Kto i kiedy „dorżnie watahy” Petru i Schetyny?

Obrazek użytkownika Krzysztof Pasierbiewicz
Blog

Urodziłem się pod sam koniec wojny. I tak sobie myślę, że odkąd sięgam pamięcią, przez te wszystkie lata dręczyło mnie przygnębiające poczucie, że Polska jest źle rządzona, a władza nastawiona wyłącznie na łupienie obywateli.

 

Pierwszym premierem, jakiego pamiętam był Bolesław Bierut, czyli powołana na to stanowisko przez zimnokrwistego ludobójcę Józefa Stalina łachudra nie warta dłuższego komentarza.

 

Po nim tekę premiera przejął Józef Cyrankiewicz, kolejny namiestnik rządu sowieckiego, wykształcony cynik i despota trzymający Polaków za twarz i straszący ludzi, że im odrąbie ręce, jak się sprzeniewierzą władzy. W tej mokrej robocie wspierali go zwyrodnialcy z Urzędu Bezpieczeństwa, co warto przypomnieć, zarządzanego przez antypolsko nastawionych oficerów pochodzenia żydowskiego. Jednocześnie Cyrankiewicz sumiennie pilnował, żeby w Moskwie szkolono zastępy represyjnej kadry urzędniczej oraz tajne służby, które miały za zadanie zrobić z Polski państwo słabe i podległe władzom Związku Radzieckiego.  

 

Następnie rządy objął typ spod ciemnej gwiazdy, niejaki Piotr Jaroszewicz, oddany przyjaciel Breżniewa i „gospodarz”, który jedno, co potrafił dobrze robić to podnosić ceny i tłumić brutalnie protesty umęczonych ludzi.

 

Aż spadło na Polskę kolejne nieszczęście, gdy premierem został szkolony na Kremlu aparatczyk Wojciech Jaruzelski, ślepo oddany Związkowi Radzieckiemu oprawca, który, kiedy „Solidarność” zagroziła komunistom wydał narodowi wojnę łamiąc kręgosłupy przyzwoitym i oddanym Polsce ludziom. Nie omieszkał też wysłać na szkolenie u wielkiego brata dysydenckich „elit”, które zdradziły Polskę przy okrągłym stole.

 

Ten haniebny proces kontynuował nasz kolejny premier, zawodowy politruk Mieczysław Rakowski, po którym przejął schedę szef tajnych służb i bezwzględny egzekutor Czesław Kiszczak, znany z tego, że wydał rozkaz by strzelać do górników na „Wujku”.

 

Aż się naród zbuntował i po wyborach w roku 1989 wydawało się przez moment, że w Polsce skończył się bezpowrotnie komunizm.

 

Niestety, dający nadzieję na lepsze jutro entuzjazm milionów Polaków, którzy uwierzyli, że nareszcie Polską będą rządzić mądrzy i uczciwi ludzie, zmarnował z premedytacją nasz kolejny premier, niejaki Tadeusz Mazowiecki, dwulicowy katolik postępowy, który zdradził „Solidarność” dogadując się z Kiszczakiem przy okrągłym stole, pod okiem zapatrzonego na wschód Adama Michnika. Ten na wskroś obłudny premier blokując dekomunizację słynną grubą kreską postawił postkomunistów u władzy de facto do dnia dzisiejszego, dając przyzwolenie by ćwiczona w Moskwie post-komusza sitwa szabrowała bezkarnie nasz majątek narodowy.

 

Jak już post-komuna miała posprzątane uchwyciwszy strategicznie kluczowe stanowiska w państwie, premierem został „nowofalowy biznesman” Jan Krzysztof Bielecki głównie po to, żeby utorować drogę następnemu premierowi Geremkowi, gensekowi honorowemu wychowanemu na naukach Sartre’a, którego zadaniem było przekonanie ludzi, że lewactwo to cnota, a patriotyzm to obciach. On też miał nakłonić ludzi, co mu się w dużej mierze niestety udało, że naszą stolicą winna być Bruksela, nie Warszawa, a liczą się tylko pieniądze. 

 

Gdy się jednak Polacy połapali, jak perfidnie zrobiono ich w konia wybrali premierem Jana Olszewskiego, po raz pierwszy od niepamiętnych czasów człowieka przyzwoitego, mądrego i bez reszty oddanego Polsce, który jednak długo nie porządził, gdyż różowa mafia, pod osłoną nocy i nomen omen przy znaczącym udziale Donalda Tuska przeprowadziła skrytobójczy zamach stanu.

 

Potem rządzili na zmianę cyniczni beneficjenci okrągłego stołu: bogobojna marionetka Unii Demokratycznej, niejaka Hanna Suchocka, obrotowy sikawkowy Waldemar Pawlak, stary kumpel Ałganowa, niejaki Józef Oleksy i miłośnik białowieskich żubrów Włodzimierz Cimoszewicz, który rządził głównie po to, żeby utorować drogę do prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, który miał umocnić i zabetonować rządy post-komuny. Jak już Cimoszewicz spełnił swe zadanie oddał władzę kolejnemu premierowi Jerzemu Buzkowi, gdyż wiedział, że gładko mówny profesor, jak to z profesorami bywa nie będzie przeszkadzał w szabrowaniu kraju.

 

Potem wzięli Polskę w swoje łapska Leszek Miller z Markiem Belką głównie po to by wyprzedać dokumentnie nasz majątek narodowy i dać zielone światło bezkarnym przekrętom na niespotykaną wcześniej skalę.

 

Wtedy Polacy znów się zbuntowali, i ku zaskoczeniu pewnych swego post-komuchów, wkurzony na serio naród wybrał na premiera nieposłusznego Moskwie z krwi i kości patriotę, prawicowca Jarosława Kaczyńskiego. Ten drugi po Janie Olszewskim nie lewacki premier, mimo niezaprzeczalnych sukcesów polityczno-gospodarczych nie był w stanie sprawnie rządzić pod dywanowymi nalotami mediów mainstreamowych, zmanipulowanych przez szkolone w Moskwie służby i ogłosił wcześniejsze wybory.

 

W efekcie, zbałamuceni przez Michnika i jego gazetę rodacy, którym pan redaktor zdołał sprytnie wmówić, że stanowią elitę III RP, a więc są obywatelami lepszej kategorii, co im odebrało zdolność obiektywnego postrzegania rzeczywistości, wybrali premierem złotoustego picusia glancusia, niejakiego Donalda Tuska, od dawna szykowanego przez post-komunistów na to stanowisko.   

 

Krasomówczy Donald miał być premierem silnym, słownym, pracowitym, konsekwentnym i oddanym interesom Polski. W efekcie nie spełnił praktycznie żadnej z obietnic wyborczych, a jak się zorientował, że ludzie się wyznali na Platformie uciekł do Brukseli, namazując na swą następczynię Ewę Kopacz, która ostatecznie Polskę pogrążyła, a jak powiedział minister Sienkiewicz, państwo polskie przestało działać”.

 

Na szczęście u schyłku życia, kiedy już myślałem, że Pan Bóg się od Polski na dobre odwrócił miłosierny Stwórca otworzył oczy Polakom, którzy wreszcie zrozumieli wagę słów pana młodego z Wesela:

 

Sen, muzyka, granie, bajka. [...]

spać, bo życie zbyt zawiłe,

trza by mieć ogromną siłę,

siłę jakąś tytaniczną,

żeby być czymś na tej wadze,

gdzie się wszystko niańczy w bladze –

Sen, muzyka, granie, bajka

To już tak po uszy sięga,

Los: fatyga, czas: mitręga…


 

i jesienią ubiegłego roku z modlitwą Konrada na ustach:

 

Daj nam poczucie siły

i Polskę daj nam żywą,

by słowa się spełniły

nad ziemią tą szczęśliwą.

Jest tyle sił w narodzie,

jest tyle mnogo ludzi,

niechże w nie duch twój wstąpi

i śpiące niech pobudzi…


 

zawierzyli rządowi, który postanowił odmienić Polskę na kształt niegdyś zacnej Rzeczpospolitej i Jej wielowiekowej tradycji narodowo chrześcijańskiej.

 

I tak, po raz pierwszy od czasu, kiedy nas zachodni alianci odsprzedali w Jałcie Stalinowi rząd polski postanowił dać coś ludziom, a nie tylko chapać i szarpać pod siebie. Mam na myśli finalizowany pomyślnie program „Rodzina 500 plus” w ramach, którego po raz pierwszy w powojennej historii Polski rządzący postanowili dać rodzinom wielodzietnym do ręki konkretne i wcale niemałe pieniądze.

 

Ale upadła władza bynajmniej nie zasypia gruszek w popiele i post-komunistyczne watahy wyrosłe z pnia UD – UW – PO – SLD – PSL przy wsparciu niecofających się przed żadną podłością watażków Petru i Schetyny rozpoczęły przypominającą plemienną „walkę o ogień” batalię przeciw nowemu rządowi. W Polsce rozległo się przypominające mowę ludzi pierwotnych wycie i skowyt beneficjentów okrągłego stołu przerażonych wizją bezpowrotnego końca łupienia przez nich Polski i dzielenia się konfiturami.

Te oszalałe z nienawiści do nowego rządu post-komusze „elity” wspomagane politycznie stronniczymi „orzeczeniami” Trybunału Konstytucyjnego od jakiegoś czasu pod pozorem obrony rzekomo zagrożonej demokracji wychodzą na polskie ulice de facto po to, by dowalić nowemu rządowi i docelowo go obalić.

Ale ostrzegam was – zwracam się do wywrotowców z KOD-u. Do tej pory Polacy przymykali oko na te wasze antyrządowe marsze traktując je, jako swoiście egzotyczną fanaberię. Ale pod koniec kwietnia w ramach programu „Rodzina 5000 plus” ludzie dostaną do rąk konkretne pieniądze, co im w istotnym wymiarze poprawi standard życiowy i wtedy w ich umysłach nastąpi krytyczny zwrot, bo te wasze uliczne protesty zaczną traktować, jako walkę z rządem, który im pomógł udzielając konkretnej pomocy finansowej. A Polacy, którzy raz powąchali pieniędzy dających im nadzieję na godniejszą przyszłość za Boga sobie tych pieniędzy odebrać nie pozwolą.

 

I tu żarty się kończą. Bo dziesiątego kwietnia w Warszawie odbędzie się „MARSZ MILIONA”, w którym wezmą udział głównie ci, którym ulżył finansowo rząd Prawa i Sprawiedliwości, zaś celem tego marszu będzie nie tylko uczczenie pamięci o katastrofie smoleńskiej, ale również, a może przede wszystkim wyrażenie poparcia dla przemian, które teraz w Polsce zachodzą. Ludzie się policzą i poczują swoją siłę.

 

Nie chcę być złym prorokiem, lecz ostrzegam was panie i panowie z KOD-u, że jeśli w tych nowych warunkach wyjdziecie znowu na ulicę, to tym razem Polacy (nie tylko pisowcy) odbiorą to, jako skok na ich pieniądze, które ich rodzinom miały poprawić warunki bytowe i… mogą was "rozszarpać na strzępy".

 

Bo to wy podpalacie Polskę, a nie Jarosław Kaczyński, jak pokrętnie wmawiają Polakom wasze opluwające Polskę za granicą łże elity wyzute doszczętnie z czci, wiary i sumienia. I jak nie daj Boże poleje się krew to nie kto inny tylko wy upapracie sobie ręce.

 

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, członek grupy inicjatywnej krakowskiego Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. prof. Lecha Kaczyńskiego)

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:22)

Komentarze

Szanowny Panie Profesorze....

Dawno nie czytałem Pana tekstów na Niepoprawnych, proszę o dalsze!!!

Ten szkic Polski od 1945 roku po dzień dzsiejszy oddaje naszą smutną historię. Oby Pan był dobrym prorokiem, oby wreszcze Polska była Polską.

                                                             Zawsze Panu wdzięczny

                                                                                Aleksander

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Aleksander Szumanski

#1509483

Szanowny i Drogi Panie Profesorze. Historia lubi się powtarzać. Mamy współczesną Konfederację Targowicką. Cesarzowa Katarzyna II uwila sobie nowe gniazdko w Brukseli, zaś Szetyna z Petru wychodzą z miotłami za granicę z zamiarem odzyskania władzy ludowej. Jak to się mówiło we Lwowie "nie doczekanie ich".

                                                                     Pozdrawiam najserdeczniiej

                                                                                       Alina

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

lwowianka

#1509484

Dokładny opis dziejów naszego kraju, którego jestem rówieśnikiem. Wiele wydażeń pamiętam a w wielu z nich od 1956 roku brałem udział. Pierwsze moje zderzenie z komuną miałem w Szkole Podstawowej kiedy odmówiłem recytacji wiersza Władysława Broniewskiego "Wiersz o gen. Świerczewskim" dostałem dwóję a rodzice zostali wezwani na rozmowę uswiadamiającą, później było gorzej w 1968 roku zostałem spałowany za "wybryki chuligańskie" i wylądowałem w LWP. Następnie była "Solidarność", stan wojenny i wielkie oszustwo z odzyskaniem suwerenności i niepodległości w Magdalence. Dzisiaj o czym jestem przekonany damy odpór wszystkim KODom i innym podpalaczom Polski, jeżeli będziemy stosowali się do słów: Bogu posłuszeństwo, Narodowi wierność, a Polsce wielkiej wartością człowieka synowskie oddanie.

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
0

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

#1509485

Do Panskiego trafnego streszczenia historii naszego kraju dodam jedynie, ze wyglada na to, iz dozylismy czasu w ktorym mozemy zaczynac odbudowywac Najjasniejsza Rzeczpospolita. Jak widzimy po dzialaniach lokalnej szumowiny i tej z zewnatrz walka jest i bedzie bardzo trudna. Miejmy nadzieje, ze starczy nam desperacji, by podolac takiemu wiekowemu wezwaniu. Trzeba bowiem glosno powiedziec, ze podobnie jak po pierwszej wojnie swiatowej obecnie walczymy o niepodleglosc naszego kraju, walczymy o jego suwerennosc. Bowiem, to co istnialo do jesieni ubieglego roku bylo jedynie makieta panstwa. Zwykla atrapa, ktora o zgrozo zalegalizowano prawnie i uznano na arenie miedzynarodowej. Trudnosci z jakimi przyszlo nam zmierzyc sie sa kolosalne. Bowiem nie tylko, ze musimy odbudowac nasze panstwo, to ponadto jestesmy zmuszeni czynic to wbrew interesom wielu krajow, ktore uzaleznily nas politycznie i gospodarczo. Dlatego wlasnie obecnie ciazy na Panu Prezydencie, na Pani Premier Beacie Szydlo, na Panu Jaroslawie Kaczynskim, jak rowniez na PiS-ie zadanie na miare calego stulecia. My jako Narod musimy wspierac ich w kazdym calu i to niezaleznie od opcji politycznych. Naturalnie mysle tu o prawicy, gdyz lewice nie mozemy zaliczyc jako polityczne cialo dbajace o interesy Polski. Lewica w naszym kraju jest destruktywnym dla nas stworem, ktory zostal sfabrykowany przez obce naszej mentalnosci sily zewnetrzne.

Szczesc Boze pozdrawiam

Krzysztof

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

chris

#1509497

Zasygnalizowana przez Ciebie "przekrojówka" premierowania w Rzeczpospolitej od czasów zakończenia II Wojny Światowej aż do dzisiejszych czasów daje obraz, kto i dlaczego nie powinien rządzić krajem bez mała 40-milionowym.

A patrząc na poczynania KOD-u i Twojej przestrogi dla niego, - nie tylko ją podzielam, ale jestem przekonany, że Naród widząc pozytywne dla niego działania rządu Zjednoczonej Prawicy - nie podda się indoktrynacji KOD-u i zareraguje na te próby dość ostro. Jak ostro? Myślę, że głównie narodowcy pokażą KOD-ziarzom, gdzie jest ich miejsce, a wcześniej "zapędzą do narożnika" - jak na ringu i... spuszczą solidne manto. Oczywiście po tej "akcji" rozlegnie się w Polsce i Europie wielkie "aj!... waj!" w polskojęzycznych mediach, ale będzie to tylko skowyt na przemian z mlaskaniem towarzyszącym... lizaniu ran.

Konkludując: kto sieje wiatr, ten zbiera burzę!

 

 

 

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie i proszę o więcej artykułów (felietonów),

Satyr 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1509501

Panie Krzysztofie (tak się do Pana zwracam, gdyż czytałem sporo Pańskich tekstów i bardzo Pana lubię, a nade wszystko niech Pan - młodzik jeden, w stosunku do mnie - nie epatuje czytelników wiekiem, jeszcze wszystko przed nami).



Tak dla porządku dodam, iż premierami po II WW byli jeszcze E. Osóbka-Morawski, E. Babiuch, J. Pińkowski, J. Messner i K. Marcinkiewicz, a Geremek - wprawdzie desygnowany, ale nie zdołał zebrać gabinetu i nie rządził.



Z wymową- myślą przewodnia artykułu zgadzam się całkowicie. Dla młodych, dla ktorych wszysto co zdarzyło się przed ich piętnastym rokiem życia - to historia - nakręslę inna, krótszą historię mamienia Polaków po wojnie. Otóż, po okrutnej wojnie - nastapił troche inny, może nawet gorszy dla Polski okres podleglościw stosunku do stalinowskiej Rosji. Po lekkiej odwilży w Rosji (po Stalinie - był tam Malenkow, i Chruszczow, potem 

Breżniew) - po jesieni 1957 r. wstapiła w Polaków nadzieja, że odsunięty poprzednio od władzy były sekrertarz PPR - W. Gomułka "Wiesław" uniezależni Polskę od Rosji i Polacy zaczną nowy lepszy etap pod lepszymi rządami. Gomułka rządził Polską (tak, nie premierzy rzadzili, tylko pierwsi sekretarze PZPR) - 14 lat i nie wprowadził jej na tory gospodarczego rozwoju, był sknerą bez wyobraźni, chociaż nie zadłużył kraju. Nadzieja wstąpiła w Polaków po objeciu rządów przez E. Gierka - był I sekretarzem PZPR 10 lat i nastapiło pewne ożywienie gospodarcze; na zachodzie zaczęła obowiazywać idea konwergencji i "zmiekczania" komuny. Nasi naukowcy (głównie ekonomiści masowo wyjężdżali na stypendia do US. Gierek Polskę zadłużył ( tamtych czasach było to dużo, chociaż w porównaniu z długiem Tuska - dług Gierka, to pryszcz). Potem była era Jaruzelszczyzny i III RP - to już jest bardziej percepowane przez współczesne społeczeństwo...

 

Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1509503

Panie Krzysztofie (tak się do Pana zwracam, gdyż czytałem sporo Pańskich tekstów i bardzo Pana lubię, a nade wszystko niech Pan - młodzik jeden, w stosunku do mnie - nie epatuje czytelników wiekiem, jeszcze wszystko przed nami).



Tak dla porządku dodam, iż premierami po II WW byli jeszcze E. Osóbka-Morawski, E. Babiuch, J. Pińkowski, J. Messner i K. Marcinkiewicz, a Geremek - wprawdzie desygnowany, ale nie zdołał zebrać gabinetu i nie rządził.



Z wymową- myślą przewodnia artykułu zgadzam się całkowicie. Dla młodych, dla ktorych wszysto co zdarzyło się przed ich piętnastym rokiem życia - to historia - nakręslę inna, krótszą historię mamienia Polaków po wojnie. Otóż, po okrutnej wojnie - nastapił troche inny, może nawet gorszy dla Polski okres podleglościw stosunku do stalinowskiej Rosji. Po lekkiej odwilży w Rosji (po Stalinie - był tam Malenkow, i Chruszczow, potem 

Breżniew) - po jesieni 1957 r. wstapiła w Polaków nadzieja, że odsunięty poprzednio od władzy były sekrertarz PPR - W. Gomułka "Wiesław" uniezależni Polskę od Rosji i Polacy zaczną nowy lepszy etap pod lepszymi rządami. Gomułka rządził Polską (tak, nie premierzy rzadzili, tylko pierwsi sekretarze PZPR) - 14 lat i nie wprowadził jej na tory gospodarczego rozwoju, był sknerą bez wyobraźni, chociaż nie zadłużył kraju. Nadzieja wstąpiła w Polaków po objeciu rządów przez E. Gierka - był I sekretarzem PZPR 10 lat i nastapiło pewne ożywienie gospodarcze; na zachodzie zaczęła obowiazywać idea konwergencji i "zmiekczania" komuny. Nasi naukowcy (głównie ekonomiści masowo wyjężdżali na stypendia do US. Gierek Polskę zadłużył ( tamtych czasach było to dużo, chociaż w porównaniu z długiem Tuska - dług Gierka, to pryszcz). Potem była era Jaruzelszczyzny i III RP - to już jest bardziej percepowane przez współczesne społeczeństwo...

 

Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Janusz40

#1509504

Dzieje Polski powojennej opisuje Szanowny Pan nad wyraz trafnie. Jednakże jest jedno "ale". Czy będący obecnie u władzy, pełni najlepszych chęci, pro-polscy, pro-państwowi mają/znaleźli klucz do mentalności większości obecnego społeczeństwa polskiego? Jako, że owo "500+" to chyba deko za mało, aby przekształcić rzeczone społeczeństwo w naród, nieprawdaż? Jak uczą dzieje dumnych nacji, w tym i polskiej, to nie byt określa świadomość, lecz ... Ano, właśnie. Jeśli poszczególni osobnicy z określonej populacji ludzkiej będą popierali swoich przywódców/potępiali przywódców opcji przeciwnej li tylko na okoliczność tzw. pełnej michy, to taki stan długo nie ma prawa się utrzymać. Taki stan cechuje społeczeństwa niewolników, niestety. Tu się kłaniają dzieje Cesarstwa Rzymskiego, owo słynne "chleba i igrzysk". Piszę te słowa mając pełną świadomość, jakie korzenie ma w większości obecne, powojenne polskie społeczeństwo. Nb. rok, może i dwa lata temu sam Szanowny Bloger zdiagnozował pochodzenie rzeczonego społeczeństwa np. mieszkańców postindustrialnych miast.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Janina otęska

#1509517

Nie należy zapominać, że jeśli chodzi o sprawy i ludzi PiS, to w tym temacie autor jest znanym manipulatorem i kłamcą.
To kolejna próba legendowania się w obozie patriotycznym. W zestawie otrzymamy przaśną martyrologię i powoływanie się na znajomości z mamą Andrzeja Dudy, któremu przed wyborami
 insynuował trefne polityczne związki z geremkami.

źródło: http://niepoprawni.pl/grafika/ula-ujejska/demaskujemy-usluznych-klamcow

Warto przeczytać także ten artykuł który wyszedł spod ręki innego autora, a dotyczy pana KP: [tutaj]

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

Ole!

#1509533