10.11.11 / 11.11.11 – Czas i przestrzeń Polski

Obrazek użytkownika Ciri
Kraj

Za parę dni będziemy obchodzić, a właściwie bronić Święta Niepodległości. Tak trzeba, nawet jeśli przyjdzie nam przedzierać się przez grupy ludzi o przetrąconej i zagłuszonej polskości.

 

W 1918 roku spotkało się wiele czynników, dzięki którym Polska zmartwychwstała. Działanie wielu Polaków na emigracji, korzystna (jednak tylko częściowo i chwilowo) konstelacja wydarzeń międzynarodowych po zakończonej dopiero krwawej I wojnie światowej. 
 
Przede wszystkim jednak mogliśmy spokojnie sięgnąć do przeogromnego rezerwuaru polskości, której mimo fizycznych strat i prześladowań nie naruszyły zabory. Pokłady świadomości patriotycznej (Patria = ojczyzna) znajdowały się w większości polskich umysłów i serc. Starannie przechowywane i konserwowane przez lata niewoli. 
 
Zaborcy mogli zabrać ojców i synów, mogli wywieźć na Sybir czy wtrącić do więzień. Mogli zabrać życie. Mogli ingerować w szkolnictwo i we wszelkie inne dziedziny życia. Nie mogli jednego – nie mieli dostępu do naszych polskich serc. Wdarcie się gwałtem do polskiego domu wcale nie oznaczało, że zaborcy uzyskiwali możliwość pacyfikacji środowiska życia domowego. Modlitwy trwały wiernie dalej. Zabierane często polskie książki „cudownym” sposobem wracały pod strzechy. Przypominały o dawnej świetności stronicami powieści i wierszy i słowami śpiewanych pieśni i piosenek.
 
Rytm wschodów i zachodów słońca, pracy i codzienny trosk otulony był w większości płaszczem Zdrowasiek, Aniołów Pańskich, Godzinek i psalmów. Tym Polska oddychała i w ciężkich chwilach tam znajdowała siły do trwania przy krzyżu i nadziei na wolność. Zaborcy mogli prześladować duchowieństwo, ale nie potrafili naruszyć źródła bijącego w trakcie coniedzielnej celebracji Ofiary Bożego Syna. Tam uczyliśmy się pokory, posłuszeństwa, ofiarności i cierpliwości. Tam zanurzaliśmy się w strumieniu czasu, który biegł inaczej niż najcięższe nawet dni niewoli. Biegł ów święty czas inaczej i dawał świadomość tymczasowości aktualnych porządków i stałości Bożego pocieszenia i miłosierdzia. 
 
Polskość była silna coniedzielnym stołem, nakrytym białym obrusem, modlitwą przy posiłku i wspólnymi posiedzeniami i rozmowami o sprawach codziennych, tych drobniejszych, rodzinnych i tych wielkich, polskich. Nawet, jeśli wróg wdzierał się do przestrzeni polskiej rodziny, to pomimo zniszczeń ten polski stół, te kapliczki, modlitewniki, te nasze domy nosiliśmy w sercach w stanie nienaruszonym. Wróg szybko wycofywał się a my uczyliśmy się przechowywać nasze skarby na lepszy czas.
 
W domach wielu z Polaków ta przestrzeń pamięci, wierności i właśnie z nich wynikającej, aktywnej postawy trwania przy Polsce i jej suwerennego budowania została zatarta, czy wręcz wyrzucona. Tam, gdzie jeszcze widać cienie czy echa wolnej polskości, trzeba nam zmobilizować się do dawania świadectwa, do obrony tego, co drogie i do pracy „na poczet” przyszłej wolności. Może ona przyjść za wiele lat, a może wskutek kolejnych sprzyjających układów na polityczno-społecznym nieboskłonie przyjść może szybciej. Nie możemy jednak jeno czekać na łaskę losu z pańskich stołów światowych zwierzchności. Polska zawsze była mocna własną mocą i drogą. 
 
Dzisiaj kolejny dziesiąty dzień miesiąca, a jutro Święto Niepodległości. To znaczące połączenie. Oznacza ono osadzenie pamięci o wolnej Polsce z 1918 roku i o tamtych wydarzeniach w kontekście współczesnym, gdzie miejscowi namiestnicy i mocarstwa dalsze i bliższe starają się modelować kształt świata najczęściej wbrew człowiekowi, a już na pewno z pominięciem naszej Ojczyzny. Na horyzoncie naszej pracy i naszego trwania musi być również respekt i szacunek dla naszej suwerenności, ale i nasza, polska, umiejętność rozumnego rozsądzania spraw światowych w celu ochrony Polski i jej rozwoju.
 
Trzeba przeprowadzić inwentaryzację polskich wartości po to, aby stworzyć z nich trwały fundament drogi do wolnej Polski. Trzeba odrzucić W CAŁOŚCI medialny świat III RP i krytycznie obserwując poczynania rządzących nie wchodzić z nimi w kontakt oznaczający akceptację. Trzeba w domowej i rodzinnej przestrzeni, choćby nie wiadomo, jak trudnej, pielęgnować powrót do stref ciszy i kontaktu z treściami odwiecznie polskimi. Da nam to spokój myślenia, spokojną ocenę i pewność spraw fundamentalnych i to niezależnie od kierunku, jaki obierze świat, rozedrgany zagubieniem, chciwością i strachem przed śmiercią. Mamy w nim trwać i dawać świadectwo o polskości w naszych sercach, umysłach i domach, która czerpie moc z przekonania o drodze wykraczającej poza horyzont spraw ziemskich i w ten dopiero sposób pozwala na ich odpowiednią ocenę i traktowanie. Wcale nie bierne i odcięte od świata! 
 
Polski rok mieni się dniami, kiedy spotykają się ze sobą światy polskiej historii i historii spod znaku krzyża. Kiedy chociaż przez chwilę krzyżują się ścieżki tych, którzy od pokoleń troszczyli się o kraj i drogi nasze. Tak było 1 listopada i tak jest zarówno dzisiaj, jak też jutro. Dzisiaj to prawie sto ważnych dla nas osób, które zostały nam odebrane o świcie (w tle o wiele większy pochód katyński), a jutro wejdziemy w przestrzeń gorących serc i rozumnych głów dla Polski. Dlatego nie schodźmy już z tych tras i wbrew zakusom namiestniczym i obcym, zostańmy przy Polsce na stałe. Prędzej czy później przyniesie to dobre owoce. Reszta jest kurzem, który i tak opadnie. Zostanie Polska na fundamencie pamięci o przeszłości, troski o teraźniejszość i nadziei na Wieczność.
 
Póki co zamanifestujmy przestrzeń niepodległości. Z biało-czerwonymi flagami, orłami i krzyżem. 
 
Jamci
Ocena wpisu: 
Brak głosów