Przypowieść o referencie

Obrazek użytkownika referent Bulzacki
Blog

Marność pożytku z czytania, czy wręcz szkodliwość lektury, na potrzebę tej notki wyjaśnię posługując się przypowieścią o referencie.

Praca referenta jest ważna. Nikt do tej pory nie wyjaśnił przekonująco ― dlaczego jest ważna i czy referent rzeczywiście jest nie do zastąpienia, ale życie bez referentów wydaje się trudne do pomyślenia. Referent to pamięć państwowa, ciągłość, trwanie i stabilizacja; delegaci mogą przyjść i wyjść, ponownie być może w ogóle nie zostaną wybrani, a referent jest wieczny jak piec kaflowy.

Na referencie spoczywają ważne obowiązki. Prawdziwości tej tezy również nikt nie potwierdził, przy czy ― zastanówmy się spokojnie i rzeczowo. Co to znaczy: "ważny obowiązek"? Praca referenta nie zakłada jego własnego bogacenia, czy przyjemności życiowej. Lepiej powiedzieć, że to nie praca, ale ― służba. Tak, referent pełni służbę, stara się, żeby ludziom żyło się lepiej. Wszystkim. Oczywistość tej prawdy jest na tyle niegroźna, że skradła ją jedna partia polityczna, i ― co to dużo mówić ― ośmieszyła. Przypomnę więc raz jeszcze: referenci są dla ludzi (nie odwrotnie), powinni przeprowadzać staruszki przez ulice, pokazywać turystom, jak dojść na Stare Miasto, starannie obliczać emerytury i nie ociągać się z wydawaniem pozwoleń budowlanych. Wyliczenie jest przykładowe.

Referent musi być odważny. Nie chodzi przy tym o gotowość do prewencyjnej akcji na stadionie albo spożycie posiłku w biurowej stołówce. Musi być odważny cywilnie! Kiedy kierownik zleca mu dziwne zadanie, po wykonaniu którego równowaga kosmosu zostałaby istotnie zachwiana, albo upomina się o dopisanie dwóch zdań w zarządzeniu, wyraźnie sugerując dyskrecję, wówczas referent powinien stanąć okoniem. W zasadzie nie ma innego wyjścia.

Praca referenta nie jest łatwa. Tego nie będę już wyjaśniał, bo dla sprawy nie ma to znaczenia, ale tym bardziej zrobiło mi się przykro, kiedy trafiłem na taką oto przypowieść:

"Pewien wezyr z urzędu złożony, w stan derwiszów wstąpił; błogość ich społeczeństwa wpływ na nim wywarła; zebranie ducha i spokojność umysłu osiągnął. Król znowu serce do niego przychylił i na urząd go powołał. Wezyr nie przyjął, mówiąc: «Lepiej mi bez urzędu niż z urzędem». Król na to: «Cóżkolwiekbądź, mnie potrzeba człowieka rozumnego i zdatnego, zdolnego do kierowania sprawami państwa». «O Panie mój, człowieka rozumnego i zdatnego po tym poznać, że się w tego rodzaju sprawy nie rzuca»".

Duże rozczarowanie. Wszystkim referentom pod rozwagę.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Wezyr poczul sie lepszy od gatunku ludzkiego.

Czlowiek naprawde rozumny wie, ze jest czescia wiekszej calosci, a zdatny - umie poniesc konsekwencje tych okolicznosci. I sie u z d a t n i c w owej calosci.

Ogladalam niedawno material o usuwaniu osadnikow zydowskich z terenow Gazy przez izraelskie wojsko. To byli ortodoksyjni Zydzi, wsrod nich, glownie chasydzi. A wiec ci, co sadza, iz "osiagneli stan ducha". Inny przyklad to specjalisci od satori, buddyjskiego uniesienia - Dalaj Lama jakos od aktywnosci nie stroni. Bo jest rozumny i wie, ze mu n i e w o l n o.

Swiat jest jaki jest. Nawet Sw. Franciszek wrocil z pustyni i zaczal zyc miedzy ludzmi. Bo tak trzeba.

Ech, referencie, fajnie zaczales, ale teraz to ja naprawde musze sie zbierac.

Niech zyja referenci i niech ich w Polsce bedzie jak najwiecej! :)

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#4221

Zamieściłem ten tekst na moim blogu w S24 i tu. Pani komentarz jest - z mojego punktu widzenia - najcenniejszy. "Wezyr poczuł się lepszy od gatunku ludzkiego" - oddaje istotę rzeczy; pozór jego postawy i ślepą uliczkę, w którą zabrnął. Dziękuję, pozdrawiam!

---
referent Bulzacki

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-
referent

#4308

Oczywiscie, nie znaczy to, ze a p r o b u j e wszystko co ludzkie.

Ludzkie - zwyklismy traktowac jako pozytyw, podczas nie jest to ani pozytyw, ani negatyw. "Ludzkie" po prostu j e s t. Dzis sporo z licznych ruchow tzw. ekologicznych uzywa terminu "ludzki" jako kategorii negatywnej.

Takie skrajne ujmowanie "tego co ludzkie" zawsze prowadzi do jatki, rozmow typu: gadanie slepego z gluchym.

Jako gatunek nie jestesmy ani dobrzy ani zli. Dobre lub zle moga byc nasze postawy i wybory, jakkolwiek nadrzedna role pelni w tym system wartosci, ktory wyznajemy.

Proba ucieczki od tej oczywistosci zawsze konczy sie antyspoleczn, patologiczna skrajnoscia. Postawa przemadrzalego wezyra to przeciez wypisz-wymaluj "nasz kochany Adas" z pozycji wszystkowiedzacego smarujacy swoje eseje o wszystkim i niczym.

G d y b y wezyr byl konsekwentny, to i przypowiesci by nie bylo, bo w ogole nie rozmawialby z Krolem!:)

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#4311