Radykałowie idą na swoje

Obrazek użytkownika Roman Kowalczyk
Kraj

Przed wyborami parlamentarnymi Jarosław Kaczyński wzbogacił listy kandydatów Prawa i Sprawiedliwości o przedstawicieli świata nauki, ekspertów, przedsiębiorców, dziennikarzy. Na listach PiS w dużej grupie znaleźli się współpracownicy śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego oraz osoby związane z Centralnym Biurem Antykorupcyjnym kierowanym przez Mariusza Kamińskiego. Ustalanie list dokonywała się to przy protestach dotychczasowych posłów spychanych na dalsze miejsca oraz struktur PiS zainteresowanych reelekcją lokalnych działaczy. Cel J. Kaczyńskiego otwierającego partię na nowe środowiska był jasny - chodziło o rozszerzenie PiS ku centrum i bardziej merytoryczny klub parlamentarny. Zamysł udał się częściowo, PiS osiągnął 30 procent poparcia, ale przegrał z Platformą Obywatelską. W klubie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości znalazło się kilkudziesięciu nowych, kompetentnych swoich dziedzinach parlamentarzystów (z ich wykazem można się zapoznać na stronie www.pis.org.pl). Część cennych osób nie została wybrana np. prof. Andrzej Waśko czy Krzysztof Czabański.

Po wyborach J. Kaczyński kontynuował przesuwanie PiS ku centrum. Rozpoczął od udania się na spotkanie z prezydentem B. Komorowskim (choć ów do dziś nie przeprosił za bezeceństwa wygadywane o śp. L. Kaczyńskim). PiS wystąpił z projektem zmiany Regulaminu Sejmu demokratyzującym działania Izby. W mediach zaczęli zabierać głos nowi ludzie jak: dr Witold Waszczykowski, dr Krzysztof Szczerski, prezes Instytutu Sobieskiego Paweł Szałamacha, prof. Józefina Hrynkiewicz, Małgorzata Gosiewska. W roli reprezentantów partii pojawiali się w ostatnich 3 tygodniach spokojni i rzeczowi posłowie Jarosław Sellin i Kazimierz Michał Ujazdowski oraz eurodeputowany Janusz Wojciechowski.

Gdyby kurs na społeczne centrum został utrzymany to osoby o radykalnych poglądach z czasem znalazłyby się na obrzeżach PiS i straciłyby swoje dotychczasowe pozycje. Perspektywa takiego obrotu sprawy i świadomość zagrożenia politycznych pozycji wydaje się być najważniejszym powodem akcji Zbigniewa Ziobry i Jacka Kurskiego. Wnosząc z ich kolejnych posunięć plan „A” polegał na wprowadzeniu do parlamentu jak największej liczby swoich zwolenników (dlatego jeździli po Polsce i popierali pojedynczych, zaprzyjaźnionych z nimi kandydatów; we Wrocławiu Beata Kempa zakazała - innym niż jej faworyt - kandydatom PiS do Sejmu posługiwania się jej wizerunkiem), ograniczeniu kompetencji prezesa J. Kaczyńskiego i stopniowym przejmowaniu władzy w partii przez Z. Ziobrę używającego odnowicielskiej retoryki. Skoro plan „A” się nie powiódł i z PiS zostali usunięci eurodeputowani Z. Ziobro, J. Kurski i T. Cymański to będzie realizowany plan „B” tj. tworzenie nowej partii o profilu katolicko - narodowym z Z. Ziobrą na czele.

Przez najbliższe dni czeka nas wyciąganie z PiS kogo się da do nowej inicjatywy i festiwal secesjonistów w mediach zainteresowanych jak największym osłabieniem partii J. Kaczyńskiego. Osoby z grupy Z. Ziobry prezentować będą miny męczenników, żalić się na „aparat PiS”, mówić o „dobrych planach” i rozprawiać o „przyszłych zwycięstwach prawicy” (oczywiście, jeśli ich i tylko ich będzie się popierać). D. Tusk może spać spokojnie, przysłowiowy pies z kulawą nogą nie zapyta o nowy rząd i jego program.

Z. Ziobro, który ma 41 lat, zwątpił w objęcie następstwa po J. Kaczyńskim. Faktycznie, jako polityczny fighter nie bardzo by się nadawał na szefa wielonurtowego i przesuniętego ku centrum Prawa i Sprawiedliwości. Jeszcze kilka lat w Brukseli i jego sława by przygasła. Realizując swoje ambicje, ale i chłodno kalkulując, postanowił więc iść na swoje. Nie przyciągnie nowych wyborców, ale z elektoratu PiS wykroi część dla siebie. Reszta to bajki dla niezorientowanych.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

to byłoby coś złego? Myślę, że nie tym bardziej, że ten profil nie miał zbyt wiele do powiedzenia w PiSie. Z pewnością tacy odeszliby z PiSu. Ostatecznie katolicy też mają prawo mieć strukturę gdzie będą mogli nieskrępowanie wyrażać swoje zdanie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Szpilka

#197691