13 grudnia czyli święto trupa III RP

Obrazek użytkownika Boanerges
Kraj

13 grudnia 2008 - dziś wielkie derby Europy, Barcelona kontra Madryt. Prawie dwadzieścia lat temu, rozpoczęły się kolejne derby w państwie złoczyńców, między obywatelami i ich przeciwnikami szkolonymi w Moskwie.

Wtedy, jeszcze o tym nie wiedzieliśmy, ubecy od jakiegoś czasu szykowali się do płynnego przejścia na emeryturę zafundowaną przez państwo PZPR-owskie w jego wychowanku III RP. Ostatnim podrygiem ich nieskrępowanej niczym beztroski był akt stanu wojennego.

Dziś trup III RP, który żyje dzięki pseudoliberalnym wyborcom, tak zwanymi lemingami,  jest podtrzymywany przez morfinę, którą niektóre środowiska, media, salon wstrzykują w niego bezlitośnie. Trup ten osiągnął swe apogeum w czasie kampanii z roku 2005. Przesycenie jego widokiem było tak duże, że... umarł. Po dwóch latach jednak wskrzeszono go jak Łazarza. Uczynił to front jedności, zgody nienawiści czy jak by go nie nazywać, który bezlitośnie, dzień po dniu atakował, jak dziś Palikot, który chwilowo przerzucił się z Lecha Kaczyńskiego na Zbigniewa Ziobrę.

Wskrzeszenie trupa okazało się tak skuteczne, że jego wpływom nie są w stanie się oprzeć nawet sędziowie i całe sądy, które ciągają po swych salach publicystów, którzy w sposób logiczny chcą zrekonstruować czyjeś wypowiedzi.

W Polsce śmierdzi zaszłością PZPR-owską. Ludzie udają że tego nie czują, ale i tak pośrednio, pomstują na korupcję w urzędach, służbie zdrowia, policji, wojsku itp. Nie zdają sobie sprawy, że jest to efekt rządzenia dogmatycznych komunistów, którzy tylko chcieli kiedyś ulepszyć komunizm ale go nie rozwalać(sic!). Traf chciał, że  powstała Solidarność, złożona z różnego spectrum i nie podołała tej różnorodności. W jakiejś części uwikłana, zafundowała nam III RP. Twór postkomunistyczny w praktyce choć na papierze konstytucyjnym zapisany jako twór teoretycznie niezależny. Od nikogo i niczego. Tylko dziwnym trafem, cieniem kładzie się na konstytucji i prawie stanowionym głos z przeszłości, tej najbliższej. 

13 grudnia to smutna rocznica. Tym bardziej, im więcej ludzi twierdzi, że był potrzebny i bez niego ani rusz. Teraz, to można już tylko gdybać, co by było gdyby? 

Najsmutniejsze w tej rocznicy jest to, że  jest ona dla mnie symbolem widma, które ciągle krąży nad Polską. Jak marksowskie widmo rewolucji, która miała nadać ludzką twarz komunizmowi, krążą po Polsce siły, które za wszelką cenę krzyczą, odwalcie się od generała, cieszcie się, że żyjecie, że nie weszli Ruscy. Mimo odzyskania wolności przez Polskę w 89' dalej w strukturze mentalnej, może trochę złagodzonej przez swobody, których Polska zakosztowała po odwilży z Zachodu, wisi przekonanie, że żyjemy pod koniec lat 80'. Większości na niczym nie zależy. Cieszą się z samej egzystencji i podtrzymują to przekonanie, myśleniem pozytywnym o Solidarności, Wałęsie. Totalną porażką jest to, że dawni solidarnościowcy, teraz rządzący, idą na pasku tego układu. Można by po nich się spodziewać, że będą szukali jakichś wniosków z zapóźnienia Polski i jej niedostatecznego rozwoju, a tymczasem oni osłaniają dawnych ubeków, donosicieli, nie ścigają sędziów PRL-owskich, którzy skazywali setki osób na karę śmierci. Im wystarczy, że rządzą i cieszą się przychylnością salonu, którego rodowód w większości wywodzi się z PZPR. 

13 grudnia to okres, który można nazwać realizmem magicznym, który jest wpajany ludziom. Postacie tego wydarzenia są jak magiczne talizmany, które uchroniły przed obcą interwencją Polskę. Pokłońmy się im póki żyją i wykażmy się zmysłem miłosierdzia. Ale nie tego chrześcijańskiego, które nie wyklucza sprawiedliwości, tylko zmysłem samego przebaczenia dla świętego spokoju. Tak będzie lepiej. 

Ale do czasu...

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 głos)

Komentarze

Cieszymy się z wolności, ale pozostała niewolnicza mentalność.
Pozdrawiam

Vote up!
1
Vote down!
0
#9172

Ale na szczęście nie wszystkim!
Pozdrawiam

Vote up!
0
Vote down!
0
#9173