Gdy prawda wychodzi na wierzch

Obrazek użytkownika Błąd w systemie
Gospodarka

Warto czytać informacje na portalach lokalnych. To właśnie tam znajdziemy, często umieszczone jakby niechcący, wiadomości dotyczące rzeczywistego poziomu życia w Polsce.

Skupmy się na jednym przykładzie. Dziennikarka postanowiła zrobić materiał o skandalicznym procederze spółdzielni, które pomimo zamontowania wodomierzy, naliczają nadpłaty za wodę, „która gdzieś ucieka”. Gdzie, tego nikt nie wie. Koszty ponosi oczywiście obywatel.

I oto w tekście pojawia się starsza pani, która otrzymała właśnie kwitek wzywający do uiszczenia kwoty nadpłaty. Osoba ta, przekonana że jako obywatelka RP ma jeszcze jakieś prawa, wysłała do spółdzielni pismo, w którym wykazała swoje zużycie wody i wyraziła sprzeciw wobec dokładaniu jej domiaru za czyjeś błędy (lub kradzież). Spółdzielnia postanowiła uświadomić obywatelkę o braku jakichkolwiek praw i nawet jej nie odpowiedziała.

I teraz ta pani mówi do dziennikarki: "- Mam skromną emeryturę, jestem chora. Skąd mam niby wziąć na to pieniądze? To niemoralne, że w dzisiejszych czasach, gdy ludzie nie mają na chleb, każe im się jeszcze płacić za coś, czego nie wykorzystali."
Ależ błagam, jest Pani niedoinformowana. W tym kraju większości ludzi nakazuje się płacić za „usługi”, z których nigdy nie skorzystali, względnie nie mają ochoty korzystać. Bo kolejki są za długie. Ma Pani oczywiście rację – to niemoralne. Tylko cóż z tego, skoro tylu ludzi, poupychanych na intratnych posadkach przez partie rządzące, korzysta z przywilejów. No przecież ktoś ich musi utrzymać. Nie sądzi Pani?

Sprawa zaś jest prosta. Skoro spółdzielnia oskarża mieszkańców o majstrowanie przy wodomierzach, względnie brak napraw – niech to sprawdzi. Chyba masa pracowników w spółdzielni mogłaby od czasu do czasu pospacerować po osiedlu i komisyjnie posprawdzać usterki. Tylko że wtedy mogłoby się okazać, że wina nie leży po stronie obywateli, prawda?

„Niemoralność”, o której wspomniała starsza pani, skończy się, gdy posada państwowa/samorządowa/spółdzielcza znowu zacznie być pojmowana w kategoriach służby. Nie small business. Do tego jednak droga daleka. Władzę musieliby otrzymać ludzie, którzy chcą naprawy Rzeczypospolitej. Inaczej. Dla których w ogóle Rzeczpospolita ma jeszcze jakąkolwiek wartość. A nie jest postawem sukna, z którego musi się ostać tyle, by na płaszcz książątka wystarczyło.

http://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/artykul/1041027,sprawa-niedoplat-naliczanych-przez-piotrkowski-tbs-nadal,id,t.html#5e1aba2e27ce69ce,1,3,5

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Elementarz

Polityczny elementarz:
Wymyślono, że tu będzie kraj jak cmentarz.
Zielony, dobrze zadbany.
Dookoła będą bramy
i reklamy z napisem: "Pamietasz?"

Na cmentarzu zabroniono nam budować.
Chcesz pracować, to się z ziemi tej wyprowadź!
Potrzeba tu gospodarza
do obsługi bram cmentarza!
Reszta musi jak najszybciej emigrować!

"Tu są wszędzie naszych przodków kości!"
Znajdą pracę wyrobnicy prości -
kanceliści, zamiatacze,
stróże i ci od tłumaczeń -
przy obsłudze zagranicznych gości.

Już mówiono głośno o tych planach.
Sprawa w świecie jest powszechnie znana!
Wciela się ją dawno w życie!!!
Czy Wy tego nie widzicie,
poniżeni, przymuszeni - na kolanach???

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Marek Gajowniczek

#188057