Niemiecka rzetelność w Polsce.

Obrazek użytkownika Recenzent JM
Kraj

„Eksperci zespołu parlamentarnego, badającego katastrofę smoleńską, prof. Wiesław Binienda i jego żona stanęli przez wojskową prokuraturą. Pościg za Biniendą trwał kilka dni, jak ustaliła rp.pl.” Tak zaczyna „dziennik.pl” swój artykuł.

Wszystkie cytaty podaję w wersji oryginalnej.
Artykuł „wisi” na stronie głównej pod tytułem:
„Prof. Binienda przed wojskową prokuraturą. "Pościg trwał kilka dni"
2013-06-28 | Ostatnia aktualizacja: 14:57”
W dalszej treści dziennik.pl podaje m. in.:
„W jakiej sprawie zostali wezwani, nie wiadomo. Takich informacji, nie chciał ujawnić p.o. rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk Janusz Wójcik.
- Ten pościg za Biniendą trwał kilka dni. Bez rezultatu. Prokuratorzy wydzwaniali do mnie, nawet nie wiedziałem, co im powiedzieć - mówi rp.pl mecenas Rafał Rogalski.
Tymczasem - według informacji rp.pl - Binienda, który podważa ustalenia rządowych specjalistów, był do tej pory w kontakcie mailowym z prokuraturą. W czwartek dostał formalne wezwanie.”

Moim zdaniem jest to oczywista manipulacja, mająca stworzyć u czytelników wrażenie, iż prof. Binienda mając nieczyste sumienie próbował umknąć polskiej prokuraturze. Stąd „trwający kilka dni pościg” i kolejny sukces polskiego wymiaru sprawiedliwości – „prof. Wiesław Binienda i jego żona stanęli przez wojskową prokuraturą”.
Ale coś tu nie gra – „ w czwartek dostał formalne wezwanie”, dziś stanął przed prokuraturą i jeszcze trzy dni go ścigali – to jak to było naprawdę?
A może ścigali go, by mu wręczyć wezwanie?
Myślę, że dla wiernego, bardziej „wyrobionego” czytelnika niemieckiej prasy w polskim wydaniu takie wytłumaczenie może być wystarczające. Ten mniej „wyrobiony” nawet nie zauważy, że coś jest nie tak. Ważne, że pościg się udał i teraz prof. Binienda już się nie wywinie.
Myślę, że ani ten „wyrobiony”, ani „niewyrobiony” nawet nie sprawdzi, co zostało napisane na rp.pl. Za to wielu uwierzy i skomentuje. Oto przykłady niektórych komentarzy pod artykułem (niki komentujących pozwoliłem sobie darować – w końcu nie wypada wyśmiewać się z niepełnosprawnych umysłowo):

-„ma racje pan Binienda bo moze wejsc do prokuratury i juz nie wyjsc zakopywali nawet zwloki w piwnicy a w polsce nadal rzadza ci sami ludzie i ich dzieci”,

-„ To straszne filar ekspertów Antka powie teraz prawdę ile dostał za fałszywe ekspertyzy,znowu Antek i ta Fatyga polecą na nasz koszt do Nowego Jorku na konsultacje z biskupem.”,

-„ W koncu sie biora za bade idiotow i zamkac za oszukiwanie narodu,
jako pierwszy powinien stanac Tow. Antoni Macierewicz za probe oszczerstw w kierunku rzadu i prezydenta Polski.”,

-„ dlaczego po przesłuchaniu ARESZTOWANO biniende i jego żone
to ZDRADA interesów polskich”,

-„prokuratura powinna dogłębnie sprawdzić jakie pożytki finansowe otrzymała żona Biniendy jako pełnomocnik rodzin osób, które zginęły w katastrofie a działaniami podtrzymującymi dziwne hipotezy jej męża - jak również zapłatę samemu Biniendzie , co opisywał Neewswek”,

-„ to już do takich metod się posuwają?”.

Takich wpisów jest tak na oko ponad 30%. Wiem, głupich nie sieją – sami rosną, ale jak widać podlewani również i niemiecko-polską „gnojówką”. A może powinienem napisać polsko-niemiecką, bo wydawcą dziennika.pl jest Infor Biznes. Jak podawały media w chwili połączenia „Dziennika” z „Gazetą Prawną” - Axel Springer Polska objął w posiadanie tylko, a może aż, 49% udziałów firmy Infor Biznes.

A jak wygląda informacja źródłowa zamieszczona na rp.pl? - Cytuję, za rp.pl:
„Eksperci zespołu parlamentarnego, badającego katastrofę smoleńską, prof. Wiesław Binienda i jego żona Maria stawili się na przesłuchaniu w wojskowej prokuraturze - ustaliła rp.pl
Oboje dostali wezwanie w charakterze świadków. Stawili się w wojskowej prokuraturze o 11.30. Towarzyszył im pełnomocnik mec. Wojciech Gawkowski. Informację o ich stawiennictwie potwierdził rp.pl p.o. rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej ppłk Janusz Wójcik. Nie chciał zdradzić jakie czynności wobec nich są dokonywane, ale po kilku godzinach potwierdził, że zostały one zakończone...
Oboje od kilku dni goszczą w Polsce. Według informacji rp.pl Binienda był w mailowym kontakcie z prokuraturą, a wczoraj dostał formalne wezwanie, które zdecydował się przyjąć. W zeszłym roku prokuratorzy również chcieli spotkać się z ekspertem, podważającym ustalenia rządowych specjalistów. Wtedy jednak spotkanie miało mieć charakter nieformalny. Binienda zdecydował, że taka rozmowa powinna odbyć się w miejscu neutralnym, wybrał Sejm. Ci czekali na niego w siedzibie wojskowej prokuratury.
Na początku maja w rozmowie z "Rz" były pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego Rafał Rogalski oskarżył Antoniego Macierewicza o zablokowanie możliwości organizacji tamtego spotkania. Twierdził, że miał pośredniczyć w kontakcie prokuratorów z naukowcem. - Ten pościg za Biniendą trwał kilka dni. Bez rezultatu. Prokuratorzy wydzwaniali do mnie, nawet nie wiedziałem co im powiedzieć - przekonywał mecenas...”

Nie wiem, czy ta cała sytuacja jest bardziej śmieszna, czy bardziej straszna, ale rzeczywiście – tu posłużę się jednym z komentarzy - „to już do takich metod się posuwają”. Dziwi mnie ta niemiecka rzetelność w Polsce, choć i wstyd za polskich wyrobników zatrudnionych w portalu dziennik.pl. W każdym razie nie zazdroszczę dziennikowi.pl poziomu. To jakby bardziej równanie do standardów Platformy.
A może niepotrzebnie się czepiam? Może publicyści portalu dziennik.pl nie potrafią czytać ze zrozumieniem? A może to było komputerowe tłumaczenie z niemieckiego na nasze?
Jakby na to nie patrzeć – czyste chamstwo.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

po przesłuchaniu Biniendy będą się zastanawiać jakich argumentów użyć aby zdyskredytować opinię Biniendy.
A że pewne ośrodki dokonują manipulacji medialnych w tym temacie? Widocznie jest coś do ukrycia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#366708

Coś do ukrycia, to delikatnie powiedziane. To jest jedna wielka "ściema". Pełne zaciemnienie i tylko od czasu do czasu dostajemy fleszem po oczach.
Pozdrawiam serdecznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#366728

No i szafa gra.
Znaczy Aksel Szpryngier.

Komentarze - ten pierwszy nawet interesujący i dość celny. Ja też wolałbym unikać budynku PW. Tam w nocy musi straszyć.
Pozostałe wyglądają jakby pisała je ta sama osoba, albo przynajmniej ten sam wydział jakiegoś departamentu. Albo bot.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#366732

Współpraca a co najmiej głęboka wiedza i koordynacja działań przy Zamachu ze strony Berlina nie może być dla nikogo bezstronnego czymś niepojętym.
Pomijam szersze strategiczne tło Zamachu i to co po nim nastąpiło.
WIkłanie obcej agentury poprzez dokonywane przez nia zbrodnie ( szczególnie na terenie państw trzecich) i w konsekwencji stopniowe przejmowanie siatki to jest ABC rosyjskich działań niejawnych od jakiś co najmniej 100 lat.
Wojna psychologiczna prowadzona od momentu rozpoczęcia przygotowań do Zamachu nie byłaby możliwa bez udziału nimieckich mediów w Polsce.
Dyskredytowanie Biniendy jest w tej sprawie jedynie fragmentem.
Inna sprawa iż może to byc początkiem kontrofensywy amerykańskiej , ponieważ wiele wskazuje na to i ż USA zaczęły w koncu przeciwdziałać Paktowi Putin - Merkel.
Pierwszym tego sygnałem był nakaz rozbrojenia Niemców do poziomu przewidzianego traktatem kapitulacyjnym oraz akcesem Niemic do NATO - do takich rozmiarów , że Niemcy stały się ( chcąc- niechcąc) TRZECIM co do wielkości eksporterem broni na świecie.
Tak więc z uwagą śedzić należy dalsze poczynania tej operacji służb rosyjskich w Polsce za pomocą tzw Prokuratury Wojskowej.
Swoją drogą jest to niezły styk działalności wężowiska ruskich agentów przebranych w mundury członka paktu NATO z wewnętrznym wywiadem amerykańskim.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Nie jestem pewien czy podążam we właściwym kierunku , więc na wszelki wypadek nie zbaczam z kursu.

#366756