Dramat liryczny CHWASTY POLSKIE CZYLI WIGILIA NARODOWA część pierwsza

Obrazek użytkownika Bogdan Lichy
Blog

 

Do redakcji „Niepoprawnych” Pozwalam sobie na swoim blogu drukować dramat liryczny w kilku odcinkach i mam nadzieje że nie przekraczam tym dyscypliny blogerskiej. Z góry dziękując za wyrozumiałość, gdyby jednak.
 
Jednocześnie dziękuje bardzo blogerowi o pseudonimie „Hun” za pomysł publikacji
 
autor

 
 
 
BOGDAN LICHY
 
CHWASTY POLSKIE    CZYLI     WIGILIA   NARODOWA 
 
Dramat liryczny z przeznaczeniem dla szerokiej publiczności
zapowiada dyrektor cyrku ubrany na czarno w białej koszuli z muchą w asyście  przesadnie kolorowego błazna i małpy……………którzy prowadzą skutych  w kajdankach
artystę malarza oraz   i poetę i rozkuwają ich  na czas przedstawienia
………..ramtamtara ramtamtara  ramtamtara ram tam
 
Dyrektor cyrku który zamienia się w trakcie przedstawienia –lirycznego w teatr a następnie szopkę chce coś powiedzieć ale głos zabiera błazen więc macha ręką i wychodzi
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Motto
 
            błazen- Pierrot
 
      gra na gitarze i śpiewa)
 
                     *
 
Pajac, dwie lalki, gruby słoń.                           e    a
Do nieba księżyc ci przylepie.                           F e a
Nad nim obłoku jasna dłoń                               C7   a
w nocnej wystawie w modnym sklepie            E7 E    a
 
a mima, muma, moma, ima                              a
bim bom bum.                                                   E7 E a
 
Praca nie zawsze się opłaca,                             d    a
lepiej już trąbą ryczeć w tłum,                          d   a
albo udawać wręcz pajaca.                                E    a
 
Wśród teatralnej dekoracji
cieniem się tłucze ćma skrzydlata
i pewna oświeconych  racji
dumnie układa obraz świata.
 
a mima,  muma, moma, ima
bim bom bum.
 
Liczydeł mięsień mózg napina,
gdy wokół siebie mieli szum
błazen  ubrany w strój pingwina.
 
Latarnie, gwiazdy i neony.
W róg chowa para się zawiana.
Bezpański pies zadowolony
nie musi więcej słuchać pana.
 
a mima, muma, moma, ima
bim bom bum.
 
W powietrzu idzie akrobata.
Oczu i ust paniczny zoom
patrzy na chude nóżki świata.
 
W duchu się śmieje, niech to licho
i z małpy w klatce stroje miny
bo widzę coś, lecz powiem cicho
…że pod namiotem nie ma liny.
 
a mima muma moma ima
bim bom bum
 
przez chmury jasne  słońce świeci
żaby rechoczą głośnym kum
„kto to  zobaczy ten poleci”.
 
Naturą wieczne prawo rządzi
na niczym wszechświat cały stoi.
Nie tylko jeden ty tak sądzisz
że  coś to zmieni, gdy się boisz
 
a mima moma muma ima
bim bom bum.
 
Na morzu fali czarnej grzywa.
Łodzi zerwany wisi cum,
głęboki tym, jak go przeżywasz.
 
 
 
         
                   *
 
 
 
 
AKT I
 
 
PROLOG
 
 
         Dyrektor
 
(cyrku- teatru-szopki)
 
 
 
Nikt sobie szczęścia nie wybiera,
jak  już się stało, tak być musi      
życie- mydlana to  opera,
a zawdzięczamy ją mamusi.
 
Gdzie ojciec ? Ojciec jest potworem.
Okrutny i bezwzględny demon,   
który konieczność zamknął wzorem
skąd też istnienie moc przejęło.
 
Tak  idealizm i liryka
wartości  tworzą tylko wtedy
kiedy nawzajem się przenika
ich  wspólne doświadczenie  biedy
 
Bieda, błąd, grzech, niedoskonałość,
kondycja, nędza, czy lichota,
pierwszy element w której całość
początkiem w końcu tkwi żywota.
 
W ideach dzieła i geniusza
na wszystko można znaleźć sposób,
lecz rzeczywistość się porusza
zależnie od przypadków losu.
 
A człek uparty  niczym osioł
wiecznie nadzieja go rozpiera       
i kombinuje jak tu posiąść
wiedze boskiego inżyniera.
 
Kłębi się w mózgu amunicja,
jak skalibrować szare  w złote
mimo, że każda definicja
jest mądra tylko przez głupotę.
 
W zaczarowanym kręgu głupich
nie w żadnej magii tajemnicy
są prawdy, których się nie kupi
same cię znajdą na ulicy.
 
Jak rzep przyczepi się ogona
opowieść,  którą dymią czuby
i koloruje podniecona
na czarno wysmalone duby
 
Tym pleć - bajdakom dziś przywodzę.
A niech nie leżą tak bezczynnie,
więc jeśli komuś tu po drodze
może gdy zechce usiąść przy mnie
 
to mu opowiem klecie pecie,
jak deszcz dziurawą tłucze rynną,
skąd się na pewno nie dowiecie
co, gdzie, dlaczego, jak powinno?
 
                   *
 
               Poeta
 
To co jest w życiu najtrudniejsze
gna kwietnych łąk obietnic rojem,
gdy nijak nie chcą kwitnąć wierszem,
a tylko milczą. Ich się boje.
 
Wznoszą się szansą i nadzieją,
za szybą niespełnionych marzeń,
zza której mroku wiatry wieją
i zaraz diabeł się ukarze.
 
Sam diabeł także biedaczysko,
w żywiole rola mu jednaka,
więc rzuca węgle w palenisko
lub skrzydła kręci u wiatraka.
 
O gorąc dba, ciśnienie, cugi,
gdyż kiedy rzędem przez istnienie,        
życzeń się ciągnie ogon długi,
ktoś musi przyjąć niespełnienie.
 
Lecz nikt go nie chce. Nie dziwota.
Intencja jeszcze nic nie zmienia
jak widać wyższa w tym robota
oraz szczególne zamierzenia
 
                *
 
           Malarz
 
A było tak dwa duchy czyste
lirykę oraz idealizm
umieścił ktoś w ogrodzie istnień,
aby się w sobie zakochali
 
Ta miłość która ich łączyła
wspólne tworzyła zrozumienie
dla tego, że się nie spełniła
i sama była niespełnieniem.
 
Lecz duchy w raju bunt podniosły
w intencji czynu spełnionego 
bowiem stwierdziły że dorosły
do dnia w szarości powszedniego
 
Uciekły w zdolność i własności
twierdząc, że lepiej poznać rzeczy,  
a duch niech w bajce o, miłości
prawdą namiętność serca leczy.
 
Niech się zanurza czuciem w wiarę
wzorem jak czyni to brat bratu,
a oni tworzyć będą parę
de facto oraz konsumatum
 
 
            Poeta
 
Aby czar wiary ich  nie łudził
raz Anioł z dzieckiem szedł piechotą,
Czy ktoś je przyjmie?- pytał ludzi,        
gdyż niespełnienia jest sierotą.
 
Niestety nikt był się nie zgłosił.
Zostawił więc je na polanie
a potem wole kat ogłosił,
że nic jak ma się już nie stanie.
 
Choć księgi o tym i nie piszą
przez córkę nieba-niespełnienie,
sen, ziemie ochrzcił smutną ciszą
żalem, tęsknotą i natchnieniem.
               
              Malarz
                 
Kim jest? Nikt nie wie. W głowie łupie,
proste się staje niemożliwe
i słów brakuje, jakieś głupie
sentymentalne lub złośliwe.
 
Stąd kiedy życie ci na ostro
po krzyżu mokrą przejdzie szmatą,
to pomyśl sobie, że jest siostrą
i jeszcze jej podziękuj za to.
 
Znów, kiedy się zaczyna stromo
pod górne piąć wprost do przepaści
to już na pewno będzie żoną,
czyli  co chciałeś to i „masz ci”.
 
Lecz gdy do syna na podwórko
chcesz iść labidzić „ Ratuj Panie”
to lepiej byś pogadał z córką
wierszem, obrazem i czytaniem.
 
O tym jak różne wniosków głosy
co prześladuje   cień pechowy
bo nic nie wyszło, tak jak włosy
zmienić na pejzaż kolorowy
 
 
                 *
       
             Poeta
 
Z ścianą tupie kot złośliwy
i wszystkie ceny idą w górę
po to by parzyć są pokrzywy
a droga by się kończyć murem
 
 
                   *
               
             Archeolog
 
Za dawnych dawnych pięknych czasów,
gdy lasy miały prawo głosu,
a rzeki drogą pośród lasów
w rozlewnych brzegach na swój sposób,
 
kiedy zwierzyna bez obawy
sejm zwoływała wśród zieleni,
góry w podstawach u podstawy
chroniły skarby gór kamieni,
 
tam gdzie i pamięć, ta zbiorowa
tradycji nie dosięga mocą,
ktoś kiedyś komuś pierwsze słowa
powiedział. Tylko jak i po co?
 
Widać  nie prawda, że wiek z wiekiem
musiał powoli lody łamać,
gdyż człowiek zawsze był  człowiekiem,
w tym że potrafi ładnie kłamać.
 
Zmyślać, szkalować, oszukiwać
w czym poznał, jak się bujdy kleci,
plótł  brednie, klął i oszukiwał
uczył krętactwa swoje dzieci.
 
Tak, jakby go ugryzła muszka
zarazki siejąc te niniejsze
lecz się zjawiła dobra wróżka
i przykazała pisać wiersze
 
               Polityk
Tymczasem jędrność w tym języka,
że przypomina sieć na muchy,
gdzie słowo słowem się przetyka
aby naiwne łapać duchy.
 
Język w użyciu swym z istoty
oszustwem czystym jest i zmową
służy do tego by kłopoty
zamienić w bajkę oraz słowo.
 
Dlatego język każdej nacji
która, jest związkiem chleba z winem
kłamstwem zasiada do kolacji
i stroi przy tym mądrą minę
 
Bo „coś” się tylko razem złoży
w całość niczego i wszystkiego,
gdy kłamstwo, prawdą się przełoży
z dodatkiem złego i dobrego
   
Tak wiersze co z natury płynne
o niczym mówią i zmyślone
w intencji mają być uczynne
choć z cukru słowa, z prawdy słone
 
W tym celu   „Nasza Pani”, wróżka
kiedy zapieją kury pierwsze 
z nocy przychodzi na paluszkach
i każe ludziom pisać wiersze
               
                Archeolog  
 
Lecz  jak to zrobić -mówi człowiek
 w tych czasach jeszcze nie miał liter.
 
                 *
             Wróżka
 
Wiersze nie siedzą w żadnym słowie,
ale wśród kwiatów śpią ukryte.
 
I  wszystkie kwiaty wiersze mają.
Są nimi  płatków kwietne gejsze,
a kiedy kwiaty umierają
znikają  przemijając  wierszem.
 
Ale nie w słowie, które budzi,
świątynie stawia i więzienia,
tylko  w spokoju, kiedy ludzi
żegna kwiat mówiąc „do widzenia”.
 
Też nie dlatego, że przychodzi
kosiarz, co kwiaty ścina kosą
lecz czują  że im to  nie  szkodzi
i jakby same o śmierć proszą.
 
Nie znaczy wcale, że wokoło
padają ścięte w pokos trawą.
Żyją raz smutnie, raz wesoło
a kwitną wtedy, gdy się bawią.
 
            Literat
 
 
Między kwiatami rosną chwasty,
które by chciały tak jak one,
ale nie mogą suche maszty
przekwitłych łodyg w każdą stronę.
 
Możesz je wyciąć lub zaorać
czy zalać mętem przy powodzi
odrosną, kiedy przyjdzie pora.
Wygląda, że nic im nie szkodzi.
 
Mocne im życie, umieranie,
a jeszcze bardziej ich marzenie
bo rządzi nimi pożądanie
aby zamieniło się w spełnienie.
 
                Tancerka
 
Ale któregoś dnia za domem,
za sprawą małej polnej myszy,
znikają tylko im… w wiadome
i więcej o nich nikt nie słyszy.
 
Śmierć mają cichą cichuteńką,
a na pogrzebie kilka osób
i ksiądz litanie zmówi cienką
na kilka fałszujących głosów.
 
I nawet wróżka jest bezradna,
jakie to sprawy niepojęte,
dlaczego mowa nie tkwi żadna
w chwastach co milczą jak zaklęte?
 
            Poeta
 
Ale dąb zdradził tajemnice,
lecz prosił, abym ją zachował,
bo  chwasty idą przed oblicze
niespełnionego w wieczność słowa.
 
więcej on nie wie i nie będzie…
 
             Malarz
           
Puchacz w konarach groźnie huknął
i posypały się żołędzie
gdy z pnia wypadło złote próchno
 
           Polityk
 
Kwiaty w bukiety dłoń zagarnie
i przed oblicze stawia święte,
a za to chwastów całe armie
rosną bez przerwy jak najęte.
 
Niestety ziemscy ogrodnicy,
gdy wiodą mknące autostrady
i ich uczeni pomocnicy
także nie dają chwastom rady.
 
Nawet  bogowie i prorocy
co zasług pulę mają ładną,
w czym korzystają z wyższych mocy
dla chwastów radę mają żadną.
 
 
 
                Poeta
 
Nie wiedzieć czemu właśnie to tak.
Pytam się mchu czy sposób masz ty?
Może się rada znajdzie złota
aby w niedoli wesprzeć chwasty
 
               Malarz
             
Mech długo gładził się po włosach
obciętych krótko tuż przy skórze
odrzekł chrząkając w różnych głosach
 
             
 
                 Mech
 
Każdemu dał bym po mundurze!
 
                  Poeta
             
Machnąłem ręką znam tą gadkę.
Zawsze się kończy tęgim laniem.
Chwasty też mają ojca, matkę
i ktoś tam w domu czeka na nie.
 
                Polityk
 
Najbardziej znany stary sposób
trudno się spierać z nim o racje,
do wszystkich się stosuje osób,
wyrzucić je na emigracje.
 
Niech w świat precz idą gdzie ich oczy
poniosą szlakiem im nieznanym.
gdzie słońce świeci, a deszcz zmoczy
wewnątrz kamieni zapisanym.
 
Tam gdzie języków obca mowa
każe domyślać się połowy,
albo wszystkiego bowiem słowa
z melodii innej płyną mowy.
 
Gdzie stromy brzeg i morskie fale
zielonej trawy różnej barwy
odmienne kształty kute w skale
kwitnącej nikt nie widział malwy,
 
 
             Poeta
 
Tam drzewa maja swą zawiłość
jak czarownice pozginane
gdy do kociołka w dobrą miłość
lubczyk dodają z zórz nad ranem
 
Albo strzeliste niczym cienie
chude płynące jakby dymy
srebrnej poświaty uniesieniem
szumiące jeszcze tu wrócimy.
 
               Malarz
 
Poprzegradzana murkiem łąka
babci szarlotka na Wielkanoc
gdzieś, gdzie dolina w tych koronkach
mgiełki koszule kładzie na noc.
 
Lub na kanałach stoją barki,
pod kamienicą przekrzywioną
a przez pęknięte w oknach szparki
z morza wdychają wodę słoną
 
Tam gdzie nad rzeką miasto leży  
i mosty siatką brzegi kryją
a na najwyższej z drutu wieży
winda z żyrafy długą szyją.
 
Także, gdzie rynek ażurowy
z gracją się kłania przed ratuszem
i chmury dachom ciemne nowych
wzorów malują kapelusze.
 
Bezkresne morza chwast przepłynie
tam  gryzzli gawrę w gęstwi mają
albo zwierzaka na sprężynie
miejscowi kangur nazywają.
 
Nikt nie wie o tym…a tym bardziej
nie zapamięta ich wyczynów
lecz jestem pewien, że się znajdzie
jakiś chwast polski wśród pingwinów.
 
 
                      *
 
                 Poeta
 
 
 
Ale…. wracając do tematu
pytaniem, które mnie nurtuje.
Czym chwasty różnią się od kwiatów
a może czegoś im brakuje?
 
                Literat
 
Opinia taka choć niezdrowa
kursuje sama i bez zdania
że owa prawda językowa
z potrzeby bierze się kłamania.
 
Jest bowiem rzeczą oczywistą
że nazwa w pól ujmując słowo
nie leje dzbanem prawdę czystą
a wręcz cygani nas wzorowo.
 
Mowa w pokłosie i na niwie,
trzeba podkreślić to wyraźnie
jest zawsze z diabłem w komitywie
licząc na lustra wyobraźnie.
 
Ona jest jakby długą rurą,
co chce się dostać do środka,
aby podobieństw być naturą
z tym co we wnętrzu rzeczy spotka.
 
A czując jak ją w głąb nicuje,
bezkształtnej ziemi szara grudka
słowa z przejęcia  wykrzykuje
niczym w połogu pierworódka.
 
              Malarz
 
Lecz słowa mowa nie zobaczy
bo czyni je nie żałość pusta
Ale nadzieja, że coś znaczy.
kiedy odbije się od lustra
 
Słowo do lustra wyobraźni
rączki wyciąga swoje sine.
Mowa w obawie, co ją drażni
kłamstwem odgryza pępowinę.
 
             Poeta
 
Słowo więc nie tym co wyrzekło
patrząc na lustro swe imienia,
ale przez matki bólu piekło
i w chwale sensu narodzenia,
 
biegnie gdzie  prawdy moc zalega
w ten moment krótki i malusi
gdy w narodzeniu śmierć dostrzega
i wie, że żyjąc umrzeć musi.
 
            Malarz
 
To jest dla niego za okrutne.
Ręki do tego nie przyłoży.
Zmyśla wesołe bajki ,smutne
 co mu fantazja w język włoży.
 
A z drugiej strony gdzieś głęboko
pamięć spotkania się kołacze,
pędzlem malując świat szeroko
czasami siądzie i zapłacze.
 
               Filozof
 
Bo w każdym słowie dusza mieszka,
która to sensu jest badaniem,
sto razy mniejsza od orzeszka
przez co wygląda  jak pytanie.
 
Ten duszek cały czas zajęty
od śmierci biega furt za życiem
a potem cały wniebowzięty
szkielety stroi słów poszyciem.
 
Gdzie tylko zjawi się tam zaraz
stawia pytanie i ucieka.
Stąd  mimo, że się bardzo stara
to na rezultat już nie czeka.
 
To coś jest stałym zapytaniem.
Stoi on płynie i brakuje
i odpowiedzi nie ma na nie
gdyż stale wierci i nurtuje.
 
Zaś prawda trzyma straż na straży
by nikt nie wykradł tego malca,
a że nie jeden się odważył
głęboko chowa go do skarbca.
 
                   *
          Dziewczyna
 
Idzie procesja kolędnicy
historia z czasem i potworem
w nią prawda puszcza z pod spódnicy
drobnych kłamstw roje na tę porę.
 
Niewinne ziarnko przestrzeń pusta
w słowie co leci ponad światem,
kiedy kryguje się do lustra
aby urosnąć pięknym kwiatem.
 
 
       Starsza kobieta
 
 
Przypadek różne toczy boje
nim w czarną glebę się zakopie,
a potem jeden to dziewoje
a drugi całkiem miłe chłopie.
 
I co tam będzie już się działo?
Co przyjdzie robić i co składać?
Czego im dużo, czego mało
i kim nie będą? Trudno gadać.
 
Z tych odpowiedzi w odpowiedzi
kształty budują i struktury,
gdzie mimo chęci kłamstwo siedzi
bo prawo prawem jest natury.
 
            Polityk
 
Stąd  żadne słowo winogrono
czystej poszewki nie nawleka
lecz jest kotwicą zaczepioną
w głąb niepewności, która czeka.
 
Po niepewności jak po linie
do skarbca ścieżka wiedzie kręta,
ale upadków w serpentynie
panicznie mało kto pamięta.
 
Po za tym mówmy sobie szczerze
jakąś odpowiedź trzeba uznać.
Ten czy też inny diabeł w wierze
ziemi na trumnie czarna bruzda.
 
Żaden on nie jest samym sobą
tak w rozważaniu, jak w modlitwie
ale historii znaczy ramy
w pokoju, między i po bitwie.
 
          Dziennikarz
 
Są tacy, których seria zdarzeń
spycha bez przerwy do przepaści
poowijani więc w bandaże
różnej mikstury oraz maści.
 
Inni z kolei jak balonik
na jednym sznurku zaczepieni
lecą, a nikt ich nie dogoni
by spocząć w parku wśród zieleni.
 
A jeszcze inni niczym fala
podnoszą się i opadają
kiedy przygoda ich powala
lecz zaraz szybko potem wstają.
 
Drugi z kolei szuka sensu
że ktoś go weźmie i za uszy
wsadzi na półkę do kredensu
skąd całe życie się nie ruszy.
 
           Malarz
 
Takich obrazów jest tysiące
można by mnożyć je i mnożyć
księżyc malarzem dla ich , słońce
i człowiek, który chciałby pożyć.
 
W każdym obrazku kłamstwo siedzi
kłamstewkiem zgrabnie zasłonięte.
Z wierzchu patyna starej miedzi
a wewnątrz zmyśla jak najęte.
 
I nie ma nad czym się rozwodzić
tak kwitnie jaśmin, bez i  lipa
lecz najważniejsze by nie szkodzić
gdyż wyhoduje się polipa.
 
a wtedy trzeba użyć noży
by amputować kawał nogi.
Serce na dłoni się otworzy
 gdy język czepia się a podłogi
 
              *
 
           Literat
 
Choć życie bardziej niż kochane
to kiedy indziej niczym mucha
w pajęczej sieci przyłapane
albo pułapką karalucha.
 
Słowo nie zmienia stanu rzeczy
możemy go zaklinać prosić,
jednych zaraża, drugich leczy,
gnoi, wyrzuca lub wynosi.
 
           Poeta
 
Na szczycie góry w cudnym zamku
gdzie wśród wieczności czas się nudzi
diabeł z aniołem na krużganku
dywan historii tkają z ludzi.
 
Anioł przez okno dusze sieje
a diabeł rzuca dobrą radę.
Ziemia przekłada je na dzieje
młynem, co miele przez przypadek
 
I choćby im zapłacić słono
by gdzieś wcisnęli wątek nowy,
wzory odgórnie ułożono
wzdłuż posuwając się osnowy.
 
         Archeolog
 
Tak diabła rada dobra leci
aż w końcu spadła bardzo nisko,
gdzie się bawiły jakieś dzieci
tuż przy jaskini, gdzie ognisko.
 
Spadła i echem się odbiła
o ciemną ścianę leśnej głuszy
i zaraz w echu powróciła
magicznym tańcem wokół duszy.
 
          Poeta
 
A jakich tam nie było iskier?
Obrazy wzruszeń, zapowiedzi
obietnic prawdy czystej wszystkie
językiem w którym diabeł siedzi.
 
Także i  mowa i marzenie,
słowa żałości, dziękczynienia
głębokie myśli i sumienie
wola, pragnienie i dążenia
 
          Literat
 
Gdy  w ciekawości swej, w imieniu
iskier rzucanych przez ognisko
dusza z pytaniem na ramieniu
chciała zobaczyć iskrę blisko,
 
to iskry iskier w czar zuchwały
z iskrami ognia się złączyły
w jedno i słowa wnet zabrzmiały
gdyż dusze mocno poparzyły.
 
            Dziennikarz
 
Stąd też, gdy ludzie się pytają
co to za sprawa tajemnicza,
albo co teraz zrobić mają,
echo odpowiedz im użycza.
 
W tym echu wszystko jest zaklęte.
Cała historia ,magia baśnie
to co tragiczne ludzkie, święte,
zaczyna, kwitnie, kończy właśnie.
 
Tak dusza będąc zapytaniem,
które się w echu poparzyło
żadnej cudownej maści na nie
nie ma by ziemie uleczyło,
         
             Poeta
 
Lecz tylko, kiedy o poranku
poświaty senność w oczy kole
i ktoś tam czeka na przystanku
a inny ktoś wychodzi w pole,
 
na horyzoncie co się pali
jak nocna lampka na stoliku,
a kształt bezkształtny gdzieś w oddali
wyciąga kształtów tych bezliku
 
gdzieś właśnie, albo jeszcze dalej,
za smugą smugi, smugi drogą
gdzie rosną widma, rój i szalej
i ludzie wejść tam już nie mogą.
 
Tu, kiedy słońce wstaje z łóżka
i księżyc świeci swoim noskom
sen zamieszkuje dobra wróżka
co przypomina Matkę Boską.
 
Ta Nasza Pani czysta święta,
prozą poezji darem jasnym,
w poemat szalu owinięta,
ma dla każdego wierszyk własny,
 
 
              Malarz
 
Nie kryje żadnych słów i znaczeń
ani intencji nieba piekła,
a także prawdy co tłumaczy,
czy też mądrości gdy wyrzekła.
 
Ten wiersz się z liter i nie składa
lecz z samych rymów i linijek,
gdy rym o śmierci opowiada
linijką która jeszcze żyje.
 
Ta Pani zawsze jest i była.
Nad ziemią czuwa od wiek wieków
by wiersz nim skryje go mogiła
mógł w samym tworzyć się człowieku.
 
           Filozof
 
Przez całe dzieje od początku
ta wróżka  Pani tajemnicza
w drodze historii i wyjątków
postaciom twarzy swej użycza.
 
To u niej dusza poparzona
na zawsze chciała by się schować,
aby przytulić się do łona.
 
 
            Malarz
 
Lecz wprzód się musi wyprostować
 
i do linijki swoich znaków,
co zapisane są na niebie
przyłożyć głosy kwiatów, ptaków,
które pod drzewem i na drzewie.
 
A wtedy prawdę słów w milczeniu
kiedy dobiera wiersza rymy
wilgotną rosą na kamieniu
obliczem śmierci zobaczymy.
 
           Poeta
 
Nie bój się, nie aż straszna taka,
jak straszne może być, co proste.
Dziewczyną jest, kiedy chłopaka
woła by szedł zerwanym mostem
 
Ona po drogach perły gubi
gdyż w norę wpadną i królika.
Jasna dla tego, co ją lubi,
a ciemna temu co unika.
 
Prosimy zatem Panią Naszą
by w dobrej rady słów demony,
co czarną perłą śmierci straszą
sypnęła wierszy jasnych dzwony
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Moim zdaniem amatora rzecz interesująca, odpędzająca upiory codzienności...
Pozwoliłem sobie zestawić słowa Polityka i Literata:
 
Polityk
"Język w użyciu swym z istoty
oszustwem czystym jest i zmową
służy do tego by kłopoty
zamienić w bajkę oraz słowo."
 
Literat
Słowo nie zmienia stanu rzeczy
możemy go zaklinać prosić,
jednych zaraża, drugich leczy,
gnoi, wyrzuca lub wynosi.

 

 

Cymes.

Pozdrawiam

-------------------------------

Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#46885