Jak nie należy TOCZYĆ WOJNY czyli o przygotowaniach siłowników do EURO

Obrazek użytkownika idź Pod Prąd
Kraj

O powodzeniu wojny nie decyduje tylko ilość wojsk, ich uzbrojenie, morale czy jakość dowodzenia. Kluczowym czynnikiem jest wybór czasu, miejsca oraz warunków walki.

Tak właśnie przegrali Hannibal ze Scypionem i Napoleon z Kutuzowem.

W naszej historii wykorzystanie tego elementu dało nam na przykład wiktorię pod Grunwaldem czy Wiedniem. Ale już wybuchy powstań były jego zaprzeczeniem i skończyły się dla nas klęskami militarnymi i narodowymi. Do walki w roku 1830, 1863 czy w 1939 i 1944 popychały nas obce mocarstwa. Prowokując je, realizowały podwójny cel - swoje partykularne interesy oraz wyniszczenie naszego narodu.
 
Jak te historyczne dywagacje mają się do EURO i naszej sytuacji politycznej?  Widać wyraźnie, że obecny układ władzy dąży do sprowokowania opozycji i wywołania zamieszek. Tak było pod pałacem namiestnikowskim w sierpniu 2010 czy 11 listopada 2011 r. Szczególnie ten ostatni przykład jest warty krótkiej analizy. Władza była przygotowana na walki uliczne. Świadczy o tym relacja mediów reżimowych, które cały czas pokazywały fałszywy przebieg Marszu Niepodległości, informując o rzekomych walkach z policją. Gdy nie udało się sprowokowanie zamieszek przy rozpoczęciu marszu, przygotowany był scenariusz uliczny na jego zakończenie - nagle stanął w płomieniach samochód TVN-u, a jeden z leciwych „prawicowych wodzów” rozpoczął zagrzewanie do walki z policją. Szybka reakcja takich ludzi, jak Marian Kowalski z ONR (rozwiązanie Marszu) zapobiegła realizacji scenariusza władzy.

W okresie poprzedzającym EURO władza systematycznie prowokuje różne grupy społeczne - środowiska propisowskie, kibiców, NZZ „Solidarność” (wiek emerytalny) czy wykonawców prac budowlanych przy stadionach i autostradach. Ostatnim akordem jest zakwaterowanie ekipy Rosji obok pałacu namiestnikowskiego i zapowiedź wielkiego marszu Rosjan przez Warszawę 12 czerwca. Do tego dochodzi przygotowanie ustawodawstwa na czas stanu wyjątkowego, sądów doraźnych, podwyżek płac dla policji oraz nadanie dodatkowych uprawnień Żandarmerii Wojskowej.

Czy to tylko zbieg okoliczności, czy też władza znowu przygotowuje wojnę z narodem na swoich warunkach?

I kwestia najważniejsza - brak przygotowania opozycji do właściwego wykorzystania EURO może się okazać największym i ostatnim błędem PiS-u…

Tekst pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika "idź POD PRĄD", który od  poniedziałku jest dostępny w kioskach RUCH i salonach EMPiK.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Do walki w roku 1830, 1863 czy w 1939 i 1944 popychały nas obce mocarstwa"

Do walki w 1956 również, co należy przypominać. Wydrukowano już nawet - i to w Domu Słowa Polskiego, bastionie PZPR! - plakaty wzywające do powstania, zaś szefowie KW PZPR radzili, jak uzbroić robotników FSO przed Rosjanami. Polacy, ze świeżą pamięcią Powstania Warszawskiego, nie dali się sprowokować i zamiast w Warszawie, krew w interesie obcych przelali tym razem Węgrzy.

Pamiętajmy o tym!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#264678