BLOG FORUM 2011

Obrazek użytkownika referent Bulzacki
Idee

Uważam, że inicjatywa BLOG FORUM GDAŃSK 2010 nie wykorzystała swojej historycznej szansy i dopiero w przyszłym roku jakieś inne miasto, organizując BLOG FORUM 2011, zbierze całą pulę, a jego nowi liderzy – kto wie – zostaną zaproszeni przez premiera na obiad niczym siatkarze wracający z medalami z mistrzostw świata.

     Pierwszy podstawowy błąd: nie zadbano o struktury. Materia bez organizacji jest jak wódka bez kieliszka. Potencjał, który drzemie w blogosferze, różnego rodzaju autorkach i autorach, którzy piszą bo muszą, piszą bo chcą, piszą bo się nudzą albo po prostu piszą, aż prosi się, żeby przekuć go w coś trwałego, usystematyzowanego i… oczywiście demokratycznego. Potrzebne są więc: władze, pokój i pieczątka. Dojrzeliśmy jako blogerzy, żeby mieć własny organ wykonawczy, z własnym organem doradczym organu wykonawczego, sekretarką czyli urzędem obsługującym organy, komputerem i firmowym papierem w kratkę. Wyobrażacie sobie jak byłoby wspaniale, gdyby pierwsze władze (tylko proszę mi się tu od razu nie obrażać!) wyglądały na przykład tak: I. Janke (prezes), R. Krawczyk (przewodniczący Rady Mędrców), K. Leski (jednoosobowy organ zbiorowy – członek Rady Mędrców), Rybitzky (zastępca członka – żeby kontynuować dawne dobre tradycje komitetu). Na pytanie: skąd oni się wzięli?, odpowiadam uprzejmie, że pierwsze wybory muszą być niedemokratyczne, bo demokracja na początku słabo działa i tak do końca nie można jej zaufać. Innymi słowy: sami się mianowali i było to dobre i piękne. Jednym z podstawowych celów władz powinien być natomiast szybki krok do przodu w temacie „demokratyzacji” blogosfery, czyli: przygotowanie systemu wyborczego, ułożenie list, wybranie mężów zaufania.

     Finanse, czyli na czyj koszt ta cała przyjemność… No bez żartów. Oczywiście na nasz koszt – blogerów i oczywiście „cała przyjemność po naszej stronie”. Proponuję pogłówne w wysokości określanej miesięcznie przez prezesa na wniosek przewodniczącego rady. Dowodem wpłaty będzie legitymacja blogera, która uprawniałaby do posługiwania się tytułem bloger i pisania tekstów w internecie. Pamiętacie tę scenę z „Mistrza i Małgorzaty”:

„- Proszę okazać legitymacje! - powiedziała patrząc ze zdziwieniem na binokle Korowiowa jak również na prymus Behemota oraz na rozdarty rękaw tego ostatniego.

- Tysiąckrotnie przepraszam, jakie legitymacje? - zapytał zdziwiony Korowiow.

- Panowie jesteście pisarzami? - teraz z kolei pytała obywatelka.

- Bez wątpienia - z godnością odpowiedział Korowiow.

- Proszą okazać legitymacje - powtórzyła obywatelka. - Ślicznotko moja... - zaczął tkliwie Korowiow.

- Nie jestem ślicznotką - przerwała mu obywatelka.

- O, jakże tego żałuję - rozczarowanym głosem powiedział Korowiow, a następnie mówił dalej. - No cóż, jeśli pani sobie tego nie życzy, to nie musi pani być ślicznotką, chociaż byłoby to nader przyjemne. Więc, żeby upewnić się, że Dostojewski jest pisarzem, należy od niego żądać okazania legitymacji? Niechże pani weźmie dowolne pięć stron pierwszej lepszej jego powieści, a przekona się pani, że ma pani do czynienia z pisarzem. Zresztą przypuszczam, że Dostojewski w ogóle żadnej legitymacji nie miał! A ty jak myślisz? - Korowiow zwrócił się do Behemota.

- Założę się, że nie miał - odpowiedział tamten, postawił prymus na stole obok księgi i wytarł ręką pot z usmolonego czoła. - 

Ale pan nie jest Dostojewskim - powiedziała zbijana z tropu przez Koro wio wa obywatelka.

- Skąd to można wiedzieć, skąd to można wiedzieć - odrzekł Korowiow. - Dostojewski umarł - powiedziała obywatelka, ale jakoś niezbyt pewnie.

- Protestuję! - gorąco zawołał Behemot. - Dostojewski jest nieśmiertelny!

- Proszę okazać legitymacje, obywatele - powiedziała obywatelka.

- Na litość, przecież to zaczyna być śmieszne, koniec końców! - nie poddawał się Korowiow. - Pisarz jest pisarzem, ponieważ pisze, a bynajmniej nie dlatego, że ma legitymację. Skąd pani może wiedzieć, jakie wizje rodzą się w mojej głowie? Albo w tej oto głowie? - i wskazał na głowę Behemota, który natychmiast zdjął czapkę, jakby po to, aby ułatwić obywatelce dokładniejsze obejrzenie jego łba!

- Proszę nie stać w przejściu, obywatele - powiedziała już trochę nerwowo”.

     No i wszystko jasne.

     Zadania dla organów, czyli co robić? O, niepotrzebnie się martwimy! Naprawdę… Na początek: wolność i etyka blogera; społeczna i kulturalna rola blogosfery; publicystyka w dobie nowych mediów; współpraca, komunikacja i networking. Super ważne kwestie, które powinny być przedmiotem analiz i możliwie szerokiej debaty w blogosferze. Żeby pisać musimy mieć na ten temat zdanie opublikowane na piśmie. Za istotne uważałabym powołanie w tym celu kilku gospodarstw pomocniczych (wzorem Unii Europejskiej można je nazwać Agencjami), które zajmowałyby się działalnością informacyjną, wydawniczą i promocyjną.

     Ale przede wszystkim trzeba zorganizować sądownictwo dyscyplinarne. Za naruszenie kodeksu etyki blogera (kolejny dokument do opracowania „w pierwszej kolejności”), organ wyłoniony z innych organów orzekałby: upomnienie, naganę, grzywnę, konfiskatę komputera, przecięcie światłowodu na podwórku. Honorowym sędzią powinien zostać w tym układzie Ephoros. Honorowym i dożywotnim… I tak dalej, i tak dalej…

     Zatem czynniki konferencyjne BLOG FORUM GDAŃSK 2010 do dzieła! Myślcie o przyszłości, bo nam nie jest wszystko jedno! My blogerzy w tym czasie będziemy, prawda, pisać.

     Ukłony od referenta!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Blogerze zarejestruj się już od dziś w ABW lub wstąp do stowarzyszenia SOWA!

Wówczas będziesz na topie i PR będziesz miał zapewniony na łże salonach.

Pozdrawiam

PS
Dwie piątki na raz ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Obibok na własny koszt

#115235

;-) A mniej zawile?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-
referent

#115241

Akurat z tego Forum nie sądzę żeby cokolwiek wynikło.

Przepraszam,
korzyść osiągnie/ął jedynie Adamowicz, który w sprawozdaniu z działalności miasta na niwie kultury, odbębni takie zdarzenie jako odbyte.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#115271

Też tak uważam, dlatego sobie szydzę. Poza tym sam pomysł, żeby instytucjonalizować blogosferę (choćby przez - na początek - "forum wymiany myśli") jest moim zdaniem absurdalny. Rozumiem, że te pytania, na które oni tam szukają odpowiedzi, to jest jakaś strasznie kluczowa dla nas sprawa, bez której w krótkim czasie przepadniemy. Żarty... Nie wiem też od kogo oni tam mają mandaty, sami się pospraszali?

;-) Pozdrawiam,
referent

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-
referent

#115274

Dobosz
najważniejsz to kontrolować blogosferę i nią manipulowac, nie może być tak że każdy ma własne zdanie /Bolesław/

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Dobosz

#115308

Wiesz, tak sobie myślę, że oni naprawdę gotowi są pójść w tym kierunku. Jakaś spec-ustawa o blogosferze, formalizująca pod względem prawnym zjawisko i gotowe...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#115342

Dobosz
żeby zrozumieć o co tu chodzi należy przyjrzeć się organizatorom np Instytutowi Sztuki Wyspa- bardzo ciekawa instytucja

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Dobosz

#115392