Ppłk "Janczar" żołnierz niezłomny (16)

Obrazek użytkownika Tomasz A.S.
Historia

Na zdjęciu: sztandar 1-ego Frontu Białoruskiego

Lucjan Antoni Szymański, (1897-1945) kawalerzysta I wojny; wojny polsko sowieckiej 1918-21 (dowborczyk – uczestnik walk w wyprawie kijowskiej, bitwie warszawskiej i niemeńskiej) oraz II św. ; w 1939 ucieka z niewoli niemieckiej, 1940-44 inspektor obwodów ZWZ i AK; pseudonimy Kamiński, Janczar i Garda. Ostatni dowódca podokręgu AK „Białowieża” Warszawa-Wschód. Po aresztowaniu 23 grudnia 1944 i śledztwie NKWD skazany na śmierć i stracony w więzieniu praskim „Toledo” 5 marca 1945 r. na obecnej ulicy Namysłowskiej.

W tych dniach mija jego 66. rocznica śmierci.

Spotkanie z gen. A. Popowem dowódcą sowieckiego 8 Korpusu Pancernego

W 1964 roku mjr Kazimierz Sobolewski „Cyrus” tak opisał te wydarzenia:

Dnia 2 sierpnia sztab Grupy Operacyjnej przybył do miejsca rozlokowania Baonu w Mariance i tego samego dnia wz dca Grupy Operacyjnej ppłk „Janczar” Lucjan Szymański i szef sztabu ppłk mgr „Cyrus” – Kazimierz Sobolewski zgłosili się u gen. Popowa wskazanego przez jednego z dwóch majorów radzieckich przybyłych do sztabu Grupy w charakterze oficerów łącznikowych. Ppłk. „Janczar” – Lucjan Szymański jako jeden z inspektorów Podokręgu dlatego zastępował płk. „Szeligę” – H. Suszczyńskiego, że ten ostatni jeszcze nie przybył z rej. radzymińskiego Obwodu. Nie był to sprzyjający zbieg okoliczności, który by rokował przeprowadzenie rozmów w duchu jeśli nie wspólnego porozumienia, bo o takie trudno było się spodziewać, to w sposób bardziej wyrozumiały i rzeczowy. Obaj delegaci akowscy zrozumieli, że będzie to rozmowa z wyższym oficerem radzieckim dwóch oficerów A.K., reprezentujących większą jednostkę liczącą ca 8000 żołnierzy na terenie bezspornie należącym do Polski w okolicznościach wykluczających jakiekolwiek nieporozumienia w okresie poprzedzającym. Delegaci akowscy rozumieli, że jeżeli nie było porozumienia na szczycie, na które tak w swoim czasie liczyli, trudno się spodziewać pozytywnego uzgodnienia na dole i chociaż mieli za sobą dużo wspólnych walk, dużo wzajemnej wylewnej serdeczności na najniższych szczeblach, to jednak ze względu na obowiązujący ich rozkaz: „nie występować wrogo. Nie wstępować do Odrodz. W. P. i nie oddawać broni” musieli się liczyć z konsekwencjami dalekimi od tych, o jakich marzyli po latach ponurej okupacji i partyzanckich walkach. Chociaż „Cyrus” „Janczar” i „Szeliga” znali dobrze język rosyjski, to jednak, jak już wspomniano, zastępstwo „Szeligi” przez „Janczara” w rozmowie z gen. Popowem nie było szczęśliwe. „Szeliga” lepiej rozumiał ogólną sytuację, miał szybszą orientację, bardziej trzeźwe spojrzenie na przyszłość, właściwie reprezentował nastroje swoich żołnierzy, był właściwym dowódcą reprezentowanej jednostki i z tych względów odpowiedniejszym do przeprowadzenia rozmowy.

Spotkanie odbyło się w miejscowości Niedziałka 5 km na płnc. wschód od Mińska. Generał Popow w towarzystwie pułkownika przyjął „Cyrusa” i „Janczara” w dużej sali domu na terenie majątku w sposób może mniej kurtuazyjny niż się spodziewano. Nie przywitał się. Stawianie tych, którzy wspólnie walczyli z hitlerowcami i notabene ponosili duże straty, na płaszczyźnie wroga zdradzało niezbyt pocieszające zamiary. Nie było jednak powodów, żeby delegaci akowscy chcieli się czuć w roli rzekomych nieprzyjaciół. Gen. Popow (2) interesował się ilością żołnierzy, ich uzbrojeniem, ilością oficerów oraz dość wszechstronnie poruszał ogólne sprawy polityczne. Udał bardzo zdziwionego, kiedy na pytanie, czy znali Osóbkę-Morawskiego i Bieruta otrzymał odpowiedź, że osób tych przedtem nie znali. W czasie rozmowy przyszedł jeszcze jeden generał, prawdopodobnie d-ca Korpusu Kawalerii który do oficerów A.K. odniósł się z dużą życzliwością i nieukrywaną sympatią. (3)Mówił, że od żołnierzy miał wiadomości o naszych kawalerzystach, byli pełni uznania za ich sprawność bojową w czasie wspólnych utarczek z hitlerowcami. Radziecki generał kawalerii zwrócił się do gen. Popowa z propozycją przyjęcia do swojego korpusu akowskich kawalerzystów. Ta intencja widocznie była nie po linii ogólnych wytycznych i gen. Popow puścił to mimo uszu. Po przeszło godzinnej rozmowie można było wysnuć wniosek, że przypuszczenie, iż stosunek wojskowych władz radzieckich do oddziałów akowskich będzie inny niż był na Wileńszczyźnie, Nowogródku czy na Wołyniu, - było złudne. Mniemanie, że może rozbroją, a następnie w drodze zrozumiałej mobilizacji wcielą do Wojska Polskiego nie miało realnych kształtów po dość apodyktycznej audiencji u gen. Popowa. Pozostało więc jedno – nieznane, a właściwie na podstawie przeszłości historycznej dobrze znany styl postępowania, do którego różnie się ustosunkowywali. Na marginesie warto odnotować, że kiedy „Cyrus” w roku 1946 w Stalinogorsku w dłuższej rozmowie z członkiem Rady Najwyższej ZSRR płk. Aleksandrowem przedstawił swój punkt widzenia na omawiany obecnie okres roku 1944, ten powiedział: „wy prawy” [macie rację, TS]. Zakończeniem dość wszechstronnej rozmowy było sprecyzowanie dalszego postępowania. Ustalono co następuje:

1. Oddziały A.K. będą nadal kwaterować w m.m. Marianka i Barcząca.

2. Dnia 7 sierpnia ppłk mgr „Cyrus” – Kazimierz Sobolewski (4)doprowadzi do m. Mienia (5 km na wschód od Mińska Maz.) na godz. 15.00 oddziały A.K. i ustawi w szyku rozwiniętym w miejscu dokładnie ustalonym na mapie.

3. Wszyscy oficerowie tak Sztabu Grupy Operacyjnej jak i oddziałów Obwodu mają przybyć do m. Niedziałka na godz. 14.00 dn. 7 sierpnia (5). Środki lokomocji na nasze zapotrzebowanie mieli zapewnić oficerowie radzieccy, przydzieleni do naszej Grupy (było ich dwóch w stopniach majorów z samochodem-łazikiem, myśmy posiadali jeden samochód ciężarowy). Na tym była zakończona rozmowa z gen. Popowem. (1)

Czy taka ocena swego przełożonego jest na miejscu?

Z powyższej relacji majora Kazimierza Sobolewskiego i jego oceny udziału w rozmowach swego nieżyjącego przełożonego ppłka „Janczara” zarzucającej mu niewyrozumiałe i nierzeczowe przeprowadzenie rozmów z sowieckim generałem Popowem (2) („Nie był to sprzyjający zbieg okoliczności, który by rokował przeprowadzenie rozmów w duchu jeśli nie wspólnego porozumienia, bo o takie trudno było się spodziewać, to w sposób bardziej wyrozumiały i rzeczowy”) nie wynika jasno, w jaki sposób Sobolewski chciałby prowadzić rozmowę, przecież potraktowani wtedy byli, jak sam to określa, jako wrogowie. Do tego Sobolewski pisząc: „Szeliga” lepiej rozumiał ogólną sytuację, miał szybszą orientację, bardziej trzeźwe spojrzenie na przyszłość, właściwie reprezentował nastroje swoich żołnierzy, był właściwym dowódcą reprezentowanej jednostki i z tych względów odpowiedniejszym do przeprowadzenia rozmowy”, tym samym swego skazanego na śmierć przełożonego oskarża pośrednio o to, że miał nietrzeźwe spojrzenie na przyszłość, gorzej rozumiał ogólną sytuację, miał słabą orientację, niewłaściwie reprezentował nastroje swoich żołnierzy, nie był właściwym dowódcą reprezentowanej jednostki i nie był odpowiednim do przeprowadzenia rozmowy. Czy w tym świetle mjr Kazimierz Sobolewski może być uważany za oficera lojalnego wobec swego przełożonego ppłka Lucjana Szymańskiego? Z drugiej strony sam napisał: Ppłk. „Janczar” – Lucjan Szymański jako jeden z inspektorów Podokręgu dlatego zastępował płk. „Szeligę” – H. Suszczyńskiego, że ten ostatni jeszcze nie przybył z rej. radzymińskiego Obwodu”

Domyślać się tylko można, że doskonale znający język rosyjski ppłk Lucjan Szymański, jako reprezentujący wobec sowieckiego generała legalną władzę wojskową na polskim terenie, przedstawił wtedy polskie stanowisko precyzyjnie, godnie i stanowczo. Sam fakt, że Janczar uczestniczył w rozmowach jako najstarszy stopniem, dla Sobolewskiego jednak nie był „sprzyjającym zbiegiem okoliczności” oraz „zastępstwo „Szeligi” przez „Janczara” w rozmowie z gen. Popowem nie było szczęśliwe”.

Sobolewski po wojnie w służbie LWP uzyskał stopień podpułkownika i tytuł magistra.

Rosjanie żądali koncentracji oddziałów AK 7 sierpnia na godz. 15.00 koło Mieni, a sztab miał się stawić poprzedniego dnia o 14.00.

1. Sobolewski K. „Cyrus” Wspomnienia z walk GO „Wschód” AK w widłach Bugu i Wisły”1964 AWiH III/49/98; AAN1/196 s. 52-53

2. Popow. A. gen.lejt. wojsk panc. był dowódcą 8 Korpusu Pancernego 1 Frontu Białoruskiego

3 Krjukow W. gen. lejt. dowódca 2. Samodzielnego Korpusu Kawalerii Gwardii 1 Frontu Białoruskiego

4.Do czasu aresztowania przez sowietów Sobolewski był majorem. Jest to relacja o ustaleniach na spotkaniu z gen. Popowem, więc świadczy to o megalomanii autora, który w relacji o tamtych czasach tytułuje siebie mgr ppłk.

5. Niezgodne z prawdą, prawidłowo: 6 sierpnia godz.14.00

link do następnego odcinka:
http://niepoprawni.pl/blog/5462/pplk-janczar-zolnierz-niezlomny-17

Tomasz A.S.

Ocena wpisu: 
Brak głosów