Makobra

Obrazek użytkownika nieliniowy
Blog

Agent WSI dorabia jako łapiduch providenta. Pewnego dnia w trakcie udzielania pożyczki na 600% powodzianinowi z sandomierskiego zaczepia go waryat wiejski i zagaduje: czy Jaruzel był dikiem, czy nie? Bo Bukowski... W tym momencie słychać kwilenie głuszca, które przerywa wystrzał z haubicy w związku z czym trójce naszych bohaterów [powodzianinowi (A), providenciarzowi (B), waryatowi (C)] wypadają bębenki. Zaraz też przyjeżdża pogotowie ale nie po ogłuszonych, tylko głuszca, który cudownie przeżył. Na drodze wiejskiej leżą zatem trzy bębenki -A, B, C. Wtem opodal pojawia się z laptopem w dłoni i z ochroną stu borowców kandydat na prezydenta mgr Jano, który przykurzony prochem przeciera sobie okulary i wąsiki. Zawołajcie sprzataczkę, niech ten bałagan zlikwiduje - rzecze. I co mają znaczyć te trzy bębenki - A,B,C? - pyta dalej. To nie są bębenki - odpowiada, przybyła szast - prast, sprzątaczka - to są plany piramidy, o, tu pisze: NTSC OK. Nie, nie - poprawia sprzątaczkę kapitan borowców - to są czarne skrzynki. A więc to tak - dziwi się kandydat Jano - to są te nowoczesne czarne skrzynki... Chm... Proszę je zabrać do stu diabłów, a tych tu trzech przesłuchać! No już!

Nie można wszystkich przesłuchać, bo B to nasz człowiek, pamiętam jak w tym...? no... Michalince... banany prostował - odpowiada ponownie rezolutnie borowiec.

Wtem pojawia się sekretarka z telefonem w dłoni - głuszec kwili w szpitalu - dyszy. Dobić go zatem do jasnej anielki - krzyczy w odpowiedzi kandydat Jano. Nie da się go dobić, bo głuszec to zakamuflowany snajper specnazu, który osłaniał pański marsz w sandomierskiem - dalej sapie sekretarka. Dlaczegóż zatem strzelać mi dano? - pyta kandydat. Miał pan tym przekonać wyborców, że nie tylko zna się waść na impresjonistach ale także na innych kierunkach - odpowiada przybyły nagle na miejsce, a przepasany kontuszem, rzecznik sztabu generalnego. Na przykład jakich? - pyta nie bez pewnego niepokoju kandydat. Czirko, płonąca żyrafa, i inne diabelstwa - rzecze rzecznik na to. No dobrze - odpowiada Kandydat- odpowiedzcie mi zatem dobry człowieku - tu zwraca się do B - ile prostowanych b. przypada na jeden dzień pracy jaśnie pana Dukaczewskiego? Ponieważ B słyszał tyko uchem wewnętrznym (dramałt) - odpowiedział nieskładnie - u nas to w firmie na takich się mówi Tuhajbeje. A czemóż to? - dziwi się magister Jano.

W tym momencie B jakby się trochę przestraszył, - to nie Sawicka? - pyta ni stąd ni zowąd... Wy tu jesteście waryatem kolego, co to za jaja? - nerwowo wtrącił się kapitan borowców, pytanie skierowując sprytnie do powodzianina. To nasze polskie bębenki, zakwilił powodzianin, matula mi je dała abym co o świecie wiedział - zapłakał dalej. Dobra - mówcie, co z tymi gadającymi haubicami? - zażartował znający wszystkie niuanse powieści Przymanowskiego kandydat Jano.

He, he, - świat jest płaski - wszystko wisi na jutjubie ośle - krzyknął ni stąd ni zowąd waryat. Podajcie waszmości laptopa - odkrzyknął rzecznik. Rzecznik, dobre mi sobie - dorzucił na to swoje trzy grosze powodzianin. Jam jest tera rzecznik - zakończył jeszcze odważnie. A jakby to nie Wisła wylała - wtrącił się paskudny kapitan borowców - tylko np. rów maryański...? Głupiś Bogdan - rzecze na to kandydat - w tutkach powkładalim trujące ręczniczki. To dlatego była mgła.

OK, dobra, sram na to i idę do Sandomierza - odpowiada zlekceważony powodzianin. Dworzanie! - krzyczy w odpowiedzi kandydat - dworzanie - proszę o 7 lat spokoju, po których nastąpi jeszcze trzy lata ZZZZZpokoju - A, B, W...
To my som A, B, W, - poloki - chórem odpowiedzieli borowcy. Wy milczeć - żeśta licznika długu narodowego nawet z netu nie umieli zlikwidować, klichy jedne!!! - odpowiada przybyła na miejsce gorąca Haubica.
To jak? - piszemy w czasie teraźniejszy, czy przeszłym - pyta - pytał mgr Jano.

Tego nie ma wikipedii, ja już to panu powtarzałem kaszalot to nie lancelot, to dopiro będziem dykutować przy 5484641257643157354372375 rozbiorze Polski. Znaczy się... tego..., że Polski nie da się rozebrać, tak było w Michalence... - prawi na to słusznie przybyła druga podobna do sprzątaczki haubica.

A Jaruzel to zwykły dik - wtrąca się nagle waryat.

Pan, proszę pana, to nawet na 768234545337264523% by u nas pożyczki nie dostał - odpowiada WSIprovident, - niech pan idzie po becikowe albo coś...To wyśta Polskę ruskim przedali, serce miała jak dzwon - odgryza się waryat. Nie rozumicie - u nas w kraju tera będzię pięknie, ja to załatwiem z różnymi biznesmenami - odpowiada przekonująco kandydat magister.

Nagle na horyzoncie pojawia się płonąca żyrafa, którą na smyczy prowadzi Azja Tuhajbejowicz z Olbrychskim w klapie. W odbycie ma pal z napisami gruchanko - rypanko - demianienko. Napisy błyszczą jak skrzydła polskich orłów z Rosji z amerykańskim system weź' spadaj'. W tle widać czirkowskie krużganki a dalej cień uszaty - to pancerny ludź honoru - miś. Gada coś do trzech zombie -A, B, C, Jedno z nich to ksiądz Robak, drugie to sędzia stalinowski, trzecie to niesłychanie łagodne maleństwo - scharfuhrer SS.

...- jak już mówiłem drodzy koledzy:

A). - wąsy
B). - Tu 3222385825825cztery
W). - jakby co, to jestem tak na niby z tego... no... kuatroczenta.

Ocena wpisu: 
Brak głosów