TRUDNE CZASY DLA GRUZJI.

Obrazek użytkownika Inicjatywa Solidarni z Gruzją
Świat

Jeżeli jakiś kraj zasługuje na miano przedmurza chrześcijaństwa, to jest to na pewno Gruzja.

Uczniowie Jezusa docierali do Kolchidy (potem zwanej Lazyką) i Iberii w pierwszych wiekach naszej ery. Król Iberii przyjął tę wiarę w roku 337. Ale swej ojczyzny Gruzini musieli bronić, gdyż mieli nieszczęście do agresywnych sąsiadów. Przez ponad 1000 lat wrogami były kolejne imperia muzułmańskie. Zabór rosyjski nie był opresyjny i dal Gruzji możliwość przetrwania narodu, bez wolności politycznej.

W 1918 Parlament Gruzji ogłosił niepodległość.
Ale zaraz kraj stał się celem najazdu nacjonalistów tureckich a, po krótkiej niepodległości, w 1921 bolszewików, którzy rok wcześniej podpisali z uznanym przez rządy europejskie rządem Gruzji.
W obliczu inwazji premier Noe Żordanija (wybitny działacz socjaldemokratyczny a przy tym naukowiec - absolwent Instytutu Weterynarii w Puławach) po nierównej walce z liczniejszą i uzbrojoną w lepsza broń Armia Czerwoną, postanowił ewakuować rząd dowództwo armii na Zachód. Tam przez trzy lata rząd Republiki Gruzji zabiegał w Lidze Narodów o pokojowe rozwiązanie i zmuszenie Rosji Sowieckiej (od 1922 roku: ZSRR) do zakończenia okupacji.
Zabiegi te okazały się bezskuteczne, gdyż zmęczone wojną elity Francji, Anglii i ich sojuszników liczyły na „oswojenie” bolszewików, zaś rząd niemiecki podjął z nimi jawną (Rapallo) współprace gospodarczą i wojskową. Jednak działania gruzińskiego premiera i rządu na emigracji, były ważnym podkreśleniem ciągłości istnienia de jure Republiki Gruzji. Tego faktu prawnego nie kwestionował nawet wrogi rząd Rosji Sowieckiej, która nie anektowała Gruzji, lecz uznawszy jej państwowość zmieniła jej ustrój, tworząc „Gruzińską Socjalistyczna Republikę Sowiecką”, która posiadła rząd, organy władzy centralnej i terenowej, a nawet symboliczną armię. Nawet w czasie istnienia Sowieckiej Federacyjnej Republiki Zakaukaskiej (1922-1936), Gruzja była podmiotem teoretycznie suwerennym.
W skład tego quasi-państwa wchodziły dwie Republiki Autonomiczne: Abchazja i Adżaria oraz Okręg Autonomiczny Osetii Południowej.

W roku 1990 Parlament Gruzji, stojąc na gruncie Konstytucji ZSRR, uchwalił deklarację niepodległości i powołał urząd prezydenta. Jednak elity lokalne w Adżarii oraz Osetii Pd., poczuły się niedocenione i także ogłosiły swoją „niepodległość”. W obu tych prowincjach doszło do formowania rządów i sil zbrojnych, które zaczęły terroryzować miejscowych Gruzinów. Gruzini skrzyknęli się w oddziały samoobrony (schemat jak na Wołyniu, w 1943/44 r. Ani elity zbuntowanych prowincji ani rząd w Tbilisi w typowo kaukaskim zacietrzewieniu nie znaleźli kompromisu. Z okazji skorzystał rząd rosyjski, który nakazał swym dowódcom na Kaukazie podtrzymać aspiracje buntowników dając im bron i czasem wsparcie lotnicze i artyleryjskie w walkach. W latach 1991-92 większość liczących się państw, w tym Polska, uznało Republikę Gruzji, co oznacza automatycznie ignorowanie rzekomej państwowości Abchazji i Osetii Pd. Wobec Polski władze zbuntowanej Abchazji podjęły nawet ciekawa inicjatywę protegując powstały w Suchumi Kongres Polonii Abchaskiej. Organizacja ta, niewątpliwe potrzebna dla opieki nad tamtejszymi Polakami, wysłała do Warszawy swoich działaczy, którzy w prasie, Wspólnocie Polskiej oraz w MSZ zabiegali o oficjalne uznanie. Jednak po udzieleniu niewielkiej pomocy, nasi oficjale tłumaczyli, ze lepiej w ich imieniu powinny wystąpić władze Kongresu Polonii Gruzji...
Na szlachetny gest zdobył się marszałek Józef Piłsudski, który, przyjął do WP ok. 60 wysokich oficerów gruzińskich, którzy z oddaniem służyli Polsce długo, także w walkach obronnych 1939 r.
W 1924 r wybuchło powstanie, którego przywódcami byli jeden z arystokratów i były komendant milicji zrażony do komuny. Niestety powstanie upadło bez poparcia z Zachodu (poza moralnym - także Rada m. st. Warszawy uchwaliła protest przeciw egzekucjom gruzińskich patriotów).
Komuniści rozpętali terror, potem było kilka lat „odwilży” aż w latach trzydziestych nadeszła fala cichych aresztowań, sądowych morderstw i zsyłek inteligencji a następnie paru grup etnicznych.
Podczas II wojny światowej zginęło ok. 600 000 obywateli sowieckiej Gruzji, których ogółem było 3 5500 000 w 1939r. Stalin swych rodaków nie oszczędzał na frontach ani w łagrach.
Na koniec wieku nieszczęść, w 1992, wybuchła rebelia w autonomicznej prowincji Abchazja wspierana przez armię rosyjską i bojowników czeczeńskich, po której nastąpiła anarchia i kryzys gospodarczy w całej Gruzji.

Regresu odrodzonego państwa gruzińskiego nie powstrzymał stary wyga z czasów komunizmu Eduard Szewardnadze. Rewolucja Róż jesienią 2004 roku, pierwszy bezkrwawy przewrót w tej części świata, wyniosła do władzy prezydenta Michaiła Saakaszwili, którego wiek dorosły zaczął się po upadku komunizmu...Z nim przyszły nowe kadry, nowe zwyczaje polityczne.
Gruzja pozostaje sobą, ale przyjęła pewne standardy europejskiej polityki.

Pamiętam ten kraj z lat 1989 – 1990, tuz po deklaracji niepodległości i wystąpieniu z ZSRR nie uznawanym przez Gorbaczowa. Wolny rynek w handlu i drobnej wytwórczości już się rozwinął, sowiecki przemysł pracował jeszcze siłą rozpędu, w obiegu były ruble...Optymizm ludzi był wielki, politycy mierzyli siły na zamiary, aferzyści zakładali spółki. Niestety, przez 15 lat, przewroty, waśnie i wojna w Abchazji zrujnowały kraj.
Gdy latem 2006 przybyłem do Tbilisi, szybko zorientowałem się, że kraj wyszedł z kryzysu. To widać chociażby po aktywności młodych ludzi pracujących w urzędach i firmach handlowych. Zniknęła dawna sowiecko-kaukaska arogancja wobec petenta i klienta! Symbolem przemian, było to, że na każdej stacji wysłużonego metra przechadzał się policjant w mundurze zupełnie innym niż znany uniform sowiecki! Zaś po wyjściu na aleję Rustaweli zobaczyłem dziewczynę-policjantkę w patrolu pilnującym porządku podczas jednego z modnych tu mityngów politycznych!
W parlamencie odwiedziłem posła Bessariona Dżugeli, który zapewnił mnie, że w ciągu ok. 5 lat Gruzja stanie się krajem turystyki przyjazdowej, atrakcyjnym dla gości z Unii Europejskiej, w tym Polaków. Na pytanie skąd wziąć fundusze na przygotowanie bazy, poseł zwrócił mi uwagę, że drobne firmy gruzińskie rozwijają się od ok. 20 lat bez żadnych kredytów, więc teraz, gdy powstrzymano inflację sami przedsiębiorcy stworzą miejsca w pensjonatach i restauracjach, zaś na odbudowę infrastruktury w stolicy i kurortach a także drogi, pozyska się fundusze pomocowe z UE oraz USA.
Jednym z pierwszych takich przedsięwzięć jest ogłoszony przetarg na całkowitą przebudowę systemu kanalizacji i wodociągów w Batumi, mający być sfinansowany przez USA.

Póki co, można podziwiać ten piękny kraj, podróżując samochodem terenowym, lub wesołym autobusem, odwiedzając nieliczne drogie hotele, rodzinne pensjonaty albo gospodarstwa agroturystyczne.
Uprzejmość gospodarzy i dobra kuchnia z miejscowym winem rekompensują skromny standard kwater.
Turystów na razie jest niewielu. Za czasów Chruszczowa i Breżniewa Gruzini dobrze zarabiali na „rusoturistach”, których obecnie prawie nie ma. Bywają tu natomiast coraz częściej spragnieni trekingu po dzikich górach i dolinach wędrownicy z Europy Zachodniej.
Polaków mało, jednakże nasi rodacy są tu bardzo lubiani. Nieraz gruzińscy znajomi i przyjaciele podkreślali wspólnotę losów naszych krajów. I mimo odległości mamy pewne cechy wspólne...Warto zobaczyć ten kraj!

Ocena wpisu: 
Brak głosów