śDM (świadomość dobra moralnego)

Obrazek użytkownika sebastian jarczak
Kraj

 

            Myśle że mało kto w Polsce (i na świecie) zdaje sobie sprawę, że demokracja to nie system sprawowania władzy, a system utrzymujący ludzi w niewoli, i obarczający ich...odpowiedzialnością za tą niewolę. Nie muszę dodawać, że to przynosi zysk nadzorcom (realny i mentalny, tak jak kapo w obozie). I tu jest klucz do rozwiązana tego problemu (który generuje miliony innych problemów, dotykających nas na codzień) 

Mam świadomość istnienia tego systemu, i widzę ludzi na codzień uwikłanych w nim, wierzących w rzeczy, które "nie istnieją". Nie trafia do nich argumentacja, są jak zombii :) Ja na ile mogę, na tyle się uniezależniam, bo klucz do wolności każdy nosi w sobie. Jednak są rzeczy, do których sam jesteś za niski, i bez szans.

            Jak to się mówi "teoria teorią, a wprowadzić ją w życie, to dopiero sztuka". Można mieć najlepsze pomysły na idealny ustrój, gotowe rozwiązania nie tylko na problemy nas borykające, ale i zabezpieczające nas na przyszłość (rozwiązania systemowe), i co z tego jeśli nie masz jak ich wdrożyć, a próba osiągnięcia takiego statusu, to prawdziwa "droga przez mękę" (obserwuję działalność G.Brauna, który ma poparcie/przychylność kk-a właściwie środowisk okołokościelnych, i i tak nie ma łatwo).

          Najważniejszym celem powinno być obudzenie świadomości , a nie pozyskanie zwolenników, bo ci łatwo dadzą się zmanipulować-ludzie świadomi, nie tylko nie poddadzą się manipulacji (wyśmieją wszelkie obietnice, lub fałszywe zagrożenia), ale i posiadają w kwestiach podstawowych identyczne (bo przyrodzone) poglądy-i to jest zgodne z prawem naturalnym, bożym czy złotym (to są różne nazwy tego samego), który daje nam prostą i logiczną receptę na podstawę prawno-ustrojową. Wszelkiegio rodzaju -izmy, to tylko błędne ścieżki, które nam wpajano, w czysto instrumentalnych celach.

          Weż teraz, bez zaplecza i środków (wiem że najważniejszym zapleczem jest chęć dokonania zmiany, a najważniejszym środkiem własna osoba :) ), ale by tego dokonać (zacząć) musisz mieć nie tylko pewność, że to co robisz jest słuszne i realne, ale i chociaż cień nadzieji, że to się uda. Teoretycznie, każdy człowiek obudzony jest sukcesem samym w sobie, w praktyce zanim dojdziesz do końca ulicy, Ty i Twoi najbliżsi mogą zginąć w nalocie dywanowym "umacniającym wartości demokratyczne", lub lub część z nich obłożona dodatkowym podatkiem, a inni obdarowani przywilejami, które spowrotem sprowadzą ich ścieżkę wzajemnej nienawiści i obszczekiwania się.

          Pomijając już fakt, jak wiele osób po prostu nie interesuje się niczym, czym nie musi, i nagle, gdy w telewizji powiędzą że "coś jest nie tak" osoby takie gardłują za tym, by znowu wszystko było po staremu, bo czują się "nieswojo". Brak naszego zainteresowania, lub jego przejawy, powinien być logicznie umocowany w naszej świadomości. Jeśli mnie coś nie interesuje, to do końca, jeśli jednak coś mnie interesuje, to powinienem pogłębiać swoją wiedzę na ten temat, a nie poprzestawać na jakimś pośrednim etapie samozadowolenia. Tak nie jest, więc często udzielają się jakieś osoby, nie tylko nie mające pojęcia o danym temacie, ale i nie zamierzające w żaden sposób zagłębiać się w jego meandry, po prostu mają takie zdanie i już. Nie potrafią go uzasadnić, bo to nie jest ich zdanie (tylko im podrzucone, przez usłużnych manipulatorów), ani w żaden sposób dyskutować na ten temat-mam ochotę strzelać do takich osób, bo to oni dają przyzwolenie na najbardziej nieludzkie reżimy (uderzające w niewinnych ludzi-bo tym się różni reżim od republiki), nie wnosząc nic pozytywnego do społeczeństwa, a przeszkadzając jedynie.

          Włos z głowy nie powinien im spaść za wyznawane poglądy, ale nie mogą oni narzucać swoich innym, ani przeszkadać im w realizacji własnych-każdy ma swoją wyłączną strefe wolności i komfortu.Powtarzanie jakiś schematów/dogmatów (najczęściej fałszywych) nie oznacza że posiada się jakieś poglądy, bo te się wypracowuje samemu, analizując dane zagadnienie i dochodząc do bardziej lub mniej poprawnych wniosków ( w zależności od tego czy doszło się do ostatecznego rozwiązania, czy zatrzymałeś się gdzieś na pośrednim wyniku). Każdy, kto poćwiczy samodzielnie dochodzenie do wniosków, czeka go podwójna niespodzianka: raz- uniezależnia się od wpływu manipulacji, i dwa-odkryje, że te wnioski są zawsze obiektywne, niezależnie od poglądów.

           To nieustanne trollowanie, bo tak można nazwać powtarzanie czyiś poglądów (zlepku haseł) i beznamiętne powtarzanie go jako "własnych" jest tak męczące, jak stosy niepotrzebnych wiadomości, którymi jesteśmy zasypywani każdego dnia. Ten mix ma nas ogłupić, skłócić i odciągnąć od ważnych spraw, skierować naszą percepcje na boczne tory, a myśli uwikłać w fałszywe "rozwiązania". Najlepsze w tym wszystkim jest to, że mam świadomść, że tak samo mój post jest nie pierwszym i nie ostatnim postem dotykającym tej sprawy, bo wiele osób wcześniej, teraz, jak i później pewnie będzie pisać podobnie-sami też dorzucamy się do tego zamieszania informacyjnego. I co? I nic.

           Czy to znaczy że nie ma już żadnej innej możliwości?, że raz na zawsze rozum i rozsądek przegrał w tej bitwie o wolność, z tzw "wolnością"? Jak widać kolejny raz, wszyscy mamy te same podstawowe potrzeby, jednak część z nas ulega manipulacji, i pragnąc czegoś werbalnie, robi coś, co daje dokładnie odwrotny rezultat. Może to jest ten punkt, od którego należało by zacząć, jasno określić to czego chcemy, a czego nie.

           Chcemy być wolni, a nie niewolić innych. Chcemy by nikt nam nie zabierał, a nie zabierać innym. Chcemy być sprawiedliwie traktowani, a nie traktować innych sprawiedliwie. Chcemy być odpowiedzialni za swoje decyzje, a nie odpowiadać za innych. Chcemy oczyścić Polskę z wrogów, a nie z żydów, niemców, amerykanów, rosjan, masonów i pedałów, etc. Chcemy w końcu usłyszeć prawdę, a nie tylko prawdę głosić innym. Chcemy w końcu żyć normalnie, a nie tylko tłumaczyć, czym jest normalność.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.6 (głosów:4)

Komentarze

Jaki system jest dobry dla ludzi, nietrudno ustalić, choć trudno zrealizować. Otóż dobry system bierze pod uwagę ludzką naturę i umożliwia ludziom swobodne nawiązywanie relacji między sobą. Nie znaczy to oczywiście,że system bierze się ot tak z niczego - to ludzie tworzą systemy odpowiadające ich naturze. W takim zestawieniu możliwych systemów demokracja wypada całkiem nieźle, pod warunkiem, że ludziesię starają i wykazują się odpowiedzialnością.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1516729

Problem w tym że demokracja nie jest systemem sprawowania władzy, a iliuzoryczną maską okrywającą prawdziwy mechanizm władzy. Obywatele mają sprzedawaną iluzję, w zamian są pozbawiani realnej władzy. Jednym z najlepiej to oddających przykładów, to referendum ("najbardziej demokratyczna forma demokracji") dotyczące wieku rozpoczynania nauki szkolnej, lub emerytury. Skoro było to głosowane, to teoretycznie na każdą opcje państwo było przygotowane. Dlaczego więc nie pozostawiono tej możliwości wyboru rodzicom, ani obywatelom indywidualnie? Uważasz że Twoje dziecko nadaje się do szkoły (jest Ci to na rękę) w wieku 6 lat, to je posyłasz, nie , to zaczyna naukę w wieku 7 lat. Podobnie z emeryturami, dostajesz wyliczenie, ile będziesz dostawał gdy przejdziesz według starych zasad, i ile będzie ona wynosić gdy będziesz pracować dłużej (postopniowane np co rok) i wybierasz najlepszą dla siebie opcje, nie patrząc tylko na pieniądze, ale i na inne sprawy, które są dla Ciebie ważne. Te propozycje które przedstawiam, to realna władzy obywatela której jest pozbawiony. W zamian organizuje się igrzyska (referendum) w których ma on współdecydować o swoich i nie swoich dzieciach i emeryturach-to iluzja władzy, na dodatek gruntująca w nas poczucie ("prawo") do decydowania o innych i ich sprawach. Tak to wygląda czarno na białym, na dodatek zależne media i sądy (ich "niezależność" to kolejny mit), dowolnie manipulują masami (oraz większością tych, co się uważają za świadomych i odpornych na manipulacje), i w razie czego "rozsądzają" zgodnie z dyrektywami, a nie prawdą i sprawiedliwością. Demokracja i demokracja ludowa to nie tyle bracia, co bracia bliźniacy, przy czym ta ludowa jest uczciwsza, bo mamy tam jedną partie z wieloma frakcjami zamiast wielu partii jednej frakcji :), i pełną świadomość canzury i wpływu służb, które w naszym przypadku są bardziej zaowalowane. Demokracja to stan, w którym państwo jest podatne na zewnętrzne wpływy i właściwie bezbronne wobec nich, tak że każde obce grupy nacisku, będą do końca bronić demokracji w Polsce, co powinno być dla nas dzwonkiem alarmowym, bo, ich interesy ngdy nie były zbieżne z naszymi.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Prawdę można przysypać stosem kłamstw- nie da się jej jednak nigdy zmienić

#1516815