skrypt dla uczestników "marszu czekoladowego ptaka"

Obrazek użytkownika tad9
Kraj

A. Wstęp

Gdzieś tak ze 4 dekady temu Stefan Kisielewski spotkał się przy jakiejś okazji z Mieczysławem Rakowskim. Nie chce mi się dziś pisać kto to był Kisielewski, ale kim był Rakowski napisać muszę, bo to ważne, przypomnijmy więc, że Mieczysław Rakowski był (w owym czasie) redaktorem naczelnym tygodnika „Polityka”. Otóż, Kisielewski powiedział wtedy Rakowskiemu, że jak się w „Politykę” dobrze wczytać, to trudno uniknąć wniosku, iż PRL jest państwem źle urządzonym i rządzonym. Rakowski się ponoć na takie wnioski obruszył, ale po latach (to jest – już za III RP) ludzie z kręgu „Polityki” sami zaczęli się chwalić, jak to sprytnie pogrywali z systemem płacąc ideologiczny trybut na pierwszych stronach tygodnika, by na stronach następnych spoglądać na rzeczywistość krytycznym okiem. Może i tak było – tego nie wiem, bo z tamtą „Polityką”, Bogu dzięki się nie stykałem. Za to stykam się z „Polityką” współczesną, albowiem, jako salonolog-amator chcę wiedzieć co na salonach piszczy, a „Polityka” to jeden z medialnych flagowców postkomunistycznego establishmentu. I właśnie na podstawie tych badań mogę stwierdzić, że dzisiejsza „Polityka” faktycznie ma schizofreniczną naturę. To znaczy – na stronach „ideologicznych” już od pewnego czasu stosują się tam do dyrektywy Adama Michnika głoszącej, że III RP jest największym sukcesem w dziejach Polski, za to ze stron „społecznych” czy „rynkowych” wynika, że w III RP położono wszystko, co dało się położyć (czasem ta schizofrenia daje zresztą efekty humorystyczne, jak np. w numerze 2819, gdzie na stronach 15-17 Mariusz Janicki i Wiesław Władyka gromią czarnowidztwo, a na stronach 33-35 czytamy, że „w ciągu najbliższych dwóch – trzech lat czeka Polskę kryzys energetyczny”, więc faktycznie zrobi się ciemnawo... ).

Czy załoga „Polityki” uprawia taką politykę specjalnie – trudno mi doprawdy orzec, niemniej tak to właśnie wygląda i nie wykluczam, że -gdy III RP wreszcie do końca zdechnie – w „Polityce” znów się będą puszyć, że niby myśmy, panie dzieju, to wszystko cwanie podgryzali. No, ale to jest kwestia (oby bliskiej) przyszłości, a – póki co – jesteśmy tu i teraz. Ale tu i teraz „Polityka” też może się do czegoś przydać: oto 2 maja ulicami stolicy ma przejść radosny „Marsz Czekoladowego Ptaka” wiedziony przez samego Bronisława Zygmuntowicza Komorowskiego. O ile rozumiem ideę marszu – ma on dać odpór tym, którzy, przy innych okazjach manifestują swoje niezadowolenie z postkomunizmu. Cieszmy się, bo jest z czego – mówią nam organizatorzy marszu, a kto się nie cieszy, ten frustrat – dodają. Łatwo byłoby na taką imprezę machnąć ręką, ale przecież może się zdarzyć, że, obok urzędników z rodzinami i obok tajniaków, a więc obok osób będących tam z obowiązku, na marszu pojawią się też ludzie, mówiąc oględnie prostoduszni, uważający, że – faktycznie – jest się z czego cieszyć. Dla tych właśnie ludzi dobrej woli przygotowałem niniejszy skrypt. Składają się nań cytaty z tekstów drukowanych w „Polityce” w ciągu ostatnich 2 lat (no, może jeden tekst jest trochę starszy...). Zważmy, że „Polityka” to nie jest organ „prawicowych oszołomów”. „Polityka” to jest organ „oszołomów postkomunistycznych”, więc trudno orzec, że uprawia się tam jakąś „propagandę klęski”. Jak więc wygląda na łamach „Polityki” III RP? Ano, mniej więcej tak:

B. III RP według „Polityki”

1. Struktura i mobilność społeczna.

„...w Polsce od początku transformacji systematycznie rośnie rozwarstwienie społeczno-ekonomiczne. Najlepiej usytuowane 15 proc. Polaków poprawiło swoją kondycję materialną między 1998 a 2006 r. średnio ponaddwukrotnie. 15 proc. najbiedniejszych w 1988 r. - zbiedniało jeszcze o połowę. (…)...Polska jest społeczeństwem klasowym o niewielkiej ruchliwości społecznej, czyli małej szansie na zmianę statusu. Transformacja nie zmieniła tej sytuacji, przeciwnie – utrwaliła strukturę społeczną późnego PRL. Badania POLPAN wychwytują, że kto należał do nomenklatury PRL, miał relatywnie największą szansę zostać przedsiębiorcą lub menadżerem. Dawnym pracownikom umysłowym czyli inteligencji, przypadł w nowym podziale los menadżerów i ekspertów. Robotnicy zostali robotnikami lub bezrobotnymi. Po drodze wyparowało 5 milionów miejsc pracy. (…). „...średnie krajowe zarobki wynoszą dziś ok. 3,8 tys. zł brutto. Dla 60 proc. pracujących ta granica jest nieosiągalna. (…). Ogółem Polacy zgromadzili na depozytach bankowych ponad pół biliona złotych, a kolejne 100 mld zł w postaci jednostek funduszy inwestycyjnych. Analitycy banku BGŻ Optima oszacowali, że aż połowa wszystkich oszczędności i inwestycji należy do 6 proc. najbogatszych Polaków. W kolejnych sondażach od jednej trzeciej do nawet połowy ankietowanych deklaruje, że żadnych oszczędności nie ma”(Edwin Bendyk, Polska klasowa, Polityka 2905)

2. Demografia

„Mimo zachęt, w Polsce znów spadła liczba rodzących się dzieci. (…). W 2009 r. urodziło się 419 tys. dzieci, w ubiegłym – 413 tys. Pod względem dzietności Polska zajmuje 209 miejsce na 223 kraje świata. W ciągu 20 lat liczba ludności naszego kraju – przewiduje Eurostat – zmniejszy się o 2 mln. W 2030 r. będzie nas więc 36 mln, a w 2060 r. już tylko 31 mln. Publicyści i badacze biją na alarm, że bez wzmożonej prokreacji rozleci się nasza gospodarka oraz tożsamość”. (Ewa Winnicka, Urodzić szczęście i dobrobyt, Polityka 2813)

3. Zarobki

„Właściwie wszyscy zarabiają za mało. Prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych wyliczył, że wydajność statystycznego Polaka równa jest 53 proc. średniej unijnej. Ale nasze średnie miesięczne wynagrodzenie wynosi zaledwie 38 proc. unijnego. Wzrostowi wydajności nie towarzyszy bowiem podobne tempo wzrostu płac. (…). GUS potwierdza, że coś nie gra. Poniżej minimum egzystencji żyje 5,6 proc. całego społeczeństwa (a więc także bezrobotnych), ale w rodzinach osób pracujących jest niewiele lepiej – 5,2 proc. nie wiąże końca z końcem. (...). Prof. Kabaj uważa, że transformacja polegała również na tym, że najbogatsi przechwycili dochody najuboższych. Niepokoją go ogromne rozpiętości społeczne. Czyli, że osoba, uzyskująca średnią krajową na średnie miesięczne wynagrodzenie członka zarządu którejś z 50 giełdowych musi pracować ponad pięć lat. W przypadku najmniej zarabiających okres ten wydłuża się do lat 13. (…). Z wyliczeń Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej wynika, że poniżej ustawowego minimum zarabia dziś 429 tys. osób, to jest 4,6 proc. pracujących. Gdyby to była cała prawda, nie byłoby najgorzej. W rzeczywistości biednych pracujących jest trzy razy więcej. Poniżej tysiąca złotych na rękę dostaje miesięcznie prawie 1,5 mln osób (14 proc. pracujących). Ta ogromna różnica bierze się stąd, że nie dla wszystkich tydzień pracy wynosi 40 godzin.(Joanna Solska, Płace bardziej głodne niż godne, Polityka, 2812)

4. Edukacja

„W polskiej szkole średniej, mylnie zwanej ogólnokształcącą, uczniowie już nie otrzymują wykształcenia ogólnego. Jesteśmy świadkami galopującego upadku intelektualnego młodych Polaków (…). … ci (…) którzy zdawali maturę po 2006 r. , już nie mają ogólnej orientacji w świecie. Na licznych kierunkach studiów przez pierwszy rok prowadzi się kursy podstawowe, by móc ruszyć z kształceniem na poziomie wyższym – absolwenci ogólniaków często nie mają orientacji w tej wybranej przez siebie dziedzinie. (…). chętnie cytowane przez polityków i media statystyki (w latach 70. studiowało 0,5 mln młodzieży, dziś 2 mln) mają przekonywać, że polskie społeczeństwo mądrzeje i kulturalnieje, tymczasem realia średniej szkoły ogólnokształcącej wskazują, że z roku na rok polskie społeczeństwo prymitywnieje” (Anna Świątek, Licea niekształcące, Polityka 2827).

5. Nauka

„Wybitne jednostki, zły system, zdemoralizowane środowisko – oto w skrócie stan polskiej nauki. A reformy to zbyt poważna sprawa, by je zostawić samym uczonym. Zbyt wielu z nich blokuje zmiany bo może na nich stracić. (….). „....grunt szybko obsuwa się spod nóg: analiza polskich prac naukowych w okresie 2001–2005 pokazuje, że we wszystkich 20 (z wyjątkiem nauk kosmicznych) dyscyplinach nasz wpływ na naukę światową zmniejszył się w niektórych przypadkach nawet o połowę. Co się dzieje? Wyprzedzają nas gracze, których 10–15 lat temu nikt nie posądzałby o dzisiejsze wyniki. Bo żeby Koreańczycy prześcignęli Polaków w chemii? Co robi prawie 100 tys. polskich naukowców, skoro o większości świat nic nie wie, a ich wpływ na produkcję wiedzy jest znikomy?

Polska przeznaczyła z budżetu państwa w ubiegłym roku na naukę 3,7 mld zł, poniżej 0,4 proc. PKB, na szkolnictwo wyższe 10,4 mld zł. Budżet badawczy jednego tylko Stanford University, intelektualnego zaplecza Krzemowej Doliny, wynosił wówczas 975 mln dol., w 87 proc. pochodzących z budżetu federalnego. Inaczej: państwo amerykańskie dotuje badania na jednej tylko, doskonałej co prawda, uczelni kwotą niewiele mniejszą od pieniędzy, jakie na badania w ogóle przeznacza najwierniejszy sojusznik Stanów Zjednoczonych, państwo polskie. Sprowadźmy te liczby do bardziej osobistego poziomu: Polak wydaje rocznie na naukę 17 euro, „stary Europejczyk” 167 euro.
(Edwin Bendyk, Płacz nad trumną, Polityka 2648)

6. Perspektywy młodzieży

„Według GUS liczba bezrobotnych absolwentów w wieku do 30 lat rośnie. W 2011 r. było ich 188 tys. Wśród nich ponad 20 tys. osób,to absolwenci szkół średnich ogólnokształcących. Stopa bezrobocia w tej grupie przekracza 30 proc. (…).
Zdaniem socjologa Tomasza Szlendaka, Polska jako kraj peryferyjnego kapitalizmu niebawem będzie musiała zmierzyć się ze wszystkimi negatywnymi objawami, które przerabiają teraz Hiszpanie, Portugalczycy czy Włosi. Największą cenę zapłacą młodzi, którzy rozbiją się o zabetonowany rynek pracy. - Około 30 proc. z nich nie ma co marzyć o jakimkolwiek etacie czy stałym zarudnieniu. Latami będą wegetować na obrzeżach systemu – mówi prof. Szlendak. Zresztą są takie miejsca na mapie kraju, gdzie wizja Szlendaka to po prostu rzeczywistość” (Juliusz Ćwieluch, Co się stanie z naszą klasą, Polityka 2856)

7. Walka z bezrobociem

„Znów mamy 2 mln bezrobotnych i nawet rząd nie ukrywa, że ta liczba będzie rosła. Dla ludzi to najbardziej bolesny objaw kolejnej fali kryzysu. Udajemy, że z nim walczymy. (…). Problem jest poważny, więc i sumy przeznaczone na jego rozwiązanie muszą być imponujące. Tymczasem przyglądając się, jak, na co i z jakim skutkiem te pieniądze są wydawane, można odnieść wrażenie, że uprawiamy kosztowną grę pozorów, że odbywa się – jak mówi w przypływie szczerości szef jednego z urzędów pracy - „wielki pic” (Joanna Solska, Jednoroczni i leworęczni, Polityka 2874)

8. Perspektywy emerytów

Joanna Fedak: „Żeby w 2040 r. dostać minimalną emeryturę, czyli te dzisiejsze 700 zł, trzeba będzie przez 30 lat płacić składki od ponad połowy przeciętnego wynagrodzenia, czyli dziś przeszło 1700 zł. Wiele osób nie spełni tego warunku. Bo ludzie coraz dłużej się uczą, opiekują się dziećmi, a potem rodzicami, pracują na umowach śmieciowych, są wolontariuszami, pracują na czarno czy za granicą czy w Polsce. System, który mamy, do tych zmian nie jest przystosowany. (…). Można zmienić system, albo go łatać, jak chcą jego twórcy. Bo jest w nim wiele luk.(...). Według prognoz unijnych dla Polski, przeciętna emerytura, która w 2007 r. wynosiła 56 proc. średniej płacy, w 2060 r. ma spaść do poziomu 31 proc. W żadnym kraju Unii tak radykalny spadek nie jest przewidywany. Już teraz emerytury, naliczane według nowego systemu, są w Polsce niższe średnio o 300 zł od naliczanych według starego systemu. Ta różnica będzie się powiększała” (Ten system się nie utrzyma, Polityka 2810)

9. Wymiar sprawiedliwości

„Niedowład zaatakował prokuraturę nie dzisiaj i nie z powodu Amber Gold. Warto głębiej zbadać jego przyczyny i objawy” - pisze Piotr Pytlakowski w artykule „Choroba dwubieguniwa”( Polityka 2873)., poczem wymienia takie wady tego organu: brak woli, zamulenie, opieszałość, nacisk zamiast nadzoru, anarchia, koronne wygodnictwo, ślepy upór, epidemia spiskowa, nieszczelność użytkowa. Haseł tych nie rozwijam, ale zdaniem Pytlakowskiego w prokuraturze dzieje się źle. Jeśli zaś chodzi o sądownictwo, to tak na łamach „Polityki”podsumował je Aleksander Hall: „Na pewną wielką porażką IIIRP jest długość postępowań sądowych” (Dobrze się nam wydarzyło, Polityka 2829).

10. Obronność

„Organizacyjna zapaść w 36 Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego, opisana w raporcie Millera, to nie ewenement, ale raczej próbka całego stanu armii. Tylko, że 36 SPLT można było ostentacyjnie i dla przykładu rozwiązać. A resztę armii trzeba będzie jednak naprawiać. O szybkich efektach można zapomnieć. - Gdyby czołgi umiały latać, tobyśmy więcej takich tragedii mieli – mówi gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych. Problem polega na tym, że polskie czołgi nie tylko nie potrafią latać, ale za kilka lat nie będą też już jeździć. Ostatni nowy polska armia kupiła w 1999 r. (…). Podobnie jak piloci problemy ma cała armia. Zapaść sprzętowa dotknęła marynarki wojennej. Od ponad 20 lat marynarze czekają na nowoczesny okręt wojenny. (…). Problem jest jednak nie tylko ze sprzętem. Główny nacisk kładziony jest na tych, którzy jadą do Afganistanu. Zdecydowanie najlepszym i najnowocześniejszym rodzajem są wojska specjalne. Ale zdaniem specjalistów dyskwalifikuje je brak śmigłowców, na które od lat nie ma pieniędzy. A cały kraj pozbawiony jest efektywnej obrony przeciwlotniczej, więc niezależnie od tego, co kupimy, i tak wróg może to zniszczyć, nawet nie stając na polskiej ziemi. Na system obrony przeciwlotniczej również od lat nie ma pieniędzy” (Juliusz Ćwieluch, Gdyby czołgi latały, Polityka 2820)

„Polska Marynarka Wojenna nieźle wygląda już tylko na papierze i na paradach. Według specjalistów, w tym stadium bardziej opłaca się dobijać, niż leczyć. (…). Z siedmiu planowanych korwet typu Gawron ciągle nie udało się skończyć nawet jednej. Tymczasem w stan upadłości postawiono Stocznię Marynarki Wojennej, w której budowany jest okręt”. I ni będzie lepiej, bo, jak mówi „urzędnik związany z Kancelarią Prezydenta”: „Stać nas tylko na jeden program specjalny i priorytetem jest obrona przestrzeni powietrznej, obrona, której teraz właściwie nie mamy” (Juliusz Ćwieluch, Marynarka wyszła z mody, Polityka 2835)

11. Służba zdrowia

„Odkąd wzięliśmy się za reformę ochrony zdrowia, kolejne grudnie i stycznie to wielka improwizacja przy wtórze rozgorączkowanych mediów, które za każdym razem wieszczą najgorszy scenariusz. (…) ...dlaczego przez dwanaście lat powtarzamy ten sam scenariusz, który stał się regułą coraz bardziej irytującą? Pierwsza odpowiedź: jakość prawa stanowionego w ochronie zdrowia jest marna. (…) - większość projektów ustaw, zanim trafi do Sejmu, przygotowywana jest niestarannie (…). A poza tym – w ministerstwie czy w NFZ brakuje dobrych kadr i panuje bałagan kompetencyjny (Paweł Walewski, Bez recepty, Polityka 2838)

„Nowa, obowiązująca od stycznia ustawa o prawach pacjenta to kolejna tykająca bomba w służbie zdrowia. Jej skutki mogą być bardziej katastrofalne, niż niedawne boje o refundacje leków. I dla szpitali, i … dla samych pacjentów (Joanna Solska, Kto umrze, kto zarobi, Polityka 2844)

12. Transport

„Zaledwie na 8 proc. długości linii pociągi mogą jeździć z prędkością 120 km/godz. lub większą. Za to na 36 proc. stan jest tak marny, że nie można przekraczać 60 km. Pociągi jeżdżą coraz wolniej, co wymusza stałe zmiany rozkładów jazdy”. Do tego dochodzą „...kłopoty finansowe przewoźników, na które jest jedno lekarstwo – kasowanie połączeń”. Leszek Miętek, przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych: „Od dawna alarmujemy, że stosowane w Polsce systemy zabezpieczeń przed błędami maszynisty są przestarzałe i nie spełniają swojej funkcji. Pisaliśmy w tej sprawie do ministra. Nie dostaliśmy odpowiedzi” (…). Fatalnie przeprowadzone przekazanie Przewozów Regionalnych samorządom i nieudolne oddanie pociągów pospiesznych spółce Intercity, specjalizującej się w połączeniach ekspresowych, wpędziło przewoźników w tarapaty. (…). Nieustające kłopoty finansowe przewoźników kolejowych sprawiają, że tabor jest przestarzały. Brakuje nowych wagonów i lokomotyw, bo takie inwestycje nie mają szans się zwrócić. Remontuje się więc to, co jest, w efekcie czego średni wiek taboru przekracza 30 lat” (Adam Grzeszak, Cezary Kowanda, Błędna kolej, Polityka 2849)
Tyle jeśli chodzi o kolej, a co do dróg, to ograniczmy się do cytatu z numeru 2894 „Polityki”: „Europarlamentarzysta Gallagher zwraca uwagę, że we wszystkich krajach, gdzie był realizowany wielki program budowy dróg, firmy drogowe miały szansę urosnąć. U nas odwrotnie – uległy zniszczenniu” (Adam Grzeszczak, Zemsta Irlandczyków, Polityka 2894)

13. Energetyka

„W ciągu dwóch-trzech lat czeka Polską kryzys energetyczny. (…). Ten kryzys to na własne życzenie. W ciągu ostatnich dwóch dekad polska energetyka żyła z nagromadzonych zapasów. Widać było jak się kurczą, ale nikt się tym specjalnie nie przejmował. (…). W efekcie dziś w elektrowniach trzeba wyłączać dożywające swoich dni bloki energetyczne, a nie bardzo jest czym je zastąpić. (…). Co gorsza, nie bardzo wiadomo co z przyszłymi inwestycjami. Wszyscy wprawdzie deklarują zamiar budowy nowych elektrowni, ale nikt nie rwie się do roboty, bo nie wiadomo, w jakich warunkach ekonomicznych przyjdzie mu działać” (Adam Grzeszak, Gazem, wiatrem, trochę słońcem, Polityka 2819)

14. system polityczny

Jacek Żakowski tak streszcza wnioski z książki Andrzeja i Stefana Bratkowskich pt. „Gra o jutro”: konstytucja – kiepska. Samorządy – dobra ustawa z 1990 r., popsuta już w 1997. Sądy – jakby żywcem przeniesione z PRL, nie działają. Banki – kompletnie fałszywa wizja ich roli w gospodarce. Państwo – bezduszny biurokratyczny moloch zamiast menadżera dobra wspólnego. Emerytury – do kitu. Ubezpieczenia zdrowotne – postawione na głowie” (Choroba niedasię, Polityka 2806)

C. Podsumowanie

Podsumowując – III RP jest tworem klasowym, o niewielkiej ruchliwości społecznej, nie oferującym dobrych widoków na przyszłość ani młodym, ani starym, jeśli zaś chodzi o sukcesy, to III RP jest sukcesem gigantycznym – jeśli pominiemy takie dziedziny jak system polityczny, energetyka, system emerytalny, obronność, wymiar sprawiedliwości, służba zdrowia, czy transport. A teraz obywatelu możesz iść na ulicę i się cieszyć....

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

na jakim kleju une się trzymajo?!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#354317

Chyba jednak nie.
Według mnie tu nie chodzi o żaden odpór niezadowolonym.

Ja widzę, że oto dobry i (nie-) miłościwie nam urzędujący Bronisław Bul-Komorowski pochyla się z troską nad ludem i wyciąga pomocną dłoń do tych wszystkich "..poniżej tysiąca złotych na rękę.." udzielając im cennej wskazówki :

Nie macie chleba ?

JEDZCIE CIASTKA !!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#354340

... mediów "głównego ścieku" zamieniają się w wyrobników, służących poprawności politycznej. Profesja dziennikarza "spadła na psy". Żurnaliści tychże mainstreamów w Polsce już dawno przestali pełnić rolę służalczą dla Narodu, - i nie informują go rzetelnie o wydarzeniach. Oni usiłują "na siłę"... kreować rzeczywistość i mówić nam, jak powinniśmy postrzegać dzisiejszy świat. A przecież nie taka powinna być ich rola w dzisiejszym zwariowanym świecie. Przecież każdy (może prawie każdy, wszak są jeszcze lemingi) ma swój rozum i nie potrzeba im wykładni faktów.

Z chęcią powracam pamięcią do 30 czerwca minionego roku, kiedy to na Niepoprawnych zamieściłem artykuł zatytułowany "Syndrom szabas-burka" (tutaj: http://niepoprawni.pl/blog/6583/syndrom-szabas-burka ), w którym w sarkastyczny sposób przedstawiłem uprawianie dziennikarstwa przez "postępowych" żurnalistów - chodzących na smyczy swojego pana.  
 

Pozdrawiam z 10, Satyr   
________________________ 
"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".  
(ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#354348