ZAGŁADA ŻYDÓW LWOWSKICH

Obrazek użytkownika Aleszumm
Kraj

ZAGŁADA ŻYDÓW LWOWSKICH

Aleksander Szumański

Bezpośrednio po wkroczeniu do Lwowa błyskawicznie utworzona „policja ukraińska" wraz z żołnierzami Wehrmachtu (to nieprawda, że tylko SS i Gestapo mordowało Żydów) urządziła w Brygidkach kilkuset Żydom makabryczną krwawą łaźnię. To wydarzenie miało swą prehistorię. Wkrótce po 22 czerwca 1941 roku wśród lwowskich bolszewików wybuchła panika i wielu z nich w popłochu uciekło na wschód. Po kilku dniach opamiętali się i niektóre władze, zwłaszcza część wojska, milicja i NKWD wróciły.
W międzyczasie części więźniów Brygidek, przede wszystkim kryminalistów, udało się wyłamać drzwi cel i uciec. Niektórzy, jakby nie wie¬rząc w klęskę Czerwonej Armii, uczynili to z pewnym ociąganiem się, może nawet podejrzewając jakiś bolszewicki podstęp. Wśród tych ostatnich przeważali więźniowie polityczni i inteligenci. Tych wszystkich, których powracający enkawudziści zasta¬li w celach i na podwórzu, wymordowali bestialsko seriami z karabinów maszynowych. Do pochowania tych zwłok zapędzono kilkuset Żydów, których następnie na miejscu powystrzelano. Bolszewicy zaś już dawno definitywnie uciekli. Ta masakra stała się groźną zapowiedzią, jaki los czeka Żydów.
Warto dodać, że dziwne i niezdecydowane zachowanie bolszewików w tych dniach było następstwem dezorientacji samego Stalina. Słuchając pilnie radia „Wolna Europa" wiedzieliśmy już od kilku tygodni o koncentracji armii hitlerowskiej na terenie tzw. Generalnego Gubernatorstwa, o czym opowiadali też kolejarze. Stalina ostrzegał też specjalnie jego tokijski superszpieg Sorge. Ale Stalin wietrzył w tych wieściach angielską intrygę zmierzającą do poróżnienia go z Hitlerem, któremu niemal do ostatnich dni dostarczał naftę i żywność. Co prawda, w „Izwiestiach" i „Prawdzie" zaczęły ukazywać się artykuły wychwalają¬ce skuteczność obrony przeciwlotniczej Londynu, z czego - znając programową tendencyjność sowieckich środków przekazu -domyślaliśmy się, że na przymierzu sowiecko-hitlerowskim pojawiają się pewne rysy. Te podejrzenia zdementował jednak sam Stalin, tłumacząc w przemówieniu radiowym koncentrację wojsk niemieckich w Generalnym Gubernatorstwie obfitością żywności na tych terenach. Wkrótce bomby spadające na sowieckie lotniska i fabryki miały go przekonać, jak dalece się mylił i jak bezskuteczna była jego zajadła walka ze szpiegostwem. Sprytnie wykorzystywana przez Abwehrę doprowadziła go do wymordowania swoich najzdolniejszych generałów, co m.in. skłoniło Hitlera do uderzenia na osłabiony tym Związek Sowiecki.
Lwowski Holocaust. Jego rozmiary zilustrują najlepiej dwie liczby. Wkraczając do Lwowa Niemcy zastali w nim około 160 000 Żydów, to znaczy o około jedną trzecią więcej niż ich było 1 września 1939 roku. Ten wzrost ich liczby był spowodowany ucieczką wielu Żydów z tzw. Generalnego Gubernatorstwa. Kiedy hitlerowcy opuszczali Lwów w 1944 roku we Lwowie pozostało około700 Żydów, ukrywanych przez Polaków lub - wyjątkowo - uratowanych jako niezbędni fachowcy, przez kierowników niemieckich firm, czasem antyhitlerowców, działających dla Wehrmachtu, np. szyjących mundury wojskowe (tzw. „warsztaty miejskie”).

Metody mordowania Żydów były rozmaite. Początkowo rozstrzeliwano ich np. blisko Czartowskiej Skały przy drodze do Winnik albo w obozie przy ulicy Janowskiej zwanym „Uniwersytetem zbirów” lub w jego sąsiedztwie. Wymordowanie kilku milionów ludzi nie byłoby możliwe bez wynalazku cyklonu, gazu, który w formie stałej wrzucano do zamkniętych komór. Ludzie ginęli w nich w ciągu kilku minut wśród męczarni spowodowanych dusznością.
Dziwiło mnie zawsze, skąd w narodzie niemieckim wzięło się tylu ludzi, którzy aktywnie uczestniczyli w tych bestialskich mordach, względnie zgadzali się z nimi lub udawali, że o nich nie wiedzą. Tę ostatnią postawę spotykałem najczęściej wśród Niemców, z którymi rozmawiałem po latach w kraju lub w Niemczech. Potępienie lub chęć udzielenia pomocy Żydom spotkałem zaledwie kilka razy. Zresztą w stosunku do Polaków we Lwowie i w Warszawie także tylko bardzo niewielu Niemców zdecydowanie sprzeciwiało się hitlerowskim prześladowaniom.
Zagadnienie to dotyczy wszystkich totalitaryzmów. Rozma¬wiając z ludźmi sowieckimi, nie tylko z partyjnymi urzędnikami, funkcjonariuszami policji, ale i z tzw. „szarym człowiekiem”, prostakiem, czy inteligentem, np. z lekarzami, nieraz stwierdzano, że głęboko byli przekonani o historycznym uwarunkowaniu ich hegemonii nad innymi narodami. Byli ślepi na ich własne zacofanie kulturalne i cywilizacyjne, w dużej mierze spowodowane obłędnym, zupełnie niesprawnym ustrojem społeczno - gospodarczym, jak również wielowiekową tyranią carską. Nieraz można było zauważyć, jaki szok psychiczny przechodzili inteligentniejsi spośród nich w zetknięciu z kapitalizmem, który wbrew doktrynie wsączanej im od dzieciństwa, dawał każdemu, nie tylko bogaczom, znacznie większe możliwości osobistego rozwoju niż np. ustrój socjalistyczny. Z mirażami przyszłościowymi roztaczanymi przez marksistowskich proroków ustrój ten nie miał nic wspólnego.
Pierwszą wielką rzeź Żydów, która pozbawiła życia około 80 tys. osób urządzili Niemcy w sierpniu 1942 roku. Do tego czasu Żydzi ginęli setkami, czy tysiącami w więzieniach, niemieckich obozach pracy, np. w Jaktorowie i niemieckich obozach zagłady w Bełżcu, Oświęcimiu i na Majdanku.
Upór, z którym hitlerowcy to swoje Ausrottung (eksterminacja) postanowione na początku wojny na zebraniu władz NSDAP w Wansee przeprowadzali, kolidował nieraz z potrzebami wojny toczonej na Wschodzie, absorbując np. znaczny potencjał transportowy, przede wszystkim w wagonach towarowych.
Konferencja w Wansee (tematem narady było praktyczne „Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej”, jak eufemistycznie określano planowane ludobójstwo Żydów).
Zarówno w Niemczech przedhitlerowskich, jak i w obecnych, antysemityzmu ani oficjalnego, ani „ludowego" nie było i nie ma. Choć wielu historyków i publicystów analizowało zagadnienie przyczyn hitlerowskiego szaleństwa - przekonującej odpowiedzi nie znaleziono. Poparcie hitleryzmu przez naród niemiecki opierało się na „Mein Kampf”, w tym Drang nach Osten i Lebensraum.

Nie od dzisiaj wiadomo, , że polityka Anglosasów w dużej mierze sprzyjała powodzeniom hitleryzmu. Ich wyrachowanie polegało na tym, aby hitleryzm i bolszewizm wza¬jemnie się pożarły. Ale podobne wyrachowanie miał Stalin w stosunku do całej Europy Zachodniej i on właściwie zrealizował swój plan, dzięki któremu sowiecka strefa wpływów sięgnęła aż po Łabę.
Wracając do Żydów lwowskich warto wspomnieć, że drobna ich część wybrała współpracę z Gestapo. Było kilkuset milicjantów żydowskich, którzy ściśle współpracowali z niemiecką i ukraińską policją. Ich szef, Goliger, szczególny drań i pijak, został zamordowany we własnym łóżku przez Żydów wracających z władzą sowiecką. Był kahał (Judenrat – Gmina Żydowska) w gettach, który dokładnie ściągał z Żydów kontrybucję, konfiskował im futra, biżuterię, dzieła sztuki, meble i wszystko to dostarczał Niemcom, co wcale nie uchroniło urzędników kahału od zagłady, a nawet od wieszania jego prezesów Parnasa i Rothfelda na balkonach budynku kahału przy ulicy Bernsteina we Lwowie.
Dla ułatwienia sobie eksterminacji i zapobiegnięcia wszelkiej myśli o oporze Niemcy od pierwszej chwili zastosowali straszliwy masowy i publiczny terror, aby całkowicie sparaliżować prześladowanych. Cel swój osiągnęli, niemal do ostatniej chwili każdy Żyd próbował tylko uchronić własną rodzinę i skórę. Dopiero w sytuacji zupełnie już beznadziejnej porwali się warszawscy Żydzi do powstania w getcie. Ale we Lwowie do takiego politycznego ruchu nigdy nie doszło. Warunki były tu też trudniejsze. Przede wszystkim wrogość Ukraińców wobec Polaków pogarszała położenie Żydów, ale mimo tego Polacy Żydów ukrywali, mimo pamięci o poparciu udzielonym władzom bolszewickim przez żydowską młodzież we Lwowie.
Toteż jednym ze sposobów ratowania się Żydów, przede wszystkim zasymilowanych inteligentów, był wyjazd do Warszawy, gdzie niektórzy z nich stali się ofiarą szmalcowników lub szantażystów.Delegatury Rządu Londyńskiego i AK tępiły tych donosicieli, wydawały na nich wyroki śmierci i nieliczne z nich też i wykonywały, niemniej osłaniała tych szmalcowników niemiecka policja i niełatwo było do nich się dobrać.
Tak więc lwowski holocaust okazał się skuteczny, tak jak niemal wszędzie, gdzie roztaczała się władza hitlerowska, a zwłaszcza tam, gdzie Żydzi w swej masie nie byli zasymilowani. Znacznie mniej skuteczny był np. w Danii i we Francji, gdzie nie było wyroków śmierci za przechowywanie Żydów, mimo bliskiej kolaboracji władz Vichy, Petaina i Lavala z Abetzem, hitlerowskim władcą Francji.
Warto pamiętać, że kultura Polski wiele zawdzięcza lwowskim Żydom. Biochemik Parnas, fizycy Loria i Infeld, polonista Kleiner, prawnik Allerhand, neurolog Rothfeld-Rostowski, filolog Auerbach, kompozytor Koffler, malarz Lille - to tylko kilka wybranych nazwisk. Było wśród Żydów wielu adwokatów, sędziów, lekarzy, inżynierów, którzy walnie przyczynili się do rozwoju miasta. W Radzie Miejskiej Lwowa działało wielu z nich, wiceprezydentem miasta i jego patriotą był bankier Chajes, również redaktor lwowskiej „Chwili”, znakomitej lwowskiej i patriotycznej codziennej gazety żydowskiej
Holocaust całkowicie zlikwidował żydowską ludność Lwowa. W obecnej chwili nie odgrywają tam żadnej roli. Ci nieliczni, którzy się tam znajdują, to obcy, napływowy element sowiecki, tak zresztą, jak niemal cała ludność tego miasta, które niegdyś stanowiło ostatni na wschód wysunięty bastion europejskiej kultury.
Żydzi lwowscy byli przeważnie polskojęzyczni, niektórzy posługiwali się wyłącznie jidysz, ukraińskiego w ogóle nie używali.
Dokumenty, źródła, cytaty:
http://www.rodaknet.com/rp_szumanski_80.htm
http://www.lwow.home.pl/semper/zaglada.html
Jerzy Zieliński „Zagłada Żydów lwowskich podczas hitlerowskiej okupacji Lwowa (1941-1944)”,
Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo Wschodnich Wrocław,
„Nie tylko we Lwowie bez trumien i krzyży z ludobójstwem w tle” www.rodaknet.com
http://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Sorge

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Artur
Lubię czytać AleSzuma. Zniekształca Pan jednak obraz historii
Jakby na zamówienie niemców. Używa Pan określeń "hitlerowska,
hitlerowcy,hitleryzm". I o to niemcom chodzi.Oni sami w swojej
prasie piszą, że mordy wykonywali naziści lub hitlerowcy.
Czy pracuje Pan na ich zamówienie?
Z poważaniem
Artur

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Artur

#346142

PRZEDSTAWIENIE KILKU OCZYWISTOŚCI...

W kręgach historycznych, politycznych i kościelnych o proweniencji niekoniecznie tradycyjnej i polskiej, sklecono pewnego rodzaju dziejowy dyktat etyczny i dokonano przyzwolenia na popełnianie zbiorowego, narodowo-rodzinnego samobójstwa w imię ratowania poszczególnych członków tzw. ludu wybranego. Problem jest wielowątkowy, lecz w zasadniczych punktach uderza w narodowo-polskie rozumienie historii i tworzy wybiórczą moralność, która pod płaszczykiem propagowania postawy poświęcenia człowieka za człowieka, dzieli ich na lepszych i gorszych.

Historia Polski w latach 1939-1945 jest o tyle zasadnicza, iż ukształtowała naród w ogniu wspólnych, ponadklasowych doświadczeń. Cierpiał na równi chłop, robotnik arystokrata, często również walcząc i ginąc ramię przy ramieniu. Była to nasza wojna, która zrodziła wspólnotowych bohaterów, spójną wizję takich samych losów i nie może stanowić trzeciorzędnego planu dla historii mniejszości żydowskiej związanej z holocaustem.

Nie ma naszych bohaterów, ofiar, strat i poległych – są tylko ofiary żydowskie i ich wizja skrzywionej rzeczywistości, gdzie Niemcy do spółki z Polakami wymordowali 6 milionów starozakonnych.
Taki obraz pokutuje na całym świecie, zdominowanym przez syjonistyczną propagandę. W ten oto sposób rodzą się plugawe i antyhistoryczne płody literackie i filmowe, pełne wyzutych z człowieczeństwa, brudnych i dzikich Polaków, którzy w czasie wojny pili wódkę i kradli, a w wolnych chwilach zajmowali się hobbistycznie wyłapywaniem niedobitych przez hitlerowców Żydów.

Warto również zauważyć, że w tego typu twórczości niemiecki nazista stoi o wiele wyżej pod względem kultury i zachowania od Polaka. Jest to stara żydowska fascynacja Niemcami – oazą cywilizacji i kultury – przeciwstawianymi bardzo często barbarzyńskiemu Wschodowi z niedomytym i niepiśmiennym Polakiem na czele. Niewiele w zmianie tego obrazu uczynił holocaust(coraz wyraźniej obierany jako mit założycielski Izraela),a umocniły go raczej historyczne fałszerstwa w rodzaju Kielc lub Jedwabnego, które ożywiły proniemieckie i antypolskie sentymenty wśród Żydów.

Mechanizm obronny czynników rządowo-edukacyjnych z „polskiej” strony, podsyca żydowski antypolonizm. Wymyśla się przy medialnych trąbach „polskich” sprawców mordów na Żydach, zaś głównym rodzimym bohaterem II wojny światowej nie jest żołnierz, partyzant, cywilny sabotażysta i ogólnie polski ruch oporu - ale Polak ratujący Żyda lub większą grupę Żydów.

Tylko ów nadczłowiek ukrywający potomków narodu wybranego jest kojarzony jak bohater. Jego pokazuje się w kinie, telewizji i książce, demonstruje młodzieży na specjalnych spotkaniach - jeżeli oczywiście przeżył. Jeżeli zamordowali go Niemcy, najlepiej z rodziną, staje się superbohaterem. Tutaj dochodzimy do jądra moralnej dwuznaczności omawianych czasów i obecnego nimi żonglowania.

Będąc narodem z gruntu szlachetnym i chrześcijańskim,co często narody ościenne i mniejszości biorą( niekiedy słusznie) za słabość, dokonywaliśmy w okresie ostatniej wojny czynów heroicznych. Do narodu nie zaliczam szmalcowników i tym podobnego motłochu, którego równie dużo, jeśli nie więcej było wśród Żydów.

Nie występuje moralny dylemat, gdy pojedynczy Polak pomagał chroniącemu życie Żydowi. Ryzykował on wtedy wyłącznie własną głową i brał na siebie wszelkie represje okupanta. Przypuszczam, iż sam byłbym zdolny przechować zagrożonego śmiercią Żyda, co wynika z mego osobistego poczucia człowieczeństwa.

W sytuacji jednostka + jednostka wybór moralny staje się dość prosty. Chodzi jednakże o to, że okupacja rzadko stwarzała taki komfort. Azyl dla żydowskiego uciekiniera mógł przynieść zagładę rodzinie, mieszkańcom wsi czy kamienicy.

Dzisiejsi syjonistyczni moraliści nazbyt często szafują polskim życiem. Zamordowano kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu, kilkuset Polaków, bo jeden z nich zdecydował się wyciągnąć pomocną dłoń do Żyda(Żydów). Jest przez to więcej wart od zabitych w walce, zamęczonych za działalność konspiracyjną lub po prostu za bycie Polakami rodaków – oczywiście tylko w oczach historyka, polityka, rabina, działacza syjonistycznego albo modernistycznego kapłana, wyznających wizję dziejów ojczystych przez pryzmat religii holocaustu i większej wartości Żyda nad Polaka.

Kompletnie niezrozumiałe pozostaje mimo wszystko stawianie na bezkrytyczny piedestał tych Polaków, którzy za ukrywanie Żydów skazywali na śmierć żonę, pociechy, krewnych i sąsiadów(przypadki typowe dla wsi).

Czy mieli ku temu ludzkie i Boskie prawo? Bohaterem i męczennikiem każdy zostaje niejako na własne konto, nie wolno mu umieszczać w tym krwawym kręgu jednostek nieświadomych.
W pewnych wypadkach mamy do czynienia z formą jakiegoś zbiorowego samobójstwa, kiedy np. mąż z żoną przechowywali Żyda, za co niemieccy żandarmi zamordowali nie tylko ich, dzieci, dalszą rodzinę i okoliczną ludność.

Nie bez znaczenia są rozważania o kwestiach narodowych. Myśmy wtedy również walczyli o biologiczne przetrwanie, dlaczego i dla kogo byt Żydów jest po stokroć ważniejszy od naszego przetrwania? Na to pytanie z grubsza odpowiadam powyżej.

Domagać się należy przywrócenia narodowej prawdy i proporcji. W Polsce powinno uczyć się polskiej historii, pozostawiając tę żydowską Izraelowi.

Nie do pomyślenia jest, że na naszej ziemi obcy, często wrogi wielotysięczny tłum urządza tzw. marsze żywych pod lasem flag z gwiazdą Dawida.

Te ekscesy promują polskojęzyczne media i szkoły, jako bliżej niesprecyzowane przypominanie Polakom ich historycznych dziejów.

Proszę bardzo, niech Ministerstwo Edukacji organizuje co rok identyczne marsze, ale z masowym udziałem narodowo uświadomionej młodzieży, demonstrującej dla uczczenia polskich ofiar Auschwitz. Wtedy nabierze to ojczystego i edukacyjnego charakteru.

Trzeba raz na zawsze skończyć z masakrowaniem polskich umysłów żydowskimi uprzedzeniami i traumami, co pogłębia polskie kompleksy i czyni z nas łatwy duchowy żer dla różnego rodzaju globalistów i kosmopolitów.

Włosy dęba stają, gdy pomyśli się, iż w międzywojniu najświetniejsza młodzież z gimnazjów i uniwersytetów była nacjonalistyczna, a dzisiaj ich rówieśnicy to rozgotowane pająki bez świadomości narodowej o zerowych potrzebach w postaci poznawania swojej historii.

ROBERT LARKOWSKI

http://larkowski.nowyekran.pl/post/8826 ... la-polakow

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

precz z lemingami

#346144

Izraelska gazeta donosi, jak Żydzi mordowali Polakow

Szokujące wyznanie: Izraelska gazeta donosi, jak Żydzi mordowali Polaków

[youtube]http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/wp-content/uploads/2012/06/katyn-300x166.jpg[/youtube]

Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry.

Wydra powiedział izraelskiej gazecie „Maariv” jak trzech sowiecko-żydowskich oficerów, którzy też byli świadkami zabójstw, powiedziało mu o mordowaniu. Zaznaczył, że dochowa tajemnicy przez cały czas, ale teraz chce ją wyjawić, nim umrze.

Nazwał swojego informatora sowieckim majorem Joshua Sorokin, który przyznał się, że brał udział w masowych egzekucjach na początku wojny. Gazeta przytoczyła wypowiedź Vidry: „Żydowski major w tajnej sowieckiej służbie i inni oficerowie przyznali mi się, że okrutnie zamordowali 12 tys. polskich oficerów w lesie katyńskim po wybuchu II wojny światowej”.

W drugim obozie pracy dwa lata później dwóch innych oficerów powiedziało, że brali udział w mordach. Wydra powiedział, że wierzyli w niego, ponieważ był Żydem.

Jeden z oficerów, utożsamiany jako porucznik Aleksander Susłow, powiedział mu: „Chcę ci opowiedzieć historię mojego życia”. Tichonow (drugi oficer) i ja jesteśmy dwoma najbardziej nieszczęśliwymi ludźmi na całym świecie. Mordowałem »polaczków« moimi własnymi rękami. Zastrzeliłem ich.”

dr Ed Fields

Stalin wybrał Żydów do mordowania Polaków w Katyniu
Zgodnie z paktem Ribbentrop-Mołotow, w 1939 r. Sowietom przypadła wschodnia część Polski, a Niemcom zachodnia. Tajna policja Stalina NKWD (dziś KGB) systematycznie ujarzmiała miasta pod jego kontrolę. Mieli rozkaz zgarniać wszystkich, którzy mogliby stanowić w przyszłości potencjalne zagrożenie dla komunizmu. Aresztowano więc około 15 tys. Polaków. 10 tys. stanowili oficerowie Wojska Polskiego, 5 tys. to cywile, wśród nich lekarze, prawnicy, dziennikarze, pisarze, przemysłowcy, biznesmeni, profesorowie uniwersytetów i nauczyciele szkół średnich. Wszyscy byli odtransportowani do trzech obozów koncentracyjnych w Rosji. My wiemy tylko o losie więźniów z obozu Kozielsk, ponieważ ich ciała zostały odkryte w Katyniu przez Niemców w 1943 r. Sowieci po 46 latach (wreszcie) przyznali się do odpowiedzialności za zbrodnię, którą zrzucili na Niemców. Stalin wierzył, że wykształceni polscy dowódcy mogą któregoś dnia unicestwić jego plany skomunizowania okupowanego kraju. Oni byli utalentowaną elitą narodu. To automatycznie czyniło ich niebezpiecznymi wobec planu Stalina podboju drugich narodów.

Kto mógł mordować Polaków?

Zamordować 15 tys. niewinnych to potworne zadanie, nawet dla najbardziej zatwardziałych oprawców. Stalin zwrócił się do szefa Sowieckiej Tajnej Policji, Żyda Ławrientija Berii. Oni dyskutowali o masowym mordzie i zdecydowali, że to zadanie wykona dominująca grupa żydowskiego aparatu bezpieczeństwa. Dawna nienawiść do Polaków katolików była notorycznie wiadoma.

Polakom w Kozielsku powiedziano, że jako wolni ludzie wrócą do domów. Pozwolono im uroczyście świętować noc przed załadowaniem na pociągi. Uściski i okrzyki „do zobaczenia w Warszawie!” wypełniały powietrze. Uciecha i radość wkrótce wygasły, kiedy odkryli, że pociągi jechały nie na zachód, ale na wschód, i były obstawione podwójną strażą.

Gdy pociąg wjechał i zatrzymał się na stacji Gniezdowo w pobliżu lasu katyńskiego, polskich jeńców ogarnęło przerażenie. Zaczęło się wyładowanie, bagaże rzucano na ciężarówkę, a jeńców zamykano w zakratowanych przyczepach ciężarówek. Stąd byli zawożeni do baraków robotników leśnych. Skazańców brano po trzech do baraków. Tam ograbiono ich z reszty posiadanych rzeczy, takich jak zegarki, pierścionki itp. Wreszcie zagnano ich nad ogromne doły i to, co zobaczyli, było horrorem nad horrory: na dnie tych dołów zobaczyli ciała swoich kolegów, którzy odjechali pociągiem przed nimi. Ciała były ułożone jedno na drugim, jak sardynki – wspak. Układała je grupa Żydów brodzących w głębokich kałużach krwi, czekając na nowe porcje zwłok walących się w głęboką otchłań dołów, które miały spocząć na innych ciałach, żeby było miejsce na ściśnięcie więcej i więcej. Rzędy były wysokie na 12 ciał.
Niektórzy jeńcy stawiali opór Żydom wiążącym im ręce z tyłu. Wówczas ci zarzucali im płaszcze na głowy i wiązali ręce z przodu. Niektórym jeńcom pchano w usta trociny, co NKWD uznało za właściwy środek na uspokojenie. Obawiali się, że krzyki mogą wywołać opór czekających na swoją kolej w więźniarkach. Wielu było zabitych jednym strzałem w tył głowy i szyję, wielu kilkoma strzałami, wielu było przebitych bagnetem w plecy, piersi, co oznaczało, że jeńcy stawiali opór. 4253 było pochowanych w Katyniu. Dziś Polacy domagają się poinformowania, gdzie pochowane są ciała pozostałych 10 tysięcy jeńców. Ostatni rozdział tego straszliwego epizodu jeszcze będzie opowiedziany.

Żydzi, którzy mordowali Polaków w Katyniu

Dziennik Izraela „Maariv” ogłosił światu imiona sowieckich oficerów NKWD uczestniczących w mordzie katyńskim. Polski Żyd Abraham Vidro (Wydra), który mieszka teraz w Tel Awiwie, 21 lipca 1971 r. poprosił pismo o wywiad, bo chciałby, zanim umrze, wyjawić sekret o Katyniu. On opisał spotkanie z trzema Żydami, oficerami NKWD, w wojskowym obozie wypoczynkowym Rosji. Oni powiedzieli mu, jak uczestniczyli w mordzie Polaków w Katyniu.

Byli to: sowiecki mjr Joshua Sorokin, por. Aleksander Susłow, por. Samyun Tichonow. Susłow zażądał od Vidro zapewnienia, że nie wyjawi tego sekretu do 30 lat po jego śmierci, ale Vidro obawiając się, że tak długo nie pożyje, zdecydował się wyjawić go wcześniej. Mjr Sorokin, ufając Vidro, powiedział: „świat nie uwierzy czego ja byłem świadkiem”. Vidro mówił dziennikowi „Maariv”:

Żydowski mjr w sowieckiej tajnej służbie (NKWD) i dwóch innych oficerów bezpieczeństwa przyznali mi się, jak okrutnie mordowali tysiące polskich oficerów w lesie katyńskim. Susłow mówi do Vidro: „Chcę ci opowiedzieć o moim życiu. Tylko tobie, ponieważ jesteś Żydem, czy możemy mówić o wszystkim? To nie robi żadnej różnicy dla nas… Mordowałem polaczków własnymi rękami! I do nich sam strzelałem.”

Część tych opowieści jest reprodukowana na tej samej stronie wraz ze zdjęciem Vidro. Jest również interesujące, że w Katyniu było również mordowanych trochę Żydów. NKWD była ostrożna, selektywnie wybierała kogo „aresztować” spośród 15 tysięcy ofiar. Dziś wiadomo, że 80% polskich Żydów popierało żydowski Bund, który stał się komunistyczną partią Polski. 20% tych, którzy nie popierali Bundu, było traktowanych jak reszta Polaków. Polityką Stalina było: „śmierć wszystkim, którzy mogliby sprzeciwiać się komunizmowi”.

Stalin mianował Żydów komendantami gułagów

Aleksander Sołżenicyn, światowej sławy rosyjski autor 712-stronicowej książki „Archipelag Gułag”, na 79 stronie zamieścił 6 zdjęć ludzi, którzy zarządzali najbardziej morderczymi obozami więziennymi w Rosji. Wszyscy byli Żydami: Aron Solts, Naftaly Frenkel, Yakow Rappoport, Matvei Berman, Lazar Kogan i Genrikh Yagoda.
Sołżenicyn opisuje jak Frenkel najbardziej pasował do wszystkich profesjonalnych mordów: „Frenkel ma oczy badacza i prześladowcy, z wargami sceptyka… człowiek z niezwykłą miłością władzy, nieograniczonej władzy, pragnący, by się go bano!” Jest to opis Khazara żydowskiej rasy, który dziś jest komendantem (zarządcą obozów koncentracyjnych, w których trzyma się tysiące Palestyńczyków). Módlmy się za te biedne ofiary.

Więcej szokujących wieści
Katyńska masakra w Trzebusce
Została odkryta nowa, nieznana masakra Polaków przez Sowietów. Organizacja „Wiejska Solidarność” doniosła, że sowiecka tajna policja zamordowała 600 Polaków między 24 sierpnia a listopadem 1944 roku w lesie w Trzebusce, w pobliżu miasta Rzeszów. Zamordowani byli znów członkami inteligencji polskiej, włącznie z oficerami AK, przywódcami organizacji i księżmi. Wszystkie ofiary miały podcięte gardła od ucha do ucha. Ich groby odkryto w 1980 r., ale rząd komunistyczny PRL zdławił wiadomość o tym „Drugim Katyniu”. W 1945 r. polski oficer napisał raport o powyższej masakrze, ale został aresztowany przez bezpiekę i ślad po nim zaginął.

Polski tygodnik wychodzący w Londynie donosił, że masową masakrę zarządził dowódca I Armii marszałek Iwan Koniew. Tygodnik londyński miał naocznego świadka, który zeznał, że więźniowie byli trzymani w sowieckich obozach koncentracyjnych w brutalnych i nieludzkich warunkach zanim zostali zamordowani.
Ta sprawa jest szczególnie bolesna, ponieważ mordu dokonali ci, którzy głosili (w tym czasie), że są „wyzwolicielami Polski”.

Tłumaczył W.N.
Wreszcie Prawda
Czasopismo USA „The truth at last” nr 336/1989
Za: http://www.polskapartianarodowa.org

http://www.wroclawskikomitet.pl/komitet ... lak%C3%B3w
Jerzy

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

precz z lemingami

#346145

Konspiracyjne Archiwum Getta Warszawskiego Emanuela Ringelbluma1

Żydówka z Lwowa:

„Jeśli chodzi o Żydów, to ci odgrywali się na Polakach w sposób częstokroć bardzo ohydny; wyrażenie „To już nie są wasze czasy” bywało nie tylko zbyt często używane, ale przeważnie nadużywane. Pewnego razu sama byłam świadkiem, jak w przepełnionym wagonie kolejowym stojący Żyd zwrócił uwagę do siedzącego Polaka z pretensją, że nie ustępuje mu miejsca. Gdy Polak odpowiedział, iż nie widzi powodu, dla którego miałby to czynić, został obrzucony całą lawina inwektyw i obelg, wśród których jak refren powtarzało się „Co pan myślisz, że to są dawne czasy?”. Takie i podobne incydenty spotykało się na każdym kroku i sprawiły one, iż żądza zemsty zapiekła się Polakom w sercach, zwłaszcza, że nie mogli się zrewanżować nawet słowami, albowiem choćby za „niewinne” „ty parszywy Żydzie” groziło pięć lat więzienia za szerzenie nienawiści narodowościowej.”

Żydówka z Grodna:

„Gdy bolszewicy wkroczyli na polskie tereny, odnieśli się oni z dużą nieufnością do ludności polskiej, zaś z pełnym zaufaniem do Żydów. Bardziej wpływowych Polaków oraz takich, którzy przed wojną zajmowali ważniejsze stanowiska, bolszewicy wywieźli w głąb Rosji, zaś wszelkie urzędy obsadzali przeważnie Żydami i im powierzali wszędzie funkcje kierownicze. Z tych względów ludność polska ustosunkowała się na ogół bardzo wrogo. Wytworzyła się nienawiść jeszcze silniejsza, niż była przed wojną. Polacy jednakowoż nie mogli dać owej nienawiści żadnego ujścia, toteż pielęgnowali ją tylko i dławili w sobie. Należy zaznaczyć, że w dużym stopniu nienawiść tę wywołali Żydzi sami, bowiem z chwilą wkroczenia wojsk rosyjskich odnieśli się oni do Polaków lekceważąco i często ich poniżali. Przybycie bolszewików przyjęli Żydzi z wielką radością. Odtąd czuli się dumni i bezpieczni, uważali się niemal za panów sytuacji, zaś Polaków traktowali z góry i arogancko, dawali im często odczuć ich niemoc i naigrywali się z niej.”

Żyd z Wilna:

„Wśród tłumu dotarłem do Wielkiej, tam obok ratusza witano Krasną Armię w całej okazałości i z całą okazałością. Szczypałem się od czasu do czasu, by się przekonać czy jestem przytomny. Ciągle podejrzewałem, że to koszmarny sen. Tyle krzyków radosnych, wiwatów na cześć Stalina, Woroszyłowi, Mołotowa, Krasnej Armii nie słyszałem nigdy i nigdzie. Jakkolwiek nie znałem dokładnie członków poszczególnych organizacji lewicowych polskich (powinno być: komunistycznych - przyp. GW) - to stwierdzam, że i takich nie poznałem. Przypuszczam raczej, że byli. Natomiast cały spontaniczny entuzjazm wywoływali Żydzi. Nie było chyba organizacji żydowskiej, która by nie miała swych powitalnych przedstawicieli. Bund na ten dzień chyba ściągnął z najdalszych okolic Żydów, by tylko pokazać, że jest tego olbrzymia masa. Krzykom i wiwatom nie było końca. Żydóweczki były bezkonkurencyjne. Ich pomysły, kto ma żyć, wprowadzały w podziw. Ich slogany, już nie Polakowi, ale przeciętnie uczciwemu człowiekowi, wywracały kiszki.”

Mniej znany raport Jana Karskiego z lutego 1940 roku:

„…Gorzej już jest np., gdy denuncjują oni (Żydzi) Polaków, polskich narodowych studentów, polskich działaczy politycznych, gdy kierują pracą milicji bolszewickich zza biurek lub są członkami tej milicji, gdy niezgodnie z prawdą szkalują stosunki w dawnej Polsce. Niestety, trzeba stwierdzić, że wypadki te są bardzo częste, dużo częstsze niż wypadki wskazujące na lojalność wobec Polaków czy sentyment wobec Polski.(...) W zasadzie jednak i w masie Żydzi stworzyli tu sytuację, w której Polacy uznają ich za oddanych bolszewikom i – śmiało można powiedzieć – czekają na moment, w którym będą mogli po prostu zemścić się na Żydach. W zasadzie wszyscy Polacy są rozżaleni i rozczarowani w stosunku do Żydów – olbrzymia większość (przede wszystkim oczywiście młodzież) dosłownie czeka na sposobność krwawej zapłaty.”

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

precz z lemingami

#346146

PISowiec z Bostonu

ciekawe co na to powiedzialby naczelny zydokomunista III R.P
Szechter Aaron zwany Adamem Michnikiem

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

PISowiec z Bostonu

#346215