Wyścig po prezydenturę uważam za rozpoczęty

Obrazek użytkownika tonymld
Kraj

Dzień wczorajszy, w moim odczuciu, upłynął w kwestii rozpoczęcia prezydentury Obamy w USA, jednak sądzę, że śmiało można stwierdzić, że ten dzień jest także znaczący dla wyścigu do fotela prezydenckiego w naszym kraju! Czemu wyciągam takie wnioski?

PO dawała nam sygnały, że jak na razie Tusk skupi się na premierostwie, i nie było jeszcze żadnej oficjalnej deklaracji co do startu w przyszłych wyborach. Pozostali kandydaci, może poza Dutkiewiczem, także czekają na odpowiedni moment.

Jednak właśnie dymisja ministra Ćwiąkalskiego, szeroko komentowana na Niepoprawnych (niepoprawni.pl), jest dla mnie wyraźnym znakiem, że Tusk będzie nas zadziwiał. Może nie geniuszem i cudami, ale będzie. Jakież było zdziwienie jego otoczenia, gdy podjął decyzję o dymisji! Tak jak sądziłem sondaże będą bardzo istotne w budowaniu wizerunku.

Sądzę, że Tusk, podobnie jak J. Kaczyński, jest gotów na wyrzeczenia i straty własne w osiągnięciu zamierzonego celu, jakim jest fotel prezydencki. Chyba “wygryzienie” Rokity, Płażyńskiego czy Gilowskiej, pokazuje, że Cudotwórca będzie gotów poświęcić największe ofiary, także z bliskiego otoczenia. Sama Gilowska w wywiadzie z Dziennikiem stwierdziła, że Tusk jest starym politycznym wyjadaczem. A więc wszelkie skoczki partyjne (Sikorski) i inni macie powód do strachu o ile staniecie na drodze do prezydentury!

Jeszcze zechcę poruszyć wątek straszenia Marcinkiewiczem, którym wczoraj straszył (lub chwalił) się platformowy Richelieu - należy traktować jako próbę przykrycia dwóch tematów: problemów finansowych w ważnych resortach oraz całej sprawy Olewnika.

Ocena wpisu: 
Brak głosów