XX-lecie powrotu katechizacji do szkół.

Obrazek użytkownika GosiaNowa
Blog

Pamiętam dobrze jak swoje starsze dzieci prowadzałam do salki katechetycznej w baraku przy budującym się kościele na Stegnach w Warszawie. Razem i innymi rodzicami czekałam rozmawiając o przeróżnych sprawach. Marzyliśmy wtedy, żeby nasze pociech mogły uczyć się jej w szkołach.

Jaka była radość, gdy 20 lat temu katecheza wreszcie wróciła do szkoły. Początkowo władze odmówiły wynagradzania katechetów. Biskupów uznali, że istotną sprawą jest kontakt z młodzieżą, formacja wiary i dlatego księża uczyli bez wynagrodzenia z resortu oświaty. Reakcją na powrót religii do szkół była fala agresji, w której prym wodziła znana wszystkim "gazeta".

Jan Paweł II podczas swojej wizyta w 1991 r. tak odniósł się do tej sprawy:

"Dzięki przemianom, jakie dokonują się ostatnio w naszej Ojczyźnie, katecheza wróciła do sal szkolnych i znalazła swoje miejsce i odbicie w systemie wychowawczym. Osobiście bardzo z tego się cieszę. Równocześnie jednak pragnę tu powtórzyć: jest wam to dane i równocześnie zadane. W takim duchu trzeba ten dar przyjąć w społeczeństwie chrześcijańskim i tak go sprawować. Potrzeba tutaj dużo dobrej woli, wysiłku, wszechstronnej życzliwości ze strony wszystkich: katechetów, nauczycieli, władz oświatowych, rodziców, przede wszystkim ze strony najbardziej zainteresowanych, to znaczy młodzieży i dzieci."

Dziś nie kwestionuje się już prawnych aspektów obecności katechezy w szkole, katechetom - zgodnie z kodeksem pracy - przyznano prawo do wynagrodzenia.

Natomiast pojawiły się głosy obwiniające kryzys wiary, przejawiający się zanikiem obecności ludzi młodych w kościołach, właśnie powrotem katechezy do szkół. Głosy te słychać niekiedy także z kręgów duchownych.

Arcybiskup Józef Michalik pisze w "Niedzieli" - "...jestem głęboko przeświadczony, że gdyby katecheza była dziś przy parafiach, frekwencja dzieci młodzieży w kościołach wcale nie byłaby większa, a nie wiem czy w niektórych okręgach Polski nawet mniejsza."

Zastanawiam się, jakie są prawdziwe powody odpływu wiernych w różnym wieki, nie tylko młodzieży, z kościoła.

Pierwszym powodem jest sekularyzacja życia publicznego.
Ciekawe zdanie na ten temat wyraził historyk prof. Feliks Konieczny.

"Polska upadła dlatego, że poszukując niby syntezy Zachodu ze Wschodem, zrobiła ze siebie karykaturę cywilizacyjną - i upadnie znowu, jeżeli nie przestanie na nowo tej karykatury urządzać... Polska albo będzie katolicka, albo jej wcale nie będzie."

W zlaicyzowanej Europie Polska zupełnie niepotrzebnie zaczęła się wstydzić swojej przynależności do Kościoła. Właśnie to próbują wmówić nam media, że wiara to przeżytek. Programy pełne są treści pozbawionych wyższych wartości, a te traktujące o wierze spychane są na godziny mniejszej oglądalności.

Dawniej w rodziny modliły się wspólnie, dzieci z rodzicami chodziły na Mszę św. Czasy PRL-u bardzo tej tradycji zaszkodziły. Wiele rodzin odeszło od tych tradycji, a teraz doszła jeszcze gospodarka rynkowa i konieczności spędzania większej ilości czasu w pracy. Więzi rodzinne bardzo się rozluźniają. Zainteresowanie rodzin Kościołem kończy się w większości wypadków na Pierwszej Komunii Świętej i to tak naprawdę jedynie w sferze materialnej.
Rodzice w Kościele interesują się jedynie tym jak będzie przybrane wnętrze, jak będą ubrane dzieci i jak zrobić przyjęcie, które ostatnio zaczyna przypominać małe wesela.
Dzieci bardzie myślą o prezentach jakie dostaną, niż o ważności przyjmowanego sakramentu.

Rezultat już po roku na rocznicy obecna jest mniej niż połowa uczestników tej wielkiej uroczystości.

Nie chcę generalizować, bo oczywiście są rodziny, które właściwie prowadza swoje dzieci, ale co roku jest ich mniej.

Na pewno nie jest to wina samych rodziców, ale i katecheza w szkoła też nie jest tego stanu przyczyną, nie można winić za to jedynie sekularyzacji. Wszystkie te czynniki działają razem.

Jaka jest na to rada? Największą rolę widzę tu dla katechetów, którzy powinni być odpowiednio przygotowani do pracy z dziećmi i młodzieżą obecnych czasów. Powinni umieć dotrzeć do uczniów i ich rodziców.

Jak obecnie wyglądają lekcje religii? W każdej prawie klasie są „rozrabiaki”, którzy powodują, że katecheta dużą cześć lekcji poświęca na uspokojenie uczniów. W rezultacie tracą na tym pozostali uczniowie. W rezultacie wiedza religijna w społeczeństwie jest katastrofalna. I właśnie to musi się zdecydowanie zmienić.

Kościół powinien szukać takich działań, by powstrzymać postępującą laicyzację. Jest już wiele ciekawych inicjatyw, jak spotkania w Lednicy, parafiady itp., ale to wciąż za mało.

Ważna jest też postawa samych wiernych. To my powinniśmy świadczyć o wielości i ważności wiary. Nie możemy się wstydzić swoich poglądów i odważnie je głosić. Dbać o zachowanie zasad i tradycji w rodzinie i naszym otoczeniu.

Kiedyś w najcięższych chwilach historii wiedzieliśmy, gdzie szukać pomocy. Naród miał swoją Królową na Jasnej Górze i wiarę w jej pomoc. Teraz też nie pozwólmy sobie tego przekonania dać odebrać.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Mnie przeraża odporność niewierzących na argumenty praktyczne (bo że religijne do nich nie docierają, to jeszcze jestem w stanie pojąć) - Przecież lepiej jest, by przez nasze błotniste ulice pełne piratów i innych akich, przychodziła do szkoły, do dzieci jedna osoba (w dodatku dorosła), niż żeby te drobiazgi (a potem już nie drobiazgi, ale obciążone nauką jak ministry) miały być narażone i przez te dziury z piratami latać. Jedna osoba versus grupa. Dorosły versus dzieci. Bezpieczeństwo na drodze i oszczędność czasu dzieci (i tak już przeciążonych nauką). Proste, nie? No, ale nie dociera.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#80783

Niestety, katechetki w szkole z jakimi miał/ma do czynienia mój syn to ciężkie nieporozumienie. Jest to zdanie nie tylko moje, ale i innych rodziców.
Zupełnie inaczej wspominam własne lekcje religii "za komuny", przy kościele.
Pozdrawiam zażarcie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#80790

Jakie masz przykre doświadczenia?; jeśli można spytać.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#80805

Jedna z katechetek została odsunięta od nauczania ze względu na specyficzne pomysły w rodzaju prac domowych polegających na wbijaniu przez dziecko wyciętemu z obrazka Ukrzyżowanemu szpilek "za każdy popełniony grzech". Pozostałe dwie panie skutecznie odstręczyły wiele dzieci nie tylko od lekcji religii, ale i od Kościoła (oczywiście związany z wiekiem kryzys też gra rolę, ale te panie przyłożyły się jeszcze solidniej). A ze strony rodziców słyszałem pod adresem pań katechetek epitety w rodzaju "toporny prymityw".
Ucząca mojego syna katechetka czepiała się uczniów na różne sposoby, rzucała plecakami, długopisami, nie panowała nad sobą. Niestety prezentowała wiele cech pasujących do wykrzywionego stereotypu załganego "katola", hipokrytki.
Teraz pod koniec roku kobieta nie tylko nie umiała wyliczyć średniej (powinno być 5, było... 3!). Nie chciała sprawdzić prac poprawkowych, bo były napisane po jednej stronie kartek, a nie strona po stronie. Nie docierało też do niej, że syn zgubił zeszyt i nie napisze z dnia na dzień nie sprawdzonych dotąd prac domowych.
Opieram się na relacjach syna i innych rodziców, bo osobiście staram się trzymać z daleka od oceniania. Rozmawiałem z nią w cztery oczy tylko raz, jak się tłumaczyła z tej "3", że to "na zachętę" było i że można poprawić. Niestety, Szanowna Mama Mojego Dziecka nie wykazała się równie wielką co moja cierpliwością i na dwa tygodnie przed końcem roku wypisała syna z religii.

Czemu pytasz? Też jakieś nienajlepsze doświadczenia? Czy wręcz przeciwnie?

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#80811

Raczej z ciekawości... Zastanawiam się skąd jest tyle negatywnych opinii na temat "katechetów".
Z tego co piszesz... to jest to horror.
Mojego księdza z czasów młodości wspominam dobrze, ale niestety takich ludzi jakim był mój ksiądz, jest coraz mniej...
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#80833

Ja w szkole średniej nie miałam katechezy w szkole. Chodziliśmy do salki przy Katedrze. Cała klasa, poza jedną osobą innej wiary, zgodnie maszerowała na religię. Niestety, obawiam się, że teraz całe klasy nie będą chodzić. Młodzież i dzieci z gimnazjów są dzisiaj inne......... A w szkole to jednak są na religii.

 

Z a p r a s z a m y

http://img708.imageshack.us/img708/4083/lazur.jpg -----

a na pocieszenie strapionych dusz

http://img842.imageshack.us/img842/5930/017b.jpg ----
http://img9.imageshack.us/img9/591/021lt.jpg -----
http://img827.imageshack.us/img827/5470/023v.jpg     ----
http://img408.imageshack.us/img408/2433/016sq.jpg

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#80792

jestem chyba z tego pokolenia co Ty droga sgosiu marne szanse mamy inne ideały inne poglądy,i nic nie pomoże ,to czas próby,przełamania się na pół.Ja też swoje dzieci prowadziłam do salek,ale jedno co ci chcę powiedzieć,to te salki nie zrobiły nic dobrego.Więcej zła niżeli pożytku,bo to zależało od księdza, jakie miał poglądy.Bardziej ufam swojej miłości do moich dzieci, niżeli księdzu,bardziej ufam sobie i swoim przekonaniom.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#80800

Trudno się z prof Koniecznym nie zgodzić i nie przyznać mu racji. Wydaje mi się przy tym że w konfrontacji z brutalną rzeczywistością opoką byli i powinni być rodzice oraz rodzina. I nie na zasadzie mentorstwa lecz przykładu.
Wbrew wrażeniu jakie można by odnieść z różnych portali większość młodzieży to wartościowi i wrażliwi ludzie. Tyle że obecny system może nawet bardziej niż poprzedni jest obliczony na jej totalną deprawację i ogłupienie. A że przy tym "wychylanie się" nie jest w modzie to i taki efekt że słyszymy tylko tych którzy najgłośniej wrzeszczą.
Dlatego właśnie "warto rozmawiać" szczególnie ze swoimi dziećmi i w gronie rodzinnym. O wszystkim.

pozdrawiam

w.red

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

W. red

#80809

Kto to jest prof. Konieczny?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Xall

#80822

Tu sa wiadomości o prof. Koniecznym

http://www.antyk.org.pl/ksiazki/ko-00.htm

To polski historyk.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#80884

Zapewne chodziło o literówkę - nadmiarowe "i" w nazwisku.
Pozdrawiam bezszelestnie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#80890

Co racja to racja
Pozdrawiam również

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#80905

piszę to z perspektywy nauczyciela i wychowawcy. Katecheci są indoktrynowani, tzn. bez szerszych perspektyw intelektualnych (delikatnie ujmując), nie potrafią rozmawiać z młodzieżą, jedyne argumenty to "Bóg tak chce", a nie potrafią odpowiedzieć na pytanie uczniów: "Skąd Pani wie, że Bóg tak chce". Swoją drogą wszystkie nieszczęścia, począwszy od prostych, osobistych po wielkie, światowe przypisywane są woli Boga a nie decyzjom ludzi. Moi uczniowie masowo wypisują się z religii tylko ze względu na katechetów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Jedynie prawda jest ciekawa"

#80840

Nie generalizowałabym. Są źli i dobrzy katecheci. Wiele od nich zalezy, ale nie wszystko. Pisałam o tym, że Kościół powinien zadbać o właściwe przygotowanie katechetów na wyzwania dzisiejszych czasów.
Są i teraz wspaniali nauczyciele religii, ktorzy potrafia porwać młodych ludzi. Trzeba wiecej takich i tyle.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#80888

Witam, też pracuję w szkole, w trudnym gimnazjum ( mówią,że środowisko patologiczne). W tej dzielnicy 70% to bezrobotni, a jedyną radością dla nich jest telewizja i piwo. Jednak nie zgadzam się co to młodzieży. Są wspaniali. Uczęszczają na religię,właściwie tylko troje uczniów z całej nie bierze udziału w lekcjach na blisko 500. U mnie w klasie wisi krzyż na ścianie i nikomu to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. W ubiegłym roku szkolnym sala była remontowana i chłopcy z własnej, inicjatywy powiesili ten krzyż. Myślę sobie, że to zależy od człowieka. Ja rozmawiam z moimi uczniami na każdy temat, zdaję sobie sprawę, że oni też uczestniczą w życiu naszego kraju. Warto ich słuchać.Mają dobre spotrzeżenia, są manipulowani, jedna to od nas dorosłych, nauczycieli i rodziców zależy jaka Polska
będzie w następnym pokoleniu. Mówmy im o patriotyzmie, rzucajmy ziarenka miłości do ojczyzny ,jestem przekonana, że żniwa będą urodzajne.
pozdrawiam
aniz

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

aniz

#80850

O tym mowię, ze wiele zależy od szkoły. Moje dzieci też chodziły do takiej, gdzie uczono zasad i patriotyzmu i mimo, że w okolicy jest wiele rodzin patologicznych to dzięki ojcom bernardynom, którzy uczyli religii nie było kłopotów z frekwencją na lekcjach, z ministranturą i bielankami w kościele parafialnym.
Tera w naszej parafii nie ma podstawówki, a w gimnazjum jest juz inna dyrekcja i niestety wiele się zmieniło.

Pozdrwiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

GosiaNowa

#80886