Córka polskiego renegata rządzi Niemcami

Obrazek użytkownika Marek Mojsiewicz
Świat

Profesor Andrzej Nowak „ Zdziechowski i Straszewicz przestawiają stanowisko polskiej elity w postaci takiej oto alternatywy „Albo pozostaniemy Polakami , albo staniemy się moralnymi potworami  „(więcej )

Tomasz Baliszewski „Wczoraj polskie media obiegła informacja mówiąca, że dziadek Angeli Merkel pochodził z Poznania. Dzisiaj na jaw wyszły nowe fakty dotyczące przodków kanclerz Niemiec. Okazało się np., że prababcia Merkel - Anna z domu Kaźmierczak, która urodziła się w 1867 r. w Kunowie (powiat szamotulski) - pracowała jako służąca. Kanclerz Niemiec już nauczyła się wymawiać jej nazwisko - relacjonował na Twitterze Donald Tusk. „...”Okazuje się, że praprababcia Merkel nazywała się Apolonia Kaźmierczak, pochodziła z domu Bilewicz i urodziła się w Parzycach pod Krotoszynem w 1826 r. Jej córka Anna, czyli prababcia obecnej kanclerz Niemiec, przyszła na świat w 1867 r. i była niemajętną katoliczką, która często wędrowała w poszukiwaniu pracy. W 1895 r. pracowała np. jako służąca w majątku położonym we wsi Arcugow (okolice Gniezna). Rok później wyjechała doPoznania, gdzie urodziła swojego nieślubnego syna Ludwiga Kaźmierczaka, czyli dziadka Merkel. Młoda matka mieszkała z synem przy Grabenstrasse 14 (dzisiejsza ul. Grobla) bez jego ojca Ludwiga Wojciechowskiego, który nigdy nie ożenił się z Anną. Kilka lat później prababcia Merkel przeprowadziła się do mieszkania przy Thorstrasse (aktualnie to ul. Za Bramką).

W 1901 r. prababcia Merkel wyszła za Ludwiga Rychlickiego, właściciela mieszkania przy Grabenstrasse 14, w którym mieszkała przez jakiś czas. W 1915 r. 19-letni Ludwig Kaźmierczak - dziadek Merkel - został powołany do wojska i walczył najprawdopodobniej na froncie zachodnim. Gdy w 1918 r. ucichła wojenna zawierucha, Ludwig Kaźmierczak osiadł w Berlinie, gdzie pracował jako policjant i ożenił się z Margarethe. W 1926 urodził się Horst Kaźmierczak, czyli ojciec obecnej kanclerz Niemiec. W 1930 r. dziadek Merkel zmienił nazwisko z Kaźmierczak na Kasner. Pod takim nazwiskiem urodziła się w 1954 r. Angela Dorothea, czyli późniejsza kanclerz Niemiec. „...(źródło )

Waldemar Maszewski „Nie pierwsze oskarżenia o kontakty ze Stasi .Media niemieckie już raz informowały o podejrzeniach wobec Angeli Merkel dotyczących jej kontaktów z komunistycznymi służbami. W latach 2005 i 2008 na łamy niemieckiej prasy (m.in. hamburskiego „Der Spiegel”) powróciła sprawa fizyka Roberta Havemanna. Tajne służby pod koniec lat 70-tych zastosowały wobec niego areszt domowy i prowadziły obserwację jego domu w podberlińskiej Gruenheide. W jej prowadzeniu pomagali najprawdopodobniej tajni współpracownicy Stasi i aktywiści FDJ. W archiwach dotyczących tej akcji znaleziono zdjęcia osób, które prowadziły tę obserwacje, a na jednym z nich znajduje się Angela Merkel. „....”Do niemieckich księgarń we wtorek trafi najnowsza biografia Angeli Merkel „Pierwsze życie Angeli M.” „...”autorzy Ralf Georg Reuth i Guenther Lachmann „....”Ponadto od początku miała mocnych protektorów. Jednym z nich był szef Przełomu Demokratycznego Wolfgang Schnur, drugim ostatni szef enerdowskiego rządu Lothar de Maiziere z CDU-Wschód. Obaj są zarejestrowani jako TW Stasi” …..”Merkel w wolnych Niemczech rozpowszechniała o sobie nieprawdę, jakoby w 1989 roku przystąpiła do opozycyjnego Przełomu Demokratycznego w czasie, gdy grupa opowiadała się za zjednoczeniem Niemiec, bowiem – jak twierdzą Reuth i Lachmann – jej głównym celem politycznym było niezależne i suwerenne państwo NRD, gdzie panowałby demokratyczny socjalizm. „...”- w 2005 roku Angela Merkel zabroniła dziennikarzom stacji telewizyjnej WDR upublicznienia tego zdjęcia, które miało zostać użyte do potrzeb filmu dokumentalnego. „.....”Ralf Stegner, członek zarządu SPD, żąda od kanclerz oficjalnego odniesienia się do zarzutów stawianych w nowej książce o jej życiu w NRD.Pani Merkel musi wyjaśnić, jakie funkcje polityczne pełniła w Niemieckiej Republice Demokratycznej, „.. (więcej )

Rymkiewicz „Nawet jeśli wreszcie się okaże, że wewnętrznych Moskali jest tutaj więcej niż nas, to może przyjdzie taka chwila, a może przyjść musi – że będziemy musieli trochę zaryzykować „....”Mówiąc wyraźnie: to nie jest polska formacja polityczna i polska formacja duchowa. To jest obce. To jest coś w rodzaju – odwołam się tu do mojego ulubionego filmu – coś w rodzaju ósmego pasażera „Nostromo”. Jakieś obce smoki. Jeszcze inaczej: to są namiestnicy czegoś, przysłani tu przez coś, po to, żeby czymś tu zarządzać – żeby nas, powolutku-powolutku, zlikwidować; żebyśmy, powolutku-powolutku, zniknęli w smoczej paszczy „.....”To jest coś innego – coś, co się zalęgło i odwiecznie istnieje w głębi polskiej duszy. (...) Ta mongolska idea – że bezpieczniej, czyli lepiej jest być carskim niewolnikiem niż wolnym Polakiem, polskim anarchistą – ta idea, zagnieździwszy się w duszy polskiej, rozrastała się i szukała dla siebie, przez wieki, różnych politycznych, ideowych, a nawet estetycznych, ale przede wszystkim życiowych, praktycznych uzasadnień „.....”Różnica duchowa jest minimalna albo żadna – wszyscy oni, i ci, co gadają w telewizorze, i ci, którzy bezmyślnie wierzą w to, co gadają ci gadający, są niewolnikami. A jeśli są niewolnikami, no to zdradzili, wyzbywając się wolności, najświętszą, najważniejszą, fundamentalną ideę naszej Rzeczypospolitej. Tym samym zdradzili wspólnotę wolnych Polaków – nas zdradzili „.....”Było bowiem tak, że po każdym powstaniu, po każdym rozlewie krwi polskość odradzała się i przemieniała. Tak było po Konfederacji Barskiej, po Powstaniu Listopadowym, tak było po tym najstraszniejszym z powstań, Powstaniu Styczniowym, i tak było po Rewolucji 1905 roku „.....”Przeszłość, nasza przeszłość narodowa, mówi, że jeśli chce się godnie istnieć, to trzeba coś, od czasu do czasu, tu, w naszych warunkach, między Moskalami a Prusakami – trzeba coś zaryzykować. Wszystkie nasze powstania – od Baru do Warszawy – to były imprezy ryzykanckie. Ja uważam, że na tym naszym ryzykanctwie nieźle żeśmy wychodziliNie ma wolności bez ryzyka, można nawet powiedzieć, że wolność, sama w sobie, to straszne ryzyko. Dzikie ryzykanctwo. Taka jest więc – może trochę niewyraźna – odpowiedź przeszłości na Pani pytanie. Nawet jeśli wreszcie się okaże, że wewnętrznych Moskali jest tutaj więcej niż nas, to może przyjdzie taka chwila, a może przyjść musi – że będziemy musieli trochę zaryzykować „.... (więcej )

Rymkiewicz „ ? No i co wy na to, Polacy? Jesteście gotowi "uderzyć duchem"? Macie tyle siły? Czy położycie się do trumny i zdechniecie z całą Europą? To już jak wolicie „....” Nie ma co liczyć na dzieci Hitlera - będzie dobrze, jeśli w ogólnym zamęcie, który nastąpi, nie wjadą tu ze swoimi czołgami i nie założą nowej Generalnej Guberni „...”....”Cywilizacja europejska kona i nie wiadomo, czy coś ją może uratować. Ale my mamy za sobą wieki polskiej cywilizacji, która potrafiła - wedle wzorów rzymskich i greckich, i chrześcijańskich - ustanowić swoją tutejszą odrębność. Jeśli zachowamy tę odrębność, to upadek cywilizacji europejskiej nie zagrozi Polsce. „....”Ale przecież my wiemy, żeten kryzys się nie skończy,ponieważ nie jest to kryzys bankowy czy ekonomiczny, lecz pęka serce Europy. To jest koniec i musimy dać sobie z tym radę sami, boNiemcy i Francuzi oraz ich Unia i ich banki nic nam nie pomogą„....”prof. Nowak pyta również o to, czy (i jak) zachęcać Polaków niezainteresowanych sprawami Polski i stojących gdzieś z boku „....” Poeta....Przez wiele lat, jak wiesz, odpowiadałem na to pytanie trzema słowami - jebał was pies. Kto chce się do nas Polaków, przyłączyć, ma do tego prawo, ale nie za bardzo należy o to zabiegać. „......(więcej )

Rymkiewicz „Niemal połowa Polaków głosowała na Jarosława Kaczyńskiego, a to znaczy, że niemal połowa Polaków chce pozostać Polakami. Czyli jest przekonana, że to jest coś dobrego, nawet coś wspaniałego – być Polakiem. „…„Wtedy szydercy będą się musieli ulokować gdzieś poza polskością. Nie można bowiem być Polakiem, będąc niewolnikiem.”…”Trochę wcześniej – w czasach Jagiellonów. Litewska dynastia i przymierze z dzikimi Litwinami miały prawdopodobnie w tej sprawie (naszego losu) znaczenie zasadnicze. My wobec Litwinów mamy dług ogromny. To wtedy kształtuje się Polska wolnych Polaków. Albo inaczej – Rzeczpospolita wolnych Polaków i wolnych Litwinów, dla których wolność jest rzeczą najważniejszą na świecie, ponieważ jest sposobem istnienia. Czymś, bez czego nie można żyć. To przeświadczenie Polacy z wieku XVI przenieśli przez wieki w wiek XXI. Ale „przeświadczenie” to złe słowo. To jest coś zakodowanego w losie. Wolność jest losem Polski. Jest także sensem jej dziejowego istnienia. Można podbić Polskę, co się zdarzało, można ją nawet podzielić na kawałki, ale w tajemniczy sposób nie można odebrać Polakom ich wolności. Żeby zabić polską wolność, Rosjanie czy Niemcy musieliby zabić nie tylko nasze przywiązanie do wolności, ale także nasze dzikie, bezrozumne, szaleńcze przekonanie, że istnienie jest wolnością, a więc nie można istnieć bez wolności. Jak odebrać wolność ludziom, dla których życie jest wolnością? W tym celu trzeba by wymordować wszystkich Polaków, tych, którzy byli, tych, którzy są, i tych, którzy będą. Dopóki jest na świecie choć jeden Polak, do tego czasu będzie istniała polska wolność. „.....(więcej )

Kaczyński w swoim przemyślanym formacyjnym przemówieniu mówił o tym ,że polskość to wolność , że bycie Polakiem oznacza bycie człowiekiem wolnym. Bardzo dobrze z tymi tezami korespondował jego sprzeciw w narzucaniu Polsce ideologi politycznej poprawności . Mówił o dwóch stronnictwach Polsce. Jedno spogląda na Zachód , na Berlin, drugie na Wschód , na Moskwę”.....(więcej )

„ książka, która stała się już bestsellerem w Europie. "Matka Chrzestna" to biografia polityczna Angeli Merkel odsłaniająca kulisy systemu jej władzy „....”To jest takie powolne i ciche odchodzenie od demokracji. Autorka wprost pisze o przechodzeniu od demokracji do systemu totalitarnego. „....”czytelnikowi sposób działania Merkel łatwo skojarzy się z sytuacją w Polsce. I chyba nie przypadkiem oryginalne wydanie szwajcarskie ma na obwolucie słynne zdjęcie Donalda Tuska całującego dłoń "Dobrej matki chrzestnej Europy". „....” dokąd zaprowadzą Europę rządy Angeli Merkel, oraz jak upodabnia się do jej rządów "system Tuska" „....”niemieckiej autorki - Gertrudy Höhler, byłej doradczyni Helmuta Kohla. Książkę wydano w Szwajcarii, gdyż żadne wydawnictwo niemieckie nie było zainteresowane jej wydaniem.....”okładka z Angelą Merkel – nawiązująca do Ojca Chrzestnego” Francisa Coppoli. Zaś tylna strona okładki to słynne zdjęcie z „Bild Zeitung” z Donaldem Tuskiem, gdy polski premier całuje kanclerz w rękę. Tytuł współgra z obydwoma zdjęciami - „Matka Chrzestna” - „...”Głównym tematem książki jest tzw. System M, nazwany tak od nazwiska Merkel. „....”opisuje w jaki sposób Angeli Merkel udaje się utrzymać przy władzy, bo właśnie główną ideą działania kanclerz RFN jest to, aby utrzymać się przy władzy. O nic więcej w zasadzie jej nie chodzi, bo jak autorka pokazuje – pani kanclerz nie realizuje żadnej strategii poza tą, która pozwala jej utrzymać się przy władzy. „Władza jest lepsza, niż jej brak” – to jest kredo Angeli Merkel. „.....”To jest takie powolne i ciche odchodzenie od demokracji. Autorka wprost pisze o przechodzeniu od demokracji do systemu totalitarnego. „Rząd Merkel opuścił ścieżkę demokracji” – pisze Höhler. „....”Czyli można przyjąć, że System M w Niemczech, w Polsce nazywa się System T, od nazwiska Tuska?

Tak. Oczywiście przy wzięciu pod uwagę proporcji. W obu tych państwach szefowie rządu stosują taki sam algorytm naginania prawa, abstynencji od wartości i unifikacji sceny politycznej. Tak jakby polski premier terminował u niemieckiej kanclerz...”......”mówi o tamtejszych mainstreamowych mediach, że w „Niemczech nikt nie zadaje pytań” „....”Nikt nie zauważa, albo nie chce zauważać, że w Niemczech zanika opozycja. Merkel dąży do tego, aby powstało coś w rodzaju państwa „wszechpartyjnego”. Czyli – jedna partia a reszta zgadza się z jej programem. „....(więcej )

renegat «człowiek wypierający się dotychczasowych przekonań i przechodzący na stronę przeciwnika» 

• renegacki • renegactwo „...(źródło)

Przymusowa germanizacja na ziemiach polskich – polegała na narzucaniu rdzennym mieszkańcom ziem polskich języka niemieckiego oraz kultury i sztuki niemieckiej wbrew ich woli. Prowadzona była szczególnie w okresie rozbiorów Polski przez Królestwo Prus. Szczególnym zwolennikiem germanizacji ziem polskich w ramach Kulturkampfu był Otto von Bismarck. „....”Cały proces germanizacji ziem polskich był powolny i odbywał się przez stulecia pod różnymi postaciami, a powstawanie niemieckiej mniejszości narodowej na zachodnich ziemiach polskich było jego bezpośrednią konsekwencją, świadomie podejmowaną przez władze pruskie[1].

Nowożytna niemiecka świadoma polityka germanizacyjna ludności polskiej rozpoczęła się jeszcze (pomijając procesy germanizacji w średniowieczu i późniejsze) na długo przed rozbiorami państwa polskiego, a dokładnie od zajęcia w 1740 roku przez króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego niemal całości obszaru ziem Górnego Śląska. W momencie wkraczania wojsk pruskich na te tereny przeważała na nich znacząco ludność polska, świadczą o tym chociażby zapiski urzędników pruskich, którzy notowali panujące ówcześnie na tym obszarze warunki językowo-obyczajowe[2]. Już w 1744 roku zaprowadzono na terenie Śląskazakaz stosowania języka polskiego w sądownictwie. W 1754 roku wprowadzono zakaz zatrudniania w szkołach nauczycieli bez znajomości języka niemieckiego, a w 1763 powszechny obowiązek nauczania tego języka we wszystkich szkołach podstawowych, rok później zwolniono wszystkich nauczycieli, którzy nie rozumieli mowy niemieckiej[3][4]. Ważną rolę w germanizacji Górnego Śląska odegrała także akcja osadnicza, tak zwana kolonizacja fryderycjańska. W samym tylko roku 1763 osiedlono na Górnym Śląsku 61 tysięcy, zaś przez następne 40 lat około 110 000 Niemców[5].

Germanizacja nie ustała po dokonaniu rozbiorów państwa polskiego, władze pruskie zdając sobie sprawę z powszechnej obecności żywiołu polskiego na podbitych ziemiach przystąpiły do kolejnej fali ograniczeń i represji wobec Polaków. W 1810 roku wydano zakaz używania języka polskiego na nabożeństwach odprawianych w kościołach ewangelickich. Wprowadzono zakaz studiowania na zagranicznych uniwersytetach i pielgrzymowania do Częstochowy, zmieniono granicę diecezji, a dekanaty bytomski i pszczyński wcielono do diecezji wrocławskiej, wszystko po to aby ograniczyć kontakty wiernych i duchowieństwa z biskupstwem krakowskim[3].

Na ziemiach polskich zagarniętych przez Królestwo Prus Kościół został całkowicie podporządkowany państwu a klasztory skasowane, nastąpiło to zgodnie z polityką sekularyzacji (czyli zmniejszeniu roli religii dla społeczeństwa) prowadzoną przez państwo pruskie. Główny nacisk został położony na odizolowanie Kościoła katolickiego od Stolicy Apostolskiej. Majątek kościelny został odebrany i przejęty przez zaborcę, a biskupi katoliccy zmuszeni do składania przysięgi na wierność królowi pruskiemu. Rząd pruski podjął na szeroką skalę akcję germanizacji i protestantyzacji ziem polskich, polegającą m.in. na sprowadzaniu z głębi Prus kolonistów niemieckich, w większości protestantów, i osiedlaniu ich na anektowanych terenach I Rzeczypospolitej[6].

Po przegranej wojnie Prus z Napoleonem na początku XIX wieku na ludność polską i jej język spadła kolejna fala ograniczeń przejawiających się w zakazach dotyczących kultywowania tradycji ludowych i religijnych, oraz w próbie likwidacji polskich nabożeństw. Także szybki rozwój górnośląskiego przemysłu ciężkiego i kopalń w XIX wieku odegrał znaczącą rolę w procesie germanizacji, bowiem znajdował się on w rękach niemieckich, a władze zakazały właścicielom zatrudniać osób, które znają język polski[5].

Germanizacja w zaborze pruskim przechodziła różne fazy. Po okresie liberalnego kursu wobec ludności polskiej (1815–1830) nastąpiło zaostrzenie germanizacji w Wielkim Księstwie Poznańskim przez Edwarda Flottwella (1830–1840). W latach 1841–1849 proces ten uległ zahamowaniu, by znów wystąpić w okresie rządów reakcji (1850–1870). Wśród aktów prawnych obowiązujących na terenie całego państwa pruskiego charakter germanizacyjny miało rozporządzenie z 1819 roku, które stanowiło, że "we wszystkich bez wyjątku szkołach obcojęzycznych musi się udzielać uczniom pełnej nauki w języku niemieckim i nie wolno zabronić żadnemu nauczycielowi ani uczniowi posługiwania się tym językiem w obrębie szkoły"[7].”..”Objęcie stanowiska kanclerza Rzeszy przez Ottona von Bismarcka spowodowało kolejne zaostrzenie polityki germanizacyjnej na polskich ziemiach. Skierowana ona była przeciw polskiemu szkolnictwu i Kościołowi (tzw. Kulturkampf, czyli walka o czystość kultury niemieckiej, rozpoczęta w 1871 roku). W latach 1872–1874 prawie całkowicie wyrugowano język polski ze szkół. Nauczycieli Polaków usuwano, a na ich miejsce zatrudniano Niemców. W 1876 roku wycofano ostatecznie język polski z sądownictwa i urzędów na całym obszarze ziem zaboru pruskiego. Walka przeciw Kościołowi miała za zadanie osłabienie jego wpływu na społeczeństwo. Arcybiskup Mieczysław Ledóchowski starał się nie dopuścić do pogorszenia stosunków z władzami niemieckimi. Na skutek prześladowań duchowieństwa doszło jednak do konfliktu. Ledóchowskiego uwięziono (1874), ponieważ sprzeciwił się ustawie z 1873 roku uzależniającej Kościół od państwa. W 1885 roku rozpoczęto tzw. rugi pruskie, zarządzenia polecające opuszczenie wschodnich prowincji państwa wszystkim Polakom, nie posiadającym obywatelstwa niemieckiego. Dotknęły ogólnie około 26 tys. osób, przede wszystkim robotników i rzemieślników, w tym około 8 tysięcy z Górnego Śląska. „...”Po dymisji Bismarcka nastąpiło przejściowe złagodzenie polityki antypolskiej (tzw. era Capriviego, 1890–1894). Germanizacja wzmogła się znów po 1894, przybrała postać tzw. hakatyzmu i trwała do I wojny światowej.

Od 1885 miały miejsce rugi pruskie – przymusowe wysiedlenie z Wielkopolski 26 tys. Polaków niemających pruskiego obywatelstwa. Władze niemieckie stopniowo starały się wypierać język polski z życia publicznego, w tym ze szkół. W 1887 władze pruskie usunęły język polski jako osobny przedmiot, ale gdy nakazano również naukę religii po niemiecku w szkole we Wrześni w 1901, 118 uczniów się zbuntowało. Wybuchł strajk dzieci wrzesińskich.

W 1904 weszła w życie, wymierzona w Polaków, ustawa budowlana o osadnictwie (bez zgody władz niemieckich nie wolno było budować stałych budynków – zgody takiej odmawiano Polakom m.in. Michałowi Drzymale).

W 1908 niemiecki parlament przegłosował ustawę (tzw. ustawa kagańcowa), która w pkt. 12 zakazywała używania na spotkaniach języka polskiego w miejscowościach, w których znajdowało się mniej niż 60% Polaków.

W 1908 parlament niemiecki przegłosował "ustawę wywłaszczeniową" o przymusowym wykupie ziemi od Polaków (nie weszła jednak w życie wskutek protestów opinii międzynarodowej).

Proces germanizacji odcisnął także piętno na polskich nazwiskach. W samym tylko Gdańsku w okresie od 1874 do 1944 roku urzędowo zmieniono 24 810 nazwisk polskich. Praktyka ta polegała m.in. na wyrażaniu nazwisk polskich za pomocą niemieckich odpowiedników (tłumaczenie), zapisywaniu fonetyki polskiej zgodnie z zasadami pisowni niemieckiej oraz zmianie elementu nazwiska, np. przyrostka. Dlatego nie każde obco brzmiące nazwisko jest jednoznacznym dowodem, że dana rodzina ma cudzoziemskie korzenie.”..(źródło )

„Volksdeutschów dzielono na cztery kategorie DVL:

  • Kategoria 1 – Volksdeutscher – osoby narodowości niemieckiej, aktywne politycznie, działające na rzecz III Rzeszy w okresie międzywojennym (tzw. Reichslista).
  • Kategoria 2 – Deutschstämmige – osoby przyznające się do narodowości niemieckiej, posługujące się na co dzień językiem niemieckim, kultywujące kulturę niemiecką, zachowujące się biernie.
  • Kategoria 3 – Eingedeutschte – osoby autochtoniczne, uważane przez Niemców za częściowo spolonizowane (GórnoślązacyKaszubiMazurzy) oraz Polacy niemieckiego pochodzenia (osoby pozostające w związkach małżeńskich z Niemcami).
  • Kategoria 4 – Rückgedeutschte – osoby pochodzenia niemieckiego, które się spolonizowały i czynnie współpracowały w okresie międzywojennym z władzami polskimi, bądź aktywnie działały w polskich organizacjach społeczno-politycznych (popularnie zwane przez Niemców renegatami)[4].

Dekretem z 4 listopada 1944 r. zarządzono przymusowe internowanie wszystkich, którzy podpisali niemiecką listę narodowościową – każdy obywatel polski, który zadeklarował swoją przynależność do narodowości niemieckiej, bądź korzystał z praw i przywilejów z tytułu przynależności do narodowości niemieckiej podlega, niezależnie od odpowiedzialności karnej, przetrzymywaniu, umieszczeniu na czas nieoznaczony w miejscu odosobnienia (obozie) i poddaniu przymusowej pracy. Taka polityka – polegająca na przymusowej pracy Niemców oraz volksdeutschów – cieszyła się powszechną akceptacją w społeczeństwie, które miało w żywej pamięci tragiczne doświadczenia okresu okupacji.

Dekretem z 28 lutego 1945 wykluczono ze społeczeństwa polskiego wrogie elementy, a ustawą z 6 maja 1945 roku dopuszczono rehabilitację przed sądem grodzkim osób, które podpisały niemiecką listę narodowościową II, III, i IV kategorii. Osoby, które podpisały listę I kategorii, nie podlegały rehabilitacji. Na terenie Górnego Śląska już 9 lutego 1945 r. pełniący w tym czasie obowiązki wojewody śląskiego Jerzy Ziętek nakazał rejestrację ludności niemieckiej, do której zaliczył osoby posiadające I lub II grupę volkslisty. Dodatkowo zarządzeniem z 2 lipca 1945 roku wojewody Aleksandra Zawadzkiego (a więc na miesiąc przed podpisaniem aktu konferencji poczdamskiej sankcjonującej wysiedlenie Niemców z terenów Polski) zakazano osobom narodowości niemieckiej przebywania na terenie ówczesnego województwa śląsko-dąbrowskiego. Dodatkowo wprowadził on zasadę podpisywania tzw. deklaracji wierności.”...(źródło )

„Rzeczpospolita”: potrzebne jest katolickie państwo narodu polskiego, jakiego chciał ks. Skarga”...”Na łamach sobotnio-niedzielnego wydania „Rzeczpospolitej” Filip Memches rozprawia się z tezami Jana Sowy, mocno promowanego przez lewicę socjologa, nawołującego do budowy nad Wisłą czegoś na wzór „newage’owej” demokracji. Publicysta pisze, że bardziej potrzebne byłoby utworzenie katolickiego państwa narodu polskiego.”...”najbardziej wartościowe w szerokim tekście Memchesa jest przypomnienie, że problemy zauważone przez Sowę dostrzegał już 400 lat temu ksiądz Piotr Skarga, choć oczywiście proponował zupełnie inne rozwiązania niż późniejsi marksiści i neo-marksiści. Autor nazywa kaznodzieję narodu polskiego, patronem polskiej nowoczesności.

Publicysta przypomniał słowa księdza Skargi, brzmiące: „Wszyscy się wolnością szlachecką bronią, wszyscy ten płaszcz na swe zbrodnie kładą i poczciwą a złotą wolność w nieposłuszeństwo i we wszeteczność obracają. O, piękna wolności, w której wszystkie swawolności i niekarności panują, w której mocniejszy słabsze uciskają, w której Boskie i ludzkie prawa gwałcą, karać się nie dadzą ani królowi ani urzędom”.

Ksiądz Skarga był bowiem zwolennikiem ograniczenia „złotej wolności szlacheckiej” i zarazem wzmocnienia władzy królewskiej. „wśród ciężkich grzechów wymieniał ucisk kmiotków. Tym samym piętnował sarmacki model społeczeństwa, w ramach którego szlachta czuła się niemal odrębną, wyższą, lepszą rasą, a uciskając chłopów, wykluczała ich ze wspólnoty politycznej. Opowiadał się więc za modernizacją Rzeczypospolitej, ale modernizacją inną niż ta, która marzy się Sowie. Chodziło bowiem – rzecz jasna – nie o emancypację jednostki odrzucającej jakiekolwiek zobowiązania wobec różnych wspólnot uzasadniane religią czy powinnościami moralnymi, lecz odwrotnie – o naprawę państwa i obyczajów zgodną z nauczaniem Kościoła” – pisze Memches.”...”Autor przypomniał też, że ksiądz Skarga występował przeciwko konfederacji warszawskiej, a więc aktowi gwarantującemu swobodę wyznaniową innowierczej szlachcie, przez co określano go mianem „fanatyka religijnego”. „Tyle że Skarga chciał podnosić Rzeczpospolitą na wyższy poziom rozwoju cywilizacyjnego. Porządek sarmacki zaś utrwalał wygodne dla szlachty utrzymywanie społeczeństwa w będącym reliktem pogańskiej przeszłości stanie barbarzyństwa” – zauważa Memches.

Publicysta „Rzeczpospolitej” podkreśla, że Ksiądz Skarga postrzegał zbiorowość ludzką jako żywy organizm. „W protestantach widział zbyteczną, niepasującą do organizmu trzecią nogę, ponieważ – jak twierdził – społeczeństwo powinno funkcjonować, opierając się na jednolitym systemie wartości, czyli katolicyzmie. W przeciwnym razie – zdaniem Skargi – ono się rozpada”. Kapłan przypominał także, iż to Kościół wyniósł w momencie chrztu Polski nasz kraj do prawdziwej ludzkiej godności, a ta polega „na moralnym i duchowym pięciu się w górę, a nie lewackiej emancypacji będącej w swojej istocie rują i porubstwem. Z kolei tak jak cztery wieku temu należało wzmacniać władzę królewską wobec złotej wolności szlacheckiej, tak dziś trzeba wzmacniać państwo wobec ofesywy międzynarodowej finansjery i jej nadwiślańskich sprzymierzeńców”.„Potrzebna jest nam nie newage'owa demokracja Sowy, lecz katolickie państwo narodu polskiego” – pisze Filip Memches.”.. ...(więcej )

Prof. Lech Morawski, „Brak lustracji i dekomunizacji był najgorszym błędem III RP i dopóki będzie żył ostatni szubrawiec z czasów PRL będzie nim nadal. „....”Korupcja, protekcjonizm, serwilizm i porażający konformizm to nieodłączne cechy tej mentalności. „....”To na tej parodii wspiera się aksjologia Konstytucji z 1997 roku i to jest kolejny powód, by ją w końcu zmienić.”....”Nie wiem, jak można zasypać przepaść między uczciwym obywatelem, a szubrawcem. Ci ostatni sami zresztą się uniewinnili ogłaszając rozliczne akty amnestyjne i delegalizujące wszelkie próby rzeczywistej lustracji. Musze powiedzieć, że ogromne wrażenie zrobił na mnie tekst M.Rymkiewicza, w którym dowodził on, że logikę naszych losów historycznych, od czasów Targowicy, zaborów, PRL aż po dzień dzisiejszy określa podział naszego społeczeństwa na dwa narody: naród patriotów, który nawet w najgorszych czasach walczył o naszą wolność i suwerenność i naród kolaborantów, który zawsze wiernie współdziałał z kolejnymi okupantami. Tego podziału nie da się nigdy zasypać i zapomnieć. Nie znam żadnego powodu, dla którego miałbym wybaczyć, że byłem zmuszony przez 40 lat do mieszkania w kraju, w którym nie mogłem mówić i robić tego co uważałem za słuszne, którego władza odmawiała mi przez dziesiątki lat paszportu. „......”Nikt nie powinien wierzyć i nikt nie powinien nawet o tym marzyć, że można zmusić uczciwego człowieka, by pogodził się z faktem, że wczorajsi kolaboranci i grabarze wolności stali się dzisiaj strażnikami rządów prawa i praw człowieka i nikt przyzwoity nie pogodzi się z faktem, że komunistyczna nomenklatura stała się właścicielem ogromnej części narodowego majątku „.....”Ktoś może uważać, że Pakt w Magdalence nie ma wprawdzie mocy prawnej, ale ma moc moralną. Problem polega jednak na tym, że im więcej o nim wiemy, tym bardziej staje się oczywiste, że był on zwykłym poddziałem łupów między tymi, którzy oddali władzę, a tymi którzy chcieli ją przejąć. To właśnie ten Pakt był aktem założycielskim III RP i polską parodią amerykańskiej Deklaracji Niepodległości. To na tej parodii wspiera się aksjologia Konstytucji z 1997 roku i to jest kolejny powód, by ją w końcu zmienić. Rozmawiał Stanisław Żaryn”..(więcej )

Husar „W 1945 roku z dużym napięciem oczekiwano w Polsce nowej konferencji pokojowej bowiem miała ona określić zachodnie granice państwa. Ale zanim do tego doszło Polacy podjęli się zapomnianej dziś, a bardzo interesującej i zgodnej z polską racją stanu inicjatywy, której jednym z celów było osłabienie przyszłych Niemiec. Odżyła wówczas wspierana przez rządy w Pradze i w Warszawie ideapowstania państwa łużyckiego.

Polska władała Łużycami wraz Budziszynem, za czasów Bolesława Chrobrego. W roku 1002 Bolesław I Chrobry przyłączył Łużyce do Polski, co zostało uznane pokojem w Budziszynie. W 1919 roku delegacja Łużyczan była obecna na obradach konferencji wersalskiej, gdzie zabiegała o utworzenie wspólnego z Czechami państwa. Nie zostali jednak dopuszczeni do głosu.

Łużyce   to   region   w   dolinach  Nysy   Łużyckiej   i   Szprewy,   z   głównymi   ośrodkami w   Chociebużu,   Budziszynie   i   Białej   Wodzie,   zamieszkany   w   dużej   mierze   przez autochtoniczną  ludność   słowiańską,   wywodzącą  się   głównie   od   Słowian   Połabskich i mówiącą ich narzeczem. Przez stulecia ten najmniejszy słowiański naród był zdominowany przez żywioł niemiecki, ale udało mu się zachować własny język i odrębność kulturową.Po zajęciu Łużyc przez Armię Czerwoną, Rosjanie zezwolili Łużyczanom na prowadzenie ograniczonej     działalności     politycznej.     Reaktywowano   zasłużone  stowarzyszenie „Domowina”, oraz Łużycką Radę Narodową, która miała reprezentować naród na arenie międzynarodowej. Na jej czele stanął Jan Czyż (także Czyż lub Cys). Na początku stawiał on na współpracę z Czechami. Jednak rząd praski chciał przyłączenia do Czechosłowacji całych Łużyc, co wywołało konflikt i przerzucenie orientacji na Warszawę.

Koncepcja polska polegała na utworzeniu państwa łużyckiego pod kuratelą rządów w Warszawie i w Pradze. Łużyczanie chcieli utworzyć własne państwo po 800-Ietniej niewoli, były prowadzone w tym celu pewne rozmowy i sondaże, ale tak się nie stało. Frakcje  łużyckich   działaczy   narodowych   (z   W.   Kócką  i   J.   Czyzem   na   czele) jak wspomnieliśmy wcześniej szukały poparcia w Warszawie. Polscy komuniści deklarowali ostrożną sympatię dla łużyckiego ruchu. W 1945 roku J. Czyż uzyskał deklarację poparcia od Bolesława Bieruta. Ostrożną, gdyż Polacy, w chwili, gdy ważyły się losy granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, którą Stalin forsował wbrew niemieckim komunistom, obawiali się bardziej zdecydowanie popierać ten pomysł, by cały plan oparcia zachodnich granic Polski na Nysie i Odrze nie zakończył się klęską.” (więcej )

Krzysztof Szczerski „ Polegać na sobie a nie na Unii”....”Po drugie, nie ma mowy o żadnej strategicznej jedności europejskiej w obliczu zagrożenia. Jedność polega bowiem w tym przypadku na tym, że każdy dba o swoje interesy, a słabsi muszą słuchać silniejszych. Jednocześnie spektakl hipokryzji dyplomatycznej, niemocy decyzyjnej oraz impotencji przywódczej, jaki serwują nam szefowie państw europejskich, jest naprawdę szokujący.Dlatego każdy, kto dziś nawołuje, także w Polsce, by jeszcze bardziej się zintegrować z twardym jądrem Unii, bo to nam da gwarancje bezpieczeństwa, jest albo szaleńcem, albo szkodnikiem.Unię Europejską zarzuciło na zakręcie i na razie Putin spycha ją w przepaść, a nie prowadzi do jej okrzepnięcia. Musimy więc wreszcie zacząć myśleć i działać tak, jakbyśmy byli zdani sami na siebie. Budować własne sojusze oraz podstawy własnego bezpieczeństwa gospodarczego i militarnego. Czas na zmiany w polskiej polityce.

„..”Nikt w rządzie Donalda Tuska nie pracował nad scenariuszem odwrócenia się wschodniej karty 
i konfrontacji geopolitycznej u naszych granic. Nie ma takich planów w żadnej szufladzie i w żadnym sejfie –„..'Dwie obiegowe opinie powstałe w reakcji na rosyjskie embargo żywnościowe dowodzą słabości myślenia strategicznego zarówno w naszym kraju, jak i w Europie. Nie tylko pokazują miałkość liderów polityki europejskiej wobec zmienionych warunków gry, ale przede wszystkim pogłębiają brak zaufania obywateli do instytucji integracji europejskiej. Ten sam proces delegitymizacji odbywa się też w Polsce.„...”Pierwsza obiegowa opinia, która zatruwa myślenie strategiczne i ujawnia słabość debaty politycznej, zrodziła się w Polsce. Wyraża ona przekonanie, że gdybyśmy się nie wychylali i „nie stawiali Putinowi", to nie byłoby rosyjskiego embarga na nasze produkty żywnościowe. Tego typu sugestie można było usłyszeć z ust różnych polityków, także koalicji rządzącej. „...”Tym bardziej że twierdzenia, iż my, Polacy, jak zwykle „wymachujemy szabelką" i potem ponosimy tego koszty, zyskują popularność szczególnie w komentarzach internautów „....”Takie przeciwstawienie – wielka geopolityka przeciw interesom zwykłych ludzi – jest nie tylko szkodliwe, ale także całkowicie błędne.Szkodliwe jest dlatego, że prowadzi do strategicznej demobilizacji, czyli do sytuacji niemożności podejmowania decyzji o charakterze niekoniunkturalnym. Okazuje się to szczególnie niebezpieczne w warunkach populizmu demokratycznego – takiego, jaki panuje dziś w Polsce, czyli wtedy, gdy rządzący nie są przywódcami gotowymi stawić czoło obiegowym opiniom, tylko nerwowo wpatrują się w słupki sondaży i skorzy są podążyć za każdą bzdurą, byle wyrażała ją większość ankietowanych.”....”Błędne jest zaś z tego powodu, że embargo stanowi właśnie wyraz geopolityki, a nie jej przeciwieństwo. To znaczy zostało zastosowane jako broń polityczna przeciwko zbiorowemu bytowi geopolitycznemu bez względu na indywidualne postępowanie poszczególnych jego członków. Mało tego, jeśli następuje zróżnicowanie statusu relacji handlowych czy politycznych z niektórymi z państw obozu przeciwnego, to nie jest to efekt bardziej umiejętnego prowadzenia przez nie polityki, lecz świadomej strategii rozbijania jedności w tym obozie i jego demobilizacji. „...”Lepiej było wybrać drogę samodzielności, tak by można było sobie pozwolić na osłabienie więzów z Rosją bez strat własnych, a nie liczyć na specjalne względy Putina. Tego właśnie dla całego naszego regionu chciał śp. prezydent Lech Kaczyński. Dlatego także dziś ważniejsza jest dywersyfikacja energetyczna i znalezienie dla naszych towarów rynków zbytu gdzie indziej, a nie „schowanie szabelki" i pójście na układy z Moskwą. „....”Drugą błędną opinią, jaka pojawiła się podczas wojny na Ukrainie, jest teza lansowana przez europejskich liderów, jakoby największym osiągnięciem Putina było, paradoksalnie, ukazanie wagi integracji europejskiej i jedności Unii w obliczu zagrożeń. Część komentatorów widziała wręcz prezydenta Rosji jako nolens volens budowniczego podstaw wspólnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa UE w pełni rozwiniętym kształcie, w zasadzie zastępującej politykę państw członkowskich. To Unia miała przejąć inicjatywę i stwarzać w relacjach z Rosją, a szerzej – w polityce globalnej, fakty dokonane o strategicznym znaczeniu. „. (więcej )

ObodryciObodrzycyObodrzyce – grupa plemion słowiańskich należąca do Słowian połabskich. Do grupy tej zaliczano: Obodrzyców właściwych (Reregów), PołabianWagrówWarnówGlinian,BytyńcówSmolińców i Morzyczan.

Inne spotykane nazwy grupy plemion obodryckich: Obotriti, Abitrices, Abotriti, Abotridi, Abodriti, Abdriti, Habitriti, Obriti, Abatereni, Obotriten. Geograf Bawarski podaje, że na ziemi obodrzyckiej znajdowały się 53 grody[2].

Obodrzyci zamieszkiwali tereny dzisiejszej Meklemburgii-Pomorza Przedniego oraz Szlezwik-Holsztynu landów znajdujących się obecnie w granicach Niemiec. Od zachodu poprzez Limes Saxoniae graniczyli z Sasami od wschodu i południowego wschodu z plemionami wieleckimi.Historia

W roku 798 książę obodrzycki Drożko zwyciężył Sasów w bitwie nad Święcianą. W 808 roku Duńczycy pod przywództwem Godfreda najechali na ziemie obodrzyckie. Plemiona Smolińców oraz Linonów (Glinian) odłączyły się od Związku Obodrzyckiego, a Drożko uciekł. Rok później powrócił i przeprowadził wyprawę odwetową na Wieletów, a tereny zamieszkane przez Smolińców podbił. Tego samego roku Drożko został zabity z rozkazu króla duńskiego Godfreda w osadzie Rerik. W 810 roku kolejna wyprawa odwetowa Wieletów na ziemie obodrzyckie.

W 844 roku Ludwik Niemiecki najechał Obodrzyców. Podczas walki zginął władca – książęGostomysł. Władza przeszła w ręce naczelników plemiennych, co powoduje osłabienie Związku Obodrzyckiego.

W 954 roku wybuchło wielkie powstanie antyniemieckie koalicji Obodrzyców i Wieletów. Siły niemieckie wsparło słowiańskie plemię Ranów. Koalicja słowiańska poniosła decydującą klęskę nadReknicą 16 października 955 roku. W bitwie tej zginął książę obodrzycki Stoigniew. Niepokoje trwały aż do roku 960.

W 984 roku książę Obodrzyców Mściwoj wziął udział w zjeździe w Kwedlinburgu, gdzie zebrali się niemieccy wielmoże, którzy chcieli poprzeć Henryka Kłótnika w staraniach o tron cesarski.

Okres 1018–1029 jest okresem konfliktów wewnętrznych wśród Obodrzyców. Po wygnaniu księciaMścisława oraz odepchnięciu Sasów za Łabę Wielkie Księstwo Obodrzyców staje się znów pogańskie. Po zniszczeniu wszelkich śladów chrześcijaństwa rozpoczęły się wewnętrzne walki o władzę. W ciągu 10 lat do władzy kolejno dochodzi kilku książąt, z których ostatnim jestPrzybygniew, zwany z niemiecka Udo. Wbrew woli swojego ludu, nawiązywał on stosunki z Sasami, ochrzcił swego syna i przyjął wiarę chrześcijańską. Nie chciał jednak przyjąć saskiej zwierzchności i jako „zły chrześcijanin” został przez Sasów zamordowany. Jego syn Gotszalk opuścił klasztor i wróciwszy do rodzinnego kraju usiłował pomścić ojca, lecz został pokonany i uwięziony. Obodrzyce powołali na wiecu następnego władcę Racibora, jednego z książąt plemiennych oddanych starej wierze, który zjednoczył ponownie Związek Obodrzycki.

W 1147 roku rozpoczęła się krucjata połabska przeciw Obodrzytom. Książę Niklot stawiał zacięty opór i udało mu się zniszczyć okręty najeźdźców. Krzyżowcy oblegli nawet Szczecin, będący grodem, który już wtedy przyjął chrzest. Nie potrafiąc pokonać Niklota, Niemcy zawarli z nim pokój oraz sojusz militarny. Sojusz ten nie zabezpieczył jednak państwa Niklota przed upadkiem.

Do spuścizny obodryckiej odwoływano się wiele lat po zaniknięciu tej grupy. Johann Heinrich Voss, niemiecki poeta i tłumacz, identyfikował się z Obodrytami i uważał się za ich potomka...(więcej )

Wieleci, Wieletowie, Wilcy, Lucice, Lutycy – grupa plemienna Słowian połabskich, zamieszkujących od VI wieku tereny między dolną Odrą a Łabą, wywodząca się z PomorzaPrzedodrzańskiego. W źródłach pisanych za czasów Karola Wielkiego nazywani również: Wiltzi,VultziWelatabowie. Wieleci obok Obodrzyców i Serbów należeli do Słowian połabskichGeograf Bawarski podaje, że na ziemiach Wieletów znajdowało się 95 grodów. „...”Etymologia obu podstawowych nazw plemiennych, tzn. Wieleci i Lucice nie jest do końca jasna, przy czym należy pamiętać, że ta pierwsza to nazwa polityczna, a nie etniczna[1]. Nazwa Wieleci może być wywiedziona ze słowiańskiego słowa vlci, tj. „wilki”[2][3], ale też biorąc pod uwagę poświadczone dialektalne rosyjskie velet, ukraińskie véłet(eń)staroruskie volot: „olbrzym”, które pozwala na rekonstrukcję postaci *Vel(e)tъ (z jerem twardym), etnikon ten może być wyjaśniony jako derywat zsufiksem -(e)t- od prasłowiańskiego rdzenia vel-, który występuje np. w staro-cerkiewno-słowiańskimvelěti „rozkazywać”, velьjь/ijь (z jerem miękkim), velikъ „wielki”, pierwotnie jako „potężny”[4]Mikołaj Rudnicki wywodził ją od rdzenia vel „błoto, bagno, woda”[1]. Natomiast miano Lucice pochodzi według części badaczy od słowiańskiego wyrazu ljut, znaczącego „dziki”[5]. Istnieje też możliwość wywodzenia tego miana od nazwy boga czczonego w Radogoszczy – L’utyi bog (tj. dziki bóg)[6]. Rozważana jest też możliwość pochodzenia w powiązaniu z rdzeniem lut (bagnisty, grząski)[7]. Dodatkowo, wydaje się, że pomimo określania w źródłach pisanych tego etnosu do końca X wiekujedynie mianem Wieleci, przyjęcie nazwy Lucice w ostatnich dekadach X wieku[8][9][10], było, w pewnym sensie, powrotem do nazwy starszej[11], a ówcześni kronikarze uznawali ciągłość między Wieletami a Lucicami. Chociaż to drugie miano nosi znamię neologizmu, nie można wykluczyć, że miała tu miejsce świadoma paralelność obu nazw, z których ta pierwsza miała być zastąpiona drugą[12]. Zmiana nazwy jest interpretowana przez badaczy jako swoista demonstracja pewnegonovum (biorąc pod uwagę zwłaszcza wagę, jaką przykładały wspólnoty plemienne do swojego miana i do mitów o swoich początkach[13]) w stosunkach wewnętrznych po roku 983[14], kiedy to nazwaLucice, odnosząca się do czterech plemion tzw. Związku Wieleckiego: ChyżanCzrezpienian,Dołężan i Redarów[15], utożsamiła się z etnią skupioną wokół świątyni w Radogoszczy.

Gall Anonim w swojej Kronice polskiej spisanej w latach 1112–1116 wymieniał kraj Wieletów pod nazwą Selentia (Selencja)[16].”..' Plemiona wieleckie do końca IX wieku

W czasach Karola Wielkiego (przełom VIII i IX wieku) pogańscy Wieleci tworzyli wrogi wobecpaństwa Franków sojusz czterech plemion słowiańskich[30][31]. Najazd Karola Wielkiego w 789 na ziemie wieleckie przebiegał prawdopodobnie dwutorowo. Oblężenie Brenny, która może być wówczas utożsamiana z głównym ośrodkiem Drogowita, i jej zdobycie przy pomocy fryzyjskiej floty było zapewne jedną częścią zmagań frankijsko-wieleckich. Drugą zaś prawdopodobnie był marsz wojsk lądowych w głąb terytorium wieleckiego[32]. Po ich pokonaniu Karol nie czynił jednak starań, by ochrzcić te słowiańskie społeczności, a jedynie podporządkował ich, korzystając przy tym z pomocy sąsiednich Obodrzyców, politycznie państwu karolińskiemu, i właściwie decydował o obsadzie obieranych na wiecu najważniejszych wieleckich przedstawicieli politycznych. Potem Wieletom udało się zrzucić zwierzchnictwo cesarstwa, dochodziło do częstych starć pomiędzyKrólestwem Franków Wschodnich a Słowianami, którym przewodzili w tym okresie książęta:MiłogostCałodróg czy Lub[33]. niemniej w połowie IX[34] (być może w związku z ustaniem zagrożenia frankijskiego[35]) lub w X wieku najwyraźniej sojusz uległ dezintegracji i nie stanowił już jednostki politycznej, a osoby zamieszkujące byłe wieleckie terytoria czuły bliższą więź do poszczególnych plemion składowych[36]. Pojawiające się sporadycznie w dziesiątowiecznych zapiskach (pod rokiem 929955 i 995) miano Wieletów może wskazywać, że w cesarstwie wciąż zakładano istnienie tej federacji[34]. Z drugiej strony w tym czasie przeciwko ekspansji cesarstwa występowały plemiona tworzące niegdyś ów związek, lecz wydaje się, że już pojedynczo[34]. Plemiona północnowieleckie w wyniku rozpadu tego sojuszu zapewne powróciły do ustroju wiecowego z decydującą rolą naczelników rodów i kapłanów[35]. ..(więcej )

"Naród polski nie może się mienić narodem kulturalnym, należącym do wspólnoty europejskiej" - mówił Joseph Goebbels Ostatnio wiele - a zdaniem niektórych zbyt wiele - uwagi poświęca się kwestiom niemieckim, w tym zadośćuczynieniu za szkody wyrządzone przez okupacyjne władze III Rzeszy. Obliczane i porównywane są straty materialne napastników i ofiar. Padają ważkie słowa. Zastanawiające jest, że stosunkowo mało miejsca poświęca się stratom kultury, których wartość materialną trudno oszacować. Czyżby były przez to mniej znaczące?ieco historii 

Stosunek władców Prus do kultury polskiej ilustruje wywóz ze Śląska, jeszcze w 1740 r., zbiorów Jana III Sobieskiego, wywiezienie z Wawelu i rozmyślne zniszczenie klejnotów koronnych królów polskich w połowie XVIII wieku, rekwizycje dzieł sztuki z "pruskiej" Warszawy, z początkiem wieku XIX, wywóz części zbiorów Stanisława Augusta Poniatowskiego... Pod zaborem pruskim budowle zabytkowe przeznaczano na magazyny wojskowe, więzienia, koszary. Wyposażenie kościołów przebudowanych na zbory ewangelickie z reguły niszczono, ponieważ służyło ono wyznaniu obcemu pruskiej racji stanu. Wymyślony w 1871 r. przez "żelaznego kanclerza" Ottona von Bismarcka Kulturkampf nie był walką o kulturę, ale walką z kulturą polską.”...(źródło )

„5 grudnia odbyła się w gmachu węgierskiego parlamentu uroczystość, podczas której premier Viktor Orbán przyznał obywatelstwo węgierskie 500-tysięcznej osobie, aplikującej o nie na podstawie uproszczonej procedury, obowiązującej od stycznia 2011 roku. Korzystają z niej przede wszystkim Węgrzy z państw sąsiednich, zamieszkujący tereny odłączone od Węgier na mocy traktatu z Trianon z 1920 roku „.....”Od dojścia do władzy partii Fidesz wzrosło zaangażowanie władz węgierskich w sprawy liczącej ok. 2,5 miliona społeczności Węgrów zamieszkującej państwa sąsiednie. Jest to tradycyjnie istotny element politycznego węgierskiej prawicy. Rząd Orbána akcentuje hasła jedności narodu węgierskiego i potrzebę budowania „solidarności narodowej ponad granicami państwa”. Jednym z pierwszych działań rządu było przyjęcie w maju 2010 roku ustawy wprowadzającej uproszczoną procedurę ubiegania się o obywatelstwo dla Węgrów mieszkających za granicą. W nowej konstytucji wzmocniono przepis o odpowiedzialności państwa za los społeczności Węgrów za granicą, „.. ….(więcej 

Główny ideolog Kremla i promotor koncepcji Eurazji Aleksander Dugin oświadczył w wywiadzie dla portalu „Alfahir”, należącym do skrajnie prawicowej węgierskiej partii Jobbik, że nadeszła epoka imperiów. Dlatego takie kraje jak Austria, Rumunia czy Węgry powinny się połączyć w „jeden blok”. ….”Państwa narodowe to przeżytek. Takie małe kraje jak Austria, Węgry, Serbia, Słowacja i Rumunia powinny utworzyć imperium, pod nazwą „potężna Europa Wschodnia”. Ten blok stanowiłby strefę buforową między Unią Eurazjatycką pod przewodnictwem Rosji a niemiecką Europą „....”podkreślił Dugin, przekonując, że to „idealny sposób na to, by Węgry wróciły do dawnej świetności oraz sytuacji etnicznej z czasów sprzed traktatu z Trianonu”. ….”Jeśli chodzi o pozostałe kraje Europy Środkowej i Wschodniej to Dugin widzi je albo w Unii Eurazjatyckiej, albo jako część przyszłego niemieckiego imperium. Ponieważ nie zaliczył Polski ani do nowego bloku pod przewodnictwem Węgier, ani do Eurazji, wydaje się, że przydzielił nas do „niemieckiej Europy”. Podobnie jak kraje Bałtyckie.

Wcześniej, w swej książce „Podstawy Geopolityki” główny ideolog Kremla twierdził, że „w wielkim starciu cywilizacji atlantyckiej i kultury eurazjatyckiej to wszystko, co znajduje się między Rosją a Niemcami – Polska, Ukraina - musi po prostu zniknąć”.....”. W czerwcu ubr. Dugin uczestniczył w tajnej konferencji w Wiedniu, wraz z przedstawicielami francuskiego Frontu Narodowego oraz Syrizy, która w ubiegłą niedzielę wygrała wybory parlamentarne w Grecji.  (więcej )

-------

Ważne

http://naszeblogi.pl/49040-rozwiazanie-kwestii-niemieckiej-przylaczenie-ziem-po-labe

https://naszeblogi.pl/57152-niemcy-ostrzegaja-polske-przed-budowa-muru-na-odrze

„5 grudnia odbyła się w gmachu węgierskiego parlamentu uroczystość, podczas której premier Viktor Orbán przyznał obywatelstwo węgierskie 500-tysięcznej osobie, aplikującej o nie na podstawie uproszczonej procedury, obowiązującej od stycznia 2011 roku. Korzystają z niej przede wszystkim Węgrzy z państw sąsiednich, zamieszkujący tereny odłączone od Węgier na mocy traktatu z Trianon z 1920 roku „.....”Od dojścia do władzy partii Fidesz wzrosło zaangażowanie władz węgierskich w sprawy liczącej ok. 2,5 miliona społeczności Węgrów zamieszkującej państwa sąsiednie. Jest to tradycyjnie istotny element politycznego węgierskiej prawicy. Rząd Orbána akcentuje hasła jedności narodu węgierskiego i potrzebę budowania „solidarności narodowej ponad granicami państwa”. Jednym z pierwszych działań rządu było przyjęcie w maju 2010 roku ustawy wprowadzającej uproszczoną procedurę ubiegania się o obywatelstwo dla Węgrów mieszkających za granicą. W nowej konstytucji wzmocniono przepis o odpowiedzialności państwa za los społeczności Węgrów za granicą, „.….(więcej 

Instytut WolnościNiemcy są jednym z najbiedniejszych narodów w Europiemajątek przeciętnego obywatela jest mniejszy niż jest to w przypadku np. Greków czy Cypryjczyków. „....”średnia wysokość majątku posiadanego przez gospodarstwa niemieckie była równa połowie majątku domostw greckich czy jednej piątej cypryjskich „......”Włosi, mimo niskich dochodów, są bogaci jeśli brać pod uwagę wartość ziemi, którą posiadają „.....(więcej)

-----

Mój komentarz

Niemcy w dużej części leża na ziemiach słowiańskich ,które brutalnie zgermanizowali. Polityka germanizacyjna do dzisiaj jest fundamentem polityki Niemiec.

Czy Polacy i Polska powinni się temu przeciwstawić. A jeśli tak to w jaki sposób

Problem jest szerszy. Z kraju wyemigrowało parę milionów Polaków, którzy bez aksjologicznego,wsparcia wynaradawiają się. Czy w tej sytuacji proces utarty polskości powinien być napiętnowany , uznany na gruncie etycznym za zły i godny potępienia.

Jeśli tak to osoby, które wyrzekają się swojej polskości i wykorzeniają polska kulturę ze swojego życia powinni zostać uznani za renegatów i odstępców . Pokazywani jako przykład swoistej moralnej zgnilizny. Dla odmiany , ci wszyscy Polacy, którzy za granicą utrzymali swoją polskość ,swój katolicyzm, polską tradycję powinni być pokazywani jako bohaterowie, jako wzór do naśladowania. Dotyczy to szczególnie Polaków ,którzy żyją , często do pokoleń we wrogich Polsce państwach , Niemczech i Rosji .

W tej sytuacji należałoby podkreślać że Merkel pochodzi z rodziny polskich renegatów ,którzy wyrzekli się swoje polskości ,kultury i wyznania. Dla suwerennego państwa polskiego kwestia zachowania żywiołu polskiego za granicą jest sprawą żywotną. Szczególnie w sytuacji, gdy rola i pozycja Polski Kaczyńskiego będzie rosła w Europie. W czasie totalnej wojny kulturowej jaką lichwiarstwo i lewactwo wydały,Polsce, Polakom i kościołowi opowiedzenie się w tej walce  po stronie polskości powinno być sprawą honoru , sprawą o wysokiej i jednoznacznej moralnej aprobacie i świadectwem wysokiego poziomu etycznego . 

video Lebensborn _Hitlerowskie żłobki

video Przymusowa germanizacja

Marek Mojsiewicz

Osoby podzielające moje poglądy , lub po prostu chcące otrzymywać informację o nowych tekstach proszę o kliknięcie „lubię to „ na mojej stronie facebooka Marek Mojsiewicz i  na  Twitterze  

Zapraszam do przeczytania pierwszego rozdziału nowej powieści „ Pas Kuipera” 

Rozdział drugi 

Zapraszam do przeczytania mojej powieści „ Klechda Krakowska „

rozdziały 1
„ Dobre złego początki „ Na końcu którego będzie o boginiKali„ Nienależynerwosolu pić na oko „ O rzeźbie NiosącegoŚwiatło Impreza Starskiego „ Tych filmów już się oglądać nie da „ 7. „ Mutant „ „ Anne Vanderbilt „ „ Fenotyp rozszerzony.lamborghini„ 10. „ Spisek w służbach specjalnych „11. Marzenia ministra ołapówkach „ 12. „ Niemierz i kontakt z cybernetyką „  13„ Piękna kobieta zawsze należy do silniejszego „ 14 ” Z ogoloną głowa, przykuty do Jej rydwanu „

Powiadomienia o publikacji kolejnych części mojej powieści . Facebook „ Klechda Krakowska

Ci z Państwa , którzy chcieliby wesprzeć finansowo moją działalność blogerską mogą to zrobić wpłacając dowolną kwotę w formie darowizny na moje konto bankowe

Nazwa banku Kasa Stefczyka , Marek Mojsiewicz , numer konta 39 7999 9995 0651 6233 3003 000
1

Jestem zainteresowany współpracą z portalem informacyjnym w zakresie dokonania przeglądu prasy , w tym anglojęzycznej , ewentualnie tłumaczeń z tego języka., tworzenia serwisu informacyjnego Analiz programów i tym podobnych Zainteresowanych proszę o kontakt.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Jako mieszkanka miasta, w którym większośc ludności została w czasie II wojny umieszczona na listach III grupy, protestuje przeciwko określeniu, że oni coś podpisywali. Istnieje takie powszechne przeświadczenie,  a nawet poczucie wstydu wśród wnuków, że dziadek podpisał III grupę. Ponieważ tej tezy nie potwierdzili w rozmowach starsi ludzie, sprawdziłam w interenecie:

Nikt nie podpisał listy, a do dzisiaj uzywa sie takiego zwrotu  (jak zwykle nie mogę wkleic linka do źródła informacji).

Natomiast za odmowę umieszczenia na liście czekały represje włącznie z wysłaniem do oobozu koncentarcyjnego. Nawet rząd na uchodźctwie popierał przyjęcie (nie podpisanie) listy, z uwagi na ochronę potencjalu ludzkiego.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1504933