Nie-Boska komedia? Polska!

Obrazek użytkownika Boanerges
Kraj

Czerwiec kojarzy mi się zawsze z błogimi upałami, które atakowały w czasie końca szkoły. Dla komunistów w latach 90-tych czerwiec w ogóle z niczym się nie kojarzył. Dopiero, kiedy od kilku lat rządzą nieeseldowcy i monopol na zamianę miejsc lewicy z partiami w szerokim sensie solidarnościowymi został przełamany - komuchy i PO krzyczą, że jest to zwycięstwo wszystkich.

No ale przepraszam, jak może być zwycięstwo, skoro niema przegranych? A jeśli nikt nie przegrał to co w ogóle się wtedy wydarzyło? Co? Zwyczajny dzień był?

Dwudziestoparolatkowi trudno to jakoś pojąć.

No nie polała się krew na ulicach, nie było gwałtownych starć z milicją i ZOMO i Bóg wie kim jeszcze. Wszystko dogadywano po pijkau w Magdalence, potem przy okrągłym stole a potem był kontrakt polityczny. Komuniści przegrali, solidarnościowcy musieli się tłumaczyć przed rządzącymi, dlaczego zebrali prawie sto procent normy miejsc przeznaczonych dla nich. Ludzie się cieszyli. Pewnie to był ten impuls, który teraz chcą wszyscy pamiętać?

Ja byłem wtedy na to za młody.

Dziś tego nie rozumiem, nie doceniam albo po prostu nie potrafię. I nie ma w tym mojej złej woli.

Jakby spojrzeć 20 lat wstecz to zgadzam się, że jest to święto Kiszczaka. Zgadzam się, że jest to święto komuchów, którzy nieukarani, raz dwa podzielili Solidarność - choć do tego chyba nie trzeba było dużo starań.

Dzięki temu, że nie było przegranych taki Filipińczyk może sobie w najlepsze dziś zapewniać, że to komuniści poprowadzili kraj do reform, kiedy prawica się nie mogła dogadać - tak - to jest jego święto i formacji, które on popiera. Choć wszyscy wiemy, że to powinno być święto Polaków a nie polityków. Tylko znowu jest problem...

Wychodzić na ulice z flagami, z pochodami czy z koktajlami?

Komu mamy dziękować? Sobie nawzajem, że nie oszaleliśmy jeszcze od tych SLDowców, POwców i innych czy może dziękować komunistom, że jednak utrzymali opcję zachodnią za swych rządów, czy solidarnościowcom, że kilka lat udało im się porządzić ale nijak nie mogli sobie poradzić z komuną przybraną w liberałów?

Wiem na pewno, że cieszę się z tego, że żyjemy w wolnym kraju. To jest wielki plus. Więcej na razie jakoś trudno dostrzec ale zadowolę się tym co mamy. Może to wystarczy, żeby przystanąć z boku i popatrzeć sobie na świętujących - którzy uważają, że wydarzyło się wtedy coś na prawdę wielkiego.

Dla mnie osobiście mój czerwiec był wtedy, kiedy wybory wygrał PiS i była jakaś nadzieja na zmianę. To była dla mnie chwila radości. Tylko, że wtedy wszyscy co stanęli przeciw Kaczyńskim nie byli w stanie się z nimi porozumieć bo naruszyłoby to ich żywotne interesy a po drugie nie zależało im na dobru Polski. A jednak była to radość podsycana złudną nadzieją, że PO i PiS się dogada. Zawiodłem się, ale miałem swoje chwile radości.

Podobnie było z czerwcem. Ludzie wierzyli, że się solidarnościowcy nie podzielą a tu taki klops. No comment. Dlatego też, nie dziwią mnie już głosy ludzi, którzy jeszcze przed wyborami 2007 trąbili, że PiS i PO się nie podzielą władzą. Oni wiedzieli co się wydarzyło w 89 - ja nie miałem tego przeczucia - że historia, szczególnie w Polsce, szczególnie w ostatnich 20 latach lubi się powtarzać i każe chamsko czekać Polakom na swoją szansę by wykopać komunistów i im podobnych z Polski.

...

Myślę, że z tych niezgrabnych myśli wyłuszczyłem mniej więcej o co mi chodzi z tym czerwcem.

To co, świętujesz jutro czy nie?

Kampramisa nie budie...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Patamu szto Tusk PO.......ł patafon i ujechał w Krakow!
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#21807

Jak ujechał - niech nie wraca :)
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#21821

Nie, jutro nie świętuję. Bo i co mam świętować, to że w 1989r. dałem się nabić w butelkę? Że uwierzyłem, że tych w moim wypadku kilka lat kiedy byłem pałowany, oblewany z polewaczek wodą pod ciśnieniem, to że mój kolega który został kaleką po wjechaniu "suki" w tłum na pełnym gazie w końcu dojdzie prawdy i odszkodowania. Nie, tego nie było i nie będzie gdyż grupa komunistów odsunięta od władzy w 1968r. dogadała się z grupą komunistów będącą u władzy jak wydmuchać "polaczków" i jak zrobić "geszeft" na polskim majątku.
Fakt, że do 1989r. dałbym się pokroić za Kuronia, Geremka, Michnika, Bujaka. Tak więc jedyne co zawdzięczam wyborom w 1989 to to że otworzyły mi oczy na moich wcześniejszych idoli. Teraz nawet nie splunąłbym na nich, ponieważ swoją ślinę uznaję za coś bardziej wartościowego niż oni. Przy okazji - pamiętam taką rozmowę, chyba w 1995r., z ówczesnym szefem na Mazowsze "Solidarności" gdy zapytałem się o osobę która spała w namiocie przed wejściem do siedziby związku "Kto to jest" usłyszałem odpowiedź "A to taka działaczka Solidarności z lat 80tych która nie umiała się przystosować do nowych warunków życia i nie ma teraz pracy i gdzie mieszkać." Na drugie pytanie czy związek jej jakoś pomoże usłyszałem "A po co, to jej sprawa".
Jednakże tych kilka dni, może tygodni w czerwcu 1989r. byłem szczęśliwy że w końcu mamy wolność. Tego mi nikt nie zabierze.
A poza tym czułbym się świętując 4 czerwca 1989r. jak osoba która w np. po Powstaniu Listopadowym świętowałaby "bohaterów" upamiętnionych na pomniku na Placu Zielonym (pomnik powstał z inicjatywy Cara Rosji i upamiętniał zdrajców Polski którzy zginęli z rąk Polaków w czasie Powstania)
To tyle moich prywatnych wspomnień i odczuć.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

----------------------------------------------------------- "Polska Niepodległa to Polska niebezpieczna" Lenin

#21816

Dziękuję za te słowa...
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#21824