Gazeta Wyborcza - filar III RP

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Władcy PRL zawsze mieli dziwną słabość do Adama Michnika. Dali paszport młodemu dysydentowi umożliwiając mu wyjazd do Paryża i kontakt z Giedroyciem, a nawet z doradcą prezydenta USA -. Brzezińskim. W drodze powrotnej, aby oszczędzić opozycjoniście tułaczki po hotelach, umożliwili mu nocleg w ambasadzie we Wiedniu. Michnik okazał się jednak niewdzięcznikiem – w dalszym ciągu szkodził komunie nie tylko myślą, ale także mową i uczynkiem. Komuniści zmuszeni byli w końcu dysydenta represjonować. W Internecie "chodzi" zabawny film pt. "Michnik walczący o Polskę", gdzie widać jak Adaś efektownie szarpie się z czterema milicjantami.

Wiedza, że red. Michnik był represjonowany jest w Polsce powszechna. Wiadomo także o wielkoduszności i szlachetności redaktora, który nie tylko wybaczył swoim oprawcom, ale potrafił się nawet z niektórymi zakolegować. Adam Michnik o swoim kombatanctwie opowiada niechętnie (czyżby ze skromności?).W wywiadzie telewizyjnym red. Lis musiał wręcz wydusić z Michnika przyznanie, że siedział w więzieniu, jednak nie był w stanie go skłonić do wyznania jak długo. Red. Lis dopowiedział sam: "4 lata". Uwięzienie musiało być dostatecznie długie, bo red. Michnik napisał w więzieniu książkę. Teoretyk komunizmu Antonio Gramsci swoje fundamentalne dzieło również napisał (nb. na papierze toaletowym!) w więzieniu. Ale to było faszystowskie więzienie. Ci, którzy znają więzienia PRL z autopsji (jak piszący te słowa), wiedzą, że pisanie książek nie bylo tam możliwe – nie tylko z braku papieru toaletowego.

 

"Szanowny Panie Redaktorze

Nazywam się Stanisław Remuszko jestem dziennikarzem, przygotowuję obszerną publikację dokumentalno – historyczną i do tych celów potrzebuje odpowiedzi na takie pytanie:

W których zakładach karnych i w jakich okresach przebywał Adam Michnik – czołowa postać ówczesnej opozycji politycznej?

Nie chodzi mi o tymczasowe zatrzymania czy areszty, lecz o pozbawienie wolności na mocy wyroku sądowego. Rzecz jasna, zdaję sobie również sprawę, iż może Pan aż tak szczegółowo nie pamiętać wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat, dlatego identyczne pytanie zadałem Centralnemu Zarządowi Służby Więziennej, ale odpowiedzieli mi (załączam kserokopię), że na udzielenie tej informacji potrzebna jest pisemna zgoda Pana Redaktora.

O taką zgodę uprzejmie proszę. Sądzę, że opublikowanie źródłowej wiarygodnej informacji o dokładnych okresach i miejscach uwięzienia Pana przez wymiar sprawiedliwości PRL definitywnie rozwiałoby pojawiające tu i ówdzie rozmaite wątpliwości i spekulacje na ten temat”.

Na prośbę Remuszko odpowiedzi nie otrzymał.

 

"Pierwsza opozycyjna gazeta od Łaby po Pacyfik"

W wyniku uzgodnień okrągłostołowych strona społeczna uzyskała możliwość wydawania niezależnej gazety. Na jej czele stanął opozycjonista Michnik, który deklarował, że będzie to pismo całej opozycji, nie tylko jej części "okrągłostołowej". I tak było. Przynajmniej pierwsze pół roku. Wkrótce "Gazeta" zaczęła ewoluować w kierunku lewicowo – liberalnym. Ton zaczęła nadawać "lewica laicka" - grupa dość jednolita pod względem światopoglądowo – towarzysko – etnicznym (wiele nazwisk można znaleźć w książce "Resortowe dzieci – Media"). Równocześnie logo "Gazety " ulegało zmianom – skiełkowały czerwone kropki, które rozrosły się i zainfekowały cały kwadrat by osiągnąć obecną formę wielkiego czerwonego prostokąta. Gazeta orócz lokalu, telefonów, przydziału papieru otrzymała coś więcej - życzliwość ludzi "starego układu", którzy właśnie "oddali władzę". Pisma, które powstały później, mimo dobrych wyników sprzedażowych, ale pozbawione tej życzliwości (i reklam), nie utrzymały się na rynku.

Remuszko pracował w GW od samego początku, założył oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Solidarność. Kiedy chciał przypomnieć listę organizacji popierających wprowadzenie stanu wojennego– sygnetariuszy PRON jak Naczelna Rada Adwokacka, Polski Związek Kynologiczny, Zrzeszenie Prawników Polskich, filateliści i wiele innych, materiał „nie poszedł”. Widoczna była niechęć redakcji do poruszania pewnych tematów (np.„nieprawidłowości” stanu wojennego). Czy wynikało to tylko z braku „żądzy zemsty”(copyright by sędzia Stępień) red. Michnika, czy powody były inne?

Czyżby nie tylko Wałęsa, ale także Michnik pracował dla gen. Kiszczaka? Taką wydawało by się absurdalną tezę stawial Stefan Kisielewski już na początku lat 90 - tych.

Dziś wiemy więcej. Według źródła zbliżonego do kręgów dobrze poinformowanych, pierwsze numery gazety drukowane były w drukani MSW. Czy to gen. Kiszczak po rokowaniach okrągłego stołu założył "opozycyjną gazetę"? Byłby to niewątpliwie majstersztyk roboty agenturalnej – stworzenie "solidarnościowej" gazety, która zdobyła zaufanie milionów Polaków i trzymała ich mózgi w imadle przez następne 30 lat.

Znając perfekcję działań socjotechnicznych sowietów, takiej możliwości nie można wykluczyć. Panowanie nad przestrzenią medialną kraju wystarcza do osiągnięcia celów politycznych bez konieczności stacjonowania wojsk.

Wpływ wiodącej gazety na resztę sceny medialnej nie ulega wątpliwości. Odziaływanie "Wyborczej" było tym skuteczniejsze, że była to bardzo dobra gazeta publikująca wiele interesujących artykułów. Tygodnik Powszechny i Polityka (organ KC PZPR) w PRL jednak się różniły. Obie redakcje przeszły "suchą stopą" do wolnej Polski i dołączyły do gazetowego chóru. Podobnie jak telewizje zaprzyjaźnione z Wajdą i pisma różnych właścicieli (niemieckich, nomenklaturowych) przemawiają teraz jednym stugębnym Michnikiem. Nie twierdzę, że w PRL był większy pluralizm niż w III RP, ale pamiętamy, jak po Smoleńsku wszystkie media, jak na komendę Wydziału Prasy KC, przyjęły rosyjską wersję. Watpliwości miała tylko Gazeta Polska i Nasz Dziennik.

Parasol ochronny Adama "odpieprzcie się od generała" Michnika nad "ludźmi honoru" umożliwił komunistom spokojne konsumowanie owoców transformacji, a z kolei koledzy gen. Kiszczaka i "rozgrzani sędziowie"(copyright by Komorowski) zapewniali "ochronę obiektu GW". Przekonali się o tym ci, którzy mieli pecha znaleźć się w sporze prawnym z red. Michnikiem.

"Negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego" tak orzekł 26 IX 2005 w pisemnym wyroku Wysoki Sąd w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej (sygn.III C 1225, sędzia przew. Agnieszka Matlak).

Nic dziwnego, że historycy omijają Michnika i gazetę wielkim łukiem.

Powstanie i błyskawiczny rozrost wielomiliardowego koncernu medialnego było czymś bez precedensu w dziejach świata. Można by się spodziewać licznych książek i doktoratów na ten temat. Powstała książka 1 (słownie: jedna), z której pochodzi większość cytatów w niniejszym tekście. Remuszko był pierwszym dziennikarzem, który opisał fenomen GW i zadał niewygodne pytania. Na hucznie obchodzone 10- lecie gazety wydał "niepoprawną" książkę „Gazeta Wyborcza – początki i okolice”, totalnie zamilczaną przez media i recenzentów, wręcz ukrytą przed opinią publiczną. Autor próbował zamieszczać płatne ogłoszenia w gazetach. O tym jak ważny był to "obiekt" i jak szczelna "ochrona" świadczy fakt, że ŻADNA z gazet nie zaryzykowała reklamy książki. Uparty Remuszko podał 10 gazet do sądu chcąc się dowiedzieć z jakich względów nie było możliwe zamieszczenie ogłoszeń. Przegrał wszystkie sprawy – zdaniem sądu redakcje nie mają obowiazku tłumaczenia faktu odmowy publikacji. Przekształcenia własnościowe

"Obecni właściciele Agory Zb. Bujak, Al Paszyński i A. Wajda -zgodzili się na przekazanie większości udziałów osobom, które doprowadziły do powstania spółki i "Gazety".

Taką "wewnętrzną informację" dla pracowników GW (maj 1999r. - pracowało wtedy ok.100 osób) podpisana przez Helenę Łuczywo i Grzegorza Lindberga otrzymał St. Remuszko. Gdy zorientował się że GW nie jest ani opozycyjna ani tym bardziej solidarnościowa, a jej głównym zadaniem jest ocieplanie wizerunku komunistów i PRL-u, złożył wymówienie i odszedł z firmy za porozumieniem stron. Finansowo wiele stracił (wkrótce zaczęła się prywatyzacja), ale zachował cnotę.

"W roku 1989 "Gazeta"- mając monopol- weszła na rynek. Było to możliwe dzięki kontraktowi Okrągłego Stołu. Dekadę potem wpływowi ludzie "gazety" pobrali na własność akcje Agory (w przypadku niektórych osób o wartości kilkunastu i więcej mln dolarów)". (R. Bugaj)

"W momencie wejścia na giełdę Agory akcje otrzymało ok. 1600 pracowników, jednak 96 spośród nich, będących kluczowymi pracownikami firmy, posiada pakiety znacznie większe. Przypadło im w udziale ponad 19 mln akcji o wartości prawie mld zł." (Rzeczpospolita)

Bugaj podaje też nieco szczegółów:

„W momencie przeprowadzenia operacji przekształcenia Spółki z o.o. Agora w Spółkę Akcyjną Agora (to była skomplikowana, wieloetapowa operacja z zakresu „inżynierii finansowej”) Gazeta była u szczytu swoich politycznych wpływów i pewnie dlatego prawie żadne medium (z publiczną TV na czele) nie ekscytowało się tym największym chyba uwłaszczeniem III RP. (…) Zasada rozdziału akcji była inna niż przy prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw, gdzie znaczenie rozstrzygające ma staż pracy. W Agorze liczyły się zasługi (które "zasłużeni" sami określali) i dlatego najważniejsi (Niemczycki, Łuczywo i Rapaczyńska, Rawicz, Pacewicz, Blumsztajn, Skalski i szereg innych) otrzymują (w zbywalnych akcjach) majątek wart - w skrajnych przypadkach - dziesiątki milionów.”

Mniej więcej w tym samym czasie "Gazeta" ostro wystąpiła przeciw projektowi AWS-u niewielkiej zapomogi dla solidarnościowców znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej ("nie walczyliśmy dla pieniędzy").

Dziwną słabość do Agory mieli nie tylko komuniści, ale także posłowie niekomunistycznego w większości sejmu. Wniesiono projekt zmian do ustawy o podatkach, który zwalniał od opodatkowania dochody ze sprzedaży akcji. Ulga obowiązywała tylko do 2003 roku i była przywilejem dla bardzo wąskiej grupy. Przez przypadek (?)"załapywali się" na nią akcjonariusze Agory. Posłowie się szybko zorientowali i uchwalili nowelizację, którą zakwestionował ...prezydent Kwaśniewski kierując sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał nowelizację uchylił.

Dzięki całej akcji ludzie Agory mogli zaoszczędzić do 600 mln zł.


"GW jest najpotężniejszym i najbardziej wpływowym medium w Polsce. Takim nadwiślańskim "New York Timesem". Pismem owianym mgłą tajemnicy, powstałym w nie do końca jasnych okolicznościach, za publiczne pieniądze. Imperium Agory jest gigantem, który do dziś utrzymuje w sekrecie swą strukturę organizacyjną i nazwiska właścicieli." (St. Remuszko)

Sprawstwo kierownicze "błędów i wypaczeń" III RP

"Prezydent Aleksander Kwaśniewski nazwał naszą "Gazetę" jedną z najwazniejszych instytucji w Polsce, a ks. prof. Michał Czajkowski poświęcił nowy budynek. Świętowaliśmy razem z 600 najznamienitszymi gośćmi. Tylu wybitnych ludzi ze świata polityki, kultury i biznesu zgromadziło się na warszawskim Mokotowie przy ulicy Czerskiej" (GW 3.03.02 A. Kublik)

Jednak poświęcenie nowej siedziby przez grzesznego kapłana – TW "Jankowskiego" nie odstraszyło złego od panoszenia się w budynku. Autor książki "Kościół Wyborczej" Artur Dmochowski przeanalizował 40 tys. numerów gazety i nie znalazł ani jednego bez treści antykościelnych. Michnik pochyla się z troską nad polskim Kościołem, ale jego "bitwa o Kościół" to faktycznie bitwa o Polskę, gdyż, jak sam mówił "jaki będzie polski Kościół taka będzie Polska". Tak się jednak dziwnie składa, że Michnikowe postulaty (reformy, "otwartość", sprawa celibatu itp.) są identyczne z wytycznymi KGB i IV wydziału SB (do walki z Kościołem).

Narody porażone przez komunizm wszędzie borykają się z podobnymi problemami. Jednak przezwyciężanie skutków sowieckiego systemu chyba lepiej wychodzi tam, gdzie nie było "opozycyjnej" gazety powołanej z błogosławieństwem komunistów. W innych krajach naszego regionu jednak udało się odsunąć osoby skompromitowane od ważnych stanowisk, oczyścić uczelnie z pseudonaukowców czy zbudować tajne służby bez komunistycznych "fachowców".

Wielkie zaangażowanie „Gazety” przeciw dekomunizacji i lustracji przyniosło wymierną korzyść komunistom pozwalając zachować im pozycję w ważnych dziedzinach życia gospodarczego i społecznego, w sądownictwie, na uczelniach, w kulturze.

"Ja z całym przekonaniem występowałem przeciwko dekomunizacji, przeciwko czystkom, przeciwko dyskryminacji jakiejkolwiek kategorii obywateli pod względem ideologicznym" mówił Michnik w 1993 r. I teraz niedyskryminowani sędziowie rodem z PZPR, sprawnie wykorzystują Trybunał Konstytucyjny – narzędzie, które utworzyli w 1985 roku przewidujący „ojcowie - założyciele” III RP przygotowując się do „przekazania władzy”. Taki Trybunał uniemożliwił lustrację jako „sprzeczną z prawami człowieka”. Tylko kuriozalnym pozorem lustracji jest obowiązek dostarczania „świadectwa moralności” z IPN. Ponieważ nagannym jest nie współpraca, lecz jej zatajenie („kłamstwo lustracyjne”), „czystki” nie grożą konfidentom, którzy się przyznają. Wyposażeni w „prawa człowieka” mogą spokojnie stanowić prawo, wydawać wyroki, czy wykładać na uczelniach...

Dyskryminacja” i „czystki” ominęły także prawników. Kluczowym elementem komunistycznego aparatu represji było sądownictwo, które wbrew nadziejom żałosnego prof. Strzembosza nie „oczyściło się”. Złogi komunistyczne wręcz się zreplikowały w wielopokoleniowych klanach prawniczych. Nic dziwnego, że sprawcy komunistycznych zbrodni z lat 1945 – 1990 uniknęli nieprzyjemności i „dyskryminacji”.

Energicznie zwalczając „polski nacjonalizm”(szeroko pojęty) i budując „społeczeństwo otwarte” Gazeta Wyborcza wytworzyła rzeszę „Europejczyków polskojęzycznych” - wstydzących się swej narodowości, gardzących naszą historią wyznawców nowego "internacjonalizmu proletariackiego". Ci ludzie są w stanie „poświęcić dla Ojczyzny tylko krew miesiączkową” i uważają Polskę za „brzydką starą pannę bez posagu”. Jeszcze w 2008 roku 71 % ludzi deklarowało gotowość do oddania życia za Ojczyznę, w 2014 już tylko 19 %...Te dane prawdopodobnie są z uwagą śledzone przez analityków wojskowych państw trzecich.

Dziwacznym elementem inżynierii społecznej "Gazety" jest wytwarzanie niskiej samooceny Polaków, swoistej "pedagogiki wstydu". Inne, równie "postępowe" gazety na świecie, nie ksztaltują w ten sposób swoich czytelników. Jaki cel ma wytwarzanie kompleksu niższości u Polaków? Czy może mieć związek z absurdalnymi roszczeniami pewnego amerykańskiego środowiska do odszkodowań za mienie Żydów – obywateli polskich z terenów przedwojennej Polski? Dlaczego dziennikarze "Gazety" angażują się bezpośrednio w działania dyskredytujące Polskę i godzące w jej wizerunek - czy chodzi o to, by "rozmiękczyć przed oskubaniem"?

Gdyby znakomici dziennikarze pochodzenia żydowskiego, tak liczni w środowisku GW zechcieli się wypowiedzieć w obronie dobrego imienia Polski, to ich głos mógły być szczególnie słyszalny. Przecież wiedzą, że oskarżenia Polaków o udział w holokauście jest krzywdzący i nieprawdziwy (jakoś nikt nie oskarża o holokaust i nie żąda rozliczeń od sojuszników III Rzeszy – Litwinów, Łotyszy, Słowaków, Rumunów, Węgrów, Bulgarów, Ukraińców).Wprawdzie Michnik mówił, że "nie w pełni podziela poglądy mego przyjaciela Janka Grossa", ale wydaje się, że mógłby uczynić znacznie więcej jako osoba niezmiernie ustosunkowana i mająca liczne kontakty w opiniotwórczych środowiskach Zachodu. Zamiast perorować na łamach rosyjskiej gazety o "wrodzonych fobiach antyrosyjskich Polaków" (fakt szeroko cytowany), mógłby np. potępić oszczerców piszących o"polskich komorach gazowych".

Spłeczeństwo polskie jest dramatycznie podzielone. Są twarde dowody na to, że profesjonalni prowokatorzy byli zarówno wśród "obrońców krzyża" jak i wesołej młodzieży sikającej na znicze. Czyli, że ten podział był skutecznie wygenerowany i rozdmuchiwany. Logicznym wydaje się wniosek o zewnętrznej inspiracji tych działań.

Zamiast pogłębiać podziały, środowisko "Wyborczej" mogłoby zrobić naprawdę dużo na rzecz porozumienia. W końcu jako "ludzie dialogu" (dialog z komunistami wyszedł im naprawdę dobrze) mogliby spróbować zrozumieć racje tych "braci mniejszych", nie tak młodych pięknych i bogatych.

Nie ma właściwie dziedziny życia wolnej od wpływu gazety "ludzi postępu".

"Wyborcza" bardzo się przyczyniła do zawłaszczenia (i niszczenia) kultury przez lewactwo. Najbardziej zdewastowany został teatr. Oto propozycje repertuarowe wszystkich dwóch poznańskich teatrów: "Ene due rike FAKE", "Vagina dentata" (uzębiona) oraz "Kwaśne mleko" reklamowane afiszem z rozkraczoną kobietą. Nieskrępowana wolność wypowiedzi artystów (za publiczne pieniądze) jest cenna, ale nie wszyscy chcą oglądać sceny kopulacji z czaszkami.

W grudniu 1961 r. na krótkim, jednodniowym zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego przyjęto jej III -ci program. W miejsce brutalnych represji jako podstawowej metody pracy nad społeczeństwem, wprowadzono znacznie efektywniejsze oddziaływanie bezpośrednio na mózgi za pomocą mediów. Zmiany przyniosły rewelacyjne efekty.

W oddziaływaniu na mózgi "Gazeta Wyborcza jest porażająco skuteczna. Opinia publiczna w Polsce przyjęła jako rzecz normalną fakt szkolenia Państwowej Komisji Wyborczej w Moskwie – "stolicy światowej demokracji", Także oficjalna współpraca rosyjskiej FSB ze Służbą KONTRWYWIADU Wojskowego nie budziła wątpliwości.

Efekt wieloletniej pracy GW nad społeczeństwem to obezwładniające skretynienie szerokich rzesz ludzi. Mało kogo dziwi, że sędziowie, w przeszłości działacze partii komunistycznej, perorują o "demokracji i jej fundamencie - niezawisłym sądownictwie". Nie szokuje idiotyzmem scena z filmu, gdzie katolicki motłoch podpala Stuhra ukrzyżowanego na drzwiach stodoły. Poważni ludzie, często z wykształceniem ponadpodstawowym, są w stanie uwierzyć, że upadek samolotu z 15 m na grząski grunt spowodował jego rozpad na 60 tys. części, a gen. Kiszczak składował w domu stosy fałszywych papierów itp.

Gazeta Wyborcza, choć formalnie solidarnościowej proweniencji, daleko odeszła od ideałów Solidarności. Nie będzie przesadą twierdzenie, że była akuszerem wielu patologii III RP. Rozkwit „aferalności”był wynikiem „pogody dla bogaczy” i „zoologicznego”(copyright by Michnik) liberalizmu opiniotwórczej gazety. Związek między kultem indywidualizmu, niechęcią do wszelkiej wspólnotowości, a atomizacją społeczeństwa też nie ulega wątpliwości.

Jak to się stało, że wąska grupa ludzi bez żadnego demokratycznego mandatu, uzyskała przeogromny, trudny do przecenienia wpływ na losy Polski?

Czy to robota diabła z Czerskiej, który hula po kraju?

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:14)

Komentarze

Cytuję "Władcy PRL ... słabość do Adama Michnika. Dali paszport młodemu dysydentowi umożliwiając mu wyjazd do Paryża i kontakt z Giedroyciem, a nawet z doradcą prezydenta USA -. Brzezińskim." Sądzę, iż adekwatnym komentarzem do cytowanych zdań, będzie powiedzenie mojej śp. ciotki "swój do swego i po swoje'. Odnośnie pozostałego wpisu, nb. świetnego (ocena: 10+), z którym trudno się nie zgodzić, to uważam, iż to co odbywało się i odbywa nadal w 3 RP, jest skutkiem okrutnej przebudowy społeczeństwa polskiego. Rzeczona przebudowa zaczęła się ca. 70 lat temu od wymordowania potencjalnych przywódców reprezentujących wszystkie warstwy społeczne II Rzeczpospolitej lub skutecznego "przetrącenia kręgosłupów" tymże. Kolejnym działaniem była wymuszona migracja ubogiej ludności wiejskiej do miast (tzw. awans społeczny) związana z industrializacją oraz odbudową kraju po II WŚ, bądź z koniecznością zasiedlenia i zagospodarowania nowouzyskanych terenów rolniczych np. z Polski centralnej na ziemie zachodnie na skutek powstania gigantycznych obszarowo PGR-ów na Pomorzu Zachodnim. Zjawisko migracji doprowadziło do rozerwania naturalnych więzi międzypokoleniowych tudzież odkorzenienia ze starych, tradycyjnych struktur wiejskich. Na w/w procesy nałożyło się zdegradowanie polskiego szkolnictwa, programowe niszczenie autorytetu nauczycieli oraz rodziców, etc. Zatem, nie powinien budzić zdziwienia fakt, iż u większości społeczeństwa polskiego akcja "prania mózgów" dała i, niestey, daje nadal efekt taki, jak obserwujemy od prawie 30-u lat. 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Janina otęska

#1520653

i oczywiście nie może być przypadkiem, że gazWyb stała się filarem nowego, postkomunistycznego ładu. Ba, monopolistą i strażnikiem a także głownym ośrodkiem wpływu z propagandą. trochę zastanawia to, gdzie leży jej prawdziwa, ukryta siła i czy aby nie jest wytworem czegoś gorszego, niż pakt z komunistami

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

„Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus” J. Stalin

#1520655

Chodziło o podanie kilku faktów i ukazanie pewnych mechanizmów, które skłonią do myślenia nawet osoby całkowicie zauroczone Michnikiem. Niestety temperament autora - prawicowca skłonił mnie do użycia pewnych fraz, które w zasadzie wykluczają wysyłanie linku do lemingów. (np. "obezwładniające skretynienie szerokich rzesz" jako efekt oddziaływania GW). Dopiero uwagi osób zbliżonych do czytelników GW uświadomiły mi, że konsumenci "Gazety" nie uważają jej za gazetę lewicową (a tym bardziej lewacką). Trzeba to mieć na uwadze usiłując dotrzeć do nowoczesnych "ludzi postępu".

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#1520897

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika 3671bajtuf został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

#1521014