tylko moja masakra ma sens (o lewicowej "polityce historycznej")

Obrazek użytkownika tad9
Kraj

„Początkowo Powstanie odnosiło pewne sukcesy i na jakiś czas udało się wprowadzić w części stolicy coś na kształt wolnej RP. Skończyło się jednak jedną z najbardziej spektakularnych porażek w polskich dziejach. Wojska niemieckie zmasakrowały powstańców, dokonując szeregu zbiorowych egzekucji, a w wyniku walk spora część stolicy uległa poważnym zniszczeniom Opowiadanie o Powstaniu dziś wydaje się uwikłane w podstawową trudność: chcąc tworzyć mit walki o wolność (na który wydarzenia Powstania świetnie się nadają) trzeba zmierzyć się z istniejącym już mitem tego wydarzenia. Jak inne powstania, również i to obrosło w liczne komentarze, interpretacje oraz artystyczne transpozycje. O Powstaniu pisano wiersze analizowano je i dramatyzowano. Czemu tak się dzieje? Powstanie jak nic innego nadaje się na przykład Wydarzenia, w którym – jak chce Alain Badiou  – dochodzi do szansy określenia polityki jako walki o wolność. Teksty francuskiego filozofa, w których konstruuje on całą „ontologię Powstania”, również weszły już do archiwum transpozycji i fantazji na temat tego wydarzenia”

Taki tekst znalazłem dziś na portalu „Krytyki Politycznej”.... Nie, no oczywiście, że bujam. O powstaniu warszawskim pisze się na stronach „KP” standardowo, jak co roku. Tym razem ów obowiązek spełnił Tomasz Piątek w stylu: „No więc kolejna celebracja absurdalnej masakry, świętowanie jeszcze jednej narodowej rzeźni, w której Polacy dali się wymordować. No więc kolejne wymuszanie, szantażowanie moralne warszawiaków, żeby wzięli udział w tej makabrycznej uroczystości. Ale przede wszystkim – kolejne reklamowe zaśmiecanie miasta, kolejne ulotkowe marnotrawstwo papieru. A może w tym roku, dla odmiany, zamiast znowu użalać się nad Warszawą, pożałujemy Amazonii?”...itd... itd... Cóż to więc za cytat otwiera ten wpis? Mamy do czynienia z tanim chwytem: początkowy cytat jest przeróbką tekstu Pawła Mościckiego pt. „Piękne dni Komuny” zamieszczonego na stronach „KP” w listopadzie ubiegłego roku. Tekst był recenzją pewnego komiksu o komunie paryskiej, ale Mościki nie unikał dywagacji, powiedzmy – historiozoficznych, zaś moja przeróbka, z grubsza rzecz biorąc polega na tym, że tam gdzie Mościcki pisał „Komuna” ja dałem „Powstanie”, a tam, gdzie u niego była „rewolucja” u mnie jest „wolność”... Czy na stronach „KP” mogłyby pojawić się artykuliki o komunie paryskiej jako o „absurdalnej masakrze” i o powstaniu warszawskim jako o „Wydarzeniu”? Szczerze wątpię...

W tym miejscu, oczywiście pojawia się pytanie na jakiej zasadzie chłopaki z „KP” odróżniają „masakry absurdalne” od masakr „nadających się na przykład Wydarzenia”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że w grę wchodzi kryterium ideologiczne: otóż, powstańcy nie zorganizowali w Warszawie komuny... Z punktu widzenia zawiadującej „Krytyką Polityczną” jaczejki jest to pewnie jakiś mankament, ale z drugiej strony - czy walka z nazistami nie jest słuszna ideologicznie, nawet jeśli walczący nie są komunardami? Doprawdy - od strony ideologicznej trudno byłoby „Krytyce Politycznej” powstanie zahaczyć. Więc może chodzi o to, co zwie się „sensownością”? Powstanie jest „masakrą absurdalną”, bo nie miało szans... No tak, ale komuna paryska też ich nie miała... Więc może w grę wchodzi kryterium „rozmiaru”? W Warszawie zginęło wszak więcej ludzi i zniszczono większy kawał miasta, niż miało to miejsce w Paryżu. Byłoby to jakieś kryterium, ale – umówmy się – mocno idiotyczne... Więc może idzie o kryterium etniczne? Powstanie warszawskie jest dla chłopaków z „KP” „absurdalne”, bo jest polskie, a komuna paryska nadaje się na „Wydarzenie”, bo jest francuska? Szczerze mówiąc wydaje mi się, że za wiele od chłopaków z „KP” wymagam – oni sami sobie tego wszystkiego nie przemyśleli. Komuna paryska to jest dla nich masakra sensowna, bo stała się mitem lewicy (no i pisał o niej sam Badiou ), a powstanie warszawskie jest „absurdalną masakrą”, bo Badiou o nim nie pisał, a poza tym warto by podrażnić „moherów” jakimś „obrazoburstwem”... Tak zdaje się wygląda ta lewicowa „polityka historyczna”.... .
(Oczywiście istnieje też możliwość, że dla Tomasza Piątka wszystkie masakry są absurdalne, a dla Pawła Mościckiego tylko niektóre, ale wątpię, by sprawa wyglądała właśnie w ten sposób. Tak, czy owak – nikt z Mościckim na stronach „KP” nie polemizował...)

Ocena wpisu: 
Brak głosów