Koniec podstawówki

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen
Humor i satyra

Dzień zapowiadał się bardzo uroczyście. Rodzina Hiobowskich odprowadziła Łukaszka do jego szkoły i rozstali się przed wejściem. Łukaszek dzierżąc dzielnie wiecheć kwiatów pomaszerował w kierunku skrzydła dydaktycznego, a reszt rodziny udała się w kierunku auli szkolnej.
Okazało się, że wejście na ceremonię zamknięcia przygody z podstawówką nie jest takie proste. przy wejściu stałą bramka do wykrywania metali oraz grupa ochroniarzy. Sprawdzono wejściówki, skonfiskowano wszystkie płyny, a potencjalnie niebezpieczne przedmioty odebrano do depozytu.
Wreszcie Hiobowscy mogli zasiąść na przeznaczonych dla nich miejscach. Pomiędzy sektorami krzesełek krążyli wolontariusze ze słonymi przekąskami i piwem bezalkoholowym. Z głośników odegrano hymn szkoły, a na scenę weszło grono pedagogiczne.
- Witam państwa - rzekł zduszonym głosem pan dyrektor. - Nie wiem czy państwo już wiedzą, ale ze względu na koszta gimnazja zostaną od przyszłego roku zlikwidowane...
Na sali zapanował tumult.
- Spokojnie, proszę państwa, spokojnie! - próbował opanować sytuację pan dyrektor. - Według wytycznych z ministerstwa podstawówki będą pełnić obowiązki gimnazjów!!!
Zebrani się uspokoili, po czym padły pytania o konkrety,
- Sam niewiele wiem - ratował się pan dyrektor. - Mogę jedynie zapewnić rodziców, że ich dzieci zostaną tu jeszcze trzy lata.
- Cztery - rozległo się z tyłu, tam gdzie siedzieli uczniowie.
- Jakie "cztery"? - zdenerwował się pan dyrektor.
- Cztery lata, a nie trzy, podali tak dzisiaj na stronie "Wiodącego Tytułu Prasowego"...
Wśród nauczycieli wybuchła panika.
- Daruj sobie te dowcipy Hiobowski - wycedził zimno pan dyrektor.
- Skąd pan wiedział, że to akurat on? - zdumiała się pani wicedyrektor.
- Tyle lat już tu uczęszcza... - machnął ręką pan dyrektor. - no, ale wracając do tematu, to gimnazjum potrwa trzy lata. Chociaż, oczywiście, niektórzy mogą do niego uczęszczać dłużej. Pięć lat, a może i sześć...
- Pięć? Sześć? Z nimi? Nadal? - pytali się nawzajem nauczyciele z łzami rozpaczy w oczach, a ksiądz katecheta był tak wstrząśnięty, że zaproponował modlitwę w intencji opamiętania się rządzących.
Po ceremonii zamknięcia Łukaszek spotkał się ze swoją rodziną i ruszyli razem do domu. Drogę tą rozpoczęli od solidnego skrzyczenia Łukaszka za mieszanie rodzinnego nazwiska w szkolne draki. Następnie zażądano wglądu w świadectwo.
- Taki piękny dzień, taka piękna uroczystość! - powiedział Łukaszek. - Bądźmy razem!
- Jesteśmy razem, ale pokaż świadectwo - nalegał dziadek Łukaszka.
- Bądźmy pozytywni, weseli, radośni, patrzmy w przyszłość!
- Pokaż to świadectwo!
- Zaprezentujmy Europie...
- Ja ci zaprezentuję! Dawaj świadectwo!!
- Wpadnijmy w wakacjoszał!
- Świadectwo!!!
Łukaszek ze skrzywdzoną miną podał rodzicom świadectwo. W duchu jednak był spokojny. Czekała go awantura. Jeszcze tylko jedna. Ostatnia.
I już wakacje!

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzieci w tej szkole są bez serc...bez ducha...szkielety ludziów! Zamiast odśpiewać chóralnie "We don`t need no education"... ;-(

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#270686

Ta piosenka zbyt podejrzanie jest na rękę ministerstwu i kuratorium...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271205

Jeszcze tylko wpierdol i wakacje.

Venenosi bufones pellem non mutant
Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#270705

Ten tekst jest nieśmiertelny...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271206

Przyłączmy się do modlitwy wstrząśniętego katechety !
Intencja nader słuszna.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mukuzani

#270795

Ja się przyłączam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#271209