Halo ORMO !, czy rozdano już pałki i gazrurki ?
Zbliża się 10 kwietnia 2011 roku - 1-sza rocznica "Katastrofy Smoleńskiej". Przewodnia Siła Narodu i pod jej przewodnictwem, czołowi aktywiści zwierają szeregi by ostatecznie rozprawić się z elementem wywrotowym i wrogiem klasowym. Dobrze, że trwacie na posterunku towarzysze, niech już nigdy nie powróci "Mroczna PiS-owska Noc".
Wystarczy przeczytać - Działa z N. Część I(link is external) -R.R.-K.
Służba nie drużba. Jest zagrożenie i wróg.
PiS na rynku Błonia(link is external) - link.
I komentarz R.R.-K.
Świetny tekst(link is external)
Prawda o tym kto jeszcze jest z PiS i tym szalonym Kaczyńskim. A swoja drogą robota Klubow Gazety Polskiej jest wyjątkowo wredna. Oni pompują w starych ludzi kłamstwa i oszczerstwa. Sieją nienawiść. Oczerniają Komorowskiego , Tuska i kogo tylko się da - a chronią UBeków i SBkow. I ten rozwodnik Sakiewicz, który uczy katolikow katolicyzmu - odrażające jest to szczucie starych, biednych ludzi. Myślę, że ta PiSowska klika chce ich krwi. Chce doprowadzić ich do stanu takiej frustracji, żeby nie wytrzymali nerwowo i żeby polala się krew. Koszmar i żadnej nadziei na opamiętanie - bo za tym wszystkim stoi interes nie tylko samego Kaczyńskiego, ale wielu ludzi, którzy liczą na stołki i pieniadze. Duże, bardzo duże pieniadze. A ta biedota ma im swoim głosami to zapewnić. Pozdrawiam R.
Československý filmový týdeník: Americký brouk (1950)
Instrukcje wydane, sprzęt rozdany, czekamy na rozkaz w wigilię 10 Kwietnia 2011 r.
Przemówienie radiowe Józefa Cyrankiewicza 29.06.1956.
Najsłynniejszy fragment zaczyna się od8:40(link is external) - Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie!
Towarzyszkom i towarzyszom gratulujemy czujności. Do zobaczenia 10 kwietnia 2011 r. w Polsce.
A dla zaangażowanych w obronę interesów Partii bonus.
Powracająca fala - Bolesław Prus.
Streszczenie za - www.polskina5.pl(link is external)
Akcja utworu rozgrywa się w bliżej nieokreślonym miejscu w Polsce za czasów życia Bolesława Prusa. Główny bohater, Gotlieb Adler, jest właścicielem fabryki włókienniczej. Stąd można przypuszczać, że wszystko dzieje się w okolicach Łodzi. Pastor Marcin Böhme i fabrykant Gotlieb Adler przyjaźnili się jeszcze w czasach szkolnych. Po ukończeniu szkoły Adler rozpoczął pracę w fabryce jako robotnik. Bardzo szybko zorientował się, że pragnie zdobyć ogromny majątek, by móc wydawać pieniądze na zabawy i hulanki. Żył nadzwyczaj oszczędnie i zajmował się lichwą. Kiedy zarobił wystarczającą sumę, z Prus przeniósł się do Polski, gdzie założył własną fabrykę i gdzie spotkał niewidzianego od wielu lat Böhmego. Zainwestował w przemysł włókienniczy, miał talent do pomnażania pieniędzy i dość szybko stał się bogaczem. Ożenił się i miał syna Ferdynanda. Jednak niedługo po urodzeniu dziecka żona Adlera zmarła, a ten postanowił synowi wynagrodzić stratę matki. I odtąd spełniał absolutnie wszystkie kaprysy syna, który dorastał i miał coraz większe potrzeby. Ferdynand nie miał ochoty ani uczyć się, ani pracować. Uwielbiał za to rozrywkowe życie, kobiety, alkohol, gry w karty. Jeżdżąc po Europie, wydał w ciągu kilku lat ogromną sumę pieniędzy ojca. Gdy Adler dowiedział się o długach syna, spłacił je dość szybko, ale postanowił powetować sobie stratę kosztem pracy robotników w fabryce, którym obniżył pensje, zwiększył czas pracy, nakładał kary, zwolnił lekarza i felczera. Nakazał synowi powrót do domu, ale ten nie zamierzał zrezygnować ze swojego trybu życia i w dalszym ciągu wydawał pieniądze. W fabryce pracował majster, Kazimierz Gosławski, którego zdolności i inteligencję Adler wykorzystywał. Gosławski marzył o założeniu własnego warsztatu i zbierał na niego pieniądze, pracując od świtu do późnej nocy. Pewnego dnia zasnął przy maszynie i stracił rękę. Zmarł z powodu wykrwawienia, ponieważ w fabryce nie było ani lekarza, ani felczera. Wezwany lekarz przyjechał zbyt późno. W mieście zaczęto mówić o wyzyskiwaczu Adlerze i jego synu-utracjuszu. Naturalnie gazety pisały bardzo ironiczne artykuły na ten temat, a część mieszkańców zerwała kontakty z Ferdynandem, którego obwiniano za to, co stało się w fabryce. Chcąc zjednać sobie znów przychylność ludzi, Ferdynand wykupił wszystkie obiady w restauracji i urządził fetę. Udziału w zabawie odmówił jednak sędzia gminny, Zapora, którego urażony Ferdynand wyzwał na pojedynek. Młodzieniec był przekonany, że pokona starszego od siebie sędziego i znów będzie błyszczeć w mieście. Okazało się jednak, że przegrał. Został ranny, a później zmarł. Zrozpaczony Adler nie słuchał pocieszeń pastora, bluźnił, oszalał. Podpalił swoją fabrykę, a sam zginął w płomieniach.
Małgorzata Bazan
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 4423 odsłony
Komentarze
Re: Halo ORMO !, czy rozdano już pałki i gazrurki ?
11 Lutego, 2011 - 20:55
Kto to jest ta Rudecka? Jej blog chwilami rynsztokiem zajeżdża...
___________________ Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
Tia, jednoosobowo otoczyłem i spałowałem
12 Lutego, 2011 - 12:58
kilkudziesięciu pisiorów :P
http://miki.salon24.pl/277878,oblezone-biedactwa-p
miki
12 Lutego, 2011 - 15:47
Ten tekst nie jest o tobie, jesteś tylko tłem dla twej przywódczyni duchowej R.R.-K.
Zatem wracaj do matecznika, z twoją prostotą rodem z Biura Politycznego PZPR nie masz czego szukać wśród porządnych ludzi.
Znana jest twoja "patriotyczna" działalność na salonie24.
Miki blog.(link is external)
Azrael miał rację - kaczyzm ma krew na rękach(link is external)
Przyszłość Polski a la PiS-uardon(link is external)
Krótka pamięć prawactwa(link is external)
jwp
Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ?
Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
jwp - Ja też potrafię w mordę bić. Hr. Skrzyński - Panie Marszałku, a jaki program tej partii ? Marszałek Piłsudski - Najprostszy z możliwych. Bić kurwy i złodziei, mości hrabio.
Istotnie,
13 Lutego, 2011 - 01:30
po przejrzeniu bogatego dorobku Renaty Rudeckiej-Kalinowskiej przypomniał mi się styl propagandy komunistycznej wczesnych lat pięćdziesiątych. Przyznaję także że nie znam się na towaroznawstwie salonowych piszących. Ale - mam intuicyjne wrażenie, że w realu autorka ta okazałaby się około 70-letnim mężczyzną. Coś na kształt 11-letniego Jacka (czy kogoś tam) który okazuje się zupełnie kimś innym, jak w reklamie telewizyjnej przeciwko pedofilii w Internecie.
Pozdrawiam, oczywiscie.
Honic