Clark-Hutchinson - duet, a nawet kwartet

Obrazek użytkownika kles
Kultura

Akuszerem przedsięwzięcia był John Peel - animator wielu wspaniałych, a najczęściej niedocenionych, debiutów muzycznych sceny Zjednoczonego Królestwa (lat ostatnich ;-).

Z dzisiejszej perspektywy to tylko niedostrzeżony moment, a szkoda.

Działo się to w 1968 roku. Dwukrotnie na dziesięciogodzinnych sesjach spotkali się dwaj młodzi muzycy Andrew (Andy) Clark i Michael (Mick) Hutchinson. Z zarejestrowanego  improwizowanego materiału, bez retuszu i sztuczek technicznych, wybrali 5 zróżnicowanych, w charakterze, melodyce i dynamice, fragmentów. Łącznie dało to ponad 50 minut muzyki co, jak na owe czasy, z trudem dawało się zmieścić na jednym winylowym LP. 

Akuszerem przedsięwzięcia był John Peel - animator wielu wspaniałych, a najczęściej niedocenionych, debiutów muzycznych sceny Zjednoczonego Królestwa (lat ostatnich ;-).  Spory entuzjastyczny tekst wprowadzający jego autorstwa wydrukowano na okładce, wydanego w 1969r., albumu "A=MH2", zawierającego muzykę wyselekcjonowaną z tamtych sesji.

1. Improvisation on a Modal Scale (10:00)
2. Acapulco Gold (7:00)
3. Impromptu in 'E' Minor (8:30)
4. Textures in 3/4 (11:00)
5. Improvisation on an Indian Scale (13:50)

Posiadaczem tego LP stałem się, trochę przez przypadek, na początku lat 70-tych. Od początku niemiłosiernie trzeszczał - zjechany winyl epoki gramofonów odtwarzających skrawaniem. Jednak to co wówczas usłyszałem zapadło głęboko. Wspaniała żywa sesja improwizowanej muzyki, bez tricków, pełna wyczucia i inwencji a do tego w mistrzowskim wykonaniu, które, jak rzadko kiedy, zupełnie nie przeszkadzało. To naprawdę oddziaływało.

Z naszej perspektywy (prl) brakowało jakichkolwiek informacji, tych z zachodu tym bardziej, a jeszcze bardziej tych, które nawet w świecie muzycznym Zjednoczonego Królestwa nie przebiły się do szerszego grona odbiorców. Dopiero kilka lat po fakcie dowiedziałem się, że  w 1970r. w rozszerzonym składzie, ale pod dotychczasową nazwą Clark-Hutchinson, nagrali jeszcze płytę "Retribution" (wysłuchałem jej dopiero w 1974/5) a po blisko 40 latach usłyszałem, wydany w 1971r., album "Gestalt" - miały one inny charakter - Andy Clark objawił się tam jako utalentowany wokalista i nawet  kompozycje wyraźnie bliskie konwencji blues-rocka pozostały pełne polotu i drapieżnego indywidualizmu.

Dzisiaj Michael Hutchinson, po wielu choć typowych, to jednak traumatycznych przejściach, mieszka w okolicach Londynu, ma własne studio i szkoli muzyków - możecie poznać tego Gitarzystę na profilu MySpace. Możecie wziąć lekcje w cenie 14 funtów za godzinę. Między innymi w związku z tą działalnością nagrał trochę filmików i zamieścił na MySpace i YouTube. Można na nich zobaczyć jak wiele ma do przekazania. Zamieszczam dwie próbki, prawdziwie zainteresowani mogą drążyć temat.

"Spanish Infinity" - nagranie zmiksowane - MH w roli wiodącej i rytmicznej zarazem. 

W ostatnich latach raz po raz wydawane są płyty CD Clark-Hutchinson. Gdy nawiązałem kontakt z Mickiem czułem się niezręcznie, ale przyznałem się, że niektóre nagrania znam dzięki pirackim kopiom krążącym w sieci. Uspokoił mnie, że oni jako artyści, z tytułu wznowień nie mają nawet najmniejszych profitów i ogólnie wyraża wdzięczność wszystkim, którzy popularyzują ich muzykę. Dlatego w tym wpisie, pod nazwą każdego z albumów, zamieszczam dowiązania do konkretnej płyty duetu C-H, poprzez portale typu Meagaupload lub Rapidshare.

Po 42 latach Mick Hutchinson, w swoim domu, nagrał w wersji akustycznej pierwszy utwór z płyty "A=MH2":

 

Clark-Hutchinson  - spotkanie po wielu latach, "Quick Jam":

Oprócz płyt wymienionych w treści notki, C-H wydali album "Blues"

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Trafiłem tu dzisiaj poprzez link zamieszczony na FB. Miło jest wiedzieć że nie jestem jedynym obywatelem tego kraju który ma zajoba na punkcie grupy Clark Hutchinson. Bardzo dziękuję za ten tekst.
Tomek Mały Kotyla

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Tomek Mały Kotyla

#370927

Nie spodziewałem się jakiegokolwiek odzewu pod tym tekstem, a tu masz. Niezwykle mi miło wiedzieć, że trafiają się ludzie gustujący w trudnym do polubienia. Zapewniam, że znałem jeszcze parę osób (trochę z mojego powodu) wysoko oceniających dokonania tego duetu. Niestety niektórzy odeszli już do wieczności.
Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#383222