli nie było zgody na zabicie księdza Jerzego , zgody czy polecenia Kiszczaka czy Jaruzelskiego to taka zgoda była na wszelkie srodki w przypadku osób mniej znanych, których losem mało kto się zainteresuje. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1507813