Czego uczą się studenci na II roku prawa?

Obrazek użytkownika Patryk Gorgol
Kraj

Obowiązkowym podręcznikiem na II roku studiów prawniczych na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego jest "Prawo międzynarodowe publiczne w zarysie". Jest to praktycznie oficjalna pozycja, polecana przez wszystkich ćwiczeniowców na WPiA. Wśród moich kolegów, studentów prawa, nie spotkałem się jeszcze z kimś, kto nie uczyłby się z tej książki - zwłaszcza, że między Instytutem Prawa Międzynarodowego (WPiA), a Zakładem Prawa i Instytucji Międzynarodowych (Wydział Dziennikarstwa i Nauk Politycznych, w ramach Instytutu Stosunków Międzynarodowych) istnieje spór w kilku kwestiach, wynikiem czego studentom tworzy się problemy z przepisywaniem ocen między wydziałami i nakazuje korzystać z dwóch innych podręczników. Studenci prawa uczą się ze wspomnianej wyżej pozycji, a studenci stosunków międzynarodowych - z książki Remigiusza Barzanka i Jacka Symonidesa.

Nie zamierzam porównywać tych książek - do czynienia mam zresztą tylko z jedną z nich, a do drugiej, nie zamierzam nawet zaglądać. Dysponuję 13, najnowszym wydaniem książki profesora Góralczyka i profesora Sawickiego, z roku 2009.. Przejdę do sedna.

Czego ciekawego może dowiedzieć się student z książki?

Podręcznik ten wydawany był przed 1989 rokiem, co istotnie wpływało na jego treść. Komunistyczne wstawki były wtedy częścią praktycznie wszelkich dzieł naukowych i nie powinno to nikogo dziwić. Rzeczywistość nie rozpieszczała, książki musiały przejść przez cenzurę.

Aktualnie mamy jednak rok 2010, a co mogą przeczytać studenci prawa w swoim podstawowym podręczniku?

Na stronie 123, punkt C czytamy:

"Decydujące znaczenie dla powstania państwa polskiego miała rewolucja w Rosji i uznanie prawa narodów Rosji do samostanowienia. W traktacie pokojowym podpisanym 3.III 1918r. w Brześciu Rosja Radziecka zrzekła się praw do obszaru byłego Królestwa Kongresowego a dekret Rady Komisarzy Ludowych z 29. VIII 1918 r. uznał umowy w sprawie rozbiorów Polski za uchylone jako sprzeczne z zasadą samostanowienia narodów"

Trzeba przyznać, iż wydarzenia mające miejsce w Rosji z 1917 roku (rewolucja lutowa i dwuwładza) miały istotne znaczenia dla powrotu sprawy polskiej na arenę międzynarodową, ale czy były DECYDUJĄCE dla odzyskania przez Polskę niepodległości? Czy Polska odrodziła się dzięki deklaracji bolszewików, iż mamy prawo do niepodległości, gdy nawet jeszcze nie rządzili? Czy bolszewicy, zaraz po wojnie, nie stwierdzili, iż postanowienia traktatu brzeskiego już ich nie dotyczą?

Czy powielanie takiej tezy, w 2010 roku, nie jest kompromitujące?

To dopiero jednak początek. Strona 50

"Wielka Brytania i Francja zgodnie z przyjętymi wobec Polski zobowiązaniami 3 IX 1939 wypowiedziały wojnę Niemcom. 17 IX 1939 r. na wschodnie terytoria Polski wkroczyły wojska radzieckie."

Krótko i konkretnie, wkroczyły. Bez zbędnego komentarza, w stylu np. "łamiąc pakt o nieagresji".  Ktoś nieznający historii nie wiedziałby, że chodzi o agresję bez wypowiedzenia wojny.

oraz strona 51 ( o koalicji antyhitlerowskiej, jak ją zgrabnie nazywa się w książce,  "Związku Radzieckiego z państwami kapitalistycznymi)

"Powstanie tej koalicji i wyniki jej działania dowiodły, że możliwa jest współpraca polityczna, gospodarcza, a nawet wojskowa między państwami o odmiennych ustrojach społeczno-politycznych, prowadzona w imię wyższych celów, odparcia agresji, obrony demokracji i podstawowych praw człowieka."

Owszem. Związek Radziecki powszechnie znany jest z obrony demokracji i podstawowych praw człowieka, zarówno na swoim terytorium, jak i po wojnie, w Europie Środkowo-Wschodniej.

Strona 52

"Powstanie dwóch państw niemieckich i rewizjonistyczna polityka RFN utrudniły dojście do porozumienia, mimo wielokrotnie ponawianych przez ZSRR propozycji i wysiłków"

Tak, m.in. odcinając miasto od wszelkich dostaw, co skutkowało uruchomieniem olbrzymiego mostu powietrznego (I kryzys berliński), budując mur berliński (1961 r.) czy tłumiąc przy pomocy radzieckich wojsk protesty robotników (czerwiec 1953 r.). Typowe działania podjęte w celu porozumienia i pokojowego rozstrzygnięcia sporu.

Teraz może trochę o organizacjach międzynarodowych?

Strona 117 - NATO.

"NATO powstało w okresie zimnej wojny i miało umożliwić Stanom Zjednoczony prowadzenie polityki "z pozycji sił" w stosunku do państw socjalistycznych"

Celu powstania NATO lepiej się już chyba ująć nie da

Strona 317 - tym razem o ONZ

"Zasada jednomyślności wielkich mocarstw zapobiegła w okresie tzw. zimnej wojny przekształceniu ONZ w koalicję państw kapitalistycznych wymierzoną przeciwko państwom socjalistycznym, do czego dążyły wówczas Stany Zjednoczone."

Gdyby nie prawo weta, państwa kapitalistyczne osiągnęłyby swój cel! Przewaga "państw kapitalistycznych" w Organizacji Narodów Zjednoczonych przejawiała się na przykład w tym, że Izrael prawie wyrzucono z organizacji, a syjonizm został uznany za jedną z odmian rasizmu. Zupełnie po myśli Stanów Zjednoczonych.

Ruch Państw Niezaangażowanych bardzo chętnie krytykował Stany Zjednoczone i bliżej mu było do Moskwy. Po II wojnie światowej powstało wiele państw, więc Amerykanie nie dysponowali przewagą liczebną w ZO ONZ.  W Radzie Bezpieczeństwa wpływy amerykańskie i radzieckie równoważyły się.

W tym miejscu kończę przepisywanie fragmentów podręcznika, chociaż jestem przekonany, iż gdybym szukał, znalazłbym więcej "historycznych ciekawostek".

Dlaczego tak to wygląda?

Najczęściej spotykanym tłumaczeniem takiego stanu rzeczy jest niechęć do ingerowania w treść książki, ze względu na szacunek do zmarłego w 1994 roku profesora Góralczyka.

Należy postawić inne pytanie. Czy nieingerowanie w wyżej wspomniane fragment, nie szkodzi profesorowi jeszcze bardziej? W 2010 roku studenci bez problemu wyłapują, iż tezy przedstawione w książce, są nieprawdziwe.

Ponadto, czy studenci prawa, nie powinni uczyć się z książki, w której nie ma tak ewidentnych przekłamań, prawdopodobnie pisanych, by przejść przez cenzurę? Czy poprawienie tekstu rzeczywiście byłoby tak olbrzymim brakiem szacunku dla profesora Góralczyka? W mojej ocenie, większym problemem jest, iż duch PRL-u nadal straszy na Uniwersytecie.

-------
Część przykładów, które podałem i inne, znaleźć można w tej dyskusji na portalu grono.net

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ja uczyłem się z nowszych podręczników. Jak dla mnie, to jest żenada...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#51254

Nie dziwi teraz poziom świadomości wykształciuchów. Wykształciuchów, bo wykształcenie nie polega na znajomości podręczników i umiejętności zdawania egzaminów (u postkomuchów).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#51326

W moich takich rzeczy nie było...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#51332